Zawsze blisko klienta - Świdnik - wysokich lotów

niedziela, 10 lipiec 2016 09:06

Zawsze blisko klienta

Napisała 

Przetrwała wiele dziejowych wiraży i gospodarczych zwrotów. Kiedyś monopolista, dziś próbuje, jak równy z równym, walczyć o klienta z innymi sieciami. Świdnicka Powszechna Spółdzielnia Spożywców Społem obchodzi w tym roku 40-lecie istnienia. Z tej okazji rozmawiamy z jej prezesem Antonim Dejko.

- 40 lat to długi żywot dla spółdzielni?

- Istnieją spółdzielnie z dłuższym stażem. Świdnik jest jednak młodym miastem, zatem 40 lat to dla nas całkiem niezły wynik. Nasza spółdzielnia powstała dokładnie 1 lipca 1976 roku. Funkcję prezesa pełnię dopiero od 1 kwietnia 1990 roku. Wcześniej stanowisko to zajmował Wiesław Madej.

- Tamte lata to zupełnie inne oblicze handlu…

- To prawda. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Kiedyś Społem było monopolistą. W Świdniku, nikt poza nami, nie handlował artykułami spożywczymi, z wyjątkiem dwóch sklepów Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska.

- Historia „Społem” w Świdniku to bogata historia nierozerwalnie splątana z najważniejszymi wydarzeniami dziejowymi naszego kraju.

- Zgadza się. Na przełomie 1974/75 roku władza dokonała zmian administracyjnych kraju, które odcisnęły piętno na handlu spożywczym, oddanym spółdzielczości. Od połowy dekady, na artykułach spożywczych obowiązywały nieduże, stałe marże. Natomiast w sklepach handlujących „przemysłówką”, marże były dosyć wysokie i to one zapewniały rentowność. Niestety, coraz bardziej odczuwalny był brak towarów. Pod koniec lat 70. wprowadzono system kartkowy. Społeczeństwo do dziś ma odczucie, że reglamentacja to sprawka Społem, chociaż nie mieliśmy z tym nic wspólnego. Wraz z nadejściem zmian ustrojowo- gospodarczych, na początku lat 90. nadeszły gorsze czasy dla spółdzielczości. Wypowiedziano nam wszystkie lokale w mieście. Okazało się, że Społem dzierżawiło obiekty handlowe od spółdzielni mieszkaniowej bądź miasta. Szybko staraliśmy się je wykupić. Obecnie, na 8 sklepów, z których 7 handluje artykułami spożywczymi, dzierżawimy tylko 2 placówki. Część naszych lokali wynajmujemy nawet innym podmiotom, na przykład bankom.

- Jeden produkt Społem stale opierał się dziejowym zawirowaniom. Odkąd pamiętam, wasz chleb cieszył się zawsze dużym popytem, nie tylko w Świdniku…

- Od lat prowadzimy piekarnię, która słynie z dobrej jakości pieczywa. Wprawdzie jego cena nie jest niska, ale gwarantujemy najwyższą jakość. Podstawowe pieczywo produkujemy metodami tradycyjnymi, systemem trójfazowym, który wymaga czasu. To inaczej niż konkurencja, która sprzedaje pieczywo dopiekane z półproduktów głęboko mrożonych. Stale wprowadzamy nowe artykuły, które cieszą się wzięciem, szczególnie mam na myśli chleby czysto żytnie, z dodatkiem żurawiny, śliwek. W roku ubiegłym wprowadziliśmy do produkcji chleb bez mąki, wyłącznie z ziaren. Jest dosyć drogi - 40 dkg kosztuje ponad 7 zł, ale wyjątkowo posmakował klientom. Oprócz pieczywa podstawowego produkujemy również tzw. galanterię piekarską, czyli artykuły ciastkarskie.

- Jak sobie radzi Społem w obecnej rzeczywistości, w której dominują ogromne sieci handlowe i dyskonty z obcym kapitałem?

- Rzeczywiście, duży udział w handlu mają sieci zagraniczne, oblegane przez ludzi głównie w weekendy. To wygląda jak rytuał. Ale u nas też są promocje. Aby przyciągnąć klientów zaczęliśmy współpracować z innymi spółdzielniami w kraju. Jako jedni z pierwszych, przystąpiliśmy do ogólnopolskiej karty klienta Społem, w ramach której oferowaliśmy pięcioprocentowe rabaty. Teraz zmieniliśmy ten system. Nie dajemy upustu od razu przy zakupie, tylko proponujemy zbieranie punktów. Na przykład, za uzbieranie 300 punktów, oferujemy kupon na 20 zł, natomiast za 500 punktów - 50 zł. wydaliśmy ponad 6600 takich kart, z czego aktywnych jest około 5400. Widać, że klienci są zadowoleni, bo w ubiegłym roku wydaliśmy kupony na prawie 150 tys. zł. Największy udział w sprzedaży na kartę ma sklep „Ziarenko”, przy ul. Kosynierów, gdzie obroty z tego tytułu sięgają niemal 60 procent. Włączyliśmy się również do programu Rodzina3+, pilotowanego przez Urząd Miasta. Rodziny wielodzietne, również mają u nas zniżki. Żeby nie zostać w tyle, współpracujemy z Krajową Agencją Handlową, która rozprowadza wybrane artykuły z własną marką, specjalnie produkowane dla Społem. Takich artykułów jest w naszych sklepach około 100. W trzech placówkach można również podczas zakupów wypłacić gotówkę. Sprzedajemy też doładowania do telefonów. W „Berlinku”, podczas zakupów można, nie wychodząc z obiektu, odwiedzić zakład fryzjerski, firmę ubezpieczeniową, dorobić klucze.

- Kim jest wasz potencjalny klient?

- Sieć sklepów Społem obejmuje wszystkie dzielnice miasta. Nasze ekspedientki znają swoich klientów, często z imienia i nazwiska. Mieszkańcy robią zakupy, ale i chcą porozmawiać, zwierzyć się z kłopotów, pochwalić swoimi radościami. Najwięcej klientów mamy w wieku ponad 50 lat. Przyzwyczaili się do nas i czują sentyment do placówek. Drugą grupę stanowią bardzo młodzi ludzie, a najrzadziej zaglądają do nas klienci w średnim wieku. 

- Sukces w handlu to praca zespołowa. Jak ocenia Pan swoją kadrę pracowniczą?

- Obecnie zatrudniamy od 95 do 100 osób. Prawie wszystkie mają umowę o pracę, a więc i poczucie stabilności zawodowej. Załoga jest doświadczona, chociaż w ostatnim okresie była spora rotacja. Pracują u nas zarówno osoby młode, ale też oferujemy przeróżne szkolenia dla starszych pracowników. Skorzystaliśmy na przykład z dotacji Powiatowego Urzędu Pracy, dla osób po 50. roku życia. Z tego tytułu otrzymaliśmy dotację unijną w wysokości 102 tys. zł. Prawie wszystkie sklepy są skomputeryzowane. Wszystkie dane spływają na bieżąco, znamy zapas towarów w poszczególnych placówkach. Nie leżą więc długo na półkach. Pracownicy są zdyscyplinowani, a to nasz największy kapitał.

- Czego życzyć spółdzielni z okazji jubileuszu?

- Aby trwała, rozwijała się, nie odczuwała braku pracowników i klientów. Ostatnio głośno mówi się o wprowadzeniu ustawowego zakazu handlu w niedzielę. Popieram tę inicjatywę. Niedziela jest dniem odpoczynku, również od zakupów. Życzyłbym tego sobie i innym. Poza tym Społem jest nierozerwalnie związane z miastem, a to są naczynia połączone. Im lepiej wiedzie się miastu, tym lepiej my się mamy i odwrotnie. Pomagamy mieszkańcom, na przykład, przekazując pieczywo do Kuchni im. Brata Alberta, sponsorując przeróżne uroczystości i wydarzenia. Wspieramy przedszkola, stowarzyszenia sportowe. Ktokolwiek się do nas zwróci o pomoc, nigdy nie odmawiamy.

słs

Czytany 213 razy