jg - Świdnik - wysokich lotów

piątek, 17 sierpień 2018 09:02

Zdecyduje precyzja

W sobotę warto spoglądać w niebo. W Świdniku odbędą się zawody samolotowe na celność lądowania. W akcji zobaczymy takie maszyny, jak Cessna, 3XTRIM, Koliber, czy Wilga. Początek rywalizacji około godz. 10.00.

- Co roku organizujemy podobne wydarzenie - mówi Krzysztof Janusz, dyrektor Aeroklubu Świdnik. - Spotykają się podczas niego nie tylko nasi zawodnicy, ale także goście z różnych stron Polski. Dla uczestników przygotowaliśmy dwie konkurencje. Najogólniej mówiąc, wygra ten, kto najprecyzyjniej przyziemi swoją maszyną. Wynik jednak nie będzie najważniejszy. To bardziej zabawa niż rywalizacja.

Impreza potrwa kilka godzin. 

czwartek, 16 sierpień 2018 11:58

Na początek alejki

Zmienia się park za nowym Urzędem Miasta. Wkrótce pojawią się tam nowe chodniki. Jak zapowiadają władze Spółdzielni Mieszkaniowej, właściciela terenu, to dopiero początek zmian w tym rejonie.

Prace rozpoczęły się kilka tygodni temu. Robotnicy wyznaczają nowy przebieg alejek i wymieniają zniszczoną nawierzchnię istniejących.

- Zmiany ułatwią komunikację z nowym Urzędem Miasta oraz sprawią, że miejsce stanie się bardziej przyjazne dla świdniczan - mówi Grzegorz Matacz,  zastępca prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej ds. techniczno-eksploatacyjnych.

Przedstawiciele SM planują dalsze inwestycje w tym rejonie.

- Rozmawialiśmy z mieszkańcami pobliskich nieruchomości, którzy w tym miejscu widzieliby nowe elementy małej architektury czy plenerową siłownię - dodaje G. Matacz.

Według deklaracji, dalsze remonty uzależnione będą od możliwości finansowych spółdzielni. 

środa, 15 sierpień 2018 12:56

Wspominając cud nad Wisłą

Główne obchody Święta Wojska Polskiego odbywają się dzisiaj w stolicy. Świdnik również pamięta o wydarzeniach z 1920 roku, na pamiątkę których zostało ono ustanowione.

Mieszkańcy oraz przedstawiciele władz miejskich modlili się w intencji Wojska Polskiego i Ojczyzny, podczas mszy św., odprawionej w kościele pw. NMP Matki Kościoła.

- Dziś przypada Dzień Wojska Polskiego. Pamiętajmy nie tylko o „cudzie nad Wisłą”, ale i wszystkich pięknych kartach historii, które są zapisane w dziejach narodu polskiego. Dziękujmy za naszych żołnierzy i prośmy Boga, żeby w naszej Ojczyźnie i na całym świecie panował pokój - mówił ks. Andrzej Krasowski.

Po nabożeństwie kwiaty pod pomnikiem ks. Jana Hryniewicza złożyli: burmistrz Waldemar Jakson, Janusz Królik, przewodniczący Rady Miasta, Marcin Magier, asystent wiceministra i posła Artura Sobonia oraz ks. Andrzej Krasowski.

- Dzisiejszy dzień łączy w sobie wiele wartości - podkreślał Waldemar Jakson. - Jest świętem narodowym i kościelnym, ale też rocznicą bitwy z 1920 roku, kiedy to cały naród stanął w obronie ledwie co odzyskanej niepodległości. Czcimy nim wszystkich Polaków, którzy na przestrzeni wieków bronili swoich rodzin, ojcowizny, ojczyzny, niepodległości i wiary spajającej nasz naród.

 

środa, 15 sierpień 2018 12:11

Sekrety polskich rowerów

Rower wyprodukowany w wytwórni Henryka Zalewskiego we Lwowie, jeden z eksponatów w kolekcji, jest obiektem szczególnej dumy Michała Piotrowicza, chociaż nie jest najstarszy. Dlaczego? Powstał w 1930 roku w polskiej firmie, w polskim mieście Lwowie i zachował się w bardzo dobrym stanie. Wygląda bardzo współcześnie, chociaż ma drewniane obręcze kół i bębnowe hamulce, jakich używało się również w starszych typach motocykli.

W 2016 roku Michał Piotrowicz po raz kolejny wziął udział w wyścigu zorganizowanym przez Radomskie Towarzystwo Retrocyklistów „Sprężyści”. Jechał na swoim Zalewskim, jak wszyscy uczestnicy rajdu, w stroju z epoki. A nie był to byle jaki strój, bo replika oryginalnej koszulki olimpijskiej reprezentanta Polski z orłem wyszywanym srebrną i złotą nicią. Występ w takiej koszulce to zaszczyt, ale niekoniecznie przyjemność. Uszyta na wzór oryginału, chociaż bawełniana, gryzie niemiłosiernie.

- Historia produkcji rowerów w Polsce, nie tylko przedwojennej, jest bardzo ciekawa. Na przykład rowery Zalewskiego, choć wyprodukowano je w niewielkiej liczbie, były bardzo dobrej jakości. Po odzyskaniu niepodległości nie mieliśmy jeszcze rozwiniętej myśli konstruktorskiej. Wobec tego osprzęt, taki jak przerzutki, hamulce, elektrykę, tryby, stery, a nawet dzwonki i siodełka, importowano, najczęściej z Anglii, Czechosłowacji oraz Niemiec. Z czasem coraz więcej mechanizmów produkowały polskie zakłady – mówi Michał Piotrowicz.

Najstarszy posiadany przez świdniczanina rower wyjechał z warszawskiej wytwórni Adama Kamińskiego w 1928 roku. Wszystko jest w nim oryginalne, łącznie z oponami marki Semperit. Był przechowywany w bardzo dobrych warunkach, stąd jego rewelacyjny stan techniczny. Kolejną ciekawostką w kolekcji jest również polski rower sportowy, który powstał już po wojnie.

Polacy na polskich rowerach

- Jeszcze przed 1939 rokiem panowało przekonanie, że reprezentanci naszego kraju powinni jeździć na polskich rowerach. Te aspiracje udało się jednak zrealizować dopiero przed wyścigiem pokoju w 1948 roku. Znany przedwojenny inżynier Gustaw Różycki zajmujący się produkcją motocykli marki MOJ, skonstruował rower wyścigowy Bałtyk r15. Pierwotnie powstało ich 10 egzemplarzy, które zostały przekazane kolarskiej kadrze Polski. Przypadek Różyckiego to znamienny przykład odwróconej ewolucji technicznej. Przed wojną producenci rowerów wspinali się z czasem na wyższy poziom wtajemniczenia, wytwarzanie motocykli. Powojenne realia odwróciły tę tendencję. Zresztą wytwórnia Różyckiego wkrótce została znacjonalizowana na podstawie dekretu Bieruta. Zakończyło to erę polskich rowerów sportowych z przedwojennymi korzeniami marki. Jeden z tych historycznych Bałtyków udało mi się odrestaurować zachowawczo – opowiada M. Piotrowicz.

Najmłodszym eksponatem jest Romet Super z 1985 roku, który pełnił rolę zapasowego sprzętu kadry na Wyścig Pokoju. Zjednoczone Zakłady Rowerowe „Romet” w Bydgoszczy podejmowały próby produkcji kolarzówek. Najpopularniejszymi były Jaguar, Jaguar Specjal, Huragan i torowy Wicher.

- Najbardziej interesują mnie leciwe rowery wyścigowe. Mają bardzo ciekawą konstrukcję, zwykle osprzęt najlepszych firm, niezwykle intrygującą historię i utytułowanych użytkowników. Niektóre są dowodem na to, jak myśl konstruktorska eksperymentowała i czasem błądziła. Przykład to wspomniany Bałtyk r15, który miał dźwignię zmiany biegów gdzieś głęboko, przy przednich zębatkach, między nogami kolarza. Wycofano się z tego pomysłu, ponieważ wielu rowerzystów, grzebiących gdzieś tam w okolicach stóp, ulegało wypadkom.

Jednym śladem

Pasja Michała Piotrowicza ujawniła się w 1991 roku, kiedy, jak mówi, po raz pierwszy w sposób świadomy, kupił rower. Po latach okazało się, że był to pierwszy polski rower górski. Nosił nazwę Romet Mustang. Jego „górskość” była dość umowna, gdyż posiadał błotniki, bagażnik, dynamo i lampy oraz masę ponad 20 kg, znacznie większą niż inne rowery. Wyróżniały go tylko grube opony. Jednak kiedy właściciel zamienił go na inny model, Mustang pozostał jako pamiątka.

Potem przyszedł czas na kompletowanie kolekcji polskich rowerów kolarskich i coraz głębsze sięganie w historię.

Czasem jakiś rower można dostać w cenie złomu, ponieważ jest w stanie agonalnym. Jednak pracy i nakładów jest przy nim mnóstwo. Prostowanie drewnianych obręczy roweru Kamińskiego domowym sposobem trwało dwa lata. Jak to wytrzymać? Recepta jest na pozór prosta. Trzeba mieć cierpliwość i lubić to. Na szczęście, jak twierdzi, w świdnickiej kadrze inżynierskiej jest potencjał, który pozwala dorobić każdą część. Prawdziwie szczęśliwy kolekcjoner jest jednak tylko wtedy, kiedy eksponat składa się w stu procentach z elementów oryginalnych. M. Piotrowicz ocenia swoje hobby jako nieuleczalne, chociaż, na szczęście, niegroźne dla otoczenia. Za to zaraźliwe, gdyż co chwila ujawniają się nowe przypadki.

Osobny rozdział jednośladowego hobby M. Piotrowicza stanowią motocykle, a zwłaszcza z pietyzmem odrestaurowane wueski. Jest to również, jeśli nie bardziej jeszcze, praco i czasochłonne.

Na zachód patrz

Stowarzyszenia polskich amatorów retrocyklizmu zaczęły się rozwijać po 2010 roku. Lubelskie Stowarzyszenie Retro Cyklistów ma wiele cennych zabytkowych rowerów i również działa coraz prężniej, ale wciąż się uczy. Przykłady czerpie głównie z zachodniej części kraju, najczęściej Wielkopolski. Rolę nauczycieli pełnią również, między innymi, kolekcjonerzy z Wołomina i radomscy „Sprężyści”, którzy od lat organizują atrakcyjne imprezy z udziałem zabytkowych rowerów. To wszystko miejsca, w których M. Piotrowicz stara się, w miarę możliwości, bywać.

Największym marzeniem kolekcjonera jest jednak L’Eroica we Włoszech. To ogromna impreza, na którą zjeżdżają się ludzie ze wszystkich zakątków świata. Żeby wziąć w niej udział, trzeba jednak mieć szczęście, gdyż z powodu wielkiej liczby chętnych, uczestnicy są losowani. Wtedy dopiero bez dodatkowych kosztów można dołączyć do 7 tysięcy innych miłośników starych jednośladów.

Jan Mazur

wtorek, 14 sierpień 2018 08:53

Lato w bibliotece

Przypominamy, że w wakacje Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna zmieniła godziny pracy. W sierpniu główna siedziba, ul. Niepodległości 13, będzie czynna w poniedziałki w godz. 9.00-15.00, wtorki - piątki w godz. 10.00-18.00. Natomiast w soboty książek nie wypożyczymy. Godziny pracy filii nr 1, 2 i 3 pozostają takie same jak dotychczas.

Jak zawsze jednak, na dorosłych czytelników, którzy spragnieni są dobrej lektury, czeka wiele tegorocznych publikacji, na przykład: „Testament” Remigiusza Mroza, „Policjanci. Ulica” oraz „Nora” Katarzyny Puzyńskiej, „Outsaider” Stephena Kinga, „Wampir z KC” Andrzeja Pilipiuka, „Macbeth” Jo Nesbo, „Mój ojciec, sierżant Laluś” Marka Franczaka, „Dziewczyny z Dubaju” Piotra Krysiaka.

Chętni mogą też korzystać z audiobooków. Ich wypożyczenie jest bezpłatne. Posłuchamy „Kwiatów na poddaszu” , które czyta Kamila Baar, „Księżniczkę z lodu” w interpretacji Marcina Perchucia, „Niedoręczony list” czytany przez Danutę Stenkę, „Tylko jedno spojrzenie” w wykonaniu Jacka Rozenka i wiele, wiele innych.

W MediaStrefie można natomiast wypożyczyć ciekawe filmy. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy świdniczanie najchętniej sięgali po takie produkcje, jak: „Moje córki krowy”, „Zwierzogród”, „Dunkierka”, „Wielka szóstka”, „Przygody Freemakerów”, „Był sobie pies”, „Vaiana: skarb oceanu”, „Księgowy”, „Koralina i tajemnicze drzwi” i „Przełęcz Ocalonych” czy „Everest”. Dostępne są też, między innymi: „Botoks” Patryka Vegi, „Najlepszy” Łukasza Palkowskiego, „Listy do M. 3” Tomasza Koneckiego, „Wyklęty” Konrada Łęckiego oraz „Pomiędzy nami góry” z Kate Winslet.

aw

poniedziałek, 13 sierpień 2018 08:37

Zapraszają na uroczystości

Już w najbliższą środę w całym kraju będą świętować żołnierze. Uroczystości zostały zaplanowane również w Świdniku.

Święto Wojska Polskiego jest obchodzone w dniu 15 sierpnia od 1992 roku. Nawiązuje jednak do rocznicy dużo starszej, bo do zwycięskiej Bitwy Warszawskiej stoczonej podczas wojny polsko-bolszewickiej, w 1920 roku.

Dzień poświęcony wojsku jest świętowany w całym kraju. Uroczystości z nim związane odbędą się również w Świdniku. Rozpocznie je msza święta, zaplanowana na godz.10.00 w kościele pw. NMP Matki Kościoła. Nabożeństwo zostanie odprawione w intencji Wojska Polskiego. Tuż po jego zakończeniu przed pomnikiem Ks. J. Hryniewicza zostaną złożone kwiaty.

środa, 08 sierpień 2018 14:16

Kto wyremontuje drogi?

Jeszcze w tym roku na ulicy Czereśniowej pojawi się nowa nawierzchnia. Ratusz szuka firmy, która zajmie się jej modernizacją.

Wiadomość ucieszy pobliskich mieszkańców, ale także rodziców odwożących dzieci do Przedszkola nr 4. Ratusz ogłosił przetarg na remont blisko 250 metrowego odcinka, od ul. Piłsudskiego do Racławickiej.

- Prace obejmować będą, między innymi frezowanie nawierzchni oraz przygotowanej nowej, asfaltowej jezdni – mówi Maciej Olechnowicz z wydziału inwestycji i zamówień publicznych Urzędu Miasta.

Na przeprowadzenie robót firma będzie miała 90 dni, od dnia zawarcia umowy. W tegorocznym budżecie na inwestycję zaplanowano 340 tys. zł.

Tymczasem nie udało się znaleźć firmy, która wykona remont ul. Gospodarczej i Fiołkowej. Co prawda, na przeprowadzenie wszystkich prac, urzędnikom udało się wygospodarować blisko milion złotych, ale okazało się, że to za mało. W środę została otwarta jedy­na oferta, która wpłynęła do przetar­gu. Złożyła ją firma CEMEX z Warsza­wy. Zamówienie było podzielone na dwa zadania. Pierwsze to remont całej ul. Gospodarczej, na odcinku 1,7 kilo­metra. Urzęd­nicy wycenili tę część inwestycji na 750 tys. zł. Złożona oferta opiewała na ponad 1 mln zł. Z kolei drugie zadanie, remont 450 metrów ulicy Fiołkowej był oszacowany na 250 tys. zł. W tym wypadku zapropono­wana przez przedsiębiorstwo cena również była wyższa.

- Postępowanie na remont ulicy Go­spodarczej zostało unieważnione i ogłoszone ponownie - informował Karol Łukasik z Urzędu Miasta.

Kolejny przetarg, podobnie jak pierwszy, zakłada zastoso­wanie na obu ulicach nawierzchni z betonu wałowanego.

wtorek, 07 sierpień 2018 11:21

Kolejna wpadka

Ponad 4000 paczek papierosów bez polskiej akcyzy zabezpieczyli w sobotę świdniccy mundurowi. Nielegalny towar należał do 58-letniej mieszkanki Świdnika, która w przeszłości była karana za podobne przestępstwa.

W weekend funkcjonariusze prowadzili działania na miejskim targowisku. W jednym z punktów handlowych znaleźli papierosy bez polskiej akcyzy.

- Mundurowi przeszukali jej samochód, dom oraz pomieszczenia gospodarcze, które użytkuje - informuje Elwira Domaradzka z KPP w Świdniku. - W sumie zabezpieczono blisko 4200 paczek papierosów. W ten sposób kobieta naraziła Skarb Państwa na stratę w wysokości ponad 71 tys. zł.

Przedstawiono jej zarzuty, do których się przyznała. W przeszłości była karana za podobne przestępstwa. Teraz o jej dalszym losie zadecyduje sąd.

niedziela, 05 sierpień 2018 11:45

Akacjowa za prawie milion

Ulicę czeka przebudowa i to gruntowna. Mają zniknąć wertepy, nierówności i stare płytki chodnikowe. Inwestycja będzie kosztować blisko milion złotych i ma być gotowa w październiku.

Ul. Akacjowa jest zlokalizowana nieco na uboczu Świdnika z wjazdami od ul. Klonowej i Kusocińskiego. Przez wiele lat droga należała do Spółdzielni Mieszkaniowej, później została przekazana miastu. Jej mieszkańcy skierowali w minionym roku apel do władz Świdnika o remont ulicy. Dołączali również listę z podpisami swoich sąsiadów z osiedla. Jak tłumaczyli, ulica jest nieremontowana od chwili powstania.

„Obecny jej stan jest utrudnieniem nie tylko dla pojazdów, ale i dla pieszych. Niebezpieczne wyboje, brak ciągów pieszych oraz niewykorzystane fragmenty terenu pod miejsca parkingowe, to codzienne uciążliwości dla tysięcy ludzi, zamieszkujących to duże osiedle” - można było przeczytać w złożonej petycji.

Przedstawiciele ratusza tłumaczyli, że apel został przyjęty i przekazany do rozpatrzenia.

- Przesłane pismo zostało potraktowane jako wniosek do przyszłorocznego budżetu – mówił wówczas Michał Piotrowicza, zastępca burmistrza Świdnika. - Postaramy się tę inwestycję w planie wydatków umieścić, ale o ostatecznym jego kształcie zdecydują radni.

Jak się okazało, inwestycja znalazła się w tegorocznym budżecie. W tej chwili urzędnicy mają już rozstrzygnięty przetarg. Przebudowa ulicy ma się rozpocząć lada moment. Wykonawca będzie czas na zakończenie prac do października.

Przedsięwzięcie nie jest małe. Najtańsza oferta opiewała na blisko milion złotych. Zgodnie z przetargiem prace mają objąć około 412 - metrowy odcinek drogi. W tej chwili jest on wyłożony płytami betonowymi. Po ich zdemontowaniu i wykonaniu odbudowy, jezdnia zostanie ułożona z szarej kostki brukowej. Lifting czeka również wszystkie krawężniki, miejsca parkingowe i chodniki. Te ostatnie zostaną wyłożone czerwoną kostką brukową.

sobota, 04 sierpień 2018 11:29

Nowocześnie, ale ze smakiem

Tak w skrócie można opisać usługi ślubne, które oferuje firma Wedding Designers, za którą stoi Rafał Zajko. Wspólnie z przyjacielem Krzysztofem, dbają o to, by najważniejszy dzień w życiu każdej młodej pary, został upamiętniony w nietuzinkowy sposób, zarówno na zdjęciach, jak i filmach. Dodatkowo, kilka miesięcy temu wprowadzili do oferty wielkoformatowe napisy ledowe, które stanowią „must have” nowocześnie zaplanowanego weselnego przyjęcia.

- Skąd pomysł na taki biznes?

- Zauważyliśmy, że na regionalnym rynku jest mało firm, które oferują usługi aranżacyjne i wystroju wnętrz właśnie w kierunku wesela. Doszliśmy więc do wniosku, że fajnie byłoby połączyć wszystkie oferty w jedno. Zajmujemy się wykonywaniem zdjęć, klasycznym filmowaniem oraz z drona, a niedawno poszerzyliśmy usługi o aranżację wielkogabarytową w postaci ledowych napisów. To fajny element, który wzbogaci wesele, a jednocześnie będzie dobrze prezentował się na pamiątkowych zdjęciach. Nada im zupełnie nowy charakter i wymiar. To coś innego niż fotobudka czy czekoladowa fontanna. Tego nie spotkamy na Lubelszczyźnie.

- Jakimi napisami dysponujecie? Można je kupić czy tylko wypożyczyć?

- Pary młode raczej nie decydują się na zakup takich aranżacji, bo koszt ich produkcji jest zbyt duży. Zrobienie jednego napisu może kosztować od 2,5 do 5 tys. zł, w zależności od wielkości. Wypożyczamy napisy „love”, w kilku różnych formatach, ale najpopularniejsze są te o wysokości 1,2 m. Wysokość dekoracji jest bardzo istotna. Jeśli małżonkowie są niskiego wzrostu, nie powinna decydować się na napis w rozmiarach 1,5 m, ponieważ, gdy staną za nim do zdjęcia, będzie widać tylko głowy. Na pewno nie będą zadowoleni z takiej fotografii. Lepiej wybrać rozmiar 1,2 m, który, mimo że mniejszy, będzie pięknie się prezentował. Myślimy już nad rozszerzeniem oferty o kolejne napisy, na przykład „Mr. and Mrs.”, „miłość” i tak dalej. Spektrum jest naprawdę szerokie.

- Jak wygląda ich produkcja?

- Taki napis można wykonać samemu, ale jest to bardzo czasochłonne. My tworzymy je z kilkukrotnie klejonej sklejki, którą powlekamy warstwami ochronnymi. W literach umieszczamy oświetlenie w formie żarówek LED. Wszystko jest estetycznie zabudowane płytą. Dzięki temu uzyskujemy efekt rozświetlenia miejsca oraz osób, które robią sobie przy napisie zdjęcie. Co ważne są one wodoodporne, więc mogą stać na zewnątrz. Oczywiście, jeśli jest duża ulewa, należy je schować, bo wszystko jest w nich elektryczne, ale niewielka mżawka nie powinna zaszkodzić.

- Wedding Designers to nie tylko napisy, ale również cała gama innych usług.

- Klient, który zdecyduje się z nami pracować, może też zamówić fotografa i kamerzystę razem z obsługą drona. Nawiązaliśmy też współpracę z innymi specjalistami z branży ślubnej, na przykład florystami, stylistami czy fryzjerami. Kiedy więc klient przychodzi do nas i zamawia którąś z usług, a nie zdecydował się jeszcze, gdzie wynajmie samochód albo wykona makijaż, możemy polecić mu specjalistów. Dodatkowo proponujemy zniżkę od 10 do 20 procent. Podobnie jest w ich przypadku. Jeśli ktoś najpierw nawiązał współpracę z nimi, polecają nas.

- Pracujecie we dwóch.

- Ja zajmuję się napisami, które można obejrzeć na www.facebook.com/ztobanakoniecswiata. Natomiast Krzysiek jest odpowiedzialny za filmy i zdjęcia. Jego prace można także znaleźć na facebooku wpisując: Skoczylasfotofilm. Jak wspominałem, jest jeszcze grupa osób z zewnątrz, z którą współpracujemy.

- Filmowanie ślubu za pomocą drona to także coś nowego.

- Na Lubelszczyźnie oferuje taką usługę kilka osób. Dron pozwala na zupełnie inną perspektywę uwieczniania kościoła, sali weselnej, tego, co dzieje się wewnątrz i na zewnątrz, z różnych kątów i wysokości. Efekt jest naprawdę piorunujący.

- Jak wyglądają filmy kręcone w ten sposób?

- Materiał nie jest monotonny tak, jak w przypadku filmów sprzed 5, 10 lat. Wówczas trwały one nawet 1,5 godziny, a oglądając je, można było kilka razy zasnąć. Te, które proponujemy, trwają do kilkunastu minut. To wyjątkowy materiał, o zupełnie innej dynamice. Naprawdę przyciąga uwagę. W ten sposób kręci się też filmy z bardzo dużych imprez takich, jak na przykład maratony biegowe. Z jakiegoś powodu, na Lubelszczyźnie nie jest to jeszcze popularne. Trudno mi powiedzieć dlaczego. Być może wynika to z faktu, że mamy dość zamknięty rynek albo, że jeszcze niewiele osób posiada wiedzę o takiej usłudze.

- Jaki jest jej koszt?

- Ludziom wydaje się, że aranżacje czy właśnie kręcenie filmów za pomocą drona to horrendalne wydatki. Nasze ceny są bardzo konkurencyjne, dzięki czemu na takie usługi może pozwolić sobie większa liczba osób. Zdjęcia, filmowanie zwykłą kamerą oraz dronem, wynajem napisu może kosztować tyle, ile lubelski fotograf bierze za jedną usługę. Podsumowując, jesteśmy konkurencyjni, a przy tym zachowujemy wysoką jakość, co potwierdza nasze portfolio.

- Do zdjęć także podchodzicie bardzo nowocześnie.

- Oprawa wizualna, cały proces zdjęciowy, sprzętu, z jakiego korzystamy, jak i strona programistyczna jest inna, niż w przypadku standardowego fotografa, który jest przyzwyczajony do określonego sposobu wykonywania zdjęć. Przede wszystkim, robi je pod jednym kątem, przez co na każdym weselu wychodzą tak samo. My staramy się, żeby zdjęcia były urozmaicone, fajne i nowocześnie obrobione. Żeby przyciągały wzrok, zaciekawiały. Dla pary młodej to ma być pamiątka, która ją uszczęśliwi i którą będzie się chciała pochwalić przed znajomymi.

- Jakie jeszcze macie pomysły? Co chcecie wprowadzić?

- Myślimy nad czymś innowacyjnym. Mamy już kilka pomysłów, ale póki co, są w powijakach, więc zobaczymy co z nich wyjdzie. Na pewno zamierzamy wzbogacić ofertę o wynajem aut do ślubu, bo mamy kilka fajnych opcji do wyboru. Zastanawiamy się, jakie samochody wybrać. Wbrew pozorom, nie każdy chce jechać do ślubu czymś retro. Wiele osób decyduje się na auta klasy Premium albo nowe, z segmentu A i B. Odpowiednio przyozdobione będą się świetnie prezentować. Zobaczymy, jakie będzie zapotrzebowanie na rynku. Wiadomo, wesela nigdy się nie skończą.

Agata Flisiak

poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10nast.
Strona 1 z 307