Zwierzęta nie mają urlopu

Autor: |

W sezonie wakacyjnym powraca problem porzuconych zwierząt. Ukochane czworonogi, z dnia na dzień, stają się przeszkodą utrudniającym wyjazd na wymarzony urlop. Lista sposobów na pozbycie się zwierzęcia jest równie długa, co brutalna. Przywiązanie do drzewa w lesie, wyrzucenie z samochodu, pozbawianie życia. Pół biedy, gdy ulubieniec zostanie podrzucony pod bramę schroniska. Wszystko dlatego, że zwierzęta nadal postrzegane są jako przedmioty, a nie pełnoprawni członkowie rodzin. O sytuacji porzucanych, nie tylko w czasie wakacji, zwierząt, rozmawiamy z Danutą Miazek, inspektorem Wydziału Infrastruktury Komunalnej i Inwestycji UM.

– Dlaczego tak często, mając do wyboru wypoczynek lub psa, stawiamy na to pierwsze?

– Powody są różne. Przede wszystkim mamy do czynienia z brakiem wyobraźni. Psy żyją kilkanaście lat i decydując się na posiadanie czworonoga powinniśmy być świadomi, że kiedyś zaplanujemy dłuższy wyjazd. Podobnie jest, gdy kupujemy dziecku psa w prezencie. Czy zastanawiamy się, że być nasza pociecha za parę lat wyjedzie na studia do innego miasta i zostawi na naszych barkach odpowiedzialność za zwierzę. Wielu właścicieli, zwłaszcza młodych, wyjechało za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, nie zastanawiając się nad życiem własnego pupila. Ciężar ten spada zwykle na rodziców. Nie jest rzadkością sytuacja, że pozostawiony pies należy do rasy agresywnej. Natomiast rodzice właściciela, zwykle ludzie starsi, przychodzą do nas i skarżą się, że nie radzą sobie z silnym i nieprzewidywalnym psem. Proszą o zabranie go. A zadaniem gminy jest ochrona bezdomnych i porzuconych zwierząt. Nie zajmujemy się psami czy kotami, które mają właścicieli. To rodzina jest odpowiedzialna za los stworzenia. Jeśli ktoś umiera, to obowiązek zajęcia się zwierzęciem zmarłego spoczywa na najbliższych członkach rodziny. To również oni powinni znaleźć mu nowego właściciela.

– Często, po niewczasie, zauważamy, że „pluszowa urodzinowa maskotka” to żywe stworzenie, mające swoje potrzeby i wymagania…

– Zwierzę w żadnym wypadku nie może być prezentem. Decyzja o zakupie powinna być gruntownie przemyślana. Często ulegamy głupim modom, na przykład spacerowania w towarzystwie dużego i groźnie wyglądającego psa. Czy zastanawiamy się nad tym, że duży pies raczej nie powinien mieszkać w piętrowym bloku? Gdy jest stary i już nie może samodzielnie schodzić po schodach, wówczas trzeba go znosić. Mało kto potrafi to przewidzieć. Chcemy mieć stróża naszego mieszkania, ale przecież jesteśmy częścią wspólnoty. Musimy uszanować też prawo do spokojnego i bezpiecznego życia naszych sąsiadów. Jeżeli już, to zdecydujmy się na małego i nieuciążliwego psa.

– Niefrasobliwość i lekceważący stosunek do problemu sprawia, że zwierzęta cierpią, a nawet tracą życie. Wiele z nich ulega wypadkom…

– To kolejne zadanie gminy, które nie istniałoby, gdyby nie bezmyślne podejście właścicieli. W powszechnej opinii panuje przekonanie, że pies musi się wybiegać. Codziennie, idąc do pracy, widzę niedużego psiaka przebiegającego przez ruchliwą ulicę Racławicką. Zwierzę na pewno ma właściciela, ponieważ widoczny jest numerek na obroży. Mamy podpisaną umowę z kliniką zwierząt w Lublinie, gdzie w razie wypadku płacimy 300 zł za godzinę pracy weterynarza. Właściciel, w takiej sytuacji, zwykle umywa ręce… Dostaliśmy niedawno telefon od pewnej właścicielki psa, która twierdziła, że wynajęła stancję, zaś właściciel lokalu nie życzy sobie w nim żadnych zwierząt. Ta pani żądała od nas zdjęcia z niej odpowiedzialności i zajęcia się niechcianym stworzeniem. W przypadku odmowy zagroziła, że przywiąże czworonoga do latarni. Krótko po tym telefonie otrzymaliśmy zgłoszenie o przywiązanym do ogrodzenia przy ul. Witosa owczarku alzackim. Jak sądzę, moja rozmówczyni spełniła swoje groźby. Niestety, w takich sytuacjach jesteśmy bezsilni. Otrzymujemy także telefony o podrzucanych szczeniakach. Znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt zabrania niekontrolowanego rozrodu, zaś każda hodowla musi mieć zezwolenie. Jeśli miot się przydarzył, to gmina ma obowiązek usypianie ślepych zwierząt na własny koszt, w miarę posiadanych środków.

– Jaka jest skala problemu niechcianych zwierząt w naszej gminie?

– Obecnie na terenie Świdnika problem bezpańskich psów nie jest aż tak nabrzmiały. Podpisaliśmy bowiem umowę ze schroniskiem w Krzesimowie, gdzie trafiają wszystkie wałęsające się czworonogi. Jednak codziennie otrzymujemy telefony alarmujące, że gdzieś czeka bezpańskie zwierzę. Jestem bardzo ostrożna przy weryfikacji tych zgłoszeń. Przyjmuję, że to co słyszę, nie zawsze jest prawdą. Wiele ze zgłaszanych psów to zwierzęta podrzucone, a nie porzucone. Trafiają tu z innych gmin, które nie zawarły stosownych umów ze schroniskiem. Dla nas to kosztowna sprawa. Za każdego odłowionego psa płacimy 240 zł. Do tego dochodzi około 12 tys. zł miesięcznie na utrzymanie schroniska, gdzie przebywa około 75 psów z terenu naszej gminy. To spora suma. Nie każdy przypadek wymaga interwencji. Wielu mieszkańców alarmuje nas bez potrzeby. Często psy zostają wypuszczone przez właścicieli bez nadzoru. Po wielogodzinnych, czasem nawet całonocnych eskapadach, leżą zmęczone w cieniu. Nie każdy leżący pies, jest ofiarą nieludzkiego traktowania.

– Czy spotykają się Państwo z wyjątkowo brutalnym traktowaniem zwierząt?

– Kilka razy odbieraliśmy psy właścicielom, którzy bardzo źle traktowali swoich podopiecznych. Ostatnio spotkało to właściciela, który nadużywał alkoholu. Ten pan, będąc w stanie upojenia alkoholowego, nie pamiętał co robił. Zwierzę miało liczne obrażenia, w tym pękniętą szczękę, wskazujące na okrutne traktowanie. W krótkim czasie po przekazaniu zwierzęcia do schroniska właściciel zmarł, co ułatwiło nam procedurę prawną ułatwiającą ratowanie zwierzęcia. Decyzją burmistrza możemy wydać tylko czasowy nakaz odebrania psa, na okres poprawienia warunków bytowania. W tym przypadku to nie nastąpiło.

– Co poradzić właścicielom, którzy wybierają się na upragnione wakacje i zastanawiają się gdzie ulokować swoje ukochane zwierzęta?

– Przy ulicy Brzegowej działa od pewnego czasu hotelik dla psów. Na stronie internetowej jest jego numer telefonu, adres, cennik. Inny hotel, już dużo droższy, znajduje się przy ul. Stefczyka w Lublinie. Wątpię, by schronisko w Krzesimowie przyjęło czworonoga, gdyż jest przepełnione. Trzeba również pytać weterynarzy. Czasem mają wolne klatki i mogą jednego bądź dwa psy, grzecznościowo, przechować. Moja znajoma poprosiła o opiekę studenta, który podczas jej wyjazdu wyprowadzał psa za niewielką opłatą. Był na tyle godny zaufania, że mogła zostawić mu klucze do mieszkania. Pies czuł się komfortowo, bo był w swoim domu. Czasami może pomóc nam nawet sąsiad. Jak widać można wcześniej pomyśleć, zanim zadzwoni się z żądaniem, aby gmina wybawiła nas z problemu.

Dziękuję za rozmowę.

słs

Last modified: 29 czerwca 2020