„Anakonda” na pomoc

Autor: |

Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w sobotę załoga dyżurna SAR (poszukiwawczo-ratownicza) z bazy w Gdyni-Babich Dołach odnalazła na powierzchni morza rozbitków z zatopionego jachtu, a następnie podjęła jednego z nich na pokład śmigłowca W-3WARM Anakonda.

Jak podał kmdr ppor. Marcin Braszak, 23 maja, o godzinie 12.55, załoga dyżurna SAR z 43 Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni otrzymała zadanie odnalezienia i podjęcia z wody rozbitków z tonącego jachtu. Z otrzymanych informacji wynikało, że jacht zatonął ok. 1,5 mili morskiej od wejścia do portu w Gdyni, a w wodzie znalazło się dwóch członków załogi. Śmigłowiec poszukiwawczo-ratowniczy z załogą dowodzoną przez kpt. pil. Marka Wawrzyniaka, osiągnął gotowość do działania o godzinie 13.05 i wystartował sześć minut później.

O godzinie 14.12 zlokalizowano dwie osoby w wodzie, ok 2 mil morskich od brzegu, w Gdyni-Redłowie. Wykonano zawis i opuszczono do wody ratownika, który podjął jednego z poszkodowanych na pokład śmigłowca. Drugiego z rozbitków podjęła załoga statku ratowniczego Morskiej Służby i Ratownictwa. Akcja trwała godzinę i 20 minut. Była to 672 operacja poszukiwawczo-ratownicza w historii Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej i szósta przeprowadzona w tym roku.

Pierwsze śmigłowce ratownicze, jeszcze w wersji W-3, rozpoczęły służbę w Marynarce Wojennej RP w lipcu 1992 roku. Obecnie sześć z nich działa z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni Babich Dołach, dwa kolejne bazują w Darłowskiej Grupie Lotniczej. Od 2014 roku Anakondy Marynarki Wojennej przechodziły gruntowną modernizację i unifikację wyposażenia. Ostatnia wróciła do służby w tym roku.

Śmigłowce produkowane w Świdniku dla wojska nie mają szczęścia do nazw własnych. W naturze Anakonda nie należy do zwierząt łagodnych, dlatego w zachodniej prasie podkreślano, że to merciful serpent, czyli miłosierny wąż. Z wykorzystaniem Anakond, uratowano dotychczas ponad 400 rozbitków.

jmr

Last modified: 29 czerwca 2020