Dobrze, że jesteśmy w sejmiku

Autor: |

Minął rok od czasu, kiedy Artur Soboń został wybrany na radnego sejmiku wojewódzkiego. Był to historyczny sukces całej naszej społeczności, ponieważ Świdnik nie był nigdy przedtem reprezentowany w sejmiku.

– Czy z perspektywy 12 miesięcy może Pan powiedzieć, że warto było ubiegać się o ten wybór?

– Jestem o tym całkowicie przekonany. Było czymś całkowicie niezrozumiałym, że szóste co do wielkości miasto w regionie nie ma swojego radnego. Udało się to zresztą dzięki dość dużej mobilizacji wyborczej mieszkańców Świdnika, za co jeszcze raz dziękuję. Wyraźnie widać, że podziały polityczne znaczą w sejmiku dużo mniej od geograficznych. Nie ma przecież inwestycji, które są prawicowe czy lewicowe. Są za to pieniądze, które są wydane na inwestycje albo w Świdniku albo w Chełmie. Cieszę się, że udało się nam w tej kadencji przesunąć główną oś rozwoju regionu do aglomeracji lubelskiej, bo Świdnik na tym korzysta. Dzięki środkom budżetowym województwa zabezpieczone są potrzeby finansowe budowanego lotniska. Z budżetu regionu finansowana będzie budowa drogi dojazdowej do lotniska na bazie obecnej ulicy Mełgiewskiej, Lotniczej i Żwirki i Wigury za blisko 100 mln złotych. Do jej ukończenia, na dojazd do lotniska od strony wschodniej, powiat otrzyma wsparcie finansowe w wysokości 500 tys. złotych, a gmina Mełgiew – 800 tys. złotych. Wreszcie dostaniemy też pieniądze na przebudowę al. Lotników Polskich.

– Sejmik wojewódzki jest najwyższym szczeblem samorządu w Polsce i chyba najmniej znanym. Powiedzmy nieco więcej o jego kompetencjach i o tym, dlaczego nasi przedstawiciele powinni być w nim obecni?

– Mówi się, że kto ma kasę ten ma władzę. Dzisiaj sejmik województwa dysponuje pieniędzmi unijnymi będącymi w dyspozycji zarządu. Stąd tak ważna pozycja marszałka województwa. Choć oczywiście samorząd województwa to nie tylko pieniądze z UE, ale też realne problemy do rozwiązania: co dalej ze szpitalami wobec takiej mizerii środków z kontraktów, co dalej z przewozami pasażerów komunikacji autobusowej i kolejowej, co dalej z regulacją rzek, aby nie powtórzyła się tragiczna sytuacja powodzi. Na te wszystkie pytania radni muszą stale odpowiadać i wybierać, bo jak wiadomo, potrzeby województwa zdecydowanie przekraczają jego możliwości finansowe.

– Co uważa Pan za swój największy sukces w roli radnego wojewódzkiego?

– Sądzę, że po tej kadencji Świdnik będzie całkowicie innym miastem. Powstanie lotnisko, węzły komunikacyjne i nowe drogi wjazdowe do miasta. Zrealizujemy duży projekt rewitalizacji Świdnika ze środków europejskich. Wybudowane zostanie, między innymi Centrum Kultury i stadion miejski. Powstają i będą powstawać nowe osiedla. Jakość usług miejskich, na przykład w dziedzinie oświaty będzie coraz wyższa. A kryzys finansów publicznych, dzięki temu, że nie jesteśmy jako miasto zadłużeni, uda się nam przejść w miarę bezpiecznie. Sukcesem będzie natomiast to, gdy mieszkańcy miasta i powiatu świdnickiego powiedzą, że bez względu na polityczne sympatie, najważniejsze jest, aby wspólnie głosować na swojego, bo to się opłaca.

– Starania o nasze, świdnickie sprawy wymagają zapewne budowania sejmikowej koalicji. Kto najczęściej do niej należy?

– Bez wsparcia marszałka województwa udałoby się niewiele. O Krzysztofie Hetmanie mogę powiedzieć z całą pewnością, że zna i rozumie potrzeby naszego miasta. Zawsze zresztą staraliśmy się budować koalicję z każdym, kto może Świdnikowi pomóc. Pamiętam, jak dzisiejszy sejmikowy radny Grzegorz Kurczuk był ministrem sprawiedliwości i nie było żadnych oporów politycznych, aby wspierać go w działaniach na rzecz budowy sądu w Świdniku. Podobnie, gdy zabiegaliśmy, aby marszałek Jarosław Zdrojkowski podjął śmiałą decyzję o zmianie lokalizacji lotniska z Niedźwiady na Świdnik. Dzisiaj Jacek Sobczak, który prowadzi budowę lotniska w imieniu zarządu, wchodzi w tym zakresie w porozumienia z kim się da, z każdym kto może pomóc. Udało się to nawet z ekologami. Ważne jest również, że wszyscy najważniejsi politycy regionu przez te lata zdążyli poznać burmistrza Waldemara Jaksona jako człowieka poważnego i zdolnego do współpracy, a to zaufanie procentuje dla Świdnika.

– Jakie cele stawia Pan sobie na kolejne lata kadencji?

– Spraw jest mnóstwo. Trzeba dobrze wydać i rozliczyć otrzymane od zarządu województwa pieniądze na miejskie inwestycje i starać się o kolejne. Ważne jest też, aby zabiegać o wszystkie świdnickie projekty i pomysły. Próbować wpisywać nasze zamiary w strategicznych dokumentach regionu, uchwalanych przez sejmik. W tej chwili szczególnie pilna jest kwestia gospodarki odpadami. Sejmik decydować będzie o nowych granicach regionów, odpadów i instalacji niezbędnych do ich utylizacji. Dokument obowiązywać będzie kolejne 6 lat. Zależy nam, aby do regionu lubelskiego wraz ze Świdnikiem weszła Mełgiew, gdyż świdnicki Remondis ma zamiar realizować w tej gminie bazę dla swojego taboru oraz sortownię odpadów frakcji suchej. To bardzo ważne, gdyż brak budowy takiej instalacji dla zwykłego mieszkańca oznacza, że przy dzisiejszych wymogach ochrony środowiska, opłaty za śmieci mogą wzrosnąć kilkukrotnie. Jednym słowem, z pewnością, i dla burmistrza, i dla starosty jest łatwiej, gdy mają swojego przedstawiciela w sejmiku. Nieobecni nie mają racji.

Last modified: 1 lipca 2020