Pamięci plut. Stanisława Lisika (foto)

Autor: |

Na cmentarzu komunalnym w Świdniku odbyła się dziś uroczystość odsłonięcia tablicy poświęconej plut. Stanisławowi Lisikowi, członkowi załogi angielskiego Halifaxa, który został zestrzelony 28 grudnia 1944 roku nad słowacką miejscowością Radatice w drodze powrotnej ze zrzutu zaopatrzenia dla oddziałów Armii Krajowej. St. Lisik był absolwentem drugiego kursu Cywilnej Szkoły Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej w Świdniku. Był również wujem Stanisława Skroka, pierwszego burmistrza Świdnika.

– W przemówieniach moich poprzedników  przewijały się fakty jakże symboliczne, świadczące o pewnym ciągu historycznym. Oto jesteśmy na cmentarzu w Świdniku. Stoi tu kwatera żołnierzy Armii Krajowej, a przy niej tablica poświęcona lotnikowi, Stanisławowi Lisikowi, który Armii Krajowej pomagał. Wśród świdniczan mieliśmy wielu kombatantów, a między nimi uczestników Powstania Warszawskiego. Szczególnie cieszę się, że historia i tradycja Świdnika zostały ubogacone przez to miejsce pamięci. Chcę również wspomnieć, że plutonowy Lisik był wujem pierwszego burmistrza Świdnika, Stanisława Skroka. Wszystkie te elementy łączą się, oddziałują na siebie, tworzą całość. Sam fakt, że stoimy dzisiaj w tym miejscu, również jest umocowany w historii. Swego rodzaju determinizm historyczny każe powiedzieć, że gdyby nie przedwojenne lotnisko i szkoła pilotów, nie byłoby dzisiaj naszego miasta, kontynuacji lotniczej tradycji, nie byłoby w Świdniku śmigłowców. Pragnę podziękować wszystkim osobom, które podjęły się ufundowania pamiątkowej tablicy i to przedsięwzięcie doprowadziły do końca – mówił burmistrz Waldemar Jakson.

– Kto traci pamięć, nie wraca do domu. Narody, które tracą pamięć, giną. Odsłoniętą dzisiaj tablicą przywracamy do pamięci zbiorowej  Stanisława Lisika, kadeta szkoły pilotów w Świdniku w 1939 roku i cała załogę bombowca. Myślę, że kamienna inskrypcja, przechodzącym tą aleją będzie uświadamiała heroizm tamtego pokolenia inspirowany nadzieją na wolną Polskę. Chylę czoła przed bohaterską załogą samolotu. Cześć i chwała polskim lotnikom – podsumował Kazimierz Bachanek, jeden z realizatorów projektu.

– Przed dwoma laty, jako radny miasta Świdnik, wystąpiłem do rady z wnioskiem o uhonorowanie symboliczną mogiłą mojego wuja Stanisława. Inspiracją do tego wystąpienia była fotografia młodego człowieka z adnotacją na odwrocie: Świdnik, 28 sierpnia 1939 roku. Kolejną stała się moja wizyta z delegacją samorządu świdnickiego w Radaticach na Słowacji, gdzie miało miejsce to tragiczne wydarzenie. Są dwie daty, które spinają wojenne losy mojego wuja. To początek wojny i ostatni, tragiczny lot. Rodzina nie wiedziała praktycznie nic o losach Stanisława. Jedynym znakiem, że żyje były paczki z żołnierską marmoladą i mydłem, które przychodziły bez adresu zwrotnego. Ale gdy nadszedł koniec wojny i żołnierze wrócili do domów, Stanisław nie wrócił. Poszukiwania przez Czerwony Krzyż zaowocowały jedynie wiadomością, że zaginął nieznanym miejscu i okolicznościach. Osobiste rzeczy oraz gotówka, którą posiadał, zostały zamienione na artykuły pierwszej potrzeby i przysłane do Polski jego mamie z jednostki, w której stacjonował. Pierwsze dane o losach wuja pojawiły się dopiero w latach 60. Mój brat przeczytał w czasopiśmie „Przekrój” informację obywatela Czechosłowacji, który informował, że na cmentarzu alianckim w Pradze znajdują się groby polskich lotników. Wymienił ich nazwiska, wśród których było nazwisko Stanisław Lisik. A więc nie zaginął, a zginął, bo jest mogiła. Później odezwał się historyk z Sanoka, który poinformował rodzinę o miejscu tragicznego zdarzenia i jego okolicznościach. Jest kilka miejsc pamięci poległej, bohaterskiej załogi samolotu wykonującego ostatni lot z pomocą dla walczących o niepodległość ojczyzny. Radatice na Słowacji, cmentarz aliancki w Pradze, tablica pamiątkowa w Runnymede koło Londynu, księga poległych lotników RAF w kościele Saint Clement w Londynie. Ale nie było do tej pory takiego miejsca w Polsce. Dzięki życzliwości świdnickich instytucji samorządowych, członków Klubu Seniorów Lotnictwa, i sponsorów, głównie Przedsiębiorstwa Komunalnego Pegimek i Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, tablica pamiątkowa staje się miejscem pamięci, symbolem łączącym walczących o niepodległość na uchodźctwie i w kraju. Jako najbliższy krewny Stanisława Lisika pragnę wyrazić wdzięczność burmistrzowi Waldemarowi Jaksonowi, Radzie Miasta z przewodniczącym Włodzimierzem Radkiem, Klubowi Seniorów Lotnictwa z prezesem Leszkiem Szczepaniakiem, Strefie Historii Miejskiego Ośrodka Kultury z dyrektorem Adamem Żurkiem, sponsorom i za szczególne zaangażowanie w realizację wniosku, panom radnym Kazimierzowi Bachankowi i Kazimierzowi Patrzale – zakończył swoje wystąpienie Stanisław Skrok.

Po uroczystości na cmentarzu komunalnym, jej uczestnicy obejrzeli eksponaty zgromadzone w Strefie Historii MOK i wystawę Polskie Lotnictwo Polskie na znaczkach, przygotowane przez Pocztę Polską w pasażu Galerii Venus.

Last modified: 27 sierpnia 2021