Marsz ku czci Wyklętych (foto)

Autor: |

Dzielnym pokoleniom oddajemy dzisiaj cześć.

Rozkaz padł, już czas – a przed nami drogi szmat

(…)

“Hymn Lubelskiej braci” słowa i muzyka Norbert Smoła Smoliński

Droga ta prowadziła wczoraj szlakiem Józefa Franczaka ps. Laluś. Podążało nią prawie 100 uczestników marszu nazwanego imieniem ostatniego partyzanta RP. By uczcić Niezłomnego i innych żołnierzy II konspiracji na miejscu zbiórki, przy kościele pw. NMP Matki Kościoła, stawili się, między innymi, ze Świdnika, Lublina, Warszawy, Łodzi, Zamościa, Szczebrzeszyna, Lubartowa, Łęcznej.

Tradycyjnie przed rozpoczęciem wędrówki odprawiona została msza święta w intencji Józefa Franczaka „Lalusia” i innych żołnierzy II konspiracji, a także o dar nieba dla zmarłych uczestników i sympatyków  marszu: śp. o. Radomiła – kapelana Marszu, płk. Mariana Pawełczaka ps. „Morwa” i śp. Adama Brońskiego. – Modlimy się dzisiaj za wszystkich, którzy oddali swoje życie w obronie naszej Ojczyzny, wartości, godności i honoru Polaków – mówił ks. Kacper Małek.

Po nabożeństwie uczestnicy otrzymali pamiątkowe gadżety, przygotowane przez Stowarzyszenie Zwykłe Marsz Szlakiem Józefa Franczaka ps. Laluś, organizatora wydarzenia. Były to, między innymi, koszulki, książki, plakietki.

Pierwszym przystankiem na trasie było rondo im. Józefa Franczaka ps. Laluś, znajdujące się u zbiegu ulic Racławicka, Krępiecka, Głogowa i Kosynierów. Tablicę z nazwą odsłonili burmistrz Waldemar Jakson i komandor rajdu Michał Kamela, prezes Stowarzyszenia, z którego inicjatywy w 2020 roku rondo otrzymało imię „Lalusia”.

– Jako przedstawiciele stowarzyszenia kultywujemy pamięć o ostatnim partyzancie RP. W Świdniku nie ma jeszcze ronda noszącego jego imię, stąd nasz wniosek. Takie działania są elementem przywracania pamięci o Żołnierzu Wyklętym, osobie zasłużonej dla ojczyzny i ściśle związanej z naszym regionem – wyjaśniał M. Kamela, przytaczając również tekst uchwały RM.

Następnie marszowa kolumna udała się do Lasu Krępieckiego. Pod pomnikiem upamiętniającym ofiary zbrodni hitlerowskich zapalono znicze. Postawiono go w latach siedemdziesiątych XX wieku, a w 1997 r. pojawiła się tablica memoratywna z napisem o treści: „W latach 1941-1944 w lesie krępieckim hitlerowcy wymordowali około 30.000 Polaków, Żydów, Rosjan i obywateli innych narodowości, których przywożono tu z Lublina i obozu zagłady na Majdanku”.

Kolejnym miejscem na drodze szóstej edycji marszu był Majdan Kozic Górnych. Tam złożono kwiaty pod krzyżem i tablicą upamiętniającymi „Lalusia”. Plansza stanęła z inicjatywy lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Znajduje się na niej biogram Józefa Franczaka, w językach polskim i angielskim, a także kilka fotografii.

Kilkaset metrów dalej znajduje się dom, przy którym 21 października 1963 roku ostatni partyzant RP zginął w zasadzce. Tak tragiczne chwile opisuje Szymon Nowak w „Bitwach Wyklętych”: (…) W pewnym momencie esbecy zauważyli przez lornetki, jak z domu wychodzi wysoki, barczysty mężczyzna z teczką w ręku. Pokręcił się po obejściu, a potem wszedł do stodoły. Po kilku minutach wrócił na podwórze i wyszedł przez furtkę na drogę. – Poddaj się! – wrzasnął któryś z esbeków, widząc zbliżającego się podejrzanego. Wtedy mężczyzna wyciągnął z teczki pistolet i strzelił kilka razu w kierunku zomowców. Potem zaczął biec do gospodarstwa, z którego wyszedł. Dopadli go pod domem sąsiadów. Pierwszą kulę dostał w brzuch. Odrzucił teczkę i chwycił się za piekącą ranę. Cały czas miał pistolet w ręku. Przeskoczył jeszcze żywopłot, ale to był już koniec. Jakiś zomowiec skryty za lipą, przeszył go serią, a jedna kula trafiła prosto w serce. – Jest, jest! – krzyczeli do siebie komuniści i ze wszystkich stron przybiegali oglądać zabitego. Dopiero teraz znaleźli się odważni, kopali ciało i dowcipkowali (…). Zjawił się prokurator, który oświetlał latarką zabitego i pytał mieszkańców Majdanu: – Czy to jest ten bandyta Józef Franczak „Lalek”? – Przecież wiecie, kogo zabiliście – odburknęła jedna z kobiet. W taki sposób swoją finalną walkę stoczył ostatni Żołnierz Wyklęty (…) Ciało „Lalusia” przewieziono do Lublina i na wniosek prokuratora odcięto mu głowę. Nagi korpus wrzucono potajemnie do bezimiennego grobu na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie (…) W 1983 roku rodzina Franczaka przeniosła jego prochy na cmentarz w Piaskach. Po kilkudziesięciu latach, w lubelskim Uniwersytecie Medycznym odnaleziono czaszkę „Lalusia”. Pochowano ją w Piaskach 24 marca 2015 roku (…).

Tym razem poczęstunek dla uczestników marszu przygotowano w Specjalnym Ośrodku Szkolno Wychowawczym w Kozicach Dolnych.  

Ostatnią miejscowością, którą odwiedzili uczestnicy marszu, były Piaski. To na tamtejszy cmentarz parafialny, w 1983 roku rodzina Franczaka przeniosła jego prochy. W maju 2007 roku, z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, przy nekropolii odsłonięto pomnik ostatniego partyzanta RP. Wczoraj złożono przy nim kwiaty i zapalono znicze.

Ostatnim punktem programu było natomiast spotkanie, na którym podsumowano szóstą edycję marszu. Wręczono odznaki za trzykrotny udział w marszu oraz pamiątkowe medale tym, którzy uczestniczyli w nim po raz piąty. Michał Kamela, decyzją Jana Kasprzyka, szefa Urzędu ds. Kombatantów, otrzymał medal Pro Patria.

W marszach zawsze uczestniczy Marek Franczak, syn „Lalusia”, który podkreśla, że budujące jest dla niego to, że o bohaterstwie Żołnierzy Wyklętych pamiętają nie tylko starsi, ale uczą się o nich i najmłodsi. Cieszy się, że dorośli zaszczepiają w swoich dzieciach patriotyzm, przybliżają im historię naszego kraju i ludzi walczących o wolną Polskę.

Informacje o wszystkich wydarzeniach w naszym mieście oraz aktualny repertuar Kina Lot znajdziecie w Kalendarzu Wydarzeń.

« z 2 »

Last modified: 25 października 2021