Wracam do domu

Autor: |

Był czas, kiedy przestał zajmować się muzyką i nie myślał nawet żeby do niej wrócić. Dziś jego debiutancki album plasuje się w trzydziestce najlepiej sprzedających się płyt w sieci Empik. Na koncerty przychodzą wierni fani, kręci już drugi teledysk, lada moment wyruszy w trasę koncertową. Damian SyjonFam ma szansę stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków na polskiej scenie reggae. Tych, którzy go jeszcze nie znają, zachęcamy do posłuchania debiutanckiego krążka i przeczytania rozmowy.

– Przeglądając internet w poszukiwaniu informacji o Tobie wyczytałem opinię, że jesteś jednym z najciekawszych głosów polskiego reggae. Zgadzasz się z tym?

– Jestem raczej daleki od osądzania samego siebie. Spotkałem się z podobnymi opiniami i przyznam, że to ogromny komplement. Zresztą wszystko, co się ostatnio dzieje wokół mojej osoby jest dużym zaskoczeniem. Spotykam mnóstwo ludzi, którzy mnie rozpoznają, dają wyrazy sympatii. Na pewno nie jestem osobą anonimową w środowisku reggae. Ze względu na charakterystyczny głos, trudno mnie pomylić z innym wykonawcą.

– Co możesz zaoferować swoim słuchaczom? Dlaczego postawili właśnie na Ciebie?

– Największa siła tkwi w szczerości. Ja nie zapełniam wierszy, tylko piszę teksty. Jestem autentyczny.

– Sam siebie określasz jako artystę, który poprzez muzykę zadaje niewygodne pytania, ostrzega przed oszustwem dzisiejszych czasów. To główny przekaz Damiana SyjonFama?

– Jestem dojrzałym człowiekiem i moje teksty różnią się od tych, które pisałem chociażby będąc w zespole ComeYah. Całą energię skupiam na śpiewaniu o harmonii, o dążeniu do niej. Na świecie jest tyle samo zła, co dobra. Ja stoję po tej drugiej stronie.

– W utworach bardzo często pojawiają się słowa: dom, miłość. To najważniejsze wartości w Twoim życiu?

– Dom i rodzina są na pierwszym miejscu. To, skąd wychodzisz wpływa na to, co będziesz przekazywał innym ludziom. Dlatego poświęcam im tyle miejsca.

– Opowiedz mi jak to się stało, że związałeś się z muzyką reggae?

– Początki sięgają 1996 roku. Byłem młody, robiłem to z czystej zajawki. Miałem okazję grania na gitarze z zespołem Natura, który był od kilku lat moją inspiracją. Duże wrażenie robiły na mnie występy na scenie. Byliśmy nawet na Przystanku Woodstock. Jestem zdania, że to, co dzieje się teraz jest następstwem tego, co robiłem wcześniej. Gdyby nie Natura, pewnie nie powstałaby ComeYah. Gdyby nie ComeYah, to pewnie nie byłbym obecnie w tym miejscu swojej drogi.

– Wiele osób kojarzy Cię właśnie z zespołem ComeYah. W 2012 roku wydaliście album „Na Wschód”, a potem zdarzyło się coś, co zaskoczyło chyba wszystkich fanów grupy…

– W wyniku różnych nieporozumień odszedłem z zespołu. Nie ukrywam, że był to drastyczny ruch, który na pewno zabolał niejedną osobę. W tamtym czasie było to jednak jedyne wyjście. W ogóle chciałem przestać śpiewać, zajmować się muzyką. Zrobiłem sobie od niej przerwę. Szybko się jednak okazało, że to nie takie proste. Jeżeli masz w sobie potrzebę tworzenia, to prędzej czy później do tego wrócisz.

–  Powróciłeś w wielkim stylu. Zająłeś się pracą nad solowym albumem „Wracam do domu”. W produkcję zaangażowani byli też goście z zagranicy.

– Kiedy już wszystko sobie poukładałem, zrobiłem w środku przemeblowanie, odetchnąłem, pojawiła się koncepcja nagrania płyty. Wiedziałem, że jak zacznę, to pójdę na całość. Nagrałem ją przy udziale gości z Holandii i Austrii. Dużo pomógł mi Wacek Wawrzyniak, który jest genialnym muzykiem. Bardzo dużo się od niego uczę.   Pracę nad płytą uważam za świetne doświadczenie, a z jej efektów jestem bardzo zadowolony.

– Premiera krążka miała miejsce na festiwalu w Ostródzie. Jak został przyjęty przez odbiorców?

– Na koncercie byli w większości ludzie, którzy znali teksty, wiedzieli dla kogo i po co przyszli. Dla artysty to niesamowita frajda. Premiera albumu wypadła doskonale. Nie mogę wyobrazić sobie niczego lepszego.

– Dziś wiemy, że album był w trzydziestce najlepiej sprzedających się pozycji w sieci sklepów Empik. Zdziwił Cię ten wynik?

– I to bardzo. Jeszcze mocniej jednak byłem zaskoczony w Ostródzie. Mój wydawca powiedział, że pobiłem wszelkie rekordy jeśli chodzi o sprzedaż płyty jednego dnia. Nie wiem dokładnie ile sztuk poszło, ale na pewno bardzo dużo. Zresztą, gdzie nie pojawię się na koncercie, tam zawsze jest zainteresowanie kupnem krążka.

– Jakie masz plany na najbliższe miesiące?

– Do końca września planuję skończyć teledysk do jednego z utworów. W październiku natomiast zaczynam trasę koncertową. Nie wiem jak dokładnie będzie wyglądała, bo to jest właśnie ustalane, ale na pewno zakończę ją w Świdniku.

Koncert artysty, wieńczący ogólnopolską trasę Damian SyjonFam & D’Roots Brothers odbędzie się w Centrum Kultury w Świdniku 22 listopada, o godz. 20.00. Bilety w cenie 10 zł grupowy, 15 zł w przedsprzedaży oraz 20 zł w dniu koncertu do nabycia w kasie kina Lot.

Last modified: 3 września 2020