Dlaczego stracił pracę?

Autor: |

fot. B. Żurawski

Dyrektor świdnickiego szpitala zwolnił, po 35 la­tach pracy, niepełnosprawnego kardiologa, Gu­stawa Dmowskiego. Kontrowersyjna decyzja bu­dzi wiele wątpliwości. Ich wyjaśnieniem ma się zająć sąd. Lekarz chce przywrócenia na stanowi­sko. Zastanawia się również, czy cała sprawa nie ma drugiego dna.

Gustaw Dmowski to doskonale znany świdnicki kardiolog, a także wieloletni radny powiatowy. Miał 19 lat, kiedy niefor­tunny skok do wody spowodował u niego uszkodzenie krę­gosłupa i zaważył na jego dalszych losach. – Ciężka praca i rehabilitacja doprowadziły do tego, że jakoś wróciłem do życia, skończyłem studia, założyłem rodzinę – mówi Gustaw Dmowski.

Przez wiele lat pracował jako kardiolog w świdnickim szpita­lu. W tzw. międzyczasie został również radnym powiatowym. Swój mandat piastował dwie kadencje. Przez 35 lat jego nie­pełnosprawność nie budziła zastrzeżeń. Problem pojawił się kilka miesięcy temu, kiedy chciał wrócić do pracy po dłuższym zwolnieniu. Podobnie jak inni pracownicy w takiej sytuacji, musiał otrzymać od lekarza medycy­ny pracy zgodę na ponowne podję­cie swoich obowiązków.

– Miałem wykonany rezonans mag­netyczny, tomografię komputerową i inne badania. Posiłkując się nimi, lekarz medycyny pracy uznał, że na­dal mogę pracować na moim stano­wisku – tłumaczy Gustaw Dmowski.

Władze świdnickiego szpitala uznały jednak, że kardiolog nie może wrócić do pracy i wręczyły mu wypowiedze­nie. – To postępowanie dyskryminuje mnie jako osobę niepełnosprawną. Uznano, że gdyby np. mój pacjent zemdlał, to ja jako człowiek niepeł­nosprawny nie mógłbym mu udzie­lić pomocy. Tylko, że ja pracowałem w szpitalu, za ścianą byli inni lekarze, w gabinecie pielęgniarka – wymie­nia Gustaw Dmowski

Sprawa trafiła do sądu. Świdnicki kar­diolog domaga się przywrócenia do pracy. Do zakończenia procesu, za­istniałej sytuacji nie chcą komento­wać władze szpitala. Na wyrok chce również poczekać starosta świdni­ckie, któremu podlega SP ZOZ.

– Nie jestem pracodawcą pana dok­tora Dmowskiego, oczywiście czuję wobec niego empatię, ale komisja ZUS stwierdziła jego stałą niezdol­ność do pracy. Zakładam, że stąd wzięła się decyzja dyrektora szpita­la o wręczeniu mu wypowiedzenia. Najlepiej jednak, żeby w tej sprawie wypowiedział się sąd – mówi staro­sta Dariusz Kołodziejczyk.

Zdaniem Gustawa Dmowskiego i jego rodziny, w grę może wchodzić jeszcze jeden aspekt całej sprawy.

– Kiedy byłym radnym powiatowym, wielokrotnie ścierałem się na forum publicznym z dyrektorem szpitala. Uważałem, że szpital powinien się bardziej rozwijać. Z kolei jego wła­dze patrzyły bardziej na oszczędno­ści i nieprzysparzanie dodatkowych kosztów – mówi.

– Tata nigdy nie był graczem poli­tycznym. Chciał działać dla szpitala – mówi Marcin Dmowski, syn zwol­nionego lekarza. – Nagle kiedy zmie­niała się opcja polityczna w powiecie (zaczęła rządzić koalicja PO-PSL i ŚWS – przyp. red.), a tata przestał być radnym, to zostaje zwolniony. Cięż­ko mi nie powiązać tych faktów.

W chwili, gdy Gustaw Dmowski piastował mandat radnego, samo zwolnienie go z pracy byłoby bar­dziej skomplikowane. Żeby do niego doszło, dyrektor SP ZOZ w Świdniku musiałby wcześniej zapytać o zgodę radę powiatu. Zarzutów o polityczne tło zwolnienia z pracy lekarza nie chce komentować starosta świdni­cki.

Kolejna rozprawa w sądzie pracy odbędzie się jeszcze w tym tygodniu. Kardiolog wierzy, że zakończy się dla niego pozytywnym wynikiem. – Jestem z natury optymistą. Wiele pracy włożyłem w uzyskanie swojej specjalności. Chciałbym to jeszcze wykorzystać i nadal służyć pacjen­tom – dodaje.

Last modified: 20 maja 2020