tf - Świdnik - wysokich lotów

środa, 17 październik 2018 11:42

Najlepiej biega po górach

Żeby ukończyć Łemkowyna Ultra – Trail trzeba pokonać 150 km trasę, czyli nieco więcej niż ze Świdnika do Chełma i z powrotem, czyli 375 razy okrążyć bieżnię przy Szkole Podstawowej nr 5. Żeby nie było za łatwo należy to zrobić poruszając się głównie po górzystym terenie, z przewyższeniami sięgającymi blisko 6 tys. metrów. I w czasie nie dłuższym niż 35 godzin. Znamy kogoś, kto nie tylko przekroczył linię mety, ale zrobił to jako pierwszy. Artur Jendrych po raz kolejny udowodnił, że zasługuje na przydomek człowieka z żelaza.

Uczestnicy jednego z najtrudniejszych w naszym kraju ultramaratonów rozpoczęli rywalizację w piątek o północy, w Krynicy. Na starcie mogliśmy zobaczyć wielu obcokrajowców, w tym rekordzistę trasy i ubiegłorocznego triumfatora, Vita Otevrela z Czech. Tym razem jednak to nie on okazał się najlepszy. Morderczy dystans najszybciej pokonał Artur Jendrych z Biegającego Świdnika, który do mety dobiegł po 17 godzinach 2 minutach i 44 sekundach.

- Ten sukces porównałbym do niedawnej wygranej w Iron Runie czy drugiego miejsca w Spartan Race Ultra Beast w Szkocji - mówi Artur Jendrych. Łemkowyna, od tego roku, wliczana jest do cyklu Ultra Trail World Tour, czyli coś w rodzaju pucharu świata w biegach górskich. Wygrać ją jest czymś niesamowitym. Nie było łatwo, bo już na szóstym kilometrze przewróciłem się i mocno stłukłem łokieć oraz stopę. Przez myśl przeszło mi, by się wycofać, ale przecież nie po to przejechałem tyle kilometrów, by zrezygnować. W biegach ultra praktycznie do samego końca nie możemy być pewni co się stanie. Trzeba zachować maksymalną koncentrację. Osiemnaście kilometrów przed metą wyprzedziłem ostatniego z rywali. To dodało mi nowych sił i zmobilizowało do jeszcze większego wysiłku. Końcówkę przebiegłem bardzo szybko, lepiej nawet niż ubiegłoroczny rekordzista trasy.

wtorek, 16 październik 2018 08:44

Pierwsza runda wagi ciężkiej

Już w trzecim meczu sezonu staną naprzeciw siebie dwaj najpoważniejsi kandydaci w walce o pierwsze miejsce w tabeli, czyli MKS Avia Świdnik i LUK Politechnika Lublin. Obie drużyny, w bieżących rozgrywkach siatkarskiej 2 ligi, smakowały jedynie zwycięstw. W sobotę jedna z nich będzie musiała przełknąć gorycz porażki. Trudno wskazać faworyta tego pojedynku. W przedsezonowych sparingach lepsi byli siatkarze z Koziego Grodu, ale w spotkaniach o punkty świdniczanie od dawna nie pozwolili lublinianom wygrać na swoim podwórku.

W sobotę i jedni, i drudzy rozprawili się z rywalami w trzech setach. Politechnika pokonała przed własną publicznością Karpaty Krosno, Avia zwyciężyła PZL Sędziszów Małopolski. Dla ekipy Sławomira Czarneckiego nie był to spacerek. Żółto – niebiescy, momentami wręcz męczyli się z zespołem, który okupuje ostatnie miejsce w stawce.

- Szło nam jak po grudzie - komentuje S. Czarnecki, szkoleniowiec Avii. - Najważniejsze jednak, że zdobyliśmy trzy punkty i nie straciliśmy seta. Nasze problemy pojawiły się od strony mentalnej. Rywale natomiast zagrali bardzo ambitnie.

Trener świdniczan nie musi martwić się o właściwy poziom koncentracji i determinacji jego zawodników w nadchodzących derbach z lublinianami. Te, przed starciem z rywalem zza miedzy, zawsze osiągają maksimum. Mecze Avii z Politechniką, zazwyczaj wchodzą na wysoki poziom siatkarskiego spektaklu, odbiegający od reszty drugoligowych pojedynków. Tak też powinno być i tym razem. Zarówno żółto – niebiescy, jak i podopieczni Macieja Kołodziejczyka, to silniejsze zespoły niż przed rokiem. Więcej zmian zaszło w drużynie z Lublina, która przemeblowała niemal cały skład, ściągając do siebie wielu zawodników z pierwszoligowym doświadczeniem. Świdniczanie wzmocnili się przede wszystkim Rafałem Obermelerem i Pawłem Rejowskim. Ten drugi jeszcze niedawno był jednym z filarów Politechniki, a kibice Avii pamiętają jak trudno było go powstrzymać w ataku.  

Mecz MKS Avia Świdnik – LUK Politechnika Lublin odbędzie się w sobotę, 20 października, o godz. 18.00, w hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 7. Wstęp wolny.

MKS Avia Świdnik – PZL Sędziszów Małopolski 3:0 (25:21, 25:22, 25:18)

Avia: Misztal, Kurek, Żywno, Czarnecki, Machowicz, Obermeler, Bonisławski (libero) oraz Giza, Guz, Sajdak. Rejowski

wtorek, 16 październik 2018 08:08

Odpowie za oszustwa

Zanim wpadł w ręce policjantów udało mu się wyłudzić kredyty na 50 tys. zł i dwa telefony komórkowe od jednego z operatorów popularnej sieci. Przestępcza działalność 54-latka skończyła się w ubiegły piątek w Świdniku.

Sposób działania mężczyzny polegał na oszukiwaniu przez posługiwanie się fałszywymi dokumentami. Kilka razy mu się udało, ale w końcu opuściło go szczęście. Wpadł w jednym ze świdnickich banków, dzięki czujności pracownika placówki oraz pracy mundurowych z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą KWP w Lublinie.

- Zatrzymania dokonali kryminalni z naszego miasta - informuje Elwira Domaradzka, oficer prasowy KPP w Świdniku. - Do aresztu trafił 54-letnie mieszkaniec gminy Wojciechów. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

poniedziałek, 15 październik 2018 10:02

Efekt nowej miotły

Odkąd Tomasz Bednaruk przejął obowiązki pierwszego trenera Avii, jego zespół wygrał wszystkie mecze w lidze i pucharze, nie tracąc przy tym ani jednego gola. Świetna passa trzecioligowca została przedłużona w sobotę, w Daleszycach, przeciwko Spartakusowi. Żółto – niebiescy pokonali gospodarzy 2:0, choć w pierwszej połowie nie zanosiło się na ich zwycięstwo.

W 10 min. gry sędzia podyktował rzut karny po zagraniu ręką przez Piotra Prędotę. Do jedenastki podszedł Mateusz Zawadzki, ale jego intencje wyczuł Adrian Wójcicki. Pierwsza połowa nie obfitowała w zbyt wiele okazji strzeleckich. Miejscowi szukali gola głównie po stałych fragmentach gry, żółto – niebiescy praktycznie nie zagrozili bramce Spartakusa. Inaczej w ich wykonaniu wyglądało drugie czterdzieści pięć minut. Dziesięć minut po wznowieniu na listę strzelców wpisał się Wojciech Białek, który zakończył ładną akcję zespołu. Goście poszli za ciosem i chwilę później wygrywali już różnicą dwóch trafień. Tym razem futbolówkę do siatki wpakował Konrad Kołodziej. Podopieczni Tomasza Bednaruka mieli wszystko pod kontrolą i tylko raz pozwolili gospodarzom uwierzyć, że mogą się do nich zbliżyć. W końcówce spotkania jeden z zawodników Spartakusa trafił piłką w słupek.

- W pierwszej połowie graliśmy za mało agresywnie – mówi Tomasz Bednaruk, trener Avii. – W drugiej zaprezentowaliśmy się zdecydowanie lepiej i zasłużenie wygraliśmy. To nie był dla nas łatwy mecz. Cieszy kolejne zwycięstwo i to, że nie straciliśmy gola. Każda wygrana buduje w nas pewność siebie.

W następnej kolejce świdniczanie podejmą Podlasie Biała Podlaska. Sobotni mecz rozpocznie się o godz. 15.00, na stadionie miejskim przy ul. Sportowej 2 w Świdniku. Wstęp wolny.

Spartakus Daleszyce – MKS Avia Świdnik 0:2 (0:0)

Białek (55’), Kołodziej (60’)

Avia: Wójcicki, Jarzynka, Drelich, Mykytyn, Kołodziej, Lusiusz, Szymala, Maluga (Starok 83’), Koczon, Białek, Prędota (Strug 85’)

Żółta kartka: Lusiusz

Sędzia: Mariusz Myszka (Stalowa Wola)

piątek, 12 październik 2018 14:40

Bezkonkurencyjne

Młode siatkarki MKS Avia potwierdziły dominację na Lubelszczyźnie. W pierwszym turnieju o mistrzostwo naszego województwa wygrały wszystkie spotkania, tracąc zaledwie jednego seta. Zmagania odbyły się w hali sportowej przy Zespole Szkół nr 5 w Lublinie.

W turnieju wzięło udział 16 zespołów. Świdniczanki pokonały w grupie: TKS Tomasovię Tomaszów Lubelski II, UKS Jagiellończyk Biała Podlaska III, UKS Olpimp/SP Poniatowa. Następnie ograły UKS Międzyrzecką Trójką, a w półfinale okazały się lepsze od MKS II LO/UKS Tempo Chełm. W pojedynku o pierwszą lokatę podopieczne Renaty Łapy i Rafała Zarańskiego zwyciężyły TPS Lublin.

Skład młodziczek Avii: Iga Barczewska, Natalia Szkoła, Karolina Bronisz, Karolina Zielińska, Martyna Bielak, Amelia Dejko, Zuzanna Osek, Weronika Kubiś, Wiktoria Wójcik, Julia Flis. 

piątek, 12 październik 2018 10:00

Wystarczyła chwila nieuwagi

Dwa samochody zderzyły się na skrzyżowaniu al. Lotników Polski z ul. Niepodległości. Do zdarzenia doszło około godz. 9.00.

Jak udało nam się ustalić, kierowca citroena, jadąc ul. Niepodległości, chciał skręcić w lewo, w stronę ronda z helikopterem. Prawdopodobnie nie zauważył nadjeżdżającego od strony supermarketu Carrefour opla. Uderzył go w bok, od strony pasażera. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie został ranny. Na miejscu pojawili się policjanci oraz straż pożarna.

W miejscu, w którym doszło do kolizji nie ma utrudnień w ruchu.

czwartek, 11 październik 2018 10:16

Ciekawie w okręgówce

To był najlepszy mecz rezerw Avii w tym sezonie i jeden z lepszych w ostatnim czasie. Żółto – niebiescy, bez trudu wygrali z POM-Iskrą Piotrowice i potwierdzili, że są drużyną z czołówki ligi. Dla gospodarzy strzelali Mateusz Wołos (dwa razy) i Sebastian Plesz.

Podczas sobotniego spotkania kibicom kilka razy ręce same składały się do oklasków. Najczęściej po akcjach, po których świdniczanie zdobywali gole. Tak było chociażby przy trafieniu na 2:0, w 65 min. rywalizacji. Wówczas kontakt z futbolówką miał niemal cały zespół Avii, a wymianę podań zakończył celnym strzałem Mateusz Wołos. Ten sam piłkarz ustalił wynik meczu na dwie minuty przed upływem regulaminowego czasu gry. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył w 37 min. Sebastian Plesz.

- Forma zespołu jest bardzo dobra – komentuje Mateusz Wołos. - Jednym z powodów jest świetna atmosfera panująca w drużynie. Zawodnicy znają się od dawna, pomimo, że jesteśmy młodą grupą. Cieszę się, że grą i bramkami pomagam w odnoszeniu zwycięstw. Trener na pewno ma to na uwadze w kontekście moich występów w pierwszym zespole. 

W jedenastej kolejce Avia II pojedzie na mecz do Bychawy. Starcie z Granitem odbędzie się w sobotę, 13 października, o godz. 15.00.

MKS Avia II Świdnik – POM-Iskra Piotrowice 3:0 (1:0)

Plesz (37’), Wołos (65’, 88’)

Avia II: Długosz, Feret, Jędrych, Radziewicz, Śliwa (Strug 50’), Niewiński, Starok (Olech 81’), Maziarczyk (Wołos 50’), Kozłowski, Dawid Wójcik, Plesz

Paweł Pranagal na ratunek

Świdniczanka ma nowego trenera. Miejsce Tomasza Króla zajął Paweł Pranagal, który przejął zespół po dziesięciu kolejkach. Nowy opiekun beniaminka okręgówki zadebiutował w środę, w zaległym meczu przeciwko liderowi, Orionowi Niedrzwica Duża.

Nie będzie wspominał go ze szczególnym sentymentem. Goście wywieźli z boiska Świdniczanki komplet punktów. Sprawę załatwili w pierwszej połowie, po której prowadzili 2:0. Przy obu bramkach dla Orionu nie popisali się obrońcy i bramkarz miejscowych. Podopieczni Pawła Pranagala odpowiedzieli trafieniem Damiana Rusieckiego, który wpisał się na listę strzelców w 65 min. rywalizacji. Gospodarze uporczywie dążyli do wyrównania, ale nie znaleźli sposobu na sforsowanie obrony przeciwnika.

- Przespaliśmy nieco pierwszą połowę i to się na nas zemściło - mówi Karol Kowalski, kapitan Świdniczanki. - Orion wypracował sobie dwie okazje i je wykorzystał. Szkoda, że w kolejnym meczu pomogliśmy rywalom w zdobyciu gola. Po zmianie stron wyglądaliśmy lepiej, ale nie byliśmy w stanie odrobić strat. Każda zmiana trenera powoduje, że zawodnicy chcą się pokazać, udowodnić, że zasługują na miejsce w składzie. Najbardziej potrzebujemy teraz spokoju, chłodnej głowy, opanowania na boisku. Często za bardzo chcemy i to się obraca przeciwko nam.

W następnym meczu o punkty Świdniczanka podejmie Opolanina Opole Lubelskie. Spotkanie zaplanowano na niedzielę, 14 października, na godz. 11.00.

Świdniczanka Świdnik Mały – Orion Niedrzwica Duża 1:2 (0:2)

Rusiecki (65’) – Kawalec (22’, 24’)

Świdniczanka: Dejko, Kowalski, Bednarek, Dobrowolski, Ziemkiewicz (Litwin 75’), Babiarz (Kaczorowski 65’), Rusiecki (Wilk 70’), Boniecki, Szłapa, Pędlowski (Jeleniewski 55’), Wójcik

środa, 10 październik 2018 09:28

Liczy się drużyna

Nominacja Tomasza Bednaruka na trenera pierwszego zespołu Avii jest jasnym sygnałem, że klub chce postawić na osobę związaną ze Świdnikiem. Popularny „Dziki” ma papiery na to, by nie tylko wyciągnąć zespół z dołka, ale także, a może przede wszystkim, zbudować go na lata. Zaczął obiecująco.

* Kiedy dowiedział się Pan, że zostanie trenerem pierwszego zespołu?

W poniedziałek, 24 października otrzymałem telefon z klubu. Poproszono mnie, bym przed treningiem spotkał się z prezesem i koordynatorem sekcji. Od nich dowiedziałem się, że Dominik Bednarczyk nie pracuje już w Avii, a ja mam go zastąpić. Szybko doszliśmy do porozumienia.

* Prawie rok temu był Pan w podobnej sytuacji, po zwolnieniu Jacka Ziarkowskiego. Poprowadził Pan wówczas żółto – niebieskich zaledwie w kilku meczach.

Wtedy od razu było jasne, że klub szuka nowego szkoleniowca. Teraz powiedziano mi, że to ja otrzymuję szansę. Umówiliśmy się na trzy mecze w lidze. Jeśli zarząd stwierdzi, że zespół poprawił grę, dalej będę z nim pracował. Cieszę się z zaufania, jakim mnie obdarzono. Znam drużynę i wiem, gdzie leżą jej rezerwy.

* W czym zatem trzeba poszukać lepszej gry Avii?

Najpierw musimy sobie wyjaśnić, że nie wszystko za trenera Bednarczyka było złe. W drużynie jest wielu doświadczonych zawodników, ale też młodych, którzy mogą się jeszcze wiele nauczyć. Chcę dać im więcej swobody w ataku, by byli bardziej kreatywni. Z kolei w obronie musimy być zdecydowanie bardziej konsekwentni, odpowiedzialni i pewni siebie. Wymagam dużo od piłkarzy na boisku. Dla mnie najważniejsza jest grupa, nie jednostka. Na boisku jeden za drugiego ma oddać serce. Potrzebujemy wygrania kilku spotkań, by poczuć stabilną formę. Do tej pory niezłe mecze przeplataliśmy słabymi. Jeśli nam się to uda, szybko awansujemy w tabeli.

* Zaczęło się nieźle. Świdniczanie wygrali w pucharze i lidze.

Koncentruję się na każdym najbliższym przeciwniku. Nie zakładam, że zdobędziemy tyle i tyle punktów, w tylu i tylu meczach. Nikogo nie możemy lekceważyć, do każdego spotkania musimy podejść maksymalnie skoncentrowani. 

* Jak drużyna zareagowała na objęcie przez Pana posady trenera?

Nie zauważyłem, by mieli z tym jakiś problem. Wiadomo, że jestem tu od dawna i dobrze znam chłopaków, a oni wiedzą, kim jest Tomek Bednaruk.

* Rozglądał się już Pan za asystentem?

Sam na pewno nie dam rady, tym bardziej, że prowadzę także drużynę rezerw. Nie chcę doprowadzić do sytuacji, że któryś z tych zespołów zaniedbuję. W pierwszej chwili pomyślałem o współpracy z Łukaszem Giereszem, ale nie wiem czy jest aktualnie „do wzięcia”. Trenuje przecież Granit Bychawa, z którym dobrze radzi sobie w okręgówce. Nie zapominam też o szkoleniowcach ze Świdnika. Mamy tu wielu dobrych fachowców.

* Jest ktoś w drugiej Avii, kogo można od razu awansować do pierwszej drużyny?

Dla większości trzecia liga to za wysokie progi. Niestety, tak to obecnie wygląda. Nie oznacza to jednak, że nie ma zawodników, którzy dobrze rokują. Czas pokaże jak się rozwiną.

wtorek, 09 październik 2018 11:07

Zgarnęli pełną pulę (foto)

Pierwszy mecz w lidze i od razu pokaz siły. Siatkarze żółto – niebieskich pokonali przed własną publicznością jednego z faworytów rozgrywek – PWSZ Karpaty Krosno Glass. Goście ugrali w Świdniku jednego seta, w pozostałych wyraźnie odstawali od gospodarzy. W barwach Avii wystąpili Paweł Rejowski i Rafał Obermeler, którzy dołączyli latem do drużyny.

Kibice dumy lotniczego miasta zastanawiali się w jakiej formie są ich ulubieńcy. W sparingach przed sezonem nie było zbyt wielu powodów do optymizmu, ale gry kontrolne rządzą się swoimi prawami. Jeśli mieli jakiekolwiek wątpliwości co do dyspozycji świdniczan, szybko o nich zapomnieli. Już w premierowej odsłonie meczu miejscowi narzucili przeciwnikom swój styl gry. Odrzucili ich od siatki zagrywką, kilka razy złapali blokiem. W kolejnym secie, w ich poczynania wkradło się jednak rozluźnienie. Wykorzystali to goście, którzy zwyciężyli do 22. I na tym skończyły się dobre wiadomości dla ekipy z Krosna. W partiach numer 3 i 4 żółto – niebiescy całkowicie zdominowali wydarzenia na boisku, momentami prezentując formę jak z play-off. W ataku błyszczał Marcin Kurek, w obronie Dariusz Bonisławski.

- Drużyna zasługuje na pochwałę, bo zagrała dobre zawody – mówi Marcin Kurek, kapitan Avii. – Zwycięstwo na pewno nas podbuduje na kolejne spotkania. Trener ma komfort pracy, dysponując szeroką kadrą. Każdy z czternastki może wnieść coś dobrego w nasze poczynania. Przed nami pojedynek z PZL Sędziszów, a potem derby z LUK Politechnika. Dobrze, że oba mecze zagramy przed własną publicznością.

Sobotnie starcie MKS Avia Świdnik – PZL Sędziszów Małopolski rozpocznie się o godz. 17.00, w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 7. Wstęp wolny.

MKS Avia Świdnik – PWSZ Karpaty Krosno Glass 3:1 (25:15, 22:25, 25:14, 25:17)

Avia: Misztal, Kurek, Żywno, Czarnecki, Machowicz, Obermeler, Bonisławski (libero) oraz Guz, Rejowski, Baranowski

I set: 5:4, 12:9, 17:12, 20:13, 22:15

II set: 1:4, 5:5, 12:10, 17:17, 20:23

III set: 4:4, 6:8, 11:9, 15:10, 18:11

IV set: 8:3, 9:5, 14:7, 17:9, 20:13  

wtorek, 09 październik 2018 09:44

Drugi komplet Bednaruka

Pod wodzą Tomasza Bednaruka piłkarze Avii wygrali dwa mecze w lidze i jeden w pucharze. W niedzielę pokonała skromnie Sołę Oświęcim, spychając rywali na ostatnie miejsce w tabeli i pozbawiając Wojciecha Skrzypka posady trenera. Żółto – niebiescy nie zachwycili w starciu z outsiderem, ale znów zagrali konsekwentnie z tyłu i nie stracili gola. Trzy „oczka” zapewniło im trafienie Wojciecha Białka.

- To będzie ciężkie spotkanie. Goście potrafią dobrze operować piłką, są wybiegani i już nie raz pokazali, że mogą urwać punkty faworytom – mówił przed pierwszym gwizdkiem arbitra szkoleniowiec świdniczan. Nie pomylił się. Przez 90 minut to goście dłużej utrzymywali się przy futbolówce, momentami spychając Avię do głębokiej defensywy. Zabrakło im jednak pomysłu na przełamanie dobrze zorganizowanej obrony żółto – niebieskich. A ci wykorzystali jedną z kilku dogodnych okazji pod bramką Kaisa Al-Aniego. W 41 min. Krystian Mroczek przejął piłkę w środku pola, idealnie zagrał do Wojciecha Białka, który nie dał szans młodemu bramkarzowi Soły na skuteczną interwencję. Wynik do przerwy utrzymał się także po zmianie stron, choć gospodarze, w kilku sytuacjach, powinni lepiej zachować się pod bramką oświęcimian. Największe zagrożenie stwarzali po stałych fragmentach gry i dośrodkowaniach z bocznych sektorów boiska. Po jednej z takich akcji w słupek strzelił Daniel Koczon. W doliczonym czasie meczu Adrian Wójcicki wyciągał nawet piłkę z siatki, po uderzeniu Eryka Ceglarza, ale gol nie został uznany, bo wcześniej jeden z jego kolegów z drużyny faulował przeciwnika.

- Cieszy nie tylko wygrana, ale też fakt, że znów zagraliśmy na zero z tyłu – podsumowuje T. Bednaruk. – Mówiłem zawodnikom, by byli cierpliwi, a w końcu uda się zdobyć bramkę. Po przerwie rywale praktycznie nam nie zagrażali. Szkoda, że nie strzeliliśmy na 2:0 i nie zapewniliśmy sobie spokoju w końcówce.

Zwycięstwo nad Sołą żółto – niebiescy okupili stratą dwóch podstawowych piłkarzy. W Daleszycach, przeciwko Spartakusowi, nie wystąpią Sebastian Głaz i Krystian Mroczek. To zawodnicy odpowiedzialni w dużej mierze za kreowanie gry. Drugi z wymienionych jest także najlepszym strzelcem trzecioligowca. Bednaruk, prawdopodobnie wystawi za nich Konrada Kołodzieja i Daniela Koczona. W sobotę okaże się czy manewr był skuteczny. Już dziś wiadomo jednak, że o punkty będzie ciężko. Spartakus, przed własną publicznością przegrał tylko raz w tym sezonie (1:3 z Motorem Lublin), a potrafił zremisować z takimi zespołami jak Stal Rzeszów czy Podhale Nowy Targ. Początek sobotniej potyczki o godz. 15.00.

MKS Avia Świdnik – Soła Oświęcim 1:0 (1:0)

Wojciech Białek (41’)

Avia: Wójcicki, Jarzynka, Drelich, Mykytyn, Lusiusz, Głaz, Szymala (Kołodziej 77’), Mroczek, Maluga, Białek, Prędota (Koczon 88’)

Żółta kartka: Głaz, Jarzynka, Mroczek

Czerwona kartka: Głaz (dwie żółte)

Sędzia: Jakub Moskal (Kielce)

Widzów: 400

poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10nast.
Strona 1 z 277