Praktyczne panie w bibliotece

Autor: |

Koła Gospodyń kojarzą nam się głównie ze wsią, tymczasem w Świdniku swoją działalność zainaugurowało Koło Gospodyń Miejskich. Jego inicjatorką jest Aleksandra Majewska, kierownik Filii nr 1 Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej, i to właśnie pod bibliotecznym szyldem panie się spotykają.

– Tak naprawdę jest to owoc projektu, który realizowaliśmy w tym roku ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Po cyklu warsztatów, obejmujących spotkania z różnego rodzaju literaturą  i praktycznego wykorzystywania zdobytej wiedzy, uczestniczki bardzo chciały kontynuować te zajęcia, więc narodził się pomysł stworzenia Koła Gospodyń Miejskich – wyjaśnia Aleksandra Majewska. Dodaje: –  Planujemy systematyczne spotkania, przynajmniej raz w miesiącu. Wszystkie mają na celu dobrą zabawę, wymianę pomysłów i doświadczeń, poznawanie nowych rzeczy, no i oczywiście czytanie. Chcemy rozmawiać, zapraszać gości i razem tworzyć coś fajnego.

Na razie udział w spotkaniach zdeklarowało około 10 pań w różnym wieku, o różnych zainteresowaniach, co daje wiele możliwości. Są otwarte na siebie, innych i wszelkie nowości, a to sprawia, że można będzie realizować naprawdę ciekawe przedsięwzięcia.

– Ta różnorodność i mnogość zainteresowań naszych uczestniczek jest wspaniała, bo dzięki  temu będziemy mogły uczyć się od siebie nawzajem, podpatrywać rozwiązania innych, poznawać historie rodzinne i czerpać z nich inspiracje. Mam nadzieję, że nasze grono będzie rosło. Dołączyć można w każdej chwili. Czekamy na panie, które mają trochę wolnego czasu i chciałyby spożytkować go w ciekawy sposób. Mogą to być, na przykład, mamy z córkami, ponieważ zależy nam również na międzypokoleniowej integracji, budowaniu więzi, wspólnym spędzaniu czasu, co jest po prostu bezcenne. Myślimy o nazwie. Bardzo podoba mi się „Praktyczna Pani”, ale muszę sprawdzić czy nie jest to zastrzeżone. Chcę też ogłosić konkurs  na projekt logo. Wprawdzie jedno chodzi mi po głowie, ale może mieszkańcy Świdnika będą mieli ciekawsze pomysły – mówi A. Majewska.

Planów  na przyszłość  Koło ma wiele. W listopadzie panie zajmą się ozdobami świątecznymi. Będą robić stroiki, bombki, aniołki, które będzie można kupić podczas grudniowego kiermaszu w Filii nr 1. Są pomysły na warsztaty robienia rzeczy z wikliny czy biżuterii z żywicy. Pani Aleksandra zdradza również, że chce napisać kolejny projekt ministerialny, na warsztaty dla… mężczyzn.

– Fajnie by było, gdyby nasze Koło Gospodyń Miejskich działało również przy wsparciu gospodarzy, bo to ważna pomoc.  Dla panów moglibyśmy zorganizować zajęcia związane z drewnem czy elektryką – wyjaśnia szefowa Filii nr 1.

Woskowijki na początek

Pierwsze formalne spotkanie Koła Gospodyń Wiejskich, które odbyło się w ubiegłym tygodniu, skupiło się wokół robienia woskowijek, czyli naturalnych opakowań do żywności, zastępujących folię spożywczą, aluminiową lub jednorazowe pojemniki plastikowe.

– Jest to bawełniana szmatka nasączona woskiem, w którą można owijać żywność, aby ją przechować lub transportować. Takie opakowanie można wielokrotnie używać. Ma właściwości antybakteryjne, dzięki czemu jedzenie dłużej zachowuje świeżość. Jest idealne do przechowywania chleba, kanapek, warzyw, owoców, serów, przekąsek. Można je wykorzystać do przykrycia miseczki lub kubeczka. Nie zaleca się używania ich do surowego mięsa – wyjaśniała Joanna Makuszewska, która prowadziła warsztaty.

Zrobienie woskowijki jest bardzo proste. Wystarczy wyciąć odpowiedni rozmiar materiału, posypać go startym na tarce woskiem (nie może go być za dużo, bo będzie się kruszył), prasować przez papier do pieczenia aż wosk się rozpuści (żelazkiem bez wody), a potem odstawić do wystygnięcia. Trzeba też uważać, by ciepły wosk nie pobrudził miejsca, w którym to robimy.

– Woskowijki są konkurencją dla foli aluminiowej. Chcemy żyć w zgodzie z naturą, więc będziemy starały się, by na naszych kolejnych spotkaniach również pojawiały się takie ekologiczne a jednocześnie piękne przedmioty, do wykorzystania w domu lub w pracy – dodała A. Majewska.

Pomysły na 2 lata

Pisząc o Kole Gospodyń Miejskich, nie mogę oczywiście pominąć opinii uczestniczek spotkań. Wszystkie zgodnie podkreślają: – Lubimy przebywać z ludźmi, dowiadywać się czegoś nowego i pożytecznego. Bardzo nam się podobało, że poprzednie warsztaty odbywały się nie tylko w bibliotece, ale również w terenie i mamy nadzieję, że teraz też od czasu do czasu, spotkamy się gdzieś poza placówką przy Ratajczaka 7. Fajnie, że możemy porozmawiać, pożartować, oderwać się do pracy i codziennych problemów. Ważne jest wracanie do tradycji i korzeni, a jednocześnie świadomość ekologicznego życia. Jest jeszcze bardzo dużo rzeczy, których chciałybyśmy spróbować. Marzy nam się, na przykład, malowanie na kamieniu, lepienie z gliny czy robienie biżuterii z żywicy. Pomysłów nie zabraknie nam na, co najmniej, 2 najbliższe lata.

Last modified: 21 października 2021