Wolontariat to sposób na życie

Autor: |

Tak o swojej pracy na rzecz potrzebujących mówi młodzież ze Szkolnego Koła Wolontariatu z Gimnazjum nr 3 w Świdniku.

Uczniowie zaangażowani w akcje charytatywne nie żałują ani czasu, ani sił, by pomagać innym.

– Szkolne Koło Wolontariatu działa nieoficjalnie od wielu lat, bo tradycja pomagania innym jest głęboko zakorzeniona w naszym gimnazjum – wyjaśnia Magdalena Stelmach-Kopeć, opiekunka wolontariuszy. – Jako SKW, pod patronatem Centrum Wolontariatu w Lublinie, funkcjonujemy natomiast od roku. Inicjatywę założenia Koła konsekwentnie wspierali moi wychowankowie, obecnie drugoklasiści. Stała grupa wolontariuszy to połowa tej klasy, ale w akcje angażują się także uczniowie z innych klas. Wszyscy bardzo chętnie i spontanicznie włączają się w nasze działania. Jestem z nich naprawdę dumna i cieszę się, że mogę pracować z tak wyjątkową młodzieżą.

Pracy wolontariackiej nie brakuje. Od września Szkolne Koło Wolontariatu zbiera plastikowe nakrętki, które przekazuje do Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia. W grudniu gimnazjaliści, we współpracy z Caritas, organizowali kiermasze łabędzi, bombek, świątecznych kartek i świec, z których dochód przekazali na konto Fundacji 1000 Łabędzi. Pieniądze zbierali także pakując zakupy klientom w lubelskim Tesco.

– Przed świętami zaadresowaliśmy i opieczętowaliśmy 8 tysięcy kopert, przygotowując je do wysłania informatorów LHD im. Małego Księcia – dodaje M Stelmach-Kopeć. – W styczniu spakowaliśmy gazetki i zawieźliśmy je na pocztę w Lublinie, by stamtąd trafiły do darczyńców LHD z całej Polski. Podobną akcję przeprowadziliśmy przed rokiem. Dwukrotnie pomagaliśmy też przy przepakowywaniu nakrętek.

Wolontariusze odwiedzają również świdnickie przedszkola. Bawią się z dziećmi, czytają im książki, przeprowadzają konkursy. Dlaczego młodzież tak chętnie angażuje się w pracę na rzecz innych?

– Rodzice zawsze mnie uczyli, że trzeba pomagać ludziom – mówi Zosia Toruń. – Biorę udział w każdej akcji. Po powrocie do domu nigdy nie odczuwam zmęczenia, tylko wielkie szczęście i radość w sercu, że dzięki pieniądzom, które zebraliśmy, mogliśmy uratować komuś zdrowie, a nawet życie.

– Zgłosiłam się, ponieważ chciałam pomagać chorym dzieciom – dodaje Kasia Mróz. – To, że jestem wolontariuszką, uszczęśliwia mnie. Czuję, że jestem potrzebna i mam z tego ogromną satysfakcję.

źródło: Głos Świdnika

Last modified: 2 lipca 2020