Świat należy do marzycieli…

Autor: |

fot. Rafał Goral

…mówi Monika Kowalczyk. Patrząc na to, jak potoczyło się jej życie, można śmiało przyznać temu stwierdzeniu rację. Dwudziestoczterolatka zawsze chciała być piosenkarką i aktorką. Pierwsze kroki w artystycznym świecie stawiała na przedszkolnej scenie. Dziś ma na swoim koncie występy na dużych muzycznych festiwalach, pierwszy album, a nawet Dziecięcy Chór Gospel, z którym dzieli się doświadczeniem. I choć wydawałoby się, że miłość do muzyki zdominowała jej życie, Monika wciąż marzy.

– Twoja przygoda z muzyką zaczęła się od przedszkolnych występów.

– Od zawsze mi towarzyszyła. Uwielbiałam jej słuchać, tańczyć, śpiewać. Osoby, które stanęły na mojej drodze, zauważyły, że mam predyspozycje do śpiewania – i tak się zaczęło. Myślę, że słuchanie dobrej muzyki pogłębia wrażliwość człowieka. Na scenie, już od pierwszych występów, czułam się jak ryba w wodzie. Do dziś, przed graniem czy śpiewaniem bardzo się denerwuję. Jednak po wejściu na scenę trema momentalnie opada. Ktoś kiedyś nazwał mnie żartobliwie „zwierzęciem scenicznym”. Może coś w tym jest.

– Swoje umiejętności szlifowałaś w Świdnickim Ognisku Muzycznym. Jednak gitara, która dziś towarzyszy Ci podczas koncertów, nie była Twoim pierwszym instrumentem.

– Pierwszy był keyboard, czyli potocznie mówiąc „klawisze”. Dzisiaj, niestety, niewiele z tego pamiętam, ale lekcje z panem Dariuszem Szymurą z pewnością dały mi podstawy wiedzy muzycznej. Chcę powrócić do grania na instrumentach klawiszowych. Moim marzeniem jest akompaniowanie sobie również na pianinie lub fortepianie.

– Marzyłaś o tym, że zostaniesz piosenkarką?

– Chciałam zostać piosenkarką i aktorką. Kiedyś także projektantką mody, choć później mi to przeszło. Czasami zmieniałam plany, ale tylko na krótko. Jeśli chodzi o marzenia związane z przyszłym zawodem, to raczej byłam wierna tym artystycznym zamierzeniom. Nawet w filmie, który nakręcono w naszej szkole z okazji Pierwszej Komunii Świętej, na pytanie o wymarzony zawód odpowiedziałam – „W przyszłości
chciałabym zostać piosenkarką.”

– Kiedy w twoim życiu pojawił się teatr? Ciężko było połączyć obie pasje?

– W trzeciej klasie szkoły podstawowej. Muzyka i teatr łączą się ze sobą w wielu elementach. Fakt, czasami dwa występy wypadają tego samego dnia i trzeba wybierać. Te pasje raczej się dopełniają i pokazują razem szersze perspektywy działania, niż robiłyby to „w pojedynkę”.

– Co dały Ci występy na scenie i te wszystkie doświadczenia? Czego się nauczyłaś?

– Występy i różnorodne artystyczne wydarzenia zbudowały ogromną część mojego doświadczenia. Przede wszystkim współtworzą mnie – to, kim jestem, mój charakter i wspomnienia. Pomogły przystosować się do stresujących sytuacji, rozwinąć kreatywność, otwartość, pewność siebie, wzbogacić moją wiedzę o kulturze i ulepszyć umiejętność organizacji. Dzięki nim poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy mają podobne zainteresowania i plany, jak ja. Poza tym, zwiedziłam również porządny kawał Polski. Myślę, że nigdzie indziej nie nauczyłabym się tyle i nie doświadczyłabym takiego bogactwa uczuć i przeżyć. Bez tego moje życie byłoby bardzo ubogie.

– Jesteś nie tylko wokalistką i aktorką. Swoją wiedzą dzielisz się też z młodszymi. Skąd pomysł na Dziecięcy Chór Gospel?

– Przez krótki czas sama byłam członkinią Świdnik Gospel Choir działającego w Miejskim Ośrodku Kultury. Dwa lata temu dyrektor ośrodka zwrócił się do mnie z propozycją poprowadzenia grupy dziecięcej, którą założył Grzegorz Głuch. Miałam już w pewnym sensie doświadczenie w prowadzeniu zajęć, ponieważ od kilku lat współprowadziłam Scholę „Boża Radość” przy parafii pw. Chrystusa Odkupiciela.

– Jak pracuje Ci się z tak młodą grupą? W końcu różnica wieku między wami jest niewielka.

– Jednak da się odczuć różnicę pokoleniową – w świecie zdominowanym przez technikę zmiany zachodzą jeszcze szybciej. Praca z dziećmi jest nieustannym uczeniem się czegoś nowego. Czasami bywa zabawnie, innym razem wzruszająco. Są świetne, otwarte i ciekawe świata. Oczywiście, czasami też trzeba zapanować nad ich nadmierną energią. Dzieci są bardzo utalentowane i kreatywne, każde z nich jest inne. To bardzo ciekawe zadanie, choć nie ukrywam, że czasami wymagające.

– Czego chcesz ich nauczyć?

– Przede wszystkim staram się pomóc rozwinąć ich kreatywność i otwartość – nie tylko sceniczną i muzyczną, ale otwartość życiową na marzenia, innych ludzi, bycie sobą. Ćwiczymy śpiewanie zespołowe i solowe. Mam nadzieję, że pomaga im to stać się bardziej odważnymi i pewnymi siebie. Chciałabym, aby w miarę dorastania nie tracili swobody działania artystycznego i szczerej radości, którą, niestety, nieraz trudno jest znaleźć u dorosłej osoby. Chcę, aby czuli się jednością i działali razem dla wspólnego dobra. Przekazuję też podstawowe informacje dotyczące zasad poprawnego śpiewania czy zachowywania się na scenie.

– Rok temu wydałaś też swój debiutancki album pt. „Piosenki”. Pracujesz nad kolejnym?

– Obecnie chcę skupić się na graniu z zespołem, na koncertowaniu z grupą zaufanych osób, tak, aby utwory nabrały nowych brzmień. Dopiero, kiedy dobrze będzie nam się razem grało, pomyślimy nad nagraniem drugiej płyty, która, marzę o tym, byłaby już płytą długogrającą. Niemniej jednak planuję, żeby nowe piosenki czy wykonania stopniowo pojawiały się w mediach społecznościowych.

– Teatr chyba powoli odchodzi w zapomnienie i skupiasz się głównie na muzyce. Ostatnio, na przykład wzięłaś udział w eliminacjach do Jarocińskich Rytmów Młodych. Ale to chyba twoje nie jedyne zamierzenia na przyszłość…

– W najbliższych planach jest finał Festiwalu im. Andrzeja Zauchy w Bydgoszczy, a także premiera najnowszego spektaklu Teatru „Puk – Puk”, w którym gram. Tak więc – teatr nie odchodzi w zapomnienie. Gram także w spektaklach dla dzieci Teatru „Kto Tam?”, z którym prowadzimy warsztaty w szkołach i przedszkolach. Jest trochę marzeń do spełnienia, stare są zastępowane nowymi, może coraz śmielszymi… ale świat należy do marzycieli. Co jakiś czas zdarzają się momenty, przez które zaczynam wątpić w to stwierdzenie. Później jednak przychodzą lepsze, a wtedy utwierdzam się w przekonaniu, że warto marzyć.

Agata Flisiak

Last modified: 19 maja 2020

Zmień język »