Kardiolog wraca do pracy

Autor: |

fot. B. Żurawski

Dr Gustaw Dmowski wraca do pracy w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Świdniku. Nastąpi to na mocy ugody, zawartej w ubiegłym tygodniu przed sądem pracy między nim a dyrekcją szpitala.

Sprawa wybuchła, gdy dyrekcja świdnickiego SP ZOZ zwolniła kardiologa z 35-letnim stażem pracy. Decyzję uzasadniała negatywną oceną lekarza orzecznika ZUS w sprawie możliwości wykonywania przez niego obowiązków ze względów zdrowotnych. G. Dmowski, w wieku 19 lat uległ wypadkowi, który spowodował u niego poważne uszkodzenie kręgosłupa. Mimo to, ukończył studia medyczne i zdobył specjalizację w dziedzinie kardiologii. W ciągu wielu lat pracy w szpitalu i przychodni specjalistycznej, zdobył sobie dużą popularność wśród pacjentów. Stąd ich zdziwienie, a nawet oburzenie po decyzji dyrekcji zakładu. Padały podejrzenia, że za wypowiedzeniem stały względy pozamerytoryczne. Sam lekarz skierował sprawę do sądu pracy. Trzecia rozprawa miała się odbyć w czwartek. Jednak dyrekcja zaproponowała zawarcie ugody, która została przyjęta.

Dr Gustaw Dmowski jest zadowolony z czwartkowego porozumienia: – Dyrektor SP ZOZ wystąpił z inicjatywą zawarcia ugody, na mocy której, zostaję przywrócony do pracy na dotychczasowych warunkach. W tej sytuacji dalsze przedłużanie postępowania sądowego i w konsekwencji, opóźnianie mojego powrotu do pracy, byłoby niepotrzebne. Cieszę się, że mogę wrócić i pomagać ludziom.

Dyrekcja SP ZOZ Świdnik, informując w swoim komunikacie o zawarciu ugody sądowej z dr Gustawem Dmowskim i przywróceniu go do pracy, podtrzymuje stanowisko, co do złożoności i trudności w interpretacji prawnych skutków orzeczeń lekarza orzecznika ZUS i lekarza medycyny pracy. W związku z tym, zwróci się do Państwowej Inspekcji Pracy i innych organów, celem zajęcia przez nie jednoznacznego stanowiska, co do warunków zatrudnienia, a także odpowiedzialności cywilnej ZOZ w sytuacji prawnej, wynikającej z orzeczenia lekarza orzecznika ZUS.

– Tylko powody merytoryczne spowodowały wręczenie panu doktorowi Dmowskiemu wypowiedzenia – tłumaczy Jacek Kamiński, dyrektor SP ZOZ w Świdniku. – Nie chcę się odnosić do nich w szczegółach, bo w moim przekonaniu stanowią one wrażliwe dane osobowe. Problem prawny pozostał, ponieważ w świetle orzeczenia ZUS i przepisów ogólnych, osoby o podobnym stopniu niepełnosprawności, mogą być zatrudnione w zakładzie pracy chronionej, na stanowisku przystosowanym do wymagań konkretnego pracownika, obecności jego opiekuna, oraz konieczności utworzenia zakładowego funduszu rehabilitacji zawodowej. ZOZ takim zakładem nie jest. Z powodu bardzo niejednoznacznych przepisów prawnych, nasz przypadek jest precedensowy. By przerwać eskalację napięcia wokół sprawy, postanowiłem rozwiązać ją w drodze ugody, jednak problem ogólny pozostaje. Polega on na stopniu odpowiedzialności szpitala, w przypadku zaistnienia niepożądanego zdarzenia w postaci uszczerbku na zdrowiu pacjenta lub udzielającego pomocy, w trakcie udzielania świadczeń medycznych, w sytuacji prawnej wynikającej z treści przedłożonego pracodawcy orzeczenia lekarza orzecznika ZUS. Niestety, całą odpowiedzialność za skutki zatrudnienia, bądź niezatrudnienia osoby niepełnosprawnej, oraz niejasne przepisy prawa dotyczące odpowiedzialności cywilnej są zrzucane wyłącznie na pracodawcę.

jmr

Last modified: 20 maja 2020