Jajeczko na obczyźnie

Autor: |

Święta Wielkanocne mają dla chrześcijan wyjątkowe znaczenie. Stanowią przy­pomnienie Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chry­stusa, które przyniosły zwy­cięstwo nad grzechem i śmiercią, dając nam nadzie­ję na życie wieczne. To także czas radości, wielu pięknych tradycji i rodzinnego ich ce­lebrowania. Jak przeżywają i spędzają je świdniczanie, któ­rych los rozrzucił po różnych zakątkach Europy? O świętach z dala od rodzinne­go Świdnika, a także o zwyczajach w krajach, w których teraz mieszkają, opowiedzieli nam: Katarzyna Śliwa z Wysp Alandzkich, Monika i Artur Skierscy z Holandii oraz pan Michał z Anglii.

Między Finlandią a Szwecją

Katarzyna i Karol mieszkają za gra­nicą od ponad 7 lat. Zawsze starali się przyjeżdżać na święta do Polski, by spotkać się z bliskimi. Niestety, pan­demia znów pokrzyżowała im plany i drugi raz z rzędu Wielkanoc spę­dzą na Wyspach Alandzkich, które ze względu na piękne krajobrazy, nie­skażoną przyrodę i czyste powietrze nazywane są Perłą Bałtyku. Cztero­osobowa już teraz rodzina nie zapo­mina jednak o tym, co najważniejsze.

– Zjemy wielkanocne śniadanie, które tradycyjnie rozpoczniemy po­dzieleniem się jajkiem, a potem, jeśli pogoda dopisze, wybierzemy się na rodzinny spacer. Na Wyspach Alandzkich nie ma zwyczaju świę­cenia pokarmu w Wielką Sobotę, a szkoda, bo byłoby miło razem z dwu­letnim synem przygotowywać koszy­czek ze święconką. Na pewno jednak zrobimy razem kolorowe pisanki i świąteczny stroik. Córka jest jeszcze za mała, by nam w tym pomóc – wy­jaśnia pani Kasia.

Świdniczanka przyznaje, że bardzo brakuje jej polskiego celebrowania Wielkanocy, szczególnie święcenia pokarmów: – Od dziecka bardzo lu­biłam ten zwyczaj. Większość świąt spędziłam u dziadków na wsi, gdzie pokarmy święcone były w przydroż­nej kapliczce. Z samego rana zbierali się przy niej mieszkańcy, przyjeżdżał ksiądz. Rześkie powietrze, śpiew pta­ków, przyroda budząca się do życia… Bardzo miło to wszystko wspominam.

Pani Kasia tłumaczy, że na wy­spach, zamieszkanych głównie przez ludność pochodzenia szwedzkie­go, które należą jednak do Finlandii, Wielkanoc jest obchodzona bardziej jako święto wiosny, odrodzenia po długiej zimie, a aspekt religijny ma dla wielu mieszkańców mniejsze zna­czenie. Tradycyjnie jednak przygoto­wują pisanki i kolorowe wielkanocne stroiki, w domach pojawiają się żon­kile i bazie.

– Jednym ze zwyczajów, który na początku bardzo mnie zaskoczył, jest przebieranie się dzieci w Nie­dzielę Palmową za wiedźmy. W ta­kich strojach, z przystrojonymi w bibułę i kolorowe pióra gałązkami wierzby, odwiedzają sąsiadów. Po wy­recytowaniu tradycyjnego wierszyka, wręczają udekorowane gałązki do­mownikom, a w zamian liczą na sło­dycze. Jeszcze trochę i pewnie nasze dzieci też chętnie dołączą do takiego kolorowego orszaku. Jeśli chodzi o wielkanocne potrawy, na stole królu­je mięso. Obowiązkowy jest też deser mämmi – coś na kształt musu zro­bionego z wody, mąki żytniej i słodu – opowiada pani Katarzyna i doda­je: – Korzystając z okazji, wszystkim mieszkańcom Świdnika życzymy, aby święta upłynęły w ciepłym i zdrowym rodzinnym gronie. Oby panował wio­senny nastrój, a dom wypełniały spo­kój, nadzieja i wiara, którą zwiastuje Zmartwychwstanie Pańskie.

W kraju wiatraków

Do Holandii przed kilkoma laty wyemigrowali Monika i Artur z syna­mi. Podkreślają, że chociaż z dala od rodzinnych domów, nie wyobrażają sobie świąt bez polskich tradycji.

– Trzeba je pielęgnować, podtrzy­mywać zwyczaje, które poznaliśmy w domu dziadków i rodziców. Może szczególnie ważne jest to właśnie na obczyźnie – mówi pani Monika. – W Wielką Sobotę przygotujemy więc koszyczek ze święconką, odczytamy modlitwę. W Wielką Niedzielę zasią­dziemy do wielkanocnego śniadania. Będzie biały barszcz z białą kiełba­są, jajka faszerowane i w majonezie, pieczywo, chrzan. Później na świą­tecznym stole pojawią się też sałatki, pieczone mięso. Na deser planuję tort malinowy i kruche babeczki z bitą śmietaną. Jeśli pogoda dopisze, wy­bierzemy się na spacer.

Państwo Skierscy z nostalgią wspo­minają lata dzieciństwa, kiedy święta spędzali w dużym, rodzinnym gronie.

– Tego chyba brakuje nam tutaj najbardziej, a w tym roku szczegól­nie, bo starszy syn wrócił do Polski – przyznaje pani Monika. – Chcieli­byśmy usiąść przy stole z dziadkami, rodzicami, rodzeństwem. Rozma­wiać, żartować, śmiać się. Święta, nie tylko Wielkanocne, powinny być ob­chodzone w jak największym gronie najbliższych. Kiedyś tak właśnie było. Ale brakuje mi też samych przygoto­wań, świątecznej otoczki. Pamiętam jak babcia malowała jajka w łupinach cebuli, a dziadek potem wyskrobywał wzory żyletką. Kiedy byłam dziec­kiem na takim robieniu pisanek spę­dzałam całe godziny. Robiliśmy też palmy. Całą rodziną chodziliśmy na spacery do lasu.

– Mnie brakuje również śmigusa­-dyngusa. W Wielki Poniedziałek umawiałem się z kolegami i najpierw szliśmy do kościoła, a potem urzą­dzaliśmy wielkie oblewanie, goniąc koleżanki. W Holandii nie ma takie­go zwyczaju – śmieje się pan Artur. Dodaje: – Dla Holendrów najważniej­szy jest Wielki Piątek – Goede Vrij­dag, ale święta mają dla nich bardziej świecki niż religijny wymiar. Są ra­czej okazją do wypoczynku. W nie­dzielę jedzą świąteczny brunch, a na ich stołach znajdziemy bułki, masło w kształcie baranka, ser, szynkę i dużo jajek. Jest też „paasbrood”, czyli ro­dzaj słodkiego pieczywa nadziewa­nego rodzynkami i masą migdałową. W kwiaciarniach można kupić piękne stroiki, w sklepach jest mnóstwo cze­koladowych króliczków i zajączków. W oknach domów, tak jak na Boże Narodzenie, pojawiają się dekoracje. Holendrzy bardzo to lubią. Stawiają na parapetach tulipany i żonkile, ba­ranki i kurki, gałązki wierzby obwie­szone kokardkami oraz drewnianymi lub plastikowymi jajeczkami. Na szy­bach naklejają świąteczne wzory – opowiada pan Artur.

Czego na te nadchodzące świątecz­ne chwile życzą mieszkańcom nasze­go miasta?

– Wielkanoc to czas nadziei, odna­wiania się wiary w Miłosierdzie Boże i dobro drugiego człowieka. Życzymy świdniczanom, by nadchodzące dni przyniosły im mnogość łask, pokoju i miłości. Niech radość z Zmartwych­wstania Chrystusa wypełni wszyst­kie serce i dusze, by w kolejną wiosnę wkroczyli pełni wiary i siły. Życzy­my również dużo zdrowia, udanych spotkań w gronie najbliższych oraz szybkiego powrotu do normalności, aby można było wyjść na spacer i bez obaw uściskać rękę napotkanego zna­jomego – mówią państwo Skierscy.

W Anglii

W angielskiej kulturze Wielkanoc jest znacznie mniej uroczyście cele­browana niż w Polsce, ale w trady­cyjnych brytyjskich domach, nadal podawane są na śniadanie gotowane jajka. Jeżeli pogoda pozwala, rodzi­ny organizują grillowanie w przydo­mowym ogrodzie, bądź wybierają się na spacery. Okres świąteczny zaczyna się w piątek (Good Friday), który jest ustawowo dniem wolnym od pracy. Dzięki temu Anglicy chętnie wybiera­ją się na wypoczynek do miejsc tury­stycznych, również za granicą.

Obecnie Wielkanoc na Wyspach Brytyjskich ma bardzo komercyj­ny charakter, a jej symbolem stały się słodkie jajka z czekolady i zają­czek wielkanocny (Easter Bunny). W niedzielny poranek najmłodsi urzą­dzają „polowanie” na czekoladowe jajka, ukryte w różnych zakamarkach domu lub ogrodu. Osoba, która od­najdzie ich najwięcej, zostanie zwy­cięzcą i będzie mogła zjeść najwięcej słodyczy.

– Nasi rodacy, mieszkający na Wy­spach Brytyjskich, starają się kul­tywować polskie tradycje. Dzięki licznym polskim kościołom, w Wielką Sobotę odbywa się święcenie pokar­mów, natomiast w Niedzielę Wiel­kanocną uroczyste nabożeństwa. Również polskie produkty są po­wszechnie dostępne w sklepach, więc nie ma problemów z przygotowaniem tradycyjnego posiłku wielkanocnego, jak i upieczeniem pysznego ciasta – wyjaśnia pan Michał.

Świdniczaninowi bardzo braku­je rodzimych zwyczajów i tradycji, a przede wszystkim, spędzania świą­tecznego czasu z najbliższymi.

– Jestem tutaj bez rodziny i do­tychczas starałem się przylatywać na Wielkanoc do Polski. W tym roku, z powodu sytuacji pandemicznej, musiałem zrezygnować z wyjazdu. Trudno nawet określić, kiedy znowu pojawię się w kraju. Pracuję od środy do soboty, po 12 godzin dziennie, więc niedziela będzie dla mnie głównie dniem odpoczynku. Wszystkim Czy­telnikom Głosu Świdnika przesyłam życzenia zdrowych i wesołych Świąt Wielkiej Nocy oraz mokrego Lanego Poniedziałku – dodaje pan Michał.

Agnieszka Wójcik-Skiba

Last modified: 2 kwietnia 2021