Świdnik lokomotywą rozwoju?

Autor: |

Strategia Rozwoju Województwa Lubelskiego na lata 2014 – 2020, opracowywana przez Urząd Marszałkowski w Lublinie, wzbudza wiele kontrowersji. Jej filozofia jest skoncentrowanym do skali województwa echem lansowanej w swoim czasie teorii, że kołami zamachowymi rozwoju Polski powinny być metropolie, jako centra postępu cywilizacyjnego kraju. Jak wojewódzka strategia jest postrzegana z punktu widzenia samorządu Świdnika, zapytaliśmy burmistrza Waldemara Jaksona:

– Strategia Rozwoju Województwa Lubelskiego, co do zasad, jest zupełnie odmienna od dokumentów powstających w innych regionach. W przeciwieństwie do nich zakłada, że redystrybucja unijnych środków pomocowych nie powinna uwzględniać proporcjonalnie wszystkich obszarów życia społecznego. Zdaniem autorów, pieniądze powinny raczej trafić w miejsca, które mają szansę stać się lokomotywami rozwoju Lubelszczyzny po 2020 roku, kiedy dostęp do funduszy unijnych będzie już znacznie utrudniony

– Inaczej mówiąc strategia preferuje ośrodki administracyjne, gospodarcze lub naukowe, które i tak są już najsilniejsze.

– Owszem. Jej autorzy próbują w ten sposób skonstruować wędkę, zamiast podawać na stół ryby. Uważają, że rozpraszanie środków pomocowych nie zasypuje przepaści ubóstwa, jaka dzieli nas od innych rejonów Unii. Twierdzą, że w ten sposób, praktycznie je przejadamy, nie uruchamiając mechanizmów, które zastąpią unijną pomoc, kiedy ta już osłabnie. Chcą więc ograniczenia dopływu pieniędzy do niektórych, czasem nawet bardzo wrażliwych społecznie dziedzin, jak na przykład służba zdrowia. Obiecują za to, że lokomotywy rozwoju pociągną za sobą postęp w innych obszarach.

– Jak w tej sytuacji postrzegamy pozycję Świdnika?

– Siedzimy w rozterce, na szczycie barykady. Świdnik wspominany jest w strategii kilkakrotnie. Jednak najistotniejszy jest ten fragment, w którym jesteśmy wymieniani jako potencjalny element metropolii lubelskiej. Gdyby tak się stało, mielibyśmy szansę czerpać ze środków obficie do niej, jako lokomotywy rozwoju, płynących. Warunek jest taki, że konstruowane programy musiałyby uwzględniać potrzeby całej metropolii, a nie tylko partykularne interesy jej członków, na przykład Świdnika.

– Globalnie, nie partykularnie…. będziemy mieli z tym kłopot?

– Niekoniecznie. Mamy z Lublinem do osiągnięcia wiele wspólnych celów: infrastruktura komunikacyjna, utylizacja nieczystości…podam tylko dwa przykłady z brzegu.

– Nie jesteśmy chyba w tym układzie tylko małym satelitą Lublina.

– Absolutnie nie. Przykład Świdnika jest, w pewnym sensie, potwierdzeniem słuszności założeń strategii województwa. Przecież decyzja o budowie portu lotniczego powstała w oparciu o strategiczny consensus władz „metropolii lubelskiej” – samorządów województwa, Lublina i Świdnika. W efekcie mamy w Świdniku lotnisko międzynarodowe – ewidentne koło zamachowe rozwoju. Możemy czerpać dodatkową satysfakcję z faktu, że dzięki lotnisku wzbogaciliśmy się o nowoczesne połączenia komunikacyjne z Lublinem i generalnie, ze światem. Kolejne będą gotowe wkrótce. Ogromnym atutem jest także PZL-Świdnik, jako miejsce wykorzystywania nowoczesnych technologii i jeden z największych pracodawców w regionie. Mamy szansę pójść za ciosem, oferując inwestorom prawie 100 hektarów przylotniskowych powierzchni pod działalność produkcyjną, usługową bądź handlową. Zatem koncentracja wysiłku wielu podmiotów bardzo nam się opłaciła.

– Nie ma kija bez dwóch końców…

– Owszem. Gdyby strategia rozwoju województwa była realizowana na zasadach zaproponowanych przez jej autorów, o wiele mniejszą siłę przebicia miałyby inicjatywy lokalne. W naszej sytuacji oznaczałoby to, na przykład, mniejszy dopływ środków na finansowanie budowy dróg gminnych. Samorządy musiałyby się sporo nagimnastykować, żeby wkomponować własne potrzeby w zadania strategiczne metropolii.

Reasumując, jakie są największe zalety i wady projektu strategii?

– Główną zaletą jest zerwanie z tradycją Lubelszczyzny, jako najubożej prowincji Europy, miejsca, gdzie zasypuje się tylko dziury. Wadą, nadmierny optymizm, jeśli chodzi o własne możliwości inwestycyjne regionu i brak wrażliwości na fakt, że Lubelszczyzna rzeczywiście potrzebuje w miarę zrównoważonego rozwoju.

jmr

Last modified: 2 czerwca 2013