Plener na legalnym blaszaku

Autor: |

Malarz, rysownik, ilustrator i graficiarz. Tak o sobie mówi Grzegorz Pastusiak, znany też pod pseudonimem artystycznym Fapi. Jest absolwentem Instytutu Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie. Dyplom z malarstwa bronił w pracowni Tomasza Świerbutowicza. Po studiach wstąpił w szeregi Związku Polskich Artystów Plastyków oraz Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury.

Rysowanie i malowanie kocha od dziecka. Zawsze bardzo fascynowało go graffiti. Początkowo zamiast na ścianie, napisy i wizerunki wykonywana podręcznych kartkach papieru. Był jedną z pierwszych osób w Świdniku, które dążyły do podniesienia graffiti i muralu do rangi pełnoprawnej formy sztuki, a nie jak odbierają to niektórzy – wandalizmu.

Chociaż najbardziej ceni sobie farby sprayowe, nie odżegnuje się też od takich technik, jak węgiel, ołówek, kredki, farby olejne i akwarelowe. Przyznaje, że w malarstwie interesuje go praktycznie każdy jego rodzaj – od fotograficznego realizmu po surrealizm i abstrakcjonizm.

Równie szeroka jest tematyka prac G. Pastusiaka. Na dużych formatach oddaje malarski hołd ikonom pop-kultury, na przykład komiksowym postaciom, takim jak Superman, Batman czy Joker, jak również prawdziwym legendom show businessu – Madonnie i Marylin Monroe. Swój cykl prac dyplomowych wykonał farbami w spreju na płytach pilśniowych i zatytułował „Portrety gwiazd”.

W zasięgu jego zainteresowań są także portrety, karykatury, krajobrazy, sylwetki zwierząt, kompozycje abstrakcyjne, ekspresyjne murale… Od oszczędnych, prawie monochromatycznych niewielkich prac, po wielkoformatowe, mieniące się kolorami murale. Duża rozbieżność stylistyczna wynika z ciągłego poszukiwania odpowiedniej dla autora formuły.

– Ogromną ilość inspiracji znajduję w realnym świecie. Z drugiej strony, wiele intrygujących wizji i pomysłów podsuwa mi wyobraźnia. Te dwa światy nie wykluczają się wzajemnie, a raczej dopełniają. Podobnie jest z tematyką obrazów. Znajdziemy w nich wiele motywów – symbole religijne, odniesienia do szamanizmu i magii Widoczne są także symptomy duchowych sprzeczności, moralnych rozterek i psychicznych napięć, z którymi zmaga się współczesny człowiek. To w pewnym stopniu jest opowieść o mnie, chociaż w moim przypadku malarstwo stało się antidotum na większość życiowych problemów – tłumaczy G. Pastusiak.

Artysta jest przekonany, że narkotyki, alkohol i inne używki nie służą twórczości.

– Rzuciłem palenie pół roku temu. Kiedy malowałem i coś mi nie wychodziło, sięgałem zirytowany po papierosa. Teraz, zamiast zaciągać się nerwowo „dymkiem”, zaczynam spokojniej myśleć nad korektą błędów w obrazie. Poza tym, spokojny i głęboki oddech przekłada się na efektywność pracy. Kiedyś na wykonanie muralu potrzebowałem tydzień, teraz wystarczą mi dwa-trzy dni. Używki to zguba artystów – podkreśla.

Wśród sztalugowych malarzy Grzegorz Pastusiak najbardziej ceni sobie twórczość Salvadora Dali i Zdzisława Beksińskiego. To dla niego bezkonkurencyjni mistrzowie surrealizmu. Z kolei na panteonie twórców ulicznych widzi Annę Szejdewik, Wojciecha Kołacza-Oteckiego i brytyjskiego artystę street art. Banksy’ego. Bardzo ceni sobie także komiksowe rysunki Michała Dziekana. Jest przekonany, że Polska jest krajem zdolnych ludzi, których trzeba dostrzec i wypromować. Marzy mu się kolorowy i różnorodny Świdnik, pełen oryginalnych murali wykonanych przez wielu zdolnych twórców.

– Na ścianach dominują murale Pawła Kasperka. A przecież jest wielu innych plastyków, dzięki którym ulice Świdnika nabrałaby różnorodności i kolorytu – zaznacza.

Dziś, młodsze pokolenia artystów przedkładają street art. nad sztalugowe malarstwo klasyczne. Sztuka ulicy jest modna i prestiżowa. Panuje coraz większe przekonanie, że szybciej i skuteczniej dociera do odbiorców, zwłaszcza, że galerie i sale wystawiennicze są na głucho pozamykane z powodu pandemii koronawirusa. Gdzie więc ma się odbywać ten dialog, jak nie na ulicy?

Takiego samego zdania jest Grzegorz Pastusiak. Obecnie swoje prace maluje na blaszanych garażach we Franciszkowie. Kiedyś, jeden z właścicieli chciał odnowić schronienie dla swojego auta i przyozdobić je jakimś oryginalnym akcentem. Efekt końcowy spodobał się nie tylko jemu. Zaczęły napływać kolejne zlecenia. Murali stale przybywa: wizerunki gwiazd filmu i muzyki, motywy z egzotycznymi ptakami, abstrakcje.

– Moje malowidło ozdobiło też „Szafę Ciepła” przy Centrum Usług Socjalnych. Mam także ściankę przy Szkole Podstawowej nr 3. Wszystkie projekty robię legalnie, mając „błogosławieństwo” właścicieli obiektów. Chociaż są graficiarze, którzy preferują malowanie nielegalnych ścian. Nie popieram tego – zaznacza twórca.

Od sześciu lat Grzegorz Pastusiak należy do Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury. Wstąpił tam za namową Jana Romankiewicza, długoletniego członka grupy oraz Sylwestra Muszyńskiego, wiceprezesa.

– Koledzy i koleżanki z RSTK bardzo mi pomogli. Dzięki nim zostałem w Świdniku dostrzeżony. Mogłem pokazywać swoje prace na wystawach i brać udział w konkursach plastycznych. Wymieniamy doświadczenia, wspieramy się nawzajem. Cenię sobie oryginalną twórczość Anny Witek, abstrakcyjne kompozycje Roberta Bąka czy pejzaże Sylwestra Muszyńskiego – przyznaje G. Pastusiak.

Niestety, przez ostatnie dwa lata koronawirus całkowicie sparaliżował działalność stowarzyszenia. Wszystkim brakuje regularnych kontaktów i normalnej działalności.

Motorem poczynań Grzegorza Pastusiaka jest nieustanny rozwój. Chce stale zgłębiać tajniki rysunku.

– Muszę jeszcze wiele się uczyć, na przykład sztuki panowania nad narzędziem. To samo dotyczy zasad perspektywy i anatomii człowieka. Chciałbym też wytrenować pamięć do tego stopnia, aby głównie ona stała się motorem komponowania obrazów. Zamierzam też zebrać zdjęcia moich graffiti i murali, by wystawić je w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej oraz galerii wirtualnej. Na razie moje prace można oglądać na Facebooku i Instagramie – dodaje artysta.

słs

Last modified: 25 czerwca 2021