tf - Świdnik - wysokich lotów

piątek, 14 grudzień 2018 09:51

Hit na boisku i trybunach

Starcie Avii Świdnik z LUK Politechnika Lublin można śmiało zapowiedzieć jako najważniejszy mecz sezonu zasadniczego w II lidze siatkarzy. Chociaż derby odbędą się dopiero w przyszłą sobotę, już dziś jest o nich głośno. Na mecz do stolicy naszego województwa wybiera się spora grupa kibiców żółto – niebieskich, którzy od kilku dni prowadzą zapisy na wyjazd.

Fani dumy lotniczego miasta, już kilka razy w tym sezonie dopingowali swoich ulubieńców poza Świdnikiem. W sobotę stworzyli kapitalną atmosferę w Krośnie, gdzie Avia wygrała z miejscowymi Karpatami, 3:1. Teraz chcą pójść za ciosem i sprawić, by Marcin Kurek i jego koledzy poczuli się jak w domu podczas wyjazdowego pojedynku z LUK Politechnika Lublin. Wyjazd na derby kosztuje zaledwie 5 zł, a zapisy prowadzone są poprzez fanpage Avii na facebooku (MKS Avia Świdnik siatkówka) i w sekretariacie klubu.

-Po raz pierwszy w historii naszej, kibicowskiej działalności związanej z siatkarską Avią organizujemy wyjazd na tak dużą skalę - mówi Jakub Rodaczek, organizator przedsięwzięcia. – Wierzymy, że nam się uda. Mamy jednocześnie nadzieję, że to dopiero początek i tego typu wydarzeń będzie więcej w przyszłości. Derby to szczególny mecz. Zarówno Avia, jak i LUK Politechnika chcą udowodnić swoją wyższość, a my możemy pomóc żółto - niebieskim naszym dopingiem. Stąd apel do wszystkich świdniczan, by 22 grudnia byli razem z naszymi siatkarzami w Lublinie. Jedźmy zorganizowaną grupą i dajmy z siebie wszystko na trybunach. Zawodnicy na pewno odwdzięczą się tym samym na parkiecie.

Pojedynek Avii z Politechniką, prawdopodobnie zdecyduje o tym, kto zajmie pierwsze miejsce w tabeli na koniec fazy zasadniczej. To istotne w późniejszych rozstawieniach w play - off. Derby odbędą się 22 grudnia, o godz. 18.00, w hali sportowej przy ul. Nadbystrzyckiej 36.

czwartek, 13 grudzień 2018 14:41

Posypały się mandaty

Stoją na kopertach, zasłaniają kontenery z odpadami i drogi dojazdowe. W środę strażnicy objechali miejsca odbioru śmieci i od razu wystawili 11 wezwań dla kierowców. Jak zaznaczają miejscy mundurowi, nie była to ostatnia akcja.

- Czasami do naszej wiaty śmietnikowej samochody firmy Remondis podjeżdżają kilkukrotnie. Nie mogą odebrać śmieci, bo kontenery są zastawiane przez samochody - mówi jeden z mieszkańców ul. Jarzębinowej. - Zwracanie uwagi sąsiadom też nie działa. Najczęściej słyszę, że przecież nie ma innego miejsca, żeby zostawić auto - mówi świdniczanin.

Na samochody zastawiające drogę śmieciarkom wielokrotnie skarżyli się w ratuszu również przedstawiciele firmy Remondis. W środę rano objazd świdnickich osiedli zaplanowała Straż Miejska. Mundurowi zwracali szczególną uwagę właśnie na samochody utrudniające dojazd do kontenerów.

- W sumie strażnicy wystawili 11 mandatów. W jednym przypadku odstąpili od kary, bo właściciel samochodu od razu go przeparkował - mówi Janusz Wójtowicz, komendant Straży Miejskiej. - Pojazdy stały na kopertach, na drogach dojazdowych do wiat z kontenerami, a także w strefie zamieszkania, w miejscach niewyznaczonych do parkowania.

Jak tłumaczą miejscy mundurowi, podczas środowej akcji skupili się tylko na tych właścicielach aut, którzy uniemożliwili zabranie kontenerów ze śmieciami. Zapewniają również, że nie we wszystkich przypadkach będą egzekwować mandaty. - Oczywiście, jeśli zdarzyło się to po raz pierwszy, możemy dać kierowcy pouczenie i odstąpić od karania. Natomiast takie akcje będziemy powtarzać i jeśli złapiemy kogoś po raz kolejny na zastawianiu drogi, wówczas postępowanie skończy się mandatem – zastrzega komendant świdnickich strażników.

kal

czwartek, 13 grudzień 2018 12:45

Budżet na finiszu

Trzecia edycja budżetu obywatelskiego prawie na finiszu. Niektóre projekty zgłoszone w 2017 roku są jeszcze w fazie realizacji, inne już zostały rozliczone. Pobieżna analiza przedsięwzięć wskazuje, że tym razem świdniczanie,podczas głosowania,przedkładali pomysły oświatowo-kulturalne nad zadaniami o charakterze inwestycyjnym.

W bieżącym roku wybrano do realizacji 15 pomysłów. Była, między innymi, „Świdnicka Noc Kultury”. Dużą popularnością cieszyły się też letnie potańcówki. W trakcie realizacji są: gra promująca nasze miasto pod nazwą „Escape room”, zadanie „A z teatrem nam po drodze” – propagujące ideę teatru w środowisku lokalnym. Nadal trwają bardzo popularne pt. „Na dobry początek III”, „Mały świat” oraz „Pomagajka” Fundacji Inaczej. Kolejny, „Dajmy im szansę” realizowany przez fundację „Pod skrzydłami” Ośrodka Terapii i Rozwoju, zostanie zakończony w grudniu.

Do zadań twardych, ale jeszcze nie inwestycyjnych, należy zaliczyć montaż, na dawnym skateparku, trenażera do nauki jazdy na monocyklu. Inny pomysł z tej kategorii „Bezpieczne parkingi dla motocykli i rowerów” nie został zrealizowany w całości. Z ośmiu miejsc postojowych, wskazanych przez autora, odstąpiono od wykonania dwóch, z powodu kolizji z innymi inwestycjami. W tym przypadku przeszkodą okazała się renowacja placu Konstytucji 3 maja. Dwa parkingi muszą poczekać na finalizację do przyszłego roku.

Wśród projektów o charakterze czysto inwestycyjnym znalazły się „Słoneczny plac zabaw” przy ul. Klonowej, (zakończony w sierpniu br.), „Strefa aktywności” - miejsce do ćwiczeń i wypoczynku oraz „Aktywne maluchy”, czyli budowa boiska dla młodszych dzieci, przy SP nr 5. Na dokończenie czeka projekt „Zielone tarasy”, czyli miejsce rekreacji i integracji mieszkańców Świdnika przy siedzibie koła Polskiego Stowarzyszenia Osób z Niepełnoprawnością Intelektualną. Z powodów proceduralnych zakończenie tej inwestycji przesunięto na I kwartał 2019 roku. Dlaczego tym razem wybrano więcej projektów miękkich? - W tym roku regulamin nie pozwalał na realizację projektów inwestycyjnych na terenie jednostek organizacyjnych miasta, czyli również na terenach szkolnych – wyjaśnia Bartłomiej Pejo, do niedawna kierownik Biura Obsługi Inwestora UM w Świdniku, a obecnie wicestarosta powiatu świdnickiego.

– W związku z tym, także proporcje wyborów uległy przesunięciu. Bardzo cieszy fakt, że z roku na rok przybywa mieszkańców głosujących na pomysły budżetu obywatelskiego. Pojawiają się nowe idee, ale są też udane kontynuacje, na przykład zajęcia terapeutyczne dla dzieci, realizowane przez Fundację Inaczej. Cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Gdyby nie budżet obywatelski, niektóre pomysły, nigdy nie doczekałyby się realizacji, bo nikt nie zdawałby sobie sprawy z potrzeby ich istnienia. To dla nas istotne odkrycie, potwierdzające sens idei budżetu obywatelskiego.

słs

czwartek, 13 grudzień 2018 08:59

Skończyło się na strachu

Do szpitala trafił mężczyzna, potrącony przez samochód osobowy na przejściu dla pieszych nieopodal ronda przed PZL Świdnik. Na szczęście nie doznał poważniejszych obrażeń.

- Zgłoszenie w tej sprawie dotarło do nas o godz. 6.38 - relacjonuje Elwira Domaradzka, oficer prasowy świdnickiej policji. - Przybyli na miejsce funkcjonariusze ustalili, że kobieta, jadąc nissanem micra, od strony Zadębia, w kierunku miasta, potrąciła 38-letniego mieszkańca Lublina. Poszkodowany został zabrany do szpitala na badania, które wykluczyły poważniejsze obrażenia. 51-latkę ukarano mandatem karnym.

Sprawczyni zdarzenia była trzeźwa. Droga w tym miejscu jest już przejezdna.

środa, 12 grudzień 2018 15:03

Zafundował walkę wieczoru

W XX Barbórkowym Meczu Bokserskim o Puchar Prezesa LW Bogdanka SA drużyna Gwarka Łęczna zmierzyła się z reprezentacją naszego województwa, złożoną, między innymi z pięściarzy MKS Avia Świdnik. Górą w tym pojedynku byli gospodarze, którzy wygrali dziewięć z dziesięciu walk.

Po stronie żółto – niebieskich oglądaliśmy Dawida Włoszka i Bartłomieja Skowrytko. Obaj, po dobrych pojedynkach przegrali ze swoimi rywalami na punkty. Szczególnie drugi z werdyktów budzi zastrzeżenie, bo zdaniem obserwatorów bokser ze Świdnika był lepszy od zawodnika miejscowych. Oprócz wspomnianej dwójki szansę pokazania swoich umiejętności otrzymali Mateusz Drogomirecki i Andrii Niavchuk, którzy stoczyli walki sparingowe. Ukrainiec, reprezentujący barwy Avii, w debiucie, znokautował przeciwnika z Lublina.

- Pozostał niedosyt po starciu Bartłomieja Skowrytko - komentuje Marcin Żelechowski, trener pięściarzy dumy lotniczego miasta. - Jego walkę uznano za najlepszą w całym turnieju. Ogólnie jestem zadowolony z postawy moich podopiecznych. Widać, że ciągle się rozwijają. Liczymy, że już niedługo, dzięki pomocy klubu, doczekamy się lepszych warunków do treningów.

poniedziałek, 10 grudzień 2018 10:50

Idą jak burza

Dla siatkarzy Avii mecz z Karpatami PWSZ Krosno Glass nie był spacerkiem, a, przynajmniej, dłuższą wędrówką po trudnym terenie. Świdniczanie mogli zresztą spodziewać się tego typu przeprawy na boisku rywala. Nie bez powodu mówi się o nim, że to trzecia siła ligi. Potwierdziło to sobotnie spotkanie z ekipą Sławomira Czarneckiego. 

Karpaty, do starcia ze świdniczanami, od dwóch lat nie przegrały przed własną publicznością. Avia też zapomniała jak smakuje tam zwycięstwo. W poprzednim sezonie Jakub Guz i spółka ulegli w Krośnie po tie-breaku. Tym razem to oni jednak byli faworytami meczu i od pierwszego seta starali się narzucić gospodarzom swoje warunki. Udało się to niemal bezbłędnie. Żółto – niebiescy pozwolili miejscowym wygrać tylko jedną partię. W drugiej odsłonie w ich szeregi wkradła się niepotrzebna nerwowość, co wykorzystali gracze zespołu z Podkarpacia. Poza tym na boisku górowała Avia. Dobre wsparcie z ławki dali Paweł Rejowski i Jakub Guz. Pierwszy kapitalnie prezentował się w ataku, drugi rządził na przyjęciu.

- Wiedzieliśmy, że czeka nas trudne zadanie - mówi Jakub Guz. – Od kilku lat, nie udało nam się wygrać w Krośnie. W końcu przełamaliśmy niekorzystny bilans. Poza drugim setem, w którym kompletnie „stanęliśmy” prezentowaliśmy się równo i bardzo solidnie. Cieszę się, że pomogłem kolegom wchodząc z ławki. Mamy szeroką kadrę i każdy jest w stanie wnieść coś do zespołu. Dodatkową motywacją było to, że znaliśmy wynik meczu AKS V LO Rzeszów – LUK Politechnika Lublin. Drużyna z Koziego Grodu straciła punkt i powiększyliśmy nad nią przewagę w tabeli do trzech oczek. Dziękujemy kibicom za doping w Krośnie. Stworzyli świetną atmosferę, pomimo, że pokonali długą drogę ze Świdnika.  

W następnym meczu Avia zmierzy się z ostatnim w tabeli PZL Sędziszów Małopolski. Starcie odbędzie się w sobotę, 15 grudnia, na boisku beniaminka. Ostatnim akcentem tegorocznych rozgrywek będą derby z LUK Politechnika Lublin.

Karpaty PWSZ Krosno Glass – MKS Avia Świdnik 1:3 (21:25, 25:17, 22:25, 20:25)

Avia: Misztal, Kurek, Żywno, Czarnecki, Machowicz, Baranowski, Bonisławski (libero) oraz Guz, Rejowski, Zdrojewski, Sajdak

1 set: 2:3, 9:9, 16:16, 17:20, 19:22

2 set: 5:6, 10:10, 14:11, 17:12, 21:13

3 set: 4:7, 10:10, 16:14, 17:19, 21:24

4 set: 4:3, 6:10, 12:16, 16:20, 19:22

poniedziałek, 10 grudzień 2018 10:06

Szukają sprawcy alarmu

Tajemniczy ładunek, przyczepiony do filaru wiaduktu przy ul. Brzegowej postawił na nogi służby ratunkowe. Paczką musiał się zająć patrol saperski.

Policjantów, o sprawie poinformowali pracownicy Straży Ochrony Kolei, którzy w piątek wieczorem, niedaleko torów zauważyli przedmiot z dwoma migającymi diodami. Ładunek przypominający materiał wybuchowy był przyczepiony taśmą do słupa.

- Wszczęto alarm bombowy - mówi Magdalena Szczepanowska, oficer prasowy świdnickiej policji. - Na miejscu pojawiła się straż pożarna, karetka pogotowia, policja oraz patrol saperski, który zajął się podejrzanym przedmiotem. Na szczęście okazało się, że nie ma nic wspólnego z ładunkiem wybuchowym. Nie oznacza to jednak, że postępowanie w tej sprawie jest zamknięte. Trwa śledztwo, mające na celu ustalić wszelkie okoliczności zdarzenia, w tym ewentualnych sprawców.

Mundurowi proszą o kontakt osoby posiadające informacje w tej sprawie. Przekazywać je można do świdnickiej prokuratury (81 469 84 50) lub Komendy Powiatowej Policji (81 749 42 10).  

piątek, 07 grudzień 2018 15:31

Ponad miesiąc przerwy

Piłkarze Avii zakończyli okres roztrenowania po rundzie jesiennej. Na następnych zajęciach spotkają się dopiero w nowym roku. Prawdopodobnie w nieco innym składzie, bo kadra trzecioligowca wymaga kilku przetasowań. Znani są już także pierwsi rywale żółto – niebieskich w zimowych sparingach. Najciekawsi to Legia II Warszawa i Górnik Łęczna.

Świdniczanie wrócą do zajęć 11 stycznia. Do piłkarskiej wiosny będą się przygotowywać na własnych obiektach. Tu też mają zaplanowany obóz dochodzeniowy i większość zimowych sparingów. Podopieczni Tomasza Bednaruka zmierzą się, między innymi z Wisłą Puławy, Orlętami Radzyń Podlaski, Legią II Warszawa, Górnikiem Łęczna i Hetmanem Zamość. Pozostałych rywali poznają wkrótce.

- Dopinamy właśnie plan gier kontrolnych - mówi Tomasz Bednaruk, szkoleniowiec Avii. - W najbliższych dniach poznamy komplet przeciwników, dokładne daty i miejsce sparingów. Może być tak, że wszystkie lub prawie wszystkie rozegramy u siebie.

Pewne jest, że trenerowi trzecioligowca pomagał będzie asystent. Najbliżej tej funkcji jest Rafał Wiącek, z którym Tomasz Bednaruk grał i współpracował w przeszłości. Obaj zaplanują zmiany w kadrze świdnickiej drużyny. Zanim jednak do Świdnika trafią nowi piłkarze, z zespołem będzie się musiało pożegnać kilku graczy. Niektórym z obecnego składu kończą się też kontrakty. Chodzi o czwórkę: Damian Szpak, Piotr Prędota, Kacper Drelich, Mateusz Wołos.

- Wszyscy byli już na rozmowach w sprawie nowych umów – dodaje T. Bednaruk. – Zobaczymy, jaki będzie ich finał. Bez względu na to rozglądamy się za wzmocnieniami. Potrzebujemy świeżej krwi na kilku pozycjach. Chcemy też wypożyczyć niektórych zawodników z naszego zespołu, by ogrywali się w innych drużynach.     

Po rundzie jesiennej Avia zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli trzeciej ligi, grupy czwartej. Do lidera, Hutnika Kraków, traci trzynaście punktów.

sobota, 15 grudzień 2018 10:19

Więcej niż napinanie mięśni

Kulturystyka jest pełna paradoksów. Chodzi w niej o pokazanie piękna ludzkiego ciała, wielu określa ją jednak mianem brzydkiego sportu. Kojarzy się z mięśniami i atletyzmem, a uprawiają ją często ludzie, po których, na pierwszy rzut oka, nie widać, że prężą muskuły na scenie. Tak jest chociażby w przypadku Anny Angelloni-Wójcik ze Świdnika, reprezentantki Polski, na co dzień pedagoga-terapeuty w Środowiskowym Domu Samopomocy.

- Od kiedy uprawia Pani kulturystykę?

- Na siłowni trenuję od czterech lat. Wcześniej przyszło zainteresowanie fitnessem, którego jestem instruktorem. Pierwszy start w zawodach był trzy lata temu. Całkiem szybko się to potoczyło, jak na osobę, która nigdy nie chodziła na w-f.

- Nigdy?

- Miałam duże problemy ze zdrowiem, więc nie pozwolono mi na to.

- Trzy lata startów i już sporo sukcesów na koncie.

- Zaczęło się od trzeciego miejsca w Grand Prix Ossa Hotel 2016. Później dostałam się do kadry narodowej, organizacji PCA. Rok temu pojechałam do Birmingham, gdzie dotarłam do finału zawodów. Wiosną tego roku zajęłam czwarte miejsce w mistrzostwach Polski federacji PCA i drugie WFBB. Kolejny raz powołano mnie do reprezentacji, tym razem na mistrzostwa Europy we Francji. Impreza odbyła się w czerwcu, a ja przywiozłam z niej siódmą lokatę. 14 października, w Siedlcach, przeprowadzono Puchar Polski, na którym wywalczyłam srebrny medal. Za chwilę wybieram się na mistrzostwa świata do Brukseli.

- Jak Pani łączy pracę zawodową z treningami?

- Wstaję po 5 rano. Zaczynam dzień od treningu, później idę na osiem godzin do ośrodka. Wracam na chwilę do domu i znów pakuję się na trening. Do tego dochodzą jeszcze treningi personalne i zajęcia fitnessu. Na dwadzieścia cztery godziny doby, mniej więcej jedną trzecią spędzam aktywnie.

- Przeciętny kibic wyobraża sobie kulturystykę jako wyjście na scenę i naprężenie mięśni. Tymczasem to zdecydowanie więcej.

- Na ocenę składa się kilka elementów. Na scenie prezentujemy nie tylko mięśnie, ale też program obowiązkowy i dowolny. To może być układ, taniec, coś, co zainteresuje sędziów. Ważną rolę odgrywa strój, który potrafi kosztować 2 tys. zł, bo dekorowany jest kamieniami Swarovskiego. Do tego szpilki, fryzura, makijaż.

- Taki trochę wybieg mody…

- Nie do końca. Jesteśmy obciążeni wieloma rygorami, od treningowych, po te tuż przed startem. Na przykład, w tygodniu poprzedzającym zawody piję około 50 litrów wody. To dużo jak na moją wagę, wynoszącą 50 kg. Dwa dni przed wydarzeniem nie przyjmuję już płynów. Robi się tak dla lepszego efektu. Mięśnie stają się wówczas lepiej widoczne.

- Jest Pani silną kobietą?

- Tak, ale znam kulturystów, którzy nie wejdą na trzecie piętro z dwoma zgrzewkami wody. Nie są bowiem w stanie dotlenić tak dużej masy mięśniowej. Ja mam łatwiej, bo oprócz kulturystyki uprawiam fitness, jeżdżę rowerem, biegam. Mam bardzo wysoką wydolność.

- Uprawia Pani mało kobiecy sport…

- Zgadza się, ale spodobał mi się od momentu, gdy pierwszy raz stanęłam na scenie. Pozwolił uwierzyć, że ciężką pracą da się osiągnąć wszystko. Przeszłam drogę od osoby, która była ciężko chora i nie mogła uprawiać sportu, do kogoś, kto potrafi wygrać z dużo młodszymi konkurentkami. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu się podoba to, jak wyglądamy. Stojąc przed jurorami nie czuję się wyjątkowo, bo mam „kaloryfer” na brzuchu. Wolę, gdy jest dwa miesiące po zawodach i ważę kilka kilogramów więcej. Istnieje też ciemna strona kulturystyki, zresztą jak w każdej dyscyplinie sportu. Wynika to z tego, że niektórzy zawodnicy chcą natychmiastowych efektów, bez ciężkiej pracy i odpowiedniej diety. Na mistrzostwach Europy we Francji siedziałam obok kobiety, a do pewnego momentu wydawało mi się, że rozmawiam z… mężczyzną. Dopiero, gdy się rozebrała zobaczyłam, że ma dwuczęściowy strój.

- Jak długo jeszcze planuje Pani starty w zawodach kulturystycznych?

- Chciałabym jeszcze trochę popracować nad swoim ciałem, poprawić kilka wyników. To nie jest łatwe, bo kulturystyka to sport niszowy, w którym zawodnik skazany jest praktycznie wyłącznie na siebie. Trzeba sporo zainwestować w treningi, wyjazdy. Mam 39 lat, ale znam kobiety, które startują nawet w wieku 47. Dużo sił i motywacji daje mi praca zawodowa. Na co dzień spotykam się z ludźmi niepełnosprawnymi. Nam, zdrowym, wydaje się czasem, że mamy ciężko, ale nie możemy się porównywać z chorymi.

Tomasz Filipiuk / fot. arch. A. Angelloni-Wójcik

czwartek, 06 grudzień 2018 12:06

Ilu zawodników, tyle medali

Czternastu zawodników liczyła reprezentacja LKSW Dan Świdnik, która wzięła udział w mistrzostwach Ogólnopolskiej Organizacji Taekwondo ITF. Oprócz niej, w Nałęczowie wystąpili przedstawiciele trzynastu innych klubów.

Świdniczanie przywieźli z turnieju 14 medali. Dwa razy na podium stawali: Kinga Matysiak (złoto w układach, srebro w technikach specjalnych), Jakub Trześniak (złoto w technikach specjalnych, brąz w układach) i Michał Markowski (srebro w układach, brąz w walkach). Krążki z najcenniejszego kruszcu wywalczyli także: Jakub Wojciechowski (układy), Agnieszka Ponieważ (układy), Daniel Cur (walki). Srebrny medal przypadł Danielowi Marciszkiewiczowi (walki), a brązowe Łukaszowi Staińskiemu (techniki specjalne), Marii Skibie (układy), Mateuszowi Budzie (walki) i Pawłowi Wilczopolskiemu (walki).

W tym roku danowcy zaprezentują się jeszcze podczas mikołajkowych zmagań w Łopienniku.  

poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10nast.
Strona 1 z 283