Marynia ponownie potrzebuje pomocy

Autor: |

fot. z archiwum rodziców dziewczynki
O małej Marysi Figurze z Lublina pisaliśmy w lipcu ubiegłego roku. Dziewczynka, mająca wówczas 9 miesięcy, zmagała się z krytycznymi wadami serca. Dodatkowo jej organy w ciele były poprzestawiane. Jedyną szansą na wyleczenie stała operacja w Genewie, na którą, dzięki pomocy i ofiarności wielu ludzi, udało się uzbierać ponad 800 tys. zł. Dzisiaj Marynia znów potrzebuje naszej pomocy. Czasu jest niewiele.

Z ponowną prośbą o wsparcie dla dziewczynki zwróciła się do nas pani Karolina ze Świdnika, koleżanka rodziców chorego dziecka: – Marysia znowu walczy o życie, o każdy oddech i bicie serca, a jej najbliżsi ponownie stanęli do walki z nierównym sobie przeciwnikiem – czasem. Po ostatnim państwa artykule w akcję zaangażowało się tysiące ludzi, znowu musimy do nich zapukać. Pomimo wszystkiego, co dzieje się za oknem, smutku i zwątpienia, połączmy serca dla tego jednego maleńkiego. Wierzę, że uda się i tym razem. Każde wsparcie jest na wagę złota – pieniężne czy modlitewne. Wszystkie słowa świata byłyby za małe, aby wyrazić wdzięczność tym, którzy wsparli poprzednią zbiórkę, niech więc zamkną się w jednym wielkim DZIĘKUJEMY!

Pół roku wcześniej Marysia przeszła 10-godzinną operację w genewskim szpitalu, która miała zniwelować przełożenie wielkich naczyń wraz z inwersją przedsionków, zarośniętą drogę odpływu krwi z serca do płuc i bardzo duży ubytek w przegrodzie międzykomorowej. Operował światowej sławy lekarz, specjalista od trudnych przypadków wad serca, dr Tornike Sologashvili. Chociaż zabieg był niezwykle trudny i skomplikowany, udał się i dziewczynka wróciła do domu. Niestety, radość rodziny nie trwała długo.

– Podczas niedawnej kontroli usłyszeliśmy to, czego mieliśmy nadzieję już nigdy nie usłyszeć: „Stan córki jest bardzo zły. Doszło do poważnych powikłań pooperacyjnych”. Badania wykazały przewężenie tunelu Senninga i jednej z tętnic płucnych. Okazało się również, że na serduszko uciska zgromadzony płyn. Musimy, jak najszybciej, powrócić do Genewy na kolejną operację. W Polsce nikt się jej nie podejmie. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby uratować nasze dziecko. Lekarze dają nam dwa tygodnie. Bardzo prosimy o ratunek! – mówi pani Ewelina, mama Maryni.

Obecnie dziewczynka przebywa w szpitalu. Wskaźnik wydolności serduszka określany na podstawie badań krwi pogorszył się od ostatniego badania. Marynia ma problemy z oddychaniem, bardzo słabo je i dostaje kroplówki, aby nie doszło do odwodnienia.

Zbiórka trwa do 19 marca. Brakuje jeszcze ponad 200 tys. zł. Pieniądze można wpłacać przez stronę www.siepomaga.pl/marynia.

Na Facebooku powstała grupa Serduszko Maryni – licytacje charytatywne, gdzie można wstawić lub wylicytować różne przedmioty, a dochód z aukcji zasili konto chorej dziewczynki.

Last modified: 8 marca 2021