Dość mówienia o nas – zaścianek

Autor: |

Rozmowa z burmistrzem Waldemarem Jaksonem w dniu wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę lotniska

– Pytanie o najważniejsze wydarzenie minionej kadencji samorządu wydaje się banalne, jeśli zadać je w dniu wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę lotniska…

– To w istocie historyczny moment, ale jeszcze bardziej historyczny będzie start pierwszego samolotu, w 2012 roku. Dzisiejsza uroczystość potwierdza, że w społeczności Lubelszczyzny rodzi się solidarność wokół spraw dla nas najważniejszych. Ambicją regionu staje się obalenie stereotypu Polski B, ściany wschodniej i innych określeń traktujących nas w sposób, najłagodniej rzecz ujmując, protekcjonalny. Chcemy, żeby na Lubelszczyźnie żyło się wreszcie przynajmniej tak, jak po zachodniej stronie Wisły.

– Zebrali się dzisiaj przedstawiciele wszystkich opcji politycznych i wszyscy, choć każdy pamiętał o włożeniu przedwyborczego rodzynka w ciasto swojego przemówienia, podkreślali wyjątkową jedność polityków, urzędników, a – co szczególnie istotne – samorządów w walce o lotnisko w Świdniku.

– Ta jedność, historycznie rzecz ujmując – a przypomnijmy boje z koncepcją lokalizacji lotniska w Niedźwiadzie – nie sięga zarania dziejów. Ale faktem jest, że samorząd Świdnika walczył o swoje bardzo skutecznie. Udało nam się doprowadzić do sukcesu, który, jak każdy sukces, ma dzisiaj niezliczoną ilość ojców. Żebyśmy jednak nie spoczęli na laurach za wcześnie, przytoczę wygłoszone dziś słowa metropolity lubelskiego, księdza arcybiskupa Józefa Życińskiego, który poświęcając plac budowy powiedział: – biurokracja, to potężna broń, która potrafi zgasić każdy uśmiech, wymyślając, że zęby w ostrzach pił drwali są niestandardowe, albo że robotnicy noszą swetry nieodpowiedniego koloru. Przed nami jeszcze sporo potu do wylania. Ważne też, abyśmy w końcu mieli swojego przedstawiciela w Sejmiku Województwa.

– 2010 rok obfituje w wydarzenia historyczne. Jednym z nich była prywatyzacja PZL-Świdnik…

– Z oceną tego wydarzenia trzeba poczekać. Przekonamy się, czy była to słuszna decyzja, już w najbliższych latach. Niestety każda transformacja, zwłaszcza własnościowa, jest dla załogi i mieszkańców Świdnika bolesna. Jestem przekonany, że po okresie transformacji oraz zapowiadanych przez koncern AgustaWestland inwestycjach zakład czeka rozwój, na który wszyscy czekamy.

– Czy z wymianą auta zaczeka Pan na budowę nowych dróg łączących Świdnik ze światem?

– Mam całkiem dobre auto, dla mnie wystarczy. Moim zdaniem drogi w Świdniku mają się coraz lepiej, o czym łatwo się przekonać wyjeżdżając, na przykład, do Lublina. Poważniej mówiąc, w każdej części miasta postęp w budowie dróg jest widoczny. W ostatnich czterech latach zrealizowaliśmy 88 inwestycji drogowych. Ale to dopiero początek, bo przed nami komunikacyjna rewolucja – budowa nowych węzłów, zupełnie nowego połączenia z trasą ekspresową, dróg dojazdowych do lotniska. Na początku nie będzie łatwo, bo roboty ziemne, ciężarówki wożące ziemię i materiały, ale potem poczujemy się prawdziwie komfortowo.

– Przyzna Pan jednak, że do pełni szczęścia jest jeszcze bardzo daleko.

– Nie tylko w sprawie dróg. Ale słyszałem wypowiedź kandydata na prezydenta jednego z miast Lubelszczyzny, który najpierw skrytykował dotychczasowe władze za zadłużenie miasta, po czym przedstawił listę inwestycji, które – jako prezydent – zechce zrealizować. Pomyślałem wtedy, że gdyby do tego doszło w ciągu jednej kadencji, zwiększyłby i tak spory dług – może dziesięciokrotnie. Dobrze byłoby, gdyby kandydaci w wyborach chociaż z grubsza próbowali dostosować swój program do realnych możliwości finansowych Świdnika, bo obiecać można rzeczywiście wszystko, a potem przychodzi kompromitacja.

– Czy administracyjnej odrębności Świdnika w stosunku do Lublina będziemy bronić, jak niepodległości? Przecież za parę lat trudno będzie powiedzieć czy to jeszcze Lublin, czy już może Świdnik.

– Świdnik, w którym mieszkam od urodzenia, jako miejsce specyficzne, choćby ze względu na historię burzliwą, chociaż krótką i na zasługi dla Niepodległej Polski, ma swoją własną tożsamość i odrębność. Specyfika Świdnika, jego tradycje umiłowania wolności, tej lotniczej i tej politycznej, to nasza dusza. Świdnik przyciąga coraz więcej „obcych”. Budują tu swoje domy, kupują mieszkania, ale do pracy jeżdżą do Lublina. Byłbym szczęśliwy, gdyby i oni w przyszłości z dumą mówili: jestem świdniczaninem. Wracając do pytania o odrębność – integracja nie wyklucza administracyjnej odrębności. Powinniśmy się tego trzymać.

Last modified: 1 lipca 2020