Bez fanfar, ale z kopyta

Autor: |

Trzeciego listopada, ruszyła wreszcie długo oczekiwana budowa lotniska regionalnego w Świdniku. Rozpoczęto ją od wycinki lasu.

Wykonawca jest w stanie robić to w tempie 2 hektarów dziennie, więc prace posuwana się w szybkim tempie.

W tym tygodniu do drwali dołączyła firma zajmująca się makroniwelacją. Jej zadaniem będzie wyrównanie prawie 200 hektarów ziemi przewidzianej pod budowę lotniska. Równolegle demontowana będzie linia wysokiego napięcia w Janowicach, której przebieg koliduje z lotniskiem. W dalszej kolejności wykopane zostanie gigantyczne koryto pod pas startowy.

W przyszłym roku będziemy budować pas, drogi dojazdowe i płytę postojową – mówi Piotr Jankowski – rzecznik prasowy Portu Lotniczego Lublin. Wybierzemy również eminenta obligacji. Pozwolą one na sfinansowanie budowy terminalu.

Okazuje się, że banki są bardzo zainteresowane emisją obligacji portu, co jednak nie dziwi biorąc pod uwagę wyniki analiz natężenia przyszłego ruchu pasażerskiego. Z danych warszawskiego lotniska Okęcie wynika, że mieszkańcy naszego regionu stanowią aż 7 procent ogółu pasażerów portu Fryderyka Chopina. Jeśli wziąć pod uwagę, że część z nas korzysta także z lotniska w Rzeszowie, świdnickie lotnisko może liczyć na natężenie ruchu rzędu 400 tysięcy pasażerów rocznie. Do tego dojdą jeszcze sezonowe loty czarterowe.

Jest to – jak na początek – bardzo obiecująca prognoza.

W najbliższy poniedziałek odbędzie się oficjalna uroczystość podpisania aktu erekcyjnego lotniska dla lubelszczyzny.

Last modified: 1 lipca 2020