Dźwięki barw

Autor: |

W galerii Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej spotkali się wczoraj wielbiciele sztuki. Okazją był wernisaż wystawy „Dźwięki barw – malarstwo Anny Strumińskiej”, artystki, która przez wiele lat związana była ze Świdnikiem.

– Cieszymy się, że jesteście państwo z nami, ale przede wszystkim ze sztuką najwyższych lotów. Witam bardzo serdecznie siostrę Anny Strumińskiej, panią Marię Szumer, oraz liczne zgromadzoną rodzinę malarki. Od lat zajmuję się historią naszego miasta i jego mieszkańców. Zbieram informacje, czasami ktoś przesyła mi różne ciekawostki. Jedną z osób, które nadesłały mi tekst, był Zygmunt Strumiński. Napisał przede wszystkim o swoim ojcu, Henryku, który był twórcą Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku. W tych wspomnieniach zawarł też parę informacji dotyczących rodziny i Anny. Napisał tak: „Studia Anny w Łodzi kosztowały majątek, prywatna stancja, najlepsze jedzenie, podróże w tą i z powrotem. Kiedy je skończyła, choć daleko jej było uczucia szczęścia, miała już ten swój świat sztuki, w którym jako malarka pozostała do końca swoich dni”. To był mój pierwszy kontakt z nazwiskiem Strumińska. Do tego, że spotykamy się na tym wernisażu, przyczynił się natomiast Lech Przychodzki, publicysta, krytyk, który kilka razy namawiał mnie do pokazania prac malarki.

Dzisiaj Annę Strumińską wspominała również jej siostra. – Dziękuję państwu za przybycie i za to, że zechcieliście poświęcić mojej siostrze swój czas. Cieszę się, że jej obrazy, znane i cenione za granicą, wystawiane w wielu miejscach w kraju, zostały pokazane również w Świdniku, w którym mieszkaliśmy, a który w dużej mierze został wybudowany przez naszego tatę Henryka Strumińskiego.  Są tu, gdzie powinny być. W domu. Hania była osobą otwartą na świat, życzliwą ludziom, których przyciągała jak magnez. Wielu z was, goszcząc w pracowni, stawało się przy okazji jej modelami. Oczywiście trudno doszukać się w tych abstrakcyjnych pracach podobieństwa, bo nie odwzorowanie rzeczywistości jej chodziło, a o ewokację, tzn. wywołanie wizji, przekazanie emocji z nią związanych, zarejestrowanych przez nią takim szybkim, pierwszym spojrzeniem. Zanim więc dowiesz się, co obraz przedstawia, już zachwyca cię magiczny akord kolorów. Hania była artystką kierującą się jednocześnie natchnieniem i intuicją oraz intelektualistką precyzyjnie  budującą swe dzieła na solidnych, teoretycznych podstawach (…) Zajmowała się nie tylko malarstwem, ale też pastelami, scenografią, kaligrafią, rysunkiem żurnalowym. Pisała również wiersze (…) Znała dobrze języki niemiecki, angielski i rosyjski, aby zaś móc rozmawiać z przyjaciółmi nauczyła się włoskiego i hiszpańskiego. To połączenie talentu i intelektu dawało sztukę przemyślaną, dobrze skomponowaną , a jednocześnie świeżą i dynamiczną (…). Aby zarobić na życie, opiekowała się plastykami-amatorami, wykonywała prace zlecone. Była chora, miała tylko 130 cm wzrostu, zanik mięśni rąk i nóg, ściśnięte płuca i serce, które potrzebowało wspomagania tlenem. Zastanawiałam się wiele razy, jak dokonała tego wszystkiego? Chyba pomogło jej dobre wychowanie, niezwykły hart ducha i wiara (…) Popatrzcie na obrazy Hani z ufnością, że macie do czynienia z dobrą sztuką. Zachwyćcie się nimi.

Wystawę „Dźwięki barw” będzie można podziwiać w MPBP, do 30 lipca.

***

Anna Strumińska (1941-1990) – absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi, członek Związku Polskich Artystów Plastyków, stypendystka polskiego Ministra Kultury i Sztuki oraz niemieckiego Atelierhaus w Worpswede (1984-85). Stworzyła około 200 obrazów olejnych, setki pasteli, akwareli, szkiców kredkami i rysunków piórkiem. Jej prace znajdują się, między innymi, w Galerii Malarstwa Polskiego XX Wieku Muzeum Lubelskiego oraz w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą, a także w muzeach w Lublinie, Kazimierzu Dolnym, Toruniu, zbiorach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz prywatnych kolekcjach w kraju i za granicą.

Last modified: 24 czerwca 2021