Uczą i bawią - Świdnik - wysokich lotów

poniedziałek, 26 wrzesień 2016 08:48

Uczą i bawią

Napisała 

Lubią je duzi i mali. Nie potrzebują prądu i baterii, więc można zabrać je w podróż. Planszówki, memo, gry karciane i puzzle przeżywają swój renesans. Z domów przeniosły się do szkół, urzędów, firm i instytucji. O tym, jak powstają i co sprawia, że każdy chce rozegrać nimi pojedynek, opowiadają Ada i Hubert Kramarzowie, właściciele firmy Gamble Sp. z o.o., specjalizującej się w tworzeniu autorskich gier i tablic dydaktycznych.

- Co było impulsem do rozpoczęcia działalności?

Ada Kramarz: Kiedy nasza córka chodziła do przedszkola, rozchorowała się i miesiąc spędziła w domu. Lubiła grać, więc żeby się nie nudzić, wymyślała własne rozgrywki. Z małą pomocą narysowała pierwszą planszę o podróży w kosmos. Jej pomysłowość zainspirowała nas, by zająć się planszówkami zawodowo. Do dziś podrzuca nam różne pomysły i jest naszym najważniejszym testerem.

Hubert Kramarz: Otwierając firmę, musieliśmy zmierzyć się z tym, co w klasycznych grach jest najbardziej kłopotliwe. Były duże, w twardych opakowaniach, przez co niewygodne do noszenia w dziecięcym plecaku. Córka nieraz skarżyła się, że nie może zabrać ich do przedszkola albo na spotkanie z koleżankami. Trzeba było wymyślić coś, żeby format planszy nie stanowił już problemu i żeby zabawka nie straciła swoich walorów.

- Pamiętacie swoje pierwsze zamówienie?

H.K.: Otrzymaliśmy je zaledwie 4 miesiące po rozpoczęciu działalności. Zwróciła się do nas firma z Katowic, z prośbą o przygotowanie spersonalizowanej gry planszowej jako prezentu dla ich najważniejszych klientów. Stworzyliśmy wówczas „Pomocnika Świętego Mikołaja”. Wyprodukowaliśmy ponad 70 sztuk.

- Do kogo kierujecie ofertę?

A. K.: Nasze produkty zamawiają firmy, instytucje, jednostki samorządowe, fundacje, ale też osoby prywatne. Poza tym, z gier chętnie korzystają nauczyciele, którzy chcą w przystępny sposób wytłumaczyć uczniom jakieś zagadnienie. Zgłaszają się do nas z tematem, a my wymyślamy rozgrywkę karcianą albo planszową. W ten sposób przygotowaliśmy, na przykład „Piotrusia” ze zdjęciami ptaków. Karty są wykorzystywane na lekcjach dla klas 1-3 szkół podstawowych.

H. K.: Mieliśmy też propozycję przygotowania gry planszowej na prezent urodzinowy dla pracownika jednego z banków. Jego osoba miała być główną postacią w grze. Niestety, zamówienie pojawiło się na kilka dni przed imprezą urodzinową, więc musieliśmy z niego zrezygnować, ze względu na zbyt krótki czas realizacji. Jest to jednak fajny przykład na planszówkę z dowcipem, którą mogą zlecić nam klienci.

- Podkreślacie, że Wasze produkty są używane w szkołach jako materiały dydaktyczne.

A. K.: Współpracujemy z jednostkami oświatowymi i kładziemy duży nacisk na to, żeby nasze prace bawiły dzieci, ale też uczyły. Tak powstało „Drabinkowe Abecadło”, które wspomaga naukę alfabetu.

H. K.: Poza tym, w przypadku dzieci w wieku szkolnym, pojawia się też kwestia współżycia w grupie. Zasadą każdej gry, czy to kierowanej do dorosłych, czy do dzieci, jest działanie w dużej społeczności. Dwóch albo czterech graczy musi usiąść przy stole i nauczyć się ze sobą współpracować. A nie jest to łatwe. Rozegranie partii uczy też zdrowego współzawodnictwa i radzenia sobie z ewentualną przegraną.

- Jak przebiega proces powstawania gry?

A. K.: Zaczynamy od pomysłu, hasła, wokół którego ma skupiać się cały projekt. Wymyślamy, co można zrobić w grze, jaki powinna mieć format i szatę graficzną. Ustalamy zasady, instrukcje, rodzaje pionków i kostek. Tworzymy też kilka różnych wariantów, ze względu na poziom trudności i czas trwania rozgrywki. W ciągu kilku lat, opracowaliśmy już pewien schemat, którego się trzymamy. Grający musi wiedzieć, że walczy o jakiś bonus, ale że może też trafić na przeszkodę, na przykład cofnięcie się o kilka pól albo powrót na metę. Kiedy wszystko jest gotowe, przychodzi pora na testy. Gramy całą rodziną i wtedy okazuje się, co trzeba zmienić albo poprawić.

- W życiu zawodowym gry to Wasz konik. Czy prywatnie także je lubicie?

H. K.: Kochamy je i gdy tylko mamy czas, gramy z córką albo znajomymi. Nasze spotkania często kończą się długimi rozgrywkami, bo ktoś ciągle domaga się rewanżu. Obecnie najchętniej gramy w Monopoly Deal albo Scrable.

Po pełną ofertę firmy zapraszamy na www.webgamble.eu oraz www.centrumedukacji24.pl.

Agata Flisiak

Czytany 303 razy