Sposób na naukowe zagwozdki

Autor: |

Jak się pisze rzeżucha, ile to jest 7 razy 8 albo jak zapisywać liczby w systemie rzymskim? To tylko część pytań, na które odpowiedzi szukają uczniowie pierwszych klas szkół podstawowych. Świdnicka drukarnia Drukurs, mieszcząca się przy ulicy Warsztatowej 10, ma pomysł jak je znaleźć. Przedsiębiorstwo stworzyło serię gier karcianych, które w prosty i przyjemny sposób pozwolą najmłodszym przyswoić trudny dla nich materiał. Krzysztof Wilkołazki, prezes Fundacji CIS opowiedział nam jak narodził się pomysł na „Ortogramy” i „Kuku”, które powoli podbijają ogólnopolski rynek.

Z ortografią za pan brat

Ortografia to spore wyzwanie. Szczególnie, kiedy mowa o języku polskim, który nie stroni od zasad i wyjątków. Ich nauka nie jest łatwa, szczególnie teraz, kiedy uczniowie zamienili szkolne ławki na komputery w domowym zaciszu. Kłopot z przyswojeniem materiału mieli, między innymi wychowankowie Grzegorza Zdunka. Nauczyciela, na co dzień zajmującego się homeschoolingiem (nauka w domu – przyp. redakcja). Pedagog wpadł na pomysł, jak im to ułatwić.

– W czasie pandemii odwiedził nas Grzegorz Zdunek. Jego uczniowie mieli problemy z nauką ortografii. Zaczął się więc zastanawiać, co zrobić, by lepiej przekazać im tę wiedzę. Wymyślił „Ortogramy”, które miały przypominać grę karcianą Makao, ale w oparciu o ortografię – zaczyna opowieść Krzysztof Wilkołazki.

Na czym polega ta zabawa? Gracze otrzymują po pięć kart, pozostałe kładzione są na stole. Rozpoczyna osoba siedząca po lewej stronie od rozdającego. Odwraca pierwszą kartę i czyta na głos cztery zapisane na niej wyrazy z trudną pisownią. Uczestnik rozdania szuka wśród swoich kart takiej, która zawiera taką samą wyróżnioną literę, jak karta znajdująca się na stole. Wygrywa ten, kto najszybciej pozbędzie się wszystkich kart i nie będzie mógł dobrać nowych. Na każdej znajdują się też przydatne informacje o zasadach poprawnej pisowni, na przykład „rz” po spółgłoskach.

– Sam zawsze miałem problemy z ortografią. Nieraz śniło mi się dyktando: „Już burza się zaczyna. Drży wierzba, jarzębina. Węgorz krągły jak korzeń. Drzemkę przerwał w swojej norze. Grzegorz boi się burzy i ucieka aż się kurzy.” Zaledwie cztery wyrazy pisałem w nim bezbłędnie. Przyznam, że to trochę traumatyczne przeżycie, ale gdy zacząłem współpracować z Grzegorzem przy „Ortogramach”, to się zmieniło – wspomina mój rozmówca. Dodaje: – Któregoś razu, gdy pracowaliśmy nad grą, Grzegorz postanowił zrobić mi kartkówkę. Położył przede mną jedną z kart i poprosił, żebym podał przykładowe słowa zakończone na „-un”. Zacząłem je wymieniać i okazało się, że były to wyrazy, które znajdowały się na innej karcie. Wcale się ich nie uczyłem. Po prostu zapamiętałem je w czasie pracy. Co więcej, teraz, kiedy coś czytam, dostrzegam błędy ortograficzne. Wcześniej nie zwracałem na nie uwagi.

Matematyka nie taka trudna

„Ortogramy” zachęciły świdniczanina do opracowania kolejnej gry. Tym razem za cel postawił sobie ułatwienie dzieciom naukę matematyki.

– Byłem rodziną zastępczą dla dwojga dzieci. Cztery razy przerabiałem z nimi tabliczkę mnożenia. Za każdym razem przepytywanie z niej było sporym wyzwaniem. Kiedy zacząłem o tym myśleć, zauważyłem, że część wyników się powtarza i, że w 32 kartach można zawrzeć tabliczkę mnożenia do 100. Wymyśliłem więc „Kuku”. W języku japońskim to słowo oznacza właśnie tabliczkę mnożenia. Można w nie grać na trzy sposoby. Na każdej karcie napisane są działania, a pod nimi znajdują się kreseczki – podpowiedzi. Liczba kresek stanowi wynik mnożenia. Jeśli gracz dobrze rozwiąże równanie, jego wynik wskaże mu kolejną kartę z zagadką – tłumaczy pan K. Wilkołazki.

Gdy tabliczka mnożenia przestała kojarzyć się z godzinami spędzonymi na liczeniu w zeszycie, pan Krzysztof postanowił zrobić kolejny krok. Chciał sprawić, by nauka zapisywania, odczytywania oraz liczenia w systemie rzymskim była dla dzieci drobnostką.

– Zasady gry są podobne do „Kuku”. To zabawa w sam raz dla drugo- i trzecioklasistów. Na kartach również można znaleźć podpowiedzi, a sam pomysł zaciągnąłem z siatkówki. Dzieci dodają piątkami i bardzo sprawnie im to idzie. Sprawdziłem też, jak radzą sobie z odejmowaniem takich liczb i wyniki były naprawdę dobre. Nie spodziewałem się, że coś tak prostego może przynosić takie fajne efekty. Mamy też grę karcianą, która uczy języka angielskiego – mówi pan Krzysztof. Dodaje: – Nad grafikami do wszystkich gier czuwają świdniczanie. Projekty wykonuje pani Elżbieta Chabrowska, która pracuje w drukarni oraz Paweł Kasperek. Na pewno wiele osób kojarzy go jako twórcę świdnickich murali.

Materiał na pracę naukową

O „Ortogramach” i „Kuku” mówi już naukowy świat, ale nie tylko. Grami zaciekawione są również wydawnictwa oraz instytucje państwowe.

– „Kuku” zainteresowana jest dr hab. Barbara Bilewicz-Kuźnia z Instytutu Pedagogiki UMCS, która bardzo nas wspiera. Uważa, że jest to idealny sposób na to, by oderwać dzieci od komputera i czegoś je nauczyć. Chce stworzyć na ich podstawie duży program badawczy i napisać książkę z zadaniami dla najmłodszych. Gra podoba się również wiodącemu wydawnictwu edukacyjnemu, Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Lubelskiego i Lubelskiemu Kuratorium – wylicza bohater rozmowy.

Walory edukacyjne doceniają też nauczyciele Szkół Podstawowych nr 4, 5 i 7 w Świdniku, którzy mają okazję testować produkt. Karty zostały również wysłane do placówek oświatowych w Warszawie i Krakowie.

– Ta gra budzi wiele pozytywnych emocji. Korzystają z niej dzieci w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Świdniku. Mam informacje, że bardzo im się podoba i chętnie uczą się za jej pomocą – opowiada pan Krzysztof. Dodaje: – Jestem nauczycielem grafiki komputerowej w Powiatowym Centrum Edukacji Zawodowej. Kiedy była jeszcze taka możliwość, do zagrania w „Ortogramy” zaprosiłem moich uczniów pochodzących z Ukrainy. Bardzo dobrze się przy niej bawili. Nieraz się kłócili, bo ktoś, na przykład podglądał odpowiedź, ale to były takie pozytywne emocje.

Najpiękniejszym komplementem był jednak ten usłyszany od dziewczynki uczącej się w drugiej klasie szkoły podstawowej.

– Mam taką fajną anegdotę. „Ortogramy” były testowane przez zaprzyjaźnioną mamę. Zagrała w nie z córką. Rozgrywka trwała kilka godzin, do 21.00. Gdy skończyły, dziewczynka powiedziała, że musi mieć tę grę i już nam jej nie odda. To był dla nas ogromny komplement – wspomina K. Wilkołazki. Dodaje: – W obecnych czasach to na rodzicach spoczywa główne zadanie, by wspierać najmłodszych w nauce. Jako nauczyciel zdaję sobie sprawę z tego, jak ciężkie jest przekazywanie wiedzy podczas zdalnych lekcji. Uczniowie nie są zainteresowani, kilkakrotnie powtarzają te same pytania, po prostu nie potrafią się skupić. Musimy to jednak przetrwać. Sytuacja jest bardzo trudna dla wszystkich, szczególnie dla rodziców. Wykonują kolosalną pracę, by zapewnić dzieciom opiekę oraz powtórzyć z nimi materiał. Ja sam często korzystam z kart podczas zabaw z moimi dziećmi. Widzę, że to przynosi efekty.

Nie tylko dla małych

Okazuje się, że gry zaproponowane przez świdnicki duet, wiele dobrego mogą zrobić także dla seniorów. Szczególnie tych, którzy mają problemy z pamięcią.

– Powoli zaczynamy je sprawdzać na osobach z chorobą Alzheimera. Widzimy już, że kilka rzeczy będziemy musieli dopracować. To starsze osoby, więc mają już słaby wzrok. Musimy dostosować do nich karty, powiększając czcionkę i zmieniając jej kolor na taki, który będzie dla nich bardziej czytelny – wyjaśnia Krzysztof Wilkołazki. Dodaje: – Plusy zauważają też logopedzi. Gdy gracze czytają na głos wyrazy z „Ortogramów”, ćwiczą wymowę. To pokazuje, że ta gra ma naprawdę wiele różnych zastosowań.

Jak podkreśla mój rozmówca, w ortograficzne i matematyczne potyczki chętnie angażują się całe rodziny.

– Testowałem je na osobach, które uwielbiają spędzać czas grając na Play Station i które trudno oderwać od komputera. Dzięki nim fajnie spędzają czas, a przy okazji się uczą. Nie proponuję im kolejnej partii pytając, czy idziemy się uczyć, tylko czy chcą zagrać. To brzmi inaczej, bardziej zachęcająco – zdradza pan Krzysztof.

To jeszcze nie koniec

Koncepcja nauczania poprzez gry karciane cały czas jest rozwijana. Dzieci uczą się przecież wielu przedmiotów, które mogą stać się kolejną inspiracją. Tak też się dzieje. Świdnicka drukarnia Drukurs przygotowuje właśnie „Erudytę”, grę opartą na zmyślonej walucie.

– Razem z Grzegorzem zauważyliśmy, że dzieci bardzo dobrze dodają pieniądze. Postanowiliśmy więc wprowadzić do naszych gier element wychowawczy. Na każdym produkcie, czy to na „Ortogramach” czy „Kuku”, podana będzie liczba erudytów, które można zdobyć. Rodzice mogą pójść o krok dalej, ustalić ile wart jest jeden erudyta i wymienić go na tę kwotę. Można więc powiedzieć, że najmłodszym opłaca się grać – kończy Krzysztof Wilkołazki.

Agata Flisiak

Produkty dostępne są na stronie www.drukurs.pl/ortogramy. Można je kupić poprzez zakładkę „Sklep” i odebrać w punkcie przy ul. Warsztatowej 10.

Last modified: 9 kwietnia 2021