Krawcowa od zadań specjalnych

Autor: |

Od ponad dwóch lat prowadzi „Krawiectwo mobilne”, zakład znajdujący się przy ulicy Turystycznej 6. Na co dzień zajmuje się naprawami, przeróbkami i szyciem odzieży, choć to zaledwie garstka tego, co wykonuje. Agnieszka Walczak to krawcowa, która nie boi się wyzwań i chętnie podejmuje się nawet tych najtrudniejszych. W rozmowie opowiedziała nam o swojej pracy.

– Jak wyglądała Pani droga do zawodu krawcowej?

– Lubiłam szyć i przerabiać ubrania, dlatego wybrałam Technikum Odzieżowe w Świdniku. Po ukończeniu szkoły, pracowałam w różnych miejscach, ale cały czas tęskniłam za krawiectwem. Zdarzało się, że po pracy zasiadałam do maszyny i przerabiałam coś dla koleżanek. Maszyna do szycia cały czas mi towarzyszyła, nawet, gdy na kilka lat wyjechałam z Polski. To moja pasja. Zawsze znajdę coś do uszycia czy przeszycia. Nie myślę wtedy o ważnych sprawach czy obowiązkach. To pozwala mi się zresetować, odprężyć. Byłam więc pewna, że kiedyś otworzę własny zakład. Udało mi się to zrobić 2,5 roku temu. Początkowo chciałam świadczyć usługi mobilne, stąd zresztą wzięła się nazwa „Krawiectwo mobilne”. Okazało się jednak, że świdniczanie wolą przyjść, porozmawiać i załatwić sprawę na miejscu, więc ta oferta odeszła trochę na dalszy plan. Nie brakuje jednak klientów, którzy z niej korzystają. Są to, na przykład, panie, które późno kończą pracę i nie mogą odebrać ubrań w godzinach otwarcia zakładu. Wtedy umawiamy się telefonicznie i przywożę im rzeczy pod wskazany adres. Z usług mobilnych chętnie korzystają też osoby, które mają w rodzinie seniorów. Przywożą ich odzież, a ja wykonuję potrzebne naprawy i odwożę ją, a w razie potrzeby, przyjeżdżam na przymiarki.

– Co podoba się Pani w tej pracy?

– Przede wszystkim to, że można stworzyć ubranie. Zaprojektować coś, czego nie będzie miał nikt inny. W sklepie nie zawsze udaje mi się dobrać odpowiedni rozmiar. Jeśli więc mam kupić niedopasowaną odzież, a potem ją przerabiać, wolę uszyć. Wśród moich klientów nie brakuje jednak osób, które postępują odwrotnie. To znaczy, kupują coś, co na nich nie pasuje i zlecają mi naniesienie poprawek.

– Klienci często zlecają uszycie czegoś od podstaw?

– Niekiedy przychodzą z własnym pomysłem, a ja dopasowuję go do ich sylwetki i rodzaju materiału, który kupili. Pomagam im też zdecydować, jaki model ubrania wybrać. Samo projektowanie wymaga czasu. Przykładowo, jeśli szyjemy dla nietypowej figury, musimy stworzyć oddzielną formę. Następnie przydałoby się odszyć wzór, zrobić przymiarkę, nanieść poprawki, a dopiero potem skroić i uszyć odzież. To bardzo pracochłonne zajęcie, jednak z drugiej strony pozwala nam stworzyć coś wyjątkowego, czego nie będzie miał nikt inny. Osoby lubiące ubierać się poza „sieciówkami” dalej korzystają z usług krawcowych. Chcą po prostu wyglądać oryginalnie. Kiedyś myślałam, że takich ludzi już nie ma, że „sieciówki” zabiły ten rynek, ale okazuje się, że nie miałam racji.

– To prawda. Popularność sklepów sieciowych sprawiła, że wielu z nas przestało przerabiać ubrania albo zamawiać je u krawców.

– Moje klientki i klienci kupują ubrania w tych sklepach, bo są w dobrych cenach. Później jednak przychodzą do mnie i przerabiają je na własne wymiary. Dla niektórych jest to po prostu bardziej opłacalne, niż uszycie czegoś od podstaw. Można więc powiedzieć, że obecność „sieciówek” na naszym rynku ma dwie strony. Z jednej, dla nas – szyjących, to źle, bo ludzie wolą kupić coś gotowego, z drugiej dobrze, bo zgłaszają się z przeróbkami.

– Jesteśmy sentymentalni? Mamy w szafie ubrania, z którymi, mimo upływu czasu, nie potrafimy się rozstać?

– Niektórzy klienci są bardzo przywiązani do swojej garderoby. Trzymają w niej odzież, która ma już nawet po 30 lat, ale wygląda bardzo dobrze i jest uszyta ze świetnych materiałów. Kiedy do mnie przychodzą, chętnie dzielą się swoimi historiami. Mam na przykład klientkę, która jakiś czas temu przyniosła mi do przerobienia garsonkę. Dostała ją od męża, w prezencie na rocznicę ślubu i ma do niej ogromny sentyment. Jej mąż niestety już nie żyje, więc jest to dla niej ważna pamiątka. Materiał pochodził z lat 70. lub 80., ale wyglądał bardzo dobrze. Jedyne, co musiałyśmy zrobić, to dopasować ubranie do figury tej pani. Z kolei inna z klientek przyniosła mi marynarkę swojego męża, który bardzo ją lubił. Wymagała dużo napraw, bo tkanina była już bardzo stara. Przyznam szczerze, że trochę bałam się naprawiać tę odzież, ze względu na stan materiału. Zaczęłyśmy się więc wspólnie zastanawiać, co możemy zrobić, żeby jakoś uratować marynarkę. W końcu zdecydowałyśmy, że wymienimy w niej część tkaniny na nową i tak też zrobiłyśmy. Fajnie to razem wyglądało.

– Które zlecenia stanowią dla Pani wyzwanie?

– Największym są zawsze rzeczy nietypowe. Ostatnio przyszła do mnie pani, która tańczy burleskę. Poprosiła, żebym uszyła dla niej spódnicę do tańca. Nigdy wcześniej nie robiłam czegoś takiego, ale dzięki pomysłowi klientki, podpowiedzi z internetu i mojemu wykonaniu powstała upragniona spódnica. Innym razem zlecono mi uszycie pokrowca na fotel. Początkowo to zadanie wydawało mi się niewykonalne. Jednak po tym, jak pan pokazał mi jego model i stary pokrowiec, przekonałam się, że potrafię go uszyć. Kolejną nietypową rzeczą, o którą mnie poproszono, było uszycie pokrowców na gąbkę. Miały stanowić elementy placu zabaw w pokoju dziecięcym i być zamontowane na ścianie.

– Te przykłady pokazują, jak szerokie zastosowanie ma krawiectwo.

– Krawiectwo jest podzielone na lekkie i ciężkie, czyli na przykład kurtki, skórzane płaszcze. Jest jeszcze tak zwana odzież tapicerska, czyli wszystko to, co jest na naszych łóżkach czy krzesłach. Ja jestem trochę dziwną krawcową, bo, jak widać, szyję różne rzeczy. Wykonuję ubranka dla psów, pokrowce na meble, worki na buty, legowiska dla czworonogów. Ostatnio uszyłam też roletę rzymską. W ten sposób pokazuję, że krawiectwo to nie tylko odzież. Każdy klient, który przychodzi do mnie z nietypowym pomysłem sprawia, że uczę się czegoś nowego. Dzięki niemu zdobywam doświadczenie i wiedzę.

Agata Flisiak

Zakład „Krawiectwo mobilne” znajduje się przy ul. Turystycznej 6. Czynny jest od poniedziałku do piątku, w godzinach 8.00-14.00. Możliwe jest także umówienie się na godzinę popołudniową, po wcześniejszym kontakcie telefonicznym pod nr 537 836 709.

Last modified: 16 października 2020