• Slajd Wirtualny Spacer
  • Repertuar
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • SH
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Zdrowy Świdnik
  • Idzie sobie Grześ...
sobota, 12 listopad 2016 10:05

Połączyłem zainteresowania

Napisał 

Matematyka to wciąż jeden z najmniej lubianych przedmiotów szkolnych. Jaki dział sprawia najwięcej kłopotów, co zrobić, żeby nauka nie była stresująca i dlaczego warto znać „królową nauk”, opowiada Piotr Lembowicz, prowadzący świdnicki oddział Międzynarodowej Szkoły Matematyki 2plus2.

- Dlaczego otworzył Pan szkołę o takim profilu?

- Zauważyłem, że jest zapotrzebowanie na matematykę, ponieważ obecny poziom wiedzy z tego przedmiotu jest bardzo niski. Skończyłem zarządzanie i marketing, gdzie jednym z przedmiotów była właśnie matematyka. Nigdy nie miałem z nią problemów. Rozumiałem ją, udzielałem nawet korepetycji. Zawsze chciałem też prowadzić własną działalność gospodarczą, więc gdy nadarzyła się okazja, połączyłem oba zainteresowania. Pierwszą placówkę uruchomiłem 4 lata temu w Lublinie, a dwa lata później w Świdniku. W ubiegłym roku otworzyłem oddział w Puławach. W sumie mamy ponad 100 uczniów.

- Dlaczego lekcje albo zajęcia uzupełniające w szkołach publicznych nie są już wystarczające?

- Jest kilka przyczyn. Najważniejszą jest to, że godzina lekcyjna w tradycyjnej szkole trwa 45 minut. Klasy są duże, na jednego nauczyciela przypada nieraz 25 uczniów. Niektórzy zajmują się tylko tymi zdolniejszymi, dla innych mają mniej czasu. W Szkole Matematyki 2plus2 prowadzimy zajęcia w grupach 3-, maksymalnie 4-osobowych, więc siłą rzeczy każdemu poświęcamy więcej czasu. W pierwszej kolejności nadrabiamy zaległości w materiale, a te sięgają nieraz wiedzy, którą należało opanować w szkole podstawowej. Pracujemy także nad bieżącym materiałem, przygotowujemy podopiecznych do sprawdzianów, kartkówek, testów. W trakcie zajęć nauczyciele siedzą w ławce obok uczniów, dzięki temu znika wrażenie wywyższania się. Poza tym, dziś sporo uczniów chodzi na zajęcia pozalekcyjne. Mogą wtedy odpocząć od komputera, dowiedzieć się czegoś nowego, podciągnąć z jakiegoś przedmiotu, no i poznać nowych ludzi.

- Kto może zapisać się na zajęcia?

- Osoby, które wymagają pomocy w nadrobieniu zaległości z matematyki. Przykładowo licealiści nieraz mają problemy z materiałem przerabianym w gimnazjum, a nawet w podstawówce. Lekcje kierujemy też do matematycznych prymusów, którzy nudzą się w szkole i chcą robić coś ponad program. Zanim rozpoczniemy naukę, słuchacze rozwiązują test poziomujący, który sprawdzi co potrafią, a co muszą nadrobić. W grupach są osoby w różnym wieku i każda z nich ma indywidualny tok nauki. Zdarzają się uczniowie z równoległej albo nawet tej samej klasy, wtedy jest możliwość przerabiania tego samego materiału. Ale często jest tak, że rówieśnicy są na różnym poziomie i nie sposób uczyć ich tego samego.

- Jaki dział matematyki jest dla Waszych słuchaczy najtrudniejszy?

- Najmłodsi mają problemy z ułamkami. Są też uczniowie, którzy nie mają wyobraźni przestrzennej i ciężko jest im narysować figurę w rzucie równoległym na płaszczyźnie. Gimnazjaliści i uczniowie szkół średnich zmagają się z trygonometrią, ciągami i układami równań.

- Jak zachęcacie swoich podopiecznych do nauki?

- Mówimy im, że matematyka nie jest straszna. To łatwy przedmiot, wystarczy tylko pomyśleć logicznie i wszystko dokładnie policzyć. Niektórzy mówią, że trzeba znać wzory na pamięć, ale to nie ma sensu. Jeśli nauczymy się, jak je wyprowadzać, poradzimy sobie z każdym zadaniem. A jak zachęcić do nauki? Z dziećmi uczymy się poprzez gry i zabawy, rozwiązujemy też proste zadania, żeby mogły zobaczyć, na czym to wszystko polega. Staramy się przerobić z nimi materiał do przodu, dzięki temu nie mają problemów z matematyką w szkole. Starszym pokazujemy, że znajomość tego przedmiotu bardzo przyda im się w dorosłym życiu.

- Dlaczego warto poznać królową nauk?

- Jeśli ktoś chce iść na studia techniczne, informatyczne albo ekonomiczne, musi znać ten przedmiot. Niedługo z wielu zadań wyprą nas roboty, tak jak dzieje się to teraz w Japonii. Możliwe, że za 50 lat bezrobocie sięgnie 30%, bo w pracy zastąpią nas maszyny. Ale zanim to się stanie, ktoś musi je skonstruować, zaprogramować. Już teraz widać, że rynek pracy jest bardzo otwarty na osoby specjalizujące się w przedmiotach ścisłych.

- Pana największy sukces?

- Fakt, że uczniowie są zadowoleni, że poprawiają oceny i nie boją się już matematyki. Cieszą mnie zadowoleni rodzice, którzy chętnie polecają szkołę znajomym. Jednak za swój największy sukces uważam to, że udało mi się znaleźć odpowiednią kadrę, stworzyć dobre warunki nauki, po prostu zbudować szkołę od zera.

Agata Flisiak

Czytany 616 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0643
  • mural-3
  • mural-5
  • DSC_0587
  • DSC_0622
  • DSC_0645
  • DSC_0561
  • DSC_0559
  • dsc_0036
  • mural-4
  • DSC_0586