Pożyczka pod lupę

Autor: |

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Konrad Sawicki i Piotr Szyszka, członkowie Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej zarzucili zarządowi spółdzielni działania finansowe niezgodne z prawem i na szkodę SM. Poinformowali także o złożeniu do prokuratury wniosku o zbadanie sprawy, w związku z możliwością popełnienia przestępstwa.

Chodzi o pożyczkę z 25 czerwca 2016 r., której zarząd udzielił władzom siatkarskiej Avii. Kwota opiewa na 15 tys. zł.

– Z punktu widzenia obowiązujących przepisów, zarząd spółdzielni nie był uprawniony do zawarcia tego rodzaju umowy – mówi Piotr Szyszka, członek Rady Nadzorczej i przewodniczący Komisji Gospodarki Zasobami Mieszkaniowymi SM. – Nie ma wątpliwości, że przedmiotem działalności spółdzielni nie jest działalność pożyczkowa. Jednym z pożyczkobiorców jest przewodniczący Rady Nadzorczej, który nie powinien być stroną umowy. Powinien też wiedzieć, że pożyczka musi być przedstawiona radzie do konsultacji.

– Fakt zawarcia takiej pożyczki winien znaleźć się w bilansie finansowym spółdzielni, a ASPS Avia w wykazie dłużników – dodaje Konrad Sawicki, wiceprzewodniczący Komisji Rewizyjnej w Radzie Nadzorczej SM. – W mojej opinii członkowie zarządu spółdzielni, którzy podpisali się pod umową stracili moralne prawo do zarządzania majątkiem niemal 9 tys. spółdzielców. Na miejscu Pana Słotwińskiego i Pani Wilkołek podałbym się do dymisji. To by było honorowe zachowanie. Ta afera to tylko kropka nad „i” w funkcjonowaniu rady pod kierunkiem Pana Chałasa. On również powinien zrezygnować ze sprawowanej funkcji.

W dokumentach wskazano, że dług należało spłacić do końca listopada ubiegłego roku. Wiemy jednak, że do tego nie doszło. W umowie nie ma zapisu o ewentualnych odsetkach za zwłokę. Inaczej sprawę widzi Marian Chałas, przewodniczący Rady Nadzorczej spółdzielni, który jednocześnie jest członkiem zarządu ASPS Avia.

– Pożyczyliśmy pieniądze, bo nie było środków na bieżącą działalność sekcji – tłumaczy M. Chałas. – Nie otrzymaliśmy wsparcia finansowego z zakładu (PZL-Świdnik dop. red.), a musieliśmy przecież jakoś funkcjonować. Nie złamaliśmy prawa. Udzielanie tego typu pomocy jest w kompetencji zarządu spółdzielni, nie rady. Nie obawiam się prokuratorskiego śledztwa, bo nie mamy niczego do ukrycia. Dlaczego nie wykazaliśmy tego w bilansie? Dlatego, że takowy, za 2016 rok, właśnie powstaje i dopiero w nim znajdzie się stosowna adnotacja. Nie ma podstaw bym podał się do dymisji. W czerwcu będą nowe wybory i okaże się kto wejdzie w skład rady nadzorczej.

Podobnie sytuację związaną z udzieleniem pożyczki tłumaczy Marek Słotwiński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej:

– Wszyscy doskonale wiemy, jaka była ostatnio sytuacja finansowa świdnickiej siatkówki. Zawodnicy nie mieli pieniędzy na wyjazdy, a nawet na posiłki. Rezygnacja z meczów wyjazdowych oznaczała walkowery i degradację klubu, z której mógł się już nie podnieść. Sam uprawiałem w przeszłości sport i mam do niego ogromny sentyment. Osoby reprezentujące Avię zapewniały, że dług zostanie spłacony. Można zarzucać, że Marian Chałas, jako przewodniczący Rady Nadzorczej SM załatwił pieniądze po znajomości. Ale Marian Chałas nie gra w siatkówkę i osobiście z nich nie skorzystał. Sprawy były załatwione legalnie. Podpisaliśmy umowę, pieniądze przelaliśmy z konta spółdzielni na konto ASPS. Nie można więc nas oskarżać o przekazanie ich po cichu, z ręki do ręki. Pożyczka jest wystarczająco udokumentowana by oczekiwać jej spłaty ze strony MKS Avia. Tak bowiem każe prawo. Trudno więc mówić, że spółdzielnia poniosła finansową stratę. Gdyby tak było, obawiałbym się złożonego na mnie pisma do prokuratury. Ale w obliczu faktów, jestem spokojny.

tf, jmr

Last modified: 22 maja 2020

Zmień język »