jg - Świdnik - wysokich lotów

środa, 16 styczeń 2019 13:22

Podziękowali za Orszak

Dziś, w Miejskim Ośrodku Kultury odbyło się podsumowanie działań, związanych z 7. edycją Orszaku Trzech Króli. Jego organizatorzy - Stowarzyszenie Wspólnota Świdnicka, wręczyli pamiątkowe dyplomy i upominki - ikonki z reprodukcją obrazu Kazimierza Sichulskiego. Otrzymali je przedstawiciele szkół, przedszkoli, sponsorów, firm oraz instytucji, które włączyły się w przygotowanie ulicznych jasełek. 

- Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w organizację świdnickiego orszaku – mówili Alfred Bondos i Barbara Hajkowska-Pirek, koordynator imprezy. – Bez was nie udałoby się stworzyć tak pięknego widowiska. Należą wam się wielkie brawa. Do zobaczenia w przyszłym roku, na 8 Orszaku Trzech Króli!

Na scenie zaprezentowały się maluchy z Przedszkola Integracyjnego nr 5, które przygotowały wzruszające jasełka. Pracowały pod okiem pań: Ewy Groszek, Elżbiety Kozioł, Agnieszki Kwiatosz-Siczek i Beaty Olejnik. Kolędy zaśpiewały uczennice Szkoły Podstawowej nr 3 - Natalia Terlecka i Julia Śledzińska. Publiczność obejrzała również filmy z kilku edycji orszaku. Podczas uroczystości rozstrzygnięto również konkurs plastyczny „Razem z Królami idziemy do szopki”, koordynowany przez Przedszkole nr 4. Wpłynęło aż 170 prac.

Wyniki:

Kategoria dzieci 3 i 4-letnie:
I miejsce Zuzanna Przystupa (P nr 5), II Aleksandra Wójcik (Oddziały Przedszkolne w Szkole Podstawowej nr 3 w Świdniku), III Julia Zarzeczna (P nr 5). Wyróżnienie Michał Bęc (P nr 3)

Kategoria dzieci 5 i 6-letnie:
I miejsce Antoni Hawrysz (P nr 7), II Hanna Kęćko (NP Sigma i Pi), III Zuzanna Jarząbek (P nr 5). Wyróżnienie Wiktoria Bogusz (NP Sigma i Pi)

Kategoria klasy I-III:
I miejsce Nikola Zyśko (SP nr 5), II Gabriela Misiurek (SP nr 7), III Maja Maciejewska (SP nr 7). Wyróżnienie Maja Dudała (SOSW)

Nagroda burmistrza Waldemara Jaksona: Ula Koziej (SP nr 5)

Nagroda Dyrektor Przedszkola nr 4: Hania Moń (SP nr 5)

Nagroda artysty malarza Mariusza Kiryły: Gabriela Sobiesiak (SP nr 7)

Nagroda koordynatora Orszaku Barbary Hajkowskiej-Pirek: Alicja Sochacka (SP nr 4)

środa, 16 styczeń 2019 08:40

Prowizorka w świetle latarni

Popękane, betonowe słupy poklejone taśmą, przechylone nad ulicą. Tak wyglądają latarnie przy al. Lotników Polskich. Mieszkańcy obawiają się również wystających z nich kabli. Interwencję w zakładzie energetycznym zapowiedzieli już pracownicy Urzędu Miasta i Starostwa Powiatowego.

Odnowiona kilka lat temu al. Lotników Polskich nie budzi zastrzeżeń świdniczan. Dużo gorzej przedstawia się stan stojących przy ulicy słupów oświetleniowych.

- Przy przystanku na wysokości stacji paliw betonowe słupy zostały sklejone taśmą samoprzylepną - zaalarmowała nas Czytelniczka. - Nic dziwnego jednak, bo z latarni odpada beton, na wierzchu widać również kable.

W kilku innych miejscach kruszące się słupy zostały wzmocnione plastikowymi obejmami. Mieszkańcy zwracają również uwagę, że wiele z nich jest wyraźnie przechylonych nad ulicę.

- Nie wiem, na co czekają służby odpowiedzialne za stan oświetlenia. Przecież przy większym wietrze te słupy mogą przewrócić się na ulicę - dodaje nasza Czytelniczka.

Okazuje się, że chociaż latarnie stoją wzdłuż drogi powiatowej, to nie podlegają starostwu.

- Słupy są własnością częściowo zakładu energetycznego i Urzędu Miasta - mówi Bartłomiej Pejo, wicestarosta świdnicki. - Natomiast jako właściciele drogi jesteśmy zobowiązani do zwrócenia uwagi na ich stan odpowiednim instytucjom.

Pomoc obiecują również urzędnicy z ratusza.

- Naszym zadaniem jest zapewnienie oświetlenia na terenie miasta. Natomiast same słupy przy al. Lotników Polskich nie są już naszą własnością. Poinformujemy o ich stanie zakład energetyczny. Będziemy sugerować przeprowadzenie ich remontu lub wymiany - dodaje Przemysław Kozień z wydziału mienia komunalnego w Urzędzie Miasta.

sobota, 12 styczeń 2019 10:13

Kwiaty mają swój urok

Kilka miesięcy temu, przy ulicy Jarzębinowej 7A, pojawiło się nowe miejsce na florystycznej mapie Świdnika. Kwiaciarnia Izyda, którą Magdalena Chaburska (na zdjęciu z lewej) prowadzi wraz z przyjaciółką Sylwią, to miejsce, w którym każdy miłośnik roślin znajdzie coś dla siebie. Spod rąk damskiego duetu wychodzą piękne bukiety, wiązanki, kwieciste dekoracje, a nawet… lasy zamknięte w słoikach. Pani Magdalena opowiada o tym, co fascynuje ją w roślinach.

- Za co kocha Pani kwiaty?

- Są wdzięczne. Doceniają to, że ktoś o nie dba. Przede wszystkim, pięknie kwitną, są kolorowe, no i jeśli człowiek dobrze się nimi opiekuje, odwdzięczają mu się. Można powiedzieć, że w pewnym sensie zachowują się jak ludzie. Kwiaty zawsze mnie fascynowały. Jeśli chodzi o ich układanie, jestem samoukiem. Zaczęłam od wiązania prostych bukietów i weszło mi to w nawyk. Potem szukałam inspiracji w internecie i rozwijałam się w tym kierunku.

- To sprawiło, że postanowiła Pani otworzyć „Izydę”?

- Na początku zajmowałam się kwiatami głównie w czasie Bożego Narodzenia oraz na Wielkanoc. Jednak robiłam to dla własnej uciechy. Kwiaciarnia to wyzwanie, które przed sobą postawiłam. Trzeba się nią opiekować, myśleć nie tylko o kompozycjach, ale też klientach, zaopatrzeniu, księgowości i bardziej technicznych sprawach. Wcześniej, gdy pracowałam sama, było trudno. Teraz jestem w zupełnie innym miejscu. Każdy przecież chce się rozwijać. Ja też. Z przyjaciółką Sylwią tworzymy zgrany duet i nawzajem uzupełniamy się w tworzeniu naszego wizerunku.

- Kwiaciarnia spełniła Pani wyobrażenia?

- Szczerze mówiąc, jeszcze nie. Działamy dopiero od października. To zbyt krótko, żeby pokazać wszystko, na co nas stać. A mamy naprawdę wiele ciekawych pomysłów. Myślę, że z czasem zaprezentujemy je klientom i jeszcze nieraz zaskoczymy.

- Październik to dla kwiatów raczej trudny okres. Robi się chłodno, kwitnie mniej gatunków.

- Większość roślin sprowadzana jest z Holandii i Niemiec, od producentów hodujących kwiaty w szklarniach, tunelach foliowych. Dostawy, także w chłodniejsze miesiące, nie stanowią problemu. Świeże kwiaty przywożone są bez przerwy.

- Czy są wśród nich również niespotykane gatunki?

- Na przykład róże o niebieskim zabarwieniu. Mamy klientkę, która bardzo je lubi i często je kupuje. Są też róże angielskie, które przyszłe panny młode chętnie zamawiają do swoich bukietów ślubnych. Sprowadzamy je specjalnie z Holandii. W kwiaciarni są też dostępne egzotyczne kwiaty doniczkowe, które cieszą swym wyglądem, a jednocześnie są łatwe w uprawie.

- Jak je pielęgnować?

- Przede wszystkim, warto mieć wiedzę na ich temat. W domu najczęściej podlewamy kwiaty zwykłą lub przegotowaną wodą. Kwiaciarnie używają specjalnych środków pomagających roślinom dłużej zachować świeżość. My akurat dołączamy je do zamówienia klientów. Dzięki temu, piękny zapach kwiatów dłużej cieszy nowych właścicieli. Chętnie podpowiadamy również, jak opiekować się tymi delikatnymi roślinami. Warto wiedzieć, że kwiaty cięte, które kupujemy, wymagają częstej zmiany wody, a także do jakiego gatunku można dodać cukier, a do jakiego sól, żeby dłużej stały. To tak, jak w kuchni. Dania smakują dzięki przyprawom, a kwiaty dzięki nim cieszą oko.

- Ma Pani ulubiony gatunek?

- Gdybym miała wskazać jeden, byłyby to frezje. Szczególnie kolorowe, bo najpiękniej pachną i mają swój urok. Są drobne i niepowtarzalne. Nikt z nimi nie eksperymentuje, nie zmienia kolorów tak, jak dzieje się to w przypadku róż. To bardzo delikatne kwiaty. Myślę, że oddają moją naturę. Są bardzo naturalne. Niestety, krótko stoją, bo nad nimi nie można popracować tyle, co nad różami, margerytkami czy goździkami, ale są wyjątkowe. Tak, jak nasza kwiaciarnia.

- Które gatunki najchętniej wybierają klienci?

- Najczęściej są to róże. Zwłaszcza czerwone. Zarówno w bukietach, jak i kupowane na sztuki, w koszach czy upominkach. Dlaczego one? Szczerze? Chyba dlatego, że wyrażają wszystko, co chciałoby się powiedzieć drugiej osobie.

- Jak powinniśmy się nimi zajmować?

- Przede wszystkim trzeba je podcinać i często zmieniać wodę. Nie można trzymać ich w jednej wodzie przez tydzień, bo już po dwóch dniach w domowym cieple zrobią się brzydkie.

- Czy w kwiaciarni można także dostać rośliny doniczkowe?

- Oczywiście, chociaż część sprowadzamy na zamówienie. Wszystko zależy od pory roku. Na przykład, lubiane przez wszystkich storczyki nie są dobrym wyborem zimą, bo gubią liście i nie kwitną. Są po prostu zielone, więc nie sprawiają tak dużej radości. Najlepiej kupować je wiosną, gdy wszystko budzi się do życia. Te kwiaty nie wymagają dużej uwagi. Najlepiej zostawić je na noc z wodą, a później ją wylać. Wtedy mamy spokój na dwa tygodnie. Czasem warto dolać im specjalną odżywkę, żeby ładnie kwitły.

- To tylko część oferty kwiaciarni Izyda. Co jeszcze u Państwa można znaleźć?

- Zajmujemy się również florystyką pogrzebową, ubieraniem kościołów, ślubami w plenerze i ich organizacją, dostawą kwiatów do biur oraz urządzaniem tych pomieszczeń. Wśród ciekawostek mamy także lasy w szkle, w których specjalizuje się Sylwia oraz pocztę kwiatową. Można do nas przyjść, zadzwonić albo złożyć zamówienie przez internet.

- Dla obdarowanych to na pewno miła niespodzianka.

- Zawsze przyjemnie jest dostać kwiaty. Nawet, jeśli nie wiemy kto je przesłał. Zdarza się, że bukiet zamawia ktoś, kto nie mieszka w Polsce, a chciałby sprawić radość bliskim. Pamiętam, jak na przykład pewien mężczyzna zamówił dla żony kwiaty zrobione ze wstążeczek. To był prezent na rocznicę ich ślubu. Z tego co nam później pisał, wiemy, że bardzo się podobał.

- Florystyka ślubna, zwłaszcza zimą, to chyba wymagający temat. Trudno wymyśleć coś efektownego, co będzie pięknie się prezentowało, a jednocześnie nie zmarznie?

- Zimowa aura nie jest dla nas przeszkodą. Kwiaty lubią chłód. Dłużej w nim postoją, w szczególności róże czy goździki. Nieco gorzej niższe temperatury znoszą anturium, storczyki, orchidee, ale jest tyle pięknych gatunków, które można o tej porze roku wykorzystać, że raczej nie stanowi to problemu. Kwestia inwencji twórczej i dobrania wszystkiego. Najciekawiej jest wtedy, kiedy trzeba wszystko dopasować do pomysłu panny młodej. Ślub to najważniejsze wydarzenie w życiu kobiety i każda z nas marzy, by był w wyjątkowej oprawie. Miło jest, kiedy przychodzi osoba, która ma wizję tego wyjątkowego dnia. Do niej dobieramy kwiaty odpowiadające wymaganiom panny młodej, zgrywające się z suknią, wystrojem kościoła oraz sali.

- Co daje Pani największą satysfakcję?

- Myślę, że układanie kwiatów, rozmowa z nimi oraz możliwość dania czegoś innym od siebie. Miło jest układać rośliny w różne kompozycje. Bardzo lubię to robić, bo kwiaty wyrażają to, co najpiękniejsze. Naszą specjalnością jest to, że przygotowanie asortymentu od podstaw, wykonujemy same, dzięki czemu klienci mogą być pewni świeżości swoich zamówień.

- Zbliża się dzień babci i dziadka. Kwiaty to wyjątkowy prezent także dla nich.

- Nawet drobiazg w postaci jednego kwiatka czy małej doniczki z fiołkami albo kalanchoe sprawi im wielką radość. Fajne są też bukiety z czekoladą, ukrytym w środku prezentem, wkomponowanym kubeczkiem czy widelcem. Ludzie naprawdę mają fantastyczne, czasem może nieco dziwne pomysły i różne rzeczy do nas przynoszą, by stworzyć oryginalną kompozycję.

Agata Flisiak

Kwiaciarnia Izyda znajduje się przy ul. Jarzębinowej 7A. W sezonie zimowym czynna jest od poniedziałku do piątku, w godzinach 9.00 - 17.00 oraz w soboty i niedziele, od godziny 8.00 do 13.00. Natomiast w sezonie wiosennym i letnim, od pon. do pt. - godz. 10.00-18.00, a także w soboty i niedziele, od. godz. 9.00 do 14.00

poniedziałek, 14 styczeń 2019 09:10

Ostatnie miesiące dworca

Pod koniec zeszłego roku kolej rozstrzygnęła przetarg na budowę 20 dworców na terenie całego kraju. Wśród nich jest również stacja Świdnik – Miasto. Wykonawca będzie miał blisko 1,5 roku od podpisania umowy na uporanie się z wielomilionową inwestycją.

Pierwszy przetarg na budowę dworców systemowych PKP ogłosiła na wiosnę minionego roku. Na liście znalazło się pierwotnie 29 lokalizacji, wśród nich również Świdnik – Miasto. Przygotowania do samej inwestycji ruszyły dużo wcześniej. Jednym z jej etapów były konsultacje społeczne.

- Pewne standardy są dla nas oczywiste. To, co chcemy zrobić, dotyczy podstawowej obsługi dworca, dostosowania do oczekiwań użytkowników. Jest to możliwość zakupu biletu, skorzystania z toalety, poczekalni, podjazdów i parkingów. Wszystko to powinno być odpowiednio ogrzane, oświetlone i objęte monitoringiem – mówił podczas spotkania w Świdniku Paweł Wróblewski z Biura Inwestycji Polskich Kolei Państwowych S.A.

Dworce we wszystkich wytypowanych lokalizacjach miały być niemal identyczne, złożone z części kubaturowej oraz wiaty. W tej pierwszej znajdować się będą pomieszczenia niezbędne do funkcjonowania dworca, czyli część techniczna wraz z toaletą, zamkniętą i ogrzewaną poczekalnią, a także część komercyjna z możliwością sprzedaży biletów lub kasa z zapleczem sanitarnym. Pod wiatą ma się znaleźć m.in. poczekalnia zewnętrza, zadaszony parking rowerowy i miejsce na automaty.

Przedstawiciele PKP wybrali dwa projekty: obiekty w standardzie „A” o powierzchnię całkowitej ok. 40 mkw. oraz dworce typu „B” o pow. ok. 90 mkw. W obu przypadkach budynki mają mieć wysoką na ok. 8 metrów wieżę zegarową. Świdnicki dworzec zaplanowano w standardzie „B”, czyli większym. Mieszkańcy, a także władze miejskie i powiatowe wnioskowały o przebudowę obecnej wiaty na gmach zamknięty. Po ogłoszeniu pierwszego przetargu stało się jasne, że na stacji Świdnik – Miasto w miejsce istniejącego, stanie nowy dworzec, a dotychczasowy będzie wyburzony.

Szybko okazało się jednak, że przeprowadzenie inwestycji nie będzie wcale łatwe. Pierwszy przetarg w dużej części, został unieważniony. Kolejny ogłoszono w sierpniu. Tym razem obejmował on budowę 20 dworców, wśród nich znalazł się po raz drugi Świdnik – Miasto. Chętni mieli czas do 28 września na składanie propozycji. W terminie zgłosiły się dwa przedsiębiorstwa. W październiku PKP opublikowały protokół z otwarcia ofert. Okazało się, że państwowa spółka zabezpieczyła na wykonanie całej inwestycji blisko 55 mln zł brutto, natomiast obie przedstawione oferty znacznie przekraczają tę kwotę. Jedna z firm zaproponowała budowę dworców za prawie 89 mln zł, natomiast druga wyceniła prace na blisko 126 mln zł.

Postępowanie stało w poczekalni do grudnia. Pod koniec zeszłego roku doszło do rozstrzygnięcia. Spośród dwóch ofert wybrano tę z niższą ceną. Zgodnie z dokumentacją, zwycięzca przetargu ma nieco ponad 15 miesięcy na wykonanie wszystkich 20 dworców.

piątek, 11 styczeń 2019 14:29

Imiona i śluby? Tradycyjne

Po chwilowych zachwytach nad imionami obcojęzycznymi polscy rodzice wrócili do nadawania swoim pociechom tych bardziej tradycyjnych. Z danych ministerstwa cyfryzacji z pierwszych miesięcy ubiegłego roku wynika, że najczęściej wybieranymi imionami żeńskimi były Hanna, Julia i Zuzanna. Wśród chłopców dominowali Antoni, Jakub i Aleksander. A jak jest w naszym mieście?

W 2018 roku, w Urzędzie Stanu Cywilnego w Świdniku zarejestrowano 1017 urodzeń (dwa lata wcześniej było ich 1034). Liczba ta dotyczy dzieci urodzonych w szpitalu przy al. Lotników Polskich 18, a także maluchów, które przyszły na świat poza granicami kraju, ale ich akty urodzenia umiejscowiono w naszym urzędzie.

- Na zarejestrowanie narodzin dziecka rodzice mają 21 dni od dnia wystawienia karty urodzenia – wyjaśnia Małgorzata Gaik, kierownik USC w Świdniku. - Od czerwca ubiegłego roku mogą to zrobić on-line, poprzez ministerialną stronę www.obywatel.gov.pl. Warunkiem jest posiadanie aktualnego profilu zaufanego. Z takiej możliwości w Świdniku skorzystało 12 osób.

Rok Hanny i Aleksandra

Okazuje się, że jeśli chodzi o wybór imion dla swoich pociech, jesteśmy tradycjonalistami. Dziewczynkom najchętniej nadawano imię Hanna - 26 (w roku 2017 była to Julia). Zaraz za nią znalazły się: Aleksandra - 24, Julia i Maja – po 21 (dwa lata temu Natalia, Hanna i Aleksandra ). Na kolejnych miejscach możemy wymienić: Zofię, Zuzannę, Alicję, Oliwię i Wiktorię. Najmniej popularne imiona żeńskie ubiegłego roku to, między innymi: Eliza, Daniela, Faustyna, Natasza, Inka, Antonia, Dobromiła, Lucyna, Kalina, Krystyna – po jednym przypadku.

Wśród chłopców dominowały imiona Aleksander i Szymon - po 29 (dwa lata temu najbardziej popularnym imieniem był Szymon). Nieco mniej było Antonich - 25, Jakubów - 24 i Franciszków - 22 (w 2017 roku odpowiednio Antoni, Mikołaj i Kacper). Na kolejnych pozycjach znaleźli się: Jan, Marcel, Ignacy, Michał i Mikołaj. Po jednym przypadku zarejestrowano takie imiona, jak: Florian, Sylwester, Maks, James, Marek, Mark, Cyprian, Wiliam, Brunon.

- Nie mieliśmy żadnych kontrowersyjnych imion. Przypominam, że można nadawać te obcego pochodzenia. We wszystkich przypadkach należy jednak pamiętać, by nie były zdrobniałe, uwłaczające lub ośmieszające. Możemy też nadać maksymalnie dwa imiona - mówi M. Gaik.

Nie wszystkie dzieci akceptują imiona nadane przez rodziców. Po osiągnięciu pełnoletniości można je więc urzędowo zmienić. Opłata skarbowa za wydanie decyzji wynosi 37 zł. Również rodzice mają możliwość zmiany nadanego dziecku imienia, w ciągu 6 miesięcy od sporządzenia aktu urodzenia.

Tylko w USC

W ubiegłym roku w świdnickim USC zarejestrowano 165 małżeństw (w 2017 roku było ich 184). Chociaż od kilku już lat związek małżeński można zawierać również poza urzędami stanu cywilnego, w 2018 roku świdniczanie nie skorzystali z tej możliwości (dwa lata temu były dwa przypadki). Przypominamy, że opłata za taką ceremonię wynosi tysiąc złotych. Natomiast opłata skarbowa za tradycyjny ślub w USC to 84 zł. W urzędzie należy stawić się co najmniej 31 dni przed planowaną datą zawarcia związku małżeńskiego. Panna i kawaler powinni mieć ze sobą dowody osobiste. Akty urodzenia można pobrać z centralnego systemu w urzędzie. Rozwodnicy muszą mieć dodatkowo odpisy aktu małżeństwa z konieczną adnotacją o rozwodzie lub sentencją rozwodu, natomiast wdowcy akt zgonu współmałżonka. Te dokumenty również powinny znajdować się w centralnym rejestrze.

aw

środa, 09 styczeń 2019 12:23

Plan wykonany

Ponad 455 tys. pasażerów obsłużył w ubiegłym roku Port Lotniczy Lublin. To najlepszy wynik w jego historii. Uzyskanie w tym roku podobnego rezultatu może okazać się trudne.

Rok 2018 obfitował w wiele wydarzeń dla lotniska. Zarówno pozytywnych, jak uruchomienie połączeń do Warszawy, zapowiedzi zwiększenia liczby lotów do Londynu czy uruchomienia nowego kierunku do Antwerpii, ale także negatywnych. Największym ciosem wydaje się likwidacja bazy Wizz Air i pięciu kierunków obsługiwanych przez tego przewoźnika. Do sukcesów trudno zaliczyć także współpracę z linią Bravo Airways, która po kilku tygodniach zrezygnowała z lotów do trzech miast na Ukrainie. W ubiegłym roku poinformowano także o zamknięciu połączeń z Mediolanem (easyJet) oraz Londynem Stansted (Ryanair).

- 2018 rok przyniósł nam rekordowy wynik. Nasze lotnisko jest jednym z kilku przykładów udanego startupu w branży lotniczej w Europie w ciągu ostatnich 10 lat i jedynym obsługującym aglomerację regionalną, a nie stołeczną - mówi Krzysztof Wójtowicz, prezes Portu Lotniczego Lublin.

W 2018 roku wykonano 5 283 operacje lotnicze. Obsłużono ponad 455 tys. pasażerów. Najlepszym miesiącem był sierpień, kiedy z lotniska skorzystało blisko 44 550 osób. Dużym zainteresowaniem cieszyło się także wakacyjne połączenie do Bułgarii, wykonywane przez linie lotnicze Small Planet. Na tej trasie obsłużono blisko 6,5 tys. podróżnych.

- W 2019 roku będziemy odczuwali negatywne skutki zmian w siatce połączeń, dlatego spodziewamy się spadków w pierwszym i drugim kwartale. Później sytuacja powinna się stopniowo poprawiać – dodaje K. Wójtowicz.

Władze PLL prognozują tegoroczny ruch na poziomie zbliżonym do wyników z 2018 r.

wtorek, 08 styczeń 2019 11:56

Żegna się z PZL-Świdnik

Wiceprezes K. Krystowski zakończył współpracę z koncernem Leonardo Helicopters i należącymi do niego zakładami w Świdniku.

Krzysztof Krystowski przez pewien okres pełnił funkcję prezesa zarządu PZL-Świdnik, którą objął w styczniu 2015 roku. Następnie został powołany na stanowisko wiceprezesa Leonardo Helicopters, którego częścią jest świdnicka spółka. 6 grudnia, na swoim twitterze poinformował o zakończeniu współpracy z koncernem. 

Krzysztof Krystowski urodził się w 1972 r. Ma żonę oraz trzech synów. Ukończył Akademię Ekonomiczną we Wrocławiu, Polish Open University i Oxford Brookes University (MBA) oraz studia doktoranckie na SGH w Warszawie. W latach 2003 - 2006 pełnił funkcję wiceministra w Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej (potem w Ministerstwie Gospodarki i Pracy). Odpowiadał wówczas za konkurencyjność i innowacyjność gospodarki, nadzór nad jednostkami badawczo-rozwojowymi oraz Urzędem Patentowym RP, jak również za restrukturyzację przemysłu obronnego i lotniczego oraz offset przemysłowy. Następnie został przewodniczącym Rady Fundacji „Centrum Innowacji” FIRE, zajmującej się pomocą małym i średnim przedsiębiorstwom innowacyjnym. W latach 2006 - 2011 pracował jako menadżer w Grupie Avio, globalnej firmie przemysłu lotniczego. Był także członkiem Rady Głównej PKPP Lewiatan oraz Narodowej Rady Ekologicznej przy prezydencie RP, jak również Rady Przemysłowo-Obronnej przy Ministrze Obrony Narodowej. W 2012 roku powołano go na stanowisko prezesa zarządu Grupy Bumar, a później Polskiego Holdingu Obronnego.

środa, 09 styczeń 2019 07:51

Zapraszamy na spotkanie

W czwartek do lotniczego miasta zawita Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Podczas spotkania zostaną poruszone tematy ważne dla świdniczan. Będzie można również porozmawiać o tym, jak wygląda respektowanie praw człowieka w praktyce.

Rzecznik od początku swojej kadencji, raz w miesiącu, na 3-5 dni rusza ze współpracownikami w Polskę. W ten sposób odwiedził już ponad 150 miejscowości, gdzie słuchał tego, co jest ważne dla mieszkańców. Pracują z nim prawnicy - specjaliści z różnych dziedzin i czasem wystarczy ich ekspertyza, by sprawę rozwikłać.

- W całej Polsce tysiące ludzi działa na rzecz swojej społeczności. Mają wspaniałe pomysły, rozwiązują lokalne problemy, które gdzie indziej wydają się górą nie do zdobycia. Te wszystkie inicjatywy nazywane są w biurze „Wielkoduszną Polską”. Rzecznik praw obywatelskich oraz jego współpracownicy przyjeżdżają więc do Państwa z nadzieją, że i tu uda się poznać fantastyczne pomysły, którymi będzie mógł się dzielić w innych regionach – tłumaczą przedstawiciele

W spotkaniach, które trwają około dwóch godzin, każdy może zabrać głos. Jeśli jednak ktoś uważa, że jego sprawa nie nadaje się do omawiania na forum publicznym, może ją zgłosić prawnikowi, który jest na sali. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 12.00, w ratuszu, w sali posiedzeń Rady Miasta.

poniedziałek, 07 styczeń 2019 14:22

Kalendarz z myślą o Marysi

To nie lada gratka dla fanów awiacji. W tym roku, wyjątkowo, będzie można zakupić kalendarz Portu Lotniczego Lublin. Całkowity dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na leczenie młodej świdniczanki, Marysi Szlązak.

Na dwunastu kartach można zobaczyć samoloty linii lotniczych, które oferują połączenia ze Świdnika. Autorem zdjęć jest Krzysztof Wiśniewski współpracujący z PLL.

- Kalendarze dostępne są w punkcie informacji lotniskowej, gdzie znajduje się również specjalna puszka, do której należy wrzucić pieniądze za zakup. Minimalna cena jednego egzemplarza to 30 zł, ale ostateczna wysokość datku zależy od hojności darczyńców - mówi Piotr Jankowski, rzecznik PLL.

Środki trafią na leczenie niespełna 3-letniej Marysi, która zmaga się ze złośliwym i bardzo rzadkim nowotworem móżdżku - rdzeniakiem zarodkowym. Obecnie dziewczynka, razem z rodzicami, przebywa w szpitalu Bambino Gesu w Rzymie. Pieniądze potrzebne są na kontynuowanie leczenia i rehabilitację.

Informacje o tym, jak można pomóc Marysi, dostępne są na stronie internetowej www.kotekmarysi.pl.

poniedziałek, 07 styczeń 2019 11:22

Bawić się i pomagać

Po raz czwarty pasjonaci zrzeszeni w Klubie Motocyklowym Usarz zapraszają do wspólnej zabawy. Jak co roku, stanie się ona też okazją do niesienia pomocy.

W ostatnią sobotę stycznia, w „Lachówce”, będzie można jednak nie tylko dobrze się zabawić, ale również na miejscu przenocować i wypocząć po szaleństwach karnawałowej nocy.

- Gwarantujemy świetną muzykę na żywo do rana, wyjątkowe menu, a także wiele atrakcji. Uczestnicy balu to nie tylko motocykliści. To także osoby sympatyzujące z klubem, znajomi, przyjaciele z innych stowarzyszeń i organizacji pozarządowych, jak również samorządowcy, przedstawiciele biznesu czy indywidualni goście - mówi Bartłomiej Pejo, szef świdnickich Usarzy.

Główny punkt imprezy stanowi loteria fantowa. Uczestnicy zabawy będą mieli szansę wygrać, między innymi gadżety przekazane przez sponsorów balu, kalendarze, kosze okazjonalne oraz prace artystyczne przygotowane przez podopiecznych DPS w Krzesimowie.

- Za pieniądze zebrane w ubiegłym roku udało się wyremontować jedną z sal Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Henryka Sienkiewicza w Świdniku. Tym razem będziemy zbierać fundusze, które trafią do stowarzyszenia Dąb, działającego przy Domu Pomocy Społecznej w Krzesimowie - dodaje B. Pejo.

Jak w poprzednich latach, pojawią się modele słynnych motocykli, przy których można będzie zrobić pamiątkowe zdjęcie. Zapisy przyjmowane są telefonicznie, pod numerem 608 364 305, a także na facebookowym profilu facebook.com/klubusarz.

poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10nast.
Strona 1 z 322