Na miarę czasów

Autor: |

Są już dokładne wizualizacje dwóch wersji motocykla WSK. O planach reaktywacji kultowej maszyny opowiadali jej projektant i przedstawiciele Urzędu Miasta.

Sobotni XI Ogólnopolski Zlot Motocykli WSK i Innych był idealnym momentem na pokazanie efektów pracy zespołu, zajmującego się reaktywacją legendarnego jednośladu. Pomysł na jego powrót, ale w odmienionej wersji, pojawił się już kilka lat temu. Podchwyciły go władze miasta.

– Skonstruowanie i rozpoczęcie produkcji motocykla to wbrew pozorom bardzo skomplikowane przedsięwzięcie – zapowiadał Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika. – Nasz ambitny projekt zakłada, że będzie to w możliwie maksymalnym stopniu oryginalna, polska konstrukcja, której elementy będą również produkowane w kraju. Potrzebujemy więc nowoczesnej myśli inżynierskiej, kapitału i rzecz jasna mocy wykonawczych.

Od pomysłu do projektu

Na początku potrzebny był jednak specjalista, który nada nowej maszynie realne kształty.

– Michał Piotrowicz znalazł w internecie mój projekt i realizację poprzedniego motocykla i zadzwonił. Tak rozpoczęła się nasza współpraca – mówi Jędrzej Jacek Synakiewicz, autor projektu nowej wueski. – Bardzo się ucieszyłem, że te wszystkie lata spędzone przy temacie motocykli odniosły skutek, że ktoś to zauważył i próbuje się ze mną dogadać jak z fachowcem w tej dziedzinie.

Szybko zaczęły pojawiać się pomysły na konkretne rozwiązania. – Doskonale znałem wueskę, sam też nią jeździłem w młodości. Myślałem, że może da się wyciągnąć z nowego motocykla coś bardziej zbliżonego do oryginalnego WSK. Natomiast w tamtym czasie siedziałem także nad koncepcją motocykla o pojemności 125 cm3 z nietypowym napędem i razem z Michałem Piotrowiczem doszliśmy do wniosku, że ten projekt jest na tyle ciekawy i nośny, że warto pomyśleć nad tym, żeby to była właśnie nowa wueska – opowiada J. Synakiewicz.

Tradycja i nowoczesność

Nowy motocykl ma być wypełniony nowoczesnymi rozwiązaniami.

– Trudno w tych czasach wprowadzać jakiś towar czy produkt, który nie będzie w pewien sposób innowacyjny – tłumaczy J. Synakiewicz.

Reaktywowana wueska będzie więc wyposażona w silnik patentu swojego konstruktora. Pracując w cyklu dwusuwowym, nie będzie wymagał mieszania paliwa z olejem. Ma również spełniać europejskie normy czystości spalin. Chłodzony powietrzem będzie stanowił element nośny konstrukcji. Rama przednia, pomocnicza i wahacz wykonane zostaną z metalu, elementy nadwozia z kompozytów, podobnie jak pas napędowy. Motocykl zostanie przystosowany również do zainstalowania napędu elektrycznego. Nowatorskim rozwiązaniem jest również bezstopniowa, automatyczna skrzynia biegów.

W ubiegłą sobotę uczestnicy zlotu zobaczyli dwie wersje wueski. Pierwsza, WSK-T125 dedykowana turystyce, będzie ważyć około 148 kg. Zostanie również przystosowana do montażu różnego rodzaju toreb i sakw. Wersja sportowa, czyli WSK-S125 zostanie wyposażona w mocniejszy silnik i będzie ważyć nieco mniej, bo ok. 140 kg. Pomysłodawcy reaktywacji maszyny planują również powstanie wersji o większej pojemności, nawet do 1000 cm3.

Co dalej?

Przedstawiciele Urzędu Miasta tłumaczą, że nowy motocykl mógłby realnie wejść do produkcji za około 3 lata. W przyszłym roku ma zostać zaprezentowany egzemplarz studialny. Za dwa lata powinien być gotowy prototyp. Oczywiście, w tzw. międzyczasie przed pomysłodawcami jeszcze dużo pracy, również tej związanej ze znalezieniem źródeł finansowania reaktywowanego motocykla. Jednym z możliwych scenariuszy jest zawiązanie spółki z pakietem większościowym należącym do Urzędu Miasta i z inwestorem strategicznym. Jak podkreślają pomysłodawcy, zależy im, żeby motocykl zawierał jak najwięcej krajowych podzespołów, ale również, żeby za jego produkcję była odpowiedzialna firma z Lubelszczyzny.

Last modified: 13 maja 2020