Ludzie PZL (cz. 9)

Autor: |

Dzisiaj prezentujemy kolejną osobę, która współcześnie kształtuje oblicze największego zakładu pracy Świdnika i jednego z największych pracodawców na Lubelszczyźnie. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Agnieszką Dziurką, kierownikiem Planowania Materiałowego i Logistyki.

– Planowanie i logistyka kojarzą się z porządkowaniem rzeczywistości. Czy w Pani pracy rzeczywiście da się wszystko uporządkować i przewidzieć?

– Uważam, że tak. To, jak będzie wyglądała rzeczywistość leży w naszych rękach. Z definicji planowania zacytuję: „planowanie to projektowanie przyszłości, wyznaczanie celów, opracowanie strategii i realizacja”. Na tym właśnie polega moja praca – stworzyć plan i dążyć do jego realizacji. Im dokładniej przygotujemy plan, tym realizacja jest łatwiejsza. Cel zawsze jest ten sam – jak, w jeszcze lepszy sposób, terminowo zapewnić dostępność wszystkich materiałów dla produkcji.

– Prawdę mówiąc rzadko spotykam się z aż takim optymizmem. A co w Pani pracy sprawia najwięcej satysfakcji?

– Z natury jestem osobą bardzo dynamiczną i wesołą, więc odpowiem, że każdy przepracowany dzień daje mi ogromną satysfakcję, ponieważ praca jest moją pasją. Jest takie powiedzenie: rób co kochasz, a nigdy nie będziesz musiał pracować. Robiąc to, co kochasz, masz bardzo dużą motywację. Młodym ludziom, którzy przychodzą do pracy w PZL powtarzam, że bardzo dobrze wybrali i że są elitą, ponieważ trafili do przedsiębiorstwa działającego w sektorze lotniczym. Od zarania dziejów człowiek marzył o lataniu, a my to marzenie spełniamy. Osobistą satysfakcję daje mi wdrożenie każdego nowego wyrobu, każdy projekt, który prowadzę. Jestem typem zadaniowca i nie spocznę, dopóki nie zrealizuję powierzonego mi zadania. Pracuję w bardzo zgranym zespole, co jest niezwykle istotne, ponieważ współdziałam z ludźmi, na których mogę liczyć. Ważną częścią mojej pracy jest kształcenie nowych pokoleń, co również jest bardzo satysfakcjonujące. Wiele osób, które pracowały ze mną w przeszłości piastuje obecnie stanowiska kierownicze. Jest taki moment na koniec roku, kiedy ładujemy do wysyłki ostatni wyrób. Wtedy uchodzi z nas powietrze i jesteśmy dumni, że plan został zrealizowany. Wszystko to sprawia, że jest się spełnionym zawodowo.

– Wiele mówimy o pracy, a co poza pracą? Przeczuwam, że czasu wolnego nie jest zbyt dużo.

– Rzeczywiście. Granica między życiem prywatnym i zawodowym jest bardzo rozmyta. Kiedy jednak mam już trochę wolnego czasu, staram się wykorzystać go w stu procentach. Dzieci są już dorosłe, więc możemy wraz z mężem oddawać się naszej wspólnej pasji, jaką jest podróżowanie. Wyznaczamy punkt na mapie, włączamy nawigację, jedziemy i zwiedzamy. A jak wiadomo, podróże kształcą. Inną pasją, na pozór przyziemną, jest czas spędzony w kuchni. Powiem nieskromnie, że robię bardzo dobre pierogi i super krewetki. Ale żeby się o tym przekonać, zapraszam do mojego domu.

Last modified: 3 grudnia 2021