Zmiany w odpadach

Autor: |

Od stycznia zmienią się stawki za odbiór odpadów w naszym mieście. Nie zmieni się jednak system naliczania opłat. Sprawa wywołała wiele kontrowersji i była poruszana podczas dwóch nadzwyczajnych sesji Rady Miasta, które odbyły się w tym tygodniu.

Pierwsza sesja nadzwyczajna została zwołana w poniedziałek. W porządku obrad znalazło się kilka punktów dotyczących ustalenia nowych stawek za odbiór odpadów oraz proponowanych zmian w sposobie ich naliczania. Przyczyną wprowadzenia ich pod obrady były wzrastające koszty obsługi systemu śmieciowego. W tym roku zabraknie w nim około 3 mln zł.

Powodów tego stanu rzeczy jest przynajmniej kilka. Jak tłumaczą przedstawiciele ratusza, rosną koszty pracy, opłaty za energię, transport, wzrosły też wymagania wobec firm prowadzących składowiska odpadów. Największym problemem jest jednak drastyczny wzrost tzw. „opłaty marszałkowskiej”, kwoty ustalanej na szczeblu rządowym, jaką trzeba dodatkowo zapłacić za oddanie tony śmieci na wysypisko. Tylko w przypadku odpadów zmieszanych (takich świdniczanie produkują najwięcej) wzrosła w ciągu roku ze 170 do 270 zł za tonę.

W poniedziałek radni nie zajęli się sprawą. Część z nich proponowała zdjęcie punktów z porządku obrad, żeby w ten sposób zyskać czas na dokładne przeanalizowanie problemu. Kolejna sesja została zwołana na wtorek. Rozpoczęła się od propozycji zmniejszenia przedstawionych wcześniej stawek.

– Jeszcze raz przeliczyliśmy wszystkie koszty, wzięliśmy również pod uwagę działanie aplikacji śmieciowej, która wyszukuje nieścisłości w złożonych deklaracjach. Dzięki niej udało się nam odnaleźć około 800 osób, które dotąd nie płaciły za odpady. Z tego powodu chciałbym zaproponować obniżenie wcześniej przedstawionych stawek do 30 zł za osobę lub 10,4 zł za metr sześcienny wody, jeśli dojdzie do zmiany systemu naliczania opłat – tłumaczył burmistrz Waldemar Jakson.

Poprzednio proponowane stawki zostały wyliczone na 31,40 zł za osobę oraz 10,8 zł od zużycia wody. Przedstawiciele ratusza przygotowali dwa projekty uchwał. Oba zmieniały opłaty, natomiast jeden z nich zakładał pozostawienie sposobu obliczania stawek w dotychczasowym kształcie. Kolejny uzależniał je od zużycia wody w przypadku mieszkańców budynków wielorodzinnych. Na przyjęcie drugiego systemu decyduje się w ostatnim czasie coraz więcej gmin. W grudniu zatwierdzili go, między innymi radni Tomaszowa Lubelskiego, od kwietnia przyszłego roku będzie obowiązywał także w Warszawie.

– Wszystkie metody mają tylko dzielić koszty na mieszkańców. Nie mamy tutaj dużego pola manewru. Natomiast zgodnie z ustawą, uchwalając stawki, rada musi wziąć pod uwagę liczbę mieszkańców, ilość produkowanych śmieci i koszty funkcjonowania systemu. Wyroki sądów administracyjnych są jasne, gmina musi rzetelnie ustalić stawki, ale tak by pokrywały koszty obsługi systemu – dodawał W. Jakson.

Radni nie byli od początku przekonani do zmiany sposobu naliczania stawek. Zdecydowali o przyjęciu pierwszej propozycji. Za podniesieniem opłat i pozostawieniem dotychczasowego systemu, czyli stawek od osoby, zagłosowało 10 radnych, przeciw było 9, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Oznacza to, że od stycznia świdniczanie zapłacą 30 zł za mieszkańca. Wyjątkiem będą rodziny wielodzietne. Posiadacze Karty Dużej Rodziny zapłacą 24 zł od osoby. Na terenie miasta jest 2586 takich osób.

Nasze drogie odpady

Drastycznie rosną ceny na wysypiskach, mieszkańcy produkują więcej śmieci i nadal większość odpadów nie jest segregowana. Władze miasta i radni zastanawiają się jak powstrzymać galopujące koszty odbioru odpadów.

Jednym z wielu problemów jest różnica w liczbie osób zameldowanych i zgłoszonych w deklaracjach śmieciowych. W 2020 roku wynosiła ona 4950 mieszkańców. Oznacza to, że na terenie Świdnika przebywają osoby, które produkują odpady, ale nie uiszczają za nie opłaty.

W „wyłapaniu” takich mieszkańców pomaga aplikacja porównująca bazy danych gromadzone w miejskich instytucjach, placówkach oświatowych, a także we wspólnotach mieszkaniowych i spółdzielniach. Dzięki jej działaniu odnaleziono dotąd 1,2 tys. niepłacących.

– Daje nam to rocznie wpływ do budżetu na poziomie około 400 tys. zł – mówi Marcin Dmowski, zastępca burmistrza. – Problem jednak w tym, że wszystkich osób najprawdopodobniej odnaleźć się nie da.

Kolejnym problemem jest również z roku na rok rosnąca ilość produkowanych w Świdniku śmieci. W 2014 roku mieszkańcy wyrzucili do kontenerów nieco ponad 11 tys. ton. W zeszłym roku było to już blisko 13 tys. ton. Prognozy wskazują, że w tym roku i w przyszłym ilość odpadów może przekroczyć 13 tys. ton. Dodatkowo, od listopada 2018 roku, blisko dwukrotnie wzrosła cena za 1 tonę śmieci oddawaną na wysypisko. Początkowo (od 2013 do 2018 roku) trzeba było za nią zapłacić blisko 470 zł. Obecnie stawka wynosi 924 zł. Prognozowana cena na przyszły rok może sięgnąć już 940 zł.

– Co jako mieszkańcy możemy zrobić, żeby płacić mniej za śmieci? – pytał podczas wtorkowej sesji radny Andrzej Krupa.

– Musimy maksymalnie ograniczyć wyrzucanie odpadów zmieszanych, których świdniczanie produkują najwięcej. Dopóki tego nie zlikwidujemy, będziemy płacić więcej, bo utylizacja takich śmieci jest najdroższa – odpowiadał Krzysztof Falenta, prezes spółki Remondis, która odbiera odpady od świdniczan.

Z tegorocznych statystyk wynika, że odpady niesegregowane stanowią prawie 70 proc. wszystkich. Na drugim miejscu są śmieci biodegradowalne (11,9 proc.), na trzecim gruz (5,9 proc). Nieco mniej świdniczanie produkują odpadów wielkogabarytowych (5,4 proc.), szklanych (3,7 proc.) oraz papieru i tektury (3,14 proc.).

Przedstawiciele ratusza szukają sposobów na obniżenie opłat. Jednym z nich może być budowa zakładu termicznego przetwarzania odpadów. Kilka miesięcy temu padł pomysł umiejscowienia go w sąsiedztwie ulicy Brzegowej. Spotkał się jednak z bardzo dużym oporem mieszkańców, choć ostatecznie nie był to powód jego odrzucenia.

– W naszym mieście na przeszkodzie lokalizacji takiej budowli stanęły przepisy prawa lotniczego, ale same próby umiejscowienia jej jej przy ul. Brzegowej spowodowały około tysiąc protestów zarówno mieszkańców Lublina, jak i Świdnika – dodawał W. Jakson.

Temat budowy instalacji, w której można będzie utylizować śmieci jednak nie upadł.

– Rozmawiamy w tej sprawie z miastem Lublin i gminą Wólka. Za kilka tygodni będziemy mogli szerzej poinformować o naszych ustaleniach. Natomiast sam proces powstawania takiego przedsięwzięcia jest skomplikowany i na pewno potrwa – zaznacza M. Dmowski.

Last modified: 17 grudnia 2020