Uczę zdrowego stylu życia - Świdnik - wysokich lotów

poniedziałek, 25 lipiec 2016 08:40

Uczę zdrowego stylu życia

Napisał 

Iwona Prażmo zawsze wiedziała, że życie zawodowe chce związać z medycyną i udzielaniem pomocy chorym. Szkoła średnia i studia pomogły jej odkryć, jaką pracę chciałaby wykonywać. Dziś jest dietetykiem i prowadzi poradnię Nutri Health.

- Skąd wzięło się u Pani zainteresowanie dietetyką?

- Mama dbała o to, żebyśmy jedli warzywa, owoce, chleb razowy zamiast pszennego. To była pierwsza rzecz, która na mnie wpłynęła. Zawsze wiedziałam, że chcę zajmować się zdrowiem, że interesuje mnie funkcjonowanie organizmu człowieka. W liceum wybrałam profil biologiczno-chemiczny, później natomiast zaczęłam studiować biochemię. Nie do końca wiedziałam, co chcę robić dalej, ale stwierdziłam, że jest to nauka, którą powinni znać wszyscy specjaliści zajmujący się medycyną. Stanowi podstawę, której znajomość na pewno zaowocuje. Podczas studiów w Londynie w końcu wyklarowało się, że chcę zająć się dietetyką. Wróciłam do Polski i tu dokończyłam studia.

- Kiedy zaczęła Pani myśleć o własnej poradni?

- To pragnienie pojawiło się razem z myślą, żeby zająć się dietetyką. Własny gabinet to moje marzenie i cieszę się, że udało się je spełnić. Po studiach założyłam rodzinę. Urodziłam dwójkę dzieci, więc przez 3 lata nie mogłam pracować. Mimo to, ten okres wykorzystałam bardzo aktywnie. Nie czułam, że odpoczywam od zawodu, bo w każdej wolnej chwili czytałam artykuły, książki, słuchałam nagrań, brałam udział w wirtualnych szkoleniach i charytatywnie prowadziłam pacjentów. To był dla mnie ważny czas, bo studia nie uczą wszystkiego. Prawdziwą wiedzę zdobywa się dopiero po ich zakończeniu, na własną rękę. Gdybym zaczęła pracować od razu, nie miałabym tyle czasu, by się szkolić. Przy dzieciach mi się to jakoś udało i bardzo się z tego cieszę.

- Jak wygląda pierwsza wizyta u dietetyka?

- To bardziej spotkanie zapoznawcze. Widzę pacjenta, rozmawiam z nim i staram się wyszukać przyczyny problemu, z którym się do mnie zgłosił. Zawsze zlecam też odpowiednie badania. Czasami niezbędne jest też badanie na nietolerancję pokarmową, bo coraz więcej osób zgłasza się z problemami układu trawiennego. Pacjent otrzymuje też rozbudowany kwestionariusz, który ma za zadanie bardzo skrupulatnie wypełnić, pisząc nawet to, co wydaje mu się nieistotne. Natomiast na drugie spotkanie umawiamy się tydzień później. W tym czasie pacjent prowadzi dzienniczek żywieniowy, w którym spisuje wszystko, co zjadł. Przynosi wyniki badań i wypełniony formularz. Mam już pogląd na sytuację i mogę przygotować jadłospis i zalecenia.

- W trakcie diety także są spotkania kontrolne?

- Później spotykamy się co drugi tydzień albo co miesiąc, w zależności od tego, jak pacjent sobie radzi i czego potrzebuje. Są osoby, które potrzebują częstszych wizyt, bo muszą czuć, że ktoś nad nimi czuwa. Inni wolą spotykać się rzadziej. Niemniej jednak konsultacje kontrolne są bardzo ważne. Niektórzy tego nie rozumieją. Myślą, że wystarczy jedna wizyta i wszystko jest jasne. Ja jednak nie jestem w stanie stwierdzić, jak dany organizm zareaguje na dietę. Często w jej trakcie wychodzą różne rzeczy, których się nie domyślałam albo które pacjent przemilczał. Dlatego kontrole są tak istotne. Podczas takiej wizyty wprowadzam modyfikacje diety, oceniam dzienniczek żywieniowy, bo jadłospis, który przygotowuję jest tylko przykładem, jak powinno się odżywiać. Pacjent musi nauczyć się kontrolować posiłki i je komponować. Powinien słuchać swojego organizmu i odczytywać te wszystkie sygnały. Bardzo ważny jest też moment wyprowadzenia z diety. Wiele osób wraca wtedy do dawnego stylu życia, przez co pojawia się efekt jojo.

- Wciąż panuje przekonanie, że z pomocy dietetyka korzystają tylko osoby odchudzające się. Dla kogo powstała poradnia?

- Większością osób, rzeczywiście kieruje chęć pozbycia się zbędnych kilogramów. Jednak okazuje się, że ponad połowa z nich nie traci na wadze, ponieważ zmaga się z jakąś chorobą. Dlatego moim zdaniem, jest to głównie poradnia dla osób chorych, mimo, że oni sami nie widzą powiązania między przewlekłą chorobą a tyciem. Nie mam w poradni ani jednej osoby, która byłaby całkowicie zdrowa. Zresztą, nadwaga i tusza też jest chorobą. Mam też parę pacjentek, które nie wiedzą, jak odżywiać się podczas karmienia piersią. Poza tym, chcą, żeby ich dzieci od najwcześniejszych lat jadły zdrowo.

- Podkreśla Pani, że nabieranie wagi może świadczyć o tym, że jesteśmy chorzy. Kiedy powinniśmy zastanowić się, czy nadwaga nie jest spowodowana tylko niezdrowymi przekąskami?

- Już sam problem z tyciem świadczy o tym, że coś złego dzieje się z organizmem człowieka. Każda choroba czy schorzenie ma swój początek na poziomie komórkowym. Nie pojawia się z dnia na dzień, tylko rozwija przez dłuższy czas. Najpierw pojawiają się zaburzenia procesów metabolicznych, które tworzą przyjazne dla choroby środowisko. Trudności z odchudzaniem mogą świadczyć o tym, że problemy z metabolizmem dopiero się pojawiły albo, że już jesteśmy chorzy. Najczęściej okazuje się, że pacjent cierpi na Hashimoto albo insulinooporność, ale nie został jeszcze zdiagnozowany.

- W jaki sposób zmiana sposobu odżywiania się może wpłynąć na przebieg choroby?

- Można powiedzieć, że dieta leczy, aczkolwiek jest to proces, który trwa długo. Dietą uderzamy w przyczynę. Najpierw muszą zmienić się wszystkie procesy metaboliczne, które zostały zaburzone. To wymaga czasu i poświęcenia ze strony pacjenta, ale gwarantuję, że przyniesie rewelacyjny efekt. Mam pod opieką pacjentki, które chorują na Hashimoto. Jest to choroba, która będzie im towarzyszyć całe życie, ale dzięki odpowiedniemu odżywianiu wprowadziłyśmy ją w remisję. Dzięki temu zniknęły jej objawy, które są najbardziej uciążliwe. Podobnie jest w przypadku insulinoodporności, która jest stanem przedcukrzycowym. Jeśli pacjent nie zmieni swoich nawyków żywieniowych, to prędzej czy później zachoruje na cukrzycę. Dieta ma więc wielkie znaczenie w leczeniu i profilaktyce. Dzięki niej walka o zdrowie jest skuteczniejsza.

Agata Flisiak

Czytany 296 razy