Śmieci hulają za marketem

Autor: |

Niedawno do redakcji docierały sygnały o psich odchodach pozostawionych na miejskich skwerach i trawnikach. Okazuje się, że kupy naszych czworonogów to drobiazg, w porównaniu z tym, co my – mieszkańcy pozostawiamy po sobie w miejscach publicznych. Topniejący śnieg ujawnia o nas zawstydzającą prawdę.

– W wielu miejscach jest brudno – bulwersował się jeden z Czytelników, mieszkający przy ul. Spadochroniarzy. – Szczególnie to widać wokół marketów oraz restauracji u zbiegu ul. Racławickiej i al. Lotników Polskich. Ten teren tonie pod zwałami papierów, plastiku, puszek i potłuczonego szkła. Właściciele tych obiektów starają się sprzątać, ale śmieci stale przybywa.

Nasz Czytelnik twierdzi, że z ustaleniem winnych tego stanu rzeczy nie byłoby problemu. Zaplecze budynku marketu upodobała sobie nastoletnia młodzież, która często urządza tam spotkania towarzyskie.

Codziennością jest również spożywanie w tym miejscu alkoholu i załatwianie czynności fizjologicznych. Przyległe do marketów działki upatrzyli sobie również ci, którzy wolą śmieci podrzucić, niż zapłacić za ich wywóz. W pozostawionych przez nich pryzmach można znaleźć opony, części telewizorów, wieszaki, stare tkaniny, makulaturę.

– Niedawno obserwowałem jak grupa wyrostków dla zabawy tłukła za marketem butelki i paliła odpady. Od ognia mogły zająć się suche trawy, chwasty i krzaki. A wystarczą częstsze kontrole. Przydałoby się większe zainteresowanie problemem personelu pobliskich sklepów i restauracji. Nie wspominam już o rodzicach, którzy, przynajmniej w teorii, powinni wychowywać swoje dzieci w poczuciu czystości i poszanowaniu kultury – dodaje nasz rozmówca.

Być może skutecznym batem na bałaganiarzy będzie planowana nowelizacja kar za zaśmiecanie. Obecnie są one relatywnie niskie. Minister klimatu i środowiska zamierza podnieść wysokość grzywny z 500 zł do nawet 5 tys. zł. Mundurowi jednak nic o problemie nie wiedzą.

– Nie otrzymaliśmy dotychczas zgłoszeń w tej sprawie – mówi asp. Elwira Domaradzka, oficer prasowy KPP w Świdniku. – Ten punkt nie został również naniesiony na Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa. Dzielnicowy również nie był powiadomiony. Zachęcamy więc mieszkańców do kontaktu z policją. Jeśli jakaś sytuacja wydaje się nam niepokojąca, nanieśmy informację na mapę. Na pewno pojawią się w tym miejscu nasze patrole.

W przypadku Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa trzeba dołączyć dokładny opis miejsca, rodzaj uciążliwości i godziny ich występowania. Ewentualnie, jeśli dostrzeżemy coś niepokojącego, zadzwońmy natychmiast pod numer 112.

Sprawie obiecali się też przyjrzeć strażnicy miejscy. – Nasi funkcjonariusze już zobowiązali personel wspomnianych obiektów do uprzątnięcia swoich śmieci. Trudniej będzie w przypadku prywatnych działek. Ich właściciele nie mieszkają w Świdniku. Będziemy jednak próbowali dotrzeć do nich – obiecuje Janusz Wójtowicz, komendant Straży Miejskiej.

słs

Last modified: 30 marca 2021

Zmień język »