Aleks znowu na pudle!

Autor: |

Aleksander Okoń, dziennikarz Głosu Świdnika, z zamiłowania lekkoatleta specjalizujący się w biegach sprinterskich, nie zawiódł. Z Mistrzostw Polski Dziennikarzy, które odbyły się 13 marca w Toruniu przywiózł aż dwa medale: złoty na 200 m i brązowy na 60 metrów. Czy po takim sukcesie można jeszcze czuć niedosyt? Okazuje się, że tak.

– Miałem bardzo dobry początek sezonu i spodziewałem się poprawienia rekordu życiowego na 60 metrów. Niestety w trakcie biegu potknąłem się i nabrałem prędkości dopiero pod koniec dystansu. Liczyłem na wynik 7,4, może 7,3, a wyszło 7,6, które jednak wystarczyło do zdobycia brązowego medalu. Byłem dopiero trzeci, a może aż trzeci, biorąc pod uwagę utratę płynności biegu. Na 200 metrach takich przygód nie było, jednak nie jestem przyzwyczajony do profilowanych zakrętów bieżni. Nie biegałem jeszcze nigdy po takim torze. Normalnie siła odśrodkowa wyrzuca biegacza na zewnątrz toru, przy profilu, wciska w bieżnię i ściąga do środka. Stanowi to sporą różnicę. Obawiałem się dyskwalifikacji za nadepnięcie na linię, ale udało się. Natomiast rezultat też był poniżej moich oczekiwań. Myślę, ze na stadionie otwartym będzie lepiej. Rekordowa była za to liczba uczestników, wśród których znaleźli się nie tylko Polacy, ale również Grecy, Holendrzy, Czesi i Francuzi. W sumie wystartowało około 600 zawodników. Trzeba pochwalić organizatorów za zmieszczenie wszystkich konkurencji w jednym dniu. Notabene zawody odbywały się w tej samej arenie, co kilka dni wcześniej halowe Mistrzostwa Europy.

To nie pierwsze medale Aleksa i, jak zapowiada, nie ostatnie. Rok temu, na otwartym obiekcie, zdobył tytuł mistrzowski na 100 i wicemistrzostwo na 200 m. Jak podkreśla sukcesy są efektem setek, a nawet tysięcy godzin treningów, na które jeździ, po pracy, pięć razy w tygodniu, do Lublina.

– Za trzy miesiące mamy mistrzostwa na stadionie otwartym w Olsztynie, w podobnej formule jak halowe, wspólnie z kategorią masters i lekarzami. Po tej imprezie obiecuję sobie znacznie więcej niż po mistrzostwach w Toruniu – zapowiada nasz mistrz Polski.

„Wjazd” na zawody kosztował 90 złotych, których wydania jednak Aleksander Okoń nie żałuje.

– Trzeba wynająć obiekt, zatrudnić sędziów, zorganizować całe zaplecze. Uczestniczy dostają również pakiet startowy. W tym roku były to m. in. książki oraz nowości od firmy Nestle. Czasem wśród gadżetów trafiają się też rzeczy pożyteczne, jak głośnik bluetooth, który służy mi do trenowania procedury startu i otwieracz do piwa, z którego korzystam jednak wyjątkowo nieczęsto – śmieje się Aleks.

Last modified: 19 marca 2021