Udane ćwierćwiecze

Autor: |

27 maja 1990 roku odbyły się w Polsce pierwsze, po 40 latach, wybory samorządowe. Jaki wpływ na dzisiejszy kształt naszego kraju i oblicze miasta miało to wydarzenie, zapytaliśmy Waldemara Jaksona, burmistrza Świdnika.

– Przełom lat 80-90. przyniósł zmiany, które wywróciły do góry nogami dotychczasowy porządek.

– Raczej postawiły wszystko na nogach. 25 lat temu rozpoczęliśmy eksperyment nieznany w dawnym bloku wschodnim. Ludzie wzięli sprawy w swoje ręce i dzisiaj samorząd jest fundamentem ustroju państwa. To niezwykle ważne, ponieważ mamy realny wpływ na to co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu. Nie musimy wszystkiego „załatwiać” w stolicy. Możemy decydować o lokalnych priorytetach i ich realizacji. Przypomnijmy, że ostatnie tego typu wybory odbyły się w 1950 roku. Potem totalitarna władza uznała, że wystarczy ręczne, centralne sterowanie, by „Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”. Oczywiście było to absurdalne posunięcie, a samorząd został sprowadzony do roli fasady.

– Gdyby pokusić się o wyznaczenie kamieni milowych tej transformacji…

– Wybory z maja 1990 były pierwszym z nich. Kolejnym – bezpośredni wybór wójtów i burmistrzów oraz prezydentów miast. Wreszcie reforma niezwykle istotna – wprowadzenie obwodów jednomandatowych. Mam nadzieję, że teraz samorząd już okrzepnie. Chciałbym tego, ponieważ nie ma sensu ciągle dłubać w systemie. Konkretnej pracy jest wystarczająco dużo.

– Ostatnie 25 lat odmieniło również oblicze naszego miasta.

– Świdnik był zawsze liderem mądrych przemian. Nie zapominajmy, że poprzednicy burmistrzów, czyli naczelnicy miasta, również starali się zrobić dla niego wszystko, co mogli. Oczywiście wykorzystywali do tego zupełnie inne narzędzia, ale miasto było zadbane, prowadzono inwestycje, które miały ułatwić życie mieszkańcom. Chcę przypomnieć, że burmistrzami Świdnika byli panowie Stanisław Skrok, Krzysztof Michalski i Ryszard Sudoł. Myślę, że najtrudniejsze do wypełnienia zadanie miał St. Skrok, któremu przypadła rola pioniera w organizacji nowego urzędu miasta i przełamanie wielu barier, stawianych przez poprzedni system. Podziękowania należą się również wszystkim radnym minionych pięciu kadencji, którzy podejmowali niejednokrotnie trudne decyzje, w imieniu mieszkańców. W moim przekonaniu minione ćwierćwiecze było dobrym, jeśli nie najlepszym w historii Świdnika.

– Świdnicki samorząd ma swoje korzenie w tradycji „Solidarności”.

– Owszem, w świdnickim etosie wciąż dominuje nurt solidarnościowy. W zbiorowej pamięci tkwią wspomnienia czasu stanu wojennego, podziemnej walki o niezależność. Zwróćmy uwagę, że pomimo różnych perturbacji na polskiej scenie politycznej, Świdnik pozostaje bastionem wartości patriotycznych i demokratycznych.

– Ostatnie lata były chyba jednymi z ważniejszych w 25-letniej historii samorządu…

– Staliśmy się jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych i administracyjnych regionu. Mamy doskonałą sieć połączeń komunikacyjnych ze światem: lotnisko, trasa S17. Świdnik jest stolicą powiatu i siedzibą sądu rejonowego, obejmującego swoją jurysdykcją dużą cześć województwa. Pozostaje nam zrobić wszystko, żeby wykorzystać te atuty.

– Dzisiejszy Świdnik ściśle współpracuje z sąsiadami, zwłaszcza z Lublinem. Ortodoksyjni zwolennicy administracyjnej odrębności miasta, robią z tego zarzut…

– To zabawne, ponieważ mamy z tej współpracy wiele korzyści. Wspomnę tylko o lotnisku, którego większościowymi udziałowcami są samorządy województwa i Lublina. A przecież znajduje się ono w granicach administracyjnych miasta i wszyscy wiedzą, że Lubelszczyzna wylatuje w świat ze Świdnika. Lublin jest dla nas ważnym partnerem, zarówno w stosunkach dwustronnych, jak i w ramach Lubelskiego Obszaru Funkcjonalnego. Wkrótce będziemy mieli drugą linię komunikacyjną, obsługiwaną przez lubelskie MPK. Planujemy kolejne wspólne inwestycje. Kiedyś świdniczanie patrzyli na sąsiada z niepokojem. Stolica województwa, jako ważny ośrodek akademicki, daje świdnickiej młodzieży szansę na zdobycie wyższego wykształcenia, praktycznie w każdej dziedzinie. Oferuje też wiele innych usług, których my, jako mniejszy organizm, nie możemy sami sobie zapewnić. Świdnik z kolei, jako silny ośrodek gospodarczy, z wiodącą rolą branży lotniczej, jest miejscem pracy wielu lublinian. Coraz częściej widzimy przed domami samochody zarejestrowane w całym regionie. To znaczy, że Świdnik stał się atrakcyjnym miejscem do zamieszkania i prowadzenia wygodnego życia. Pojęcie „sypialnia Lublina” nabiera w tym kontekście zupełnie nowego znaczenia. Stajemy się częścią nowoczesnej metropolii i mamy w niej swoją rolę do spełnienia.

– Gdyby w kilku zdaniach zechciał Pan podsumować ćwierćwiecze samorządu….

– Uważam, że nie zmarnowaliśmy szansy, którą wywalczyło nam pokolenie lat 80. Pewnie dlatego, że Świdnik jest miastem ludzi świadomych swoich potrzeb, potrafiących definiować i realizować cele, wykształconych i mobilnych. Staramy się pielęgnować pamięć o tamtych czasach, przekazywać ją naszym następcom. Ważne jest jednak, by nie spoczywać na laurach, ale patrzeć w przyszłość. Mamy wiele do zrobienia. Musimy dokończyć budowę systemu komunikacyjnego, stworzyć warunki do powadzenia działalności gospodarczej w strefie przy lotnisku, rewitalizować bazę dawnego ośrodka sportowego Avii. Mam nadzieję, że da się jeszcze odwrócić niekorzystną decyzję w sprawie przetargu na śmigłowce dla wojska. Muszę powiedzieć, że mam dużo szacunku i podziwu dla pracowników PZL-Świdnik, którzy z taką determinacją walczą nie tylko o swoje bezpieczeństwo ekonomiczne i socjalne, ale również o gospodarczy interes regionu i całego kraju.

Jan Mazur

Last modified: 4 czerwca 2020