Srebrny jubileusz „Siódemki”

Autor: |

Fot. SP nr 7
Ten rok szkolny jest wyjątkowy dla Szkoły Podstawowej nr 7. 25 lat temu, we wrześniu, próg budynku przekroczyli pierwsi uczniowie. Ze względu na pandemię, świętowanie jubileuszu placówka przełożyła na bardziej sprzyjający czas, przygotowała jednak urodzinowe wydanie gazetki „Siódemka na Piśmie”.

W numerze specjalnym znalazły się, między innymi, wywiady z władzami i nauczycielami szkoły, opinie uczniów, wiersze o pedagogach i placówce, rebusy, rysunki, mnóstwo archiwalnych i współczesnych zdjęć, a nawet przepis na urodzinowy tort. 

– Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasz apel i podzielili się swoimi wspomnieniami. Zebraliśmy je na ponad 90 stronach! – mówi Karolina Suszek, nauczycielka języka polskiego, która „Siódemką na Piśmie” opiekuje się wspólnie z bibliotekarką Anną Wiśniewską. Przy jubileuszowym numerze z paniami współpracowały: Urszula Cygan ze szkolnej biblioteki, Małgorzata Łągiewka, nauczycielka plastyki i  Grażyna Kwiecińska, była wicedyrektor SP nr 7.

Skład redakcji: Dawid Banaszek (redaktor naczelny), Wiktoria Dąbska (zastępca redaktora), redaktorzy: Joanna Czerwińska, Edyta Harasim, Kamila Kasprzak, Alicja Kocyła,  Karol Łysiak, Julia Małecka,  Julia Skowrońska, Julia Michalak, Emila Okoń, Aleksandra Ozon, Sara Piekarska, Emilian Sidor, Natalia Stachyra, Filip Tryniecki i Zuzanna Tusińska.

A teraz czas na pierwszą część wspomnień… Kolejną opublikujemy za tydzień (pełną wersję tekstów znajdziecie w gazetce szkolnej, zamieszczonej na stronie www.sp7.swidnik.pl).

 „Raduje się serce, raduje się dusza,

gdy szkoła „ Siódemka” uczyć dzieci rusza.

Wesoła od rana szkoła ukochana,

nie ma drugiej takiej, nie!”

Szkoła Podstawowa nr 7 działalność rozpoczęła w roku szkolnym 1995/1996. 1 września, uczniowie uczestniczyli we mszy św. w kościele pw. Chrystusa Odkupiciela, po czym, przed budynkiem placówki, wyróżniającym się na tle okolicznych bloków nowoczesną architekturą – „łamane” kondygnacje, przeszklenia, czerwona dachówka, cegła zamiast ponurych tynków, wysłuchali przemówienia jej dyrektora, Piotra Bogusza. 253 dzieci do dyspozycji dostało 11 sal (obecnie 35). Utworzono 9 oddziałów klas I-III, w których uczyły panie: Ewa Łagożna, Aneta Lewicka, Ewa Hanc, Teresa Ślęp, Mirosława Żydek, Agnieszka Pulińska (obecnie Witkowska), Danuta Wójcik, Jadwiga Chrostek i Marta Buk-Cegiełka. Dla klas pierwszych zakupiono czerwone regały i stoliki, dla klas drugich zielone, a dla trzecich niebieskie. W świetlicy pracowały panie: Ewa Nawrocka, Małgorzata Kozłowska i Halina Koperda.

– Akt założycielski szkoły ma datę 1 sierpnia 1995 roku, ja natomiast zostałem powołany na stanowisko dyrektora 1 lipca. Oficjalne otwarcie, z udziałem przedstawicieli wojewody, kuratorium, sąsiednich gmin, Kościoła oraz władz miasta, miało miejsce 13 października. Początki funkcjonowania placówki nie były łatwe. Brakowało sali gimnastycznej, stołówki, boiska, ławek i tablic w kilku salach. Co roku działo się jednak coś nowego i szkoła systematycznie się rozbudowywała. W 1997 roku powstały kolejne dwa segmenty, później przyszła kolej na następne, a także na halę – w 2000 roku i obiekty sportowe-boiska (rok 2010). Każda uroczystość związana z oddaniem do użytku nowych części budynku była niezwykle ważna i ogromnie nas cieszyła. To wszystko wspominam jako ciekawe czasy. Ostatnio, w związku z urodzinami szkoły, oglądałem albumy i kroniki „Siódemki”. Stwierdziłem, że czas się zatrzymał, a wręcz niektórzy lepiej wyglądają po tych dwudziestu pięciu latach, niż wcześniej – mówi Piotr Bogusz. Dodaje: – Trzeba jeszcze wspomnieć, że przez wiele lat byliśmy szkołą sześcioklasową. Kiedy reforma oświaty spowodowała zmiany, do naszego zespołu dołączyło wielu nauczycieli z gimnazjum. Natomiast we wrześniu 2020 roku doszło do powstania Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 1. To kolejna zmiana organizacji. W Zespole są dwa podmioty: Szkoła Podstawowa nr 7 i Przedszkole Integracyjne nr 5. Każdy żyje swoim życiem, swoją historią, tworzy nową. W związku z jubileuszem mam jedno marzenie. Chciałbym, żeby w szkole została wmurowana kapsuła czasu, a za sto lat ktoś ją otworzył i zobaczył, jak nasza placówka wyglądała wcześniej.

– 1 września 1995 roku to dzień, w którym miało miejsce pierwsze rozpoczęcie roku szkolnego, choć budynek nie był jeszcze gotowy na przyjęcie uczniów – opowiada wicedyrektor Ewa Łagożna. – Trwały ostatnie prace wykończeniowe, niektóre sale lekcyjne nie posiadały nawet podłóg, nie mówiąc o ławkach, krzesłach czy tablicach na ścianach. 1 września wypadał w piątek i była to sprzyjająca okoliczność. W sobotę zostały położone parkiety w salach nr 2 i 3. Przez dwa dni, czyli w sobotę i niedzielę, nauczyciele i pracownicy szkoły, a nawet członkowie ich rodzin, pracowali w pocie czoła, aby od poniedziałku można było rozpocząć naukę. Skręcali ławki, wnosili krzesła. Było przy tym wiele pozytywnych emocji, wszyscy czuliśmy się odpowiedzialni za szkołę. Natomiast pierwsze zakończenie roku szkolnego miało miejsce na dziedzińcu od strony parkingu. W budynku nie było nigdzie wystarczająco dużo miejsca, aby spotkać się w tak dużym gronie osób. Zawsze z rozrzewnieniem wracam pamięcią do tych chwil. Z każdym rokiem szkoła powiększała się wraz z kolejnymi poziomami klas. W roku szkolnym 1997/98 najstarszym rocznikiem były dzieci z klasy piątej, a w kolejnym mury „Siódemki” opuścili pierwsi jej absolwenci. Dziś uczy się tu 900 uczniów i pracuje 80 nauczycieli.

Natomiast Danuta Wójcik tak wspomina początki pracy w „Siódemce”: – Ćwierć wieku temu wybudowano szkołę o pięknej bryle architektonicznej. Mówiono, że na wzór szkół holenderskich. Z nieskrywaną ciekawością zerkałam na postępy na budowie, ale nawet nie śniłam o tym, by tu pracować. Aż pewnego dnia pan dyrektor zaprosił mnie do współpracy. Na pierwszego września niemalże wszystko było gotowe. Przede wszystkim błyszczało nowością. Natychmiast znalazło się mnóstwo chętnych dzieci, by się tu uczyć. Sala nr 4 służyła nam za salę gimnastyczną. Pokój nauczycielski był w salkach językowych. Kolorowe meble, szafeczki dla każdego ucznia, wiele czasu poświeconego dziecku, mnóstwo zabawy, to wyróżniało „Siódemkę”. Ciągle się tu coś działo. Nauka była na równi z zabawą.

„Zdobycie imienia to sprawa zawiła.

Żołnierzy Armia Krajowa postawiła.

Imię już jest znane szkoło ukochana,

nie ma drugiej takiej, nie!”

4 października 2003 roku odbyła się uroczystość nadania Szkole Podstawowej nr 7 imienia Żołnierzy Armii Krajowej. W tym dniu społeczność placówki przyjęła na siebie obowiązek godnego reprezentowania postaw i wartości, którymi kierowali się w swoim życiu żołnierze Armii Krajowej.

– Współpracowaliśmy ze Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej Koło w Świdniku. Byli to kombatanci, a w dodatku dziadkowie i babcie naszych uczniów.  Przychodzili do nas, opowiadali niezwykle ciekawe historie swojego życia, w których nie brakowało bohaterstwa i poświęcenia za Ojczyznę. To z ich strony padła propozycja, by szkoła miała za patronów Żołnierzy AK. Obecnie, po ponad 20 latach, kombatantów zostało już niewielu, ale pamięć o nich trwa w naszych sercach – mówi P. Bogusz.

 „25 latek w mig nam upłynęło,

Możemy świętować nasze wspólne dzieło.

Bawi się od rana szkoła ukochana,

nie ma drugiej takiej, nie!”

Co na temat szkoły mówią pedagodzy, uczniowie i absolwenci placówki? Jak oceniają czas w niej spędzony? 

Dla Grażyny Kwiecińskiej, która przez wiele lat pełniła funkcję wicedyrektora SP nr 7, była to siódma placówka, w której podjęła pracę. Pozostała tu aż do przejścia na emeryturę. Co sprawiło, że dopiero to  miejsce okazało się tym właściwym? – Niewątpliwie był to… Duch Siódemki, który od pierwszego roku istnienia szkoły w haśle „Siódma szkoła jest wesoła”, naprawdę nieoczywistym w tamtym czasie, szukał sposobu na zbudowanie własnej tożsamości i własnego stylu, które mogłyby wyrazić pełnię oferty skierowanej do uczniów przez nietuzinkowy zespół nauczycieli – wyjaśnia G. Kwiecińska. – Nie da się w kilku słowach opisać całego bogactwa szkolnych działań, które stworzyły niepowtarzalną atmosferę: uroczystości, z wojewódzką inauguracją roku szkolnego oraz uroczystym nadaniem imienia Żołnierzy Armii Krajowej, jasełek, akademii… Pamiętam wiele roczników kończących naukę w SP nr 7. W dniu pożegnania szkoły widać było w oczach uczniów odrobinę niepewności i żalu, że coś się kończy, ale także radość i pewność siebie, że podołają wyzwaniom, które stoją przed nimi. Dla takich chwil warto pracować.

Natasza Oskroba jest uczennicą klasy 5 i tak opowiada o swojej szkole: – Mogę się tu spotykać z przyjaciółmi, bawić, uczyć, śmiać i rozmawiać. Codziennie uczę się czegoś nowego, zdobywam umiejętności, rozwijam swoje zainteresowania, a poza tym mam bardzo fajną i zgraną klasę. Wszyscy nauczyciele pracujący w „Siódemce” są dla mnie ważni, bo przekazują nam swoją wiedzę, pomagają, wspierają, dopingują i dbają o to, aby uczniowie mieli nie tylko dobre oceny, ale i dobre zachowanie. Pandemia niestety utrudniła wszystkie kontakty. Ze łzami w oczach żegnałam się z moimi najlepszymi przyjaciółkami, wiedząc, że znowu szybko się nie zobaczymy. Przede mną jeszcze trzy lata nauki tutaj. Mam nadzieję, że będą one równie wspaniałe oraz pełne ciekawych przygód i dobrych wspomnień, jak poprzednie.

– „Siódemkę” opuściłem niecałe 2 lata temu – mówi Daniel Banaszek, obecnie uczeń  I LO. – Moją życiową pasją jest siatkówka, którą zaszczepił we mnie trener Dariusz Kuźma. Przyznam, że doceniłem podstawówkę dopiero po jej ukończeniu. Dlatego apeluję do młodych „Siódemkowiczów”, aby cieszyli się z każdego dnia spędzonego w tej szkole, bo żyje się tylko raz i tylko raz „przechodzi” się przez podstawówkę. Wyciskajcie z każdego dnia tyle, ile się da i wiedzcie, że będą dni „do bani” oraz takie, które was podniosą na duchu. Obydwie strony medalu się uzupełniają i tworzą niezwykłą historię życia, której żaden artysta nie przeniesie na papier.

opr. aw

W materiale wykorzystano fragmenty wiersza autorstwa Renaty Leśniak.

Last modified: 16 kwietnia 2021