Przedstawia zdalne nauczanie

Autor: |

Daniel Gray jest nietuzinkowym nastolatkiem. Urodził się w Kanadzie i do niedawna mieszkał w Toronto. Prawie trzy lata temu, wraz z mamą – rodowitą Polką, rozstał się z krajem klonowego liścia. Pani Monika rezygnowała z życia na obczyźnie i powróciła z synem do rodzinnego Świdnika.

Daniel nie tylko bardzo szybko zaakceptował życie w Polsce, ale z powodzeniem rozwija tu swoją niezwykłą pasję. Chociaż jest dopiero uczniem ósmej klasy, już dał się poznać jako współautor nowej aplikacji społecznościowej, która ma zrewolucjonizować szkolną naukę, szczególnie w czasie pandemii.

Kanada – kraj dystansów

Daniel z mamą co roku odwiedzali w czasie wakacji Polskę i mieszkającą tu rodzinę. Po śmierci jego taty, z coraz większą niechęcią wracali za ocean. W końcu, po 34 latach emigracji, pani Monika podjęła niełatwą decyzję. – W 2019 r. przyjechaliśmy jak zawsze na wakacje – mówi mama Daniela. – Wprawdzie wróciliśmy do Toronto, ale po trzech miesiącach znów byliśmy w Polsce. Tym razem już na stałe. Jestem dumna z Daniela, bo nigdy nie chodził do polskiej szkoły. Ojczystej mowy uczyłam go razem z jego babcią w oparciu o stary elementarz. W domu też mówił tylko po polsku. Oczywiście, popełnia jeszcze wiele błędów, ale jego polszczyzna jest coraz lepsza.

Czy żałują wyjazdu z Kanady? Pani Monika zdecydowanie podkreśla, że Polska jest pięknym, normalnym krajem. Właśnie za tą normalnością tak bardzo tęskniła. Kanada to kraj ogromnych dystansów, wszędzie jest daleko, a pokonywanie odległości utrudniają dodatkowo gigantyczne korki. Dystans dotyczy również kontaktów międzyludzkich. Życie opiera się na schemacie: praca – dom. Ludzie nie spotykają się towarzysko, bo nie mają czasu. Są równie mili, jak i bardzo hermetyczni. Coraz trudniej było znieść izolację.

Pandemia na dzień dobry

Powrót do Polski prawie zbiegł się w czasie z wybuchem pandemii. Było ciężko. Daniel na początku chodził do jednej z lubelskich szkół. Później przeniósł się do świdnickiej „Piątki”. Teraz chodzi do ósmej klasy.

Przeprowadzka nie oznaczała całkowitego zerwania więzów z dawną ojczyzną. Dzięki internetowi Daniel stale utrzymuje kontakty z kanadyjskimi kolegami. Eric Zhu, Nikita Banetski oraz nasz bohater wpadli na pomysł ambitnego przedsięwzięcia. – Nie mając nic do roboty, ani możliwości ucieczki przed izolacją i nudą, połączyliśmy siły, by stworzyć aplikację, która nie tylko poprawi możliwości zdalnej edukacji, ale również nadąży za pędem technologii – wspomina Daniel.

Online nie musi być nudne

Chłopcy uznali, że w czasie lockdownu trudno uczyć się zdalnie, za pośrednictwem takich aplikacji, jak zespoły Microsoft i klasa Google. Po prostu nie nadążają one za technologią edukacji online, potrzebami i oczekiwaniami. Chcieli czegoś większego, lepszego i rewolucyjnego. Pod koniec stycznia zaczęli pracować nad podstawową ideą aplikacji, którą nazwali Esocial. – Jej fundamentalnym zadaniem jest łączenie i rewolucjonizowanie różnych grup społecznościowych, w tym szkolnych. Ponieważ większość technologii ewoluowała w ciągu ostatnich dwóch dekad w tempie wykładniczym, technologia szkolna została pominięta i jest to bardzo widoczne. Nawet jeśli nauka online trwa już od roku, nikt nie zainteresował się tworzeniem łatwiejszego i lepszego panelu edukacyjnego. To się teraz zmieniło, ponieważ stworzyliśmy aplikację, która całkowicie usprawnia naukę online. Jest gotowa do uruchomienia na IOS i Android – wyjaśnia Daniel.

Firma za 5 milionów

Aplikacja przypomina trochę Facebooka, tyle że działającego w szkolnym środowisku. Wśród mnóstwa możliwości jest m.in. dodawanie zdjęć, filmów, transmisje na żywo. Nauczyciel może prezentować pomysły i plany, zaś uczniowie mogą je oceniać głosowaniem. Dostępne jest też szkolne kalendarium, pomocne przy organizowaniu wszelkich wydarzeń, np. wywiadówek lub wycieczek. Mechanizm tworzenia grup ma, między innymi, umożliwić szkolną pomoc w nadrobieniu bieżącego materiału przez słabszych uczniów. – To ogólnie duże poszerzenie programu, który jest obecnie stosowany przez szkoły – dodaje Daniel. – Esocialsłuży do nauki, rozwoju kontaktów między uczniami, jak i do zabawy. Dzieci będą chętniej się logowały. Aplikacja powinna być gotowa do użytku na początku nowego roku szkolnego. Podobne wersje panelu stworzyliśmy specjalnie dla graczy komputerowych i dla biznesmenów. Nasza firma nazywa się również Esocial. Wykupiliśmy właśnie jej nazwę. Mamy własną stronę i zainteresowanych naszą działalnością inwestorów. Firma ma szacowaną wartość rzędu pięciu milionów dolarów.

– Nie wychodził z domu przez pół roku. Nie było czasu na kolegów ani zabawy. Mówił – mamo nie przeszkadzaj mi, bo pracuję. Nie rozumiałam go. Irytowało mnie, że siedział 10 godzin dziennie przed monitorem. Teraz widzę, że ten ogromny wysiłek przyniósł korzyści. Daniel to wyjątkowe dziecko. Mając 13 lat, sam wykupił sobie kursy kodowania stron internetowych oraz inwestowania na giełdzie. W wieku 14 lat już zarabiał kodowaniem stron dla biznesu – wspomina mama Daniela.

Nauczyciele z „Piątki” znają zainteresowania Daniela i są spokojni o jego przyszłość. Jednak nie traktują go ulgowo i chcą mu przekazać wszystko, co niezbędne w obowiązującym programie nauczania. Po ukończeniu podstawówki Daniel zamierza kontynuować naukę w świdnickim „Bronku”, w klasie o profilu menedżerskim. Na dalszą przyszłość ma mnóstwo planów, także rozbudowę firmy i przeniesienie jej, może do Kalifornii. Chociaż uważa, że Polska to kopalnia pomysłów na biznes. – Trzeba tylko bacznie obserwować i analizować, co się wokół dzieje – podkreśla młody informatyk.

słs

Last modified: 18 czerwca 2021