Witaj szkoło, witajcie wydatki

Autor: |

Nowy rok szkolny za pasem. Wielu uczniów cieszy się na powrót do szkolnej ławki. Z pierwszego dzwonka mogą być niezadowoleni jedynie rodzice, którzy będą musieli głęboko sięgnąć do portfela, aby zapewnić swoim pociechom wszystkie niezbędne artykuły szkolne. Nasuwa się zatem pytanie – ile w tym roku wydamy na szkolną wyprawkę?

Początek roku szkolnego często równoznaczny jest z początkiem ogromnych wydatków. Z roku na rok ceny podręczników są coraz wyższe. A nie tylko na książkach kończy się spis szkolnych zakupów. Potrzebny jest plecak, piórnik, wszelkiego rodzaju przybory szkolne, komplet zeszytów, strój na rozpoczęcie roku i zajęcia gimnastyczne. W najgorszej sytuacji są rodzice, którzy mają więcej niż jedno dziecko, jak pani Agnieszka, samotnie wychowująca trzech synów.

– Na całą trójkę wydam w tym roku ponad 2000 zł. To zawrotna kwota. Najstarszy syn jest uczniem klasy mundurowej. Musiałam zaopatrzyć go w mundur warty 270 zł oraz buty desantowe za 350 zł. Ponadto będzie miał w tym roku maturę, co wiąże się z kupnem garnituru, butów, krawatu, koszuli, do tego koszty balu studniówkowego. Skąd brać pieniądze na to wszystko? – pyta zatroskana mama.

Pani Agnieszka w tym roku do szkoły posyła też najmłodszego syna.

– Książki dla niego muszą być nowe, ponieważ teraz podręczniki są tak konstruowane, że zawierają karty pracy, w których uczniowie wypełniają ćwiczenia. Po roku szkolnym, taka książka nie nadaje się do ponownego użytku. Komplet książek dla pierwszoklasisty kosztuje w tym roku około 330 zł, plus 80 zł za książki do angielskiego i 20 zł na religię. – Dla starszych synów staram się kupować używane książki, nie zawsze mi się to udaje bo niemalże każdego roku do nowych egzemplarzy wprowadzane są drobne zmiany i nauczyciele wymagają zakupu nowych podręczników – mówi mama chłopców.

Można odnieść wrażenie, że lista wydatków na ucznia nie ma końca.

– W trakcie nauki dochodzi mi mnóstwo dodatkowych opłat, na przykład za świetlicę, ubezpieczenia, składki rodzicielskie, wycieczki czy też obiady. Starsi synowie po każdym roku szkolnym starają się odsprzedać książki młodszym kolegom. Zarobią na tym niewiele bo około 100 zł. – Korzystam z socjalnego stypendium ale to kropla w morzu potrzeb, bo tylko minimalnie wspomaga moje wydatki.

Z sytuacją pani Agnieszki zapewne identyfikuje się nie jeden rodzic i podobnie jak ona zastanawia się, jak rozsądnie rozdysponować funduszami tak aby wystarczyło na wszystko, co potrzebne jest uczniowi do nauki.

as

Last modified: 29 czerwca 2020