Coś więcej niż praca - Świdnik - wysokich lotów

sobota, 30 lipiec 2016 13:15

Coś więcej niż praca

Napisał 

Pracuj i obsługuj tak, jakbyś sama chciała być obsługiwana - tak brzmi dewiza Anny Parchety-Fabian, kosmetologa i podologa, właścicielki Centrum Urody i Stylizacji Paznokci. W wywiadzie opowiada o pierwszych krokach stawianych w zawodzie, swoich ambicjach i o tym, dlaczego praca daje jej tak dużo satysfakcji.

- Od czego zaczęła się Pani przygoda z kosmetologią?

- Moja mama zawsze bardzo o siebie dbała, a ja brałam z niej przykład. W podstawówce miałam przez to problemy. Byłam wprawdzie najlepszą uczennicą w klasie, ale malowałam paznokcie, co było zabronione. Ojciec musiał biegać do szkoły ze zmywaczem… Pierwszą profesjonalną stylizację paznokci zrobiła mi pewna Rosjanka, kiedy byłam jeszcze w liceum. Bardzo chciałam nauczyć się takiego zdobienia. Skończyłam kurs w Łodzi. Na studiach dorabiałam ozdabiając paznokcie i wykonując zabiegi na stopy. Jeździłam do domów klientek z małą torebką, w której znajdował się cały mój warsztat. Pracowałam też w zakładzie kosmetycznym i uczęszczałam do studium kosmetycznego. Później otworzyłam gabinet. W międzyczasie skończyłam kosmetologię, dermatologię estetyczną i podologię medyczną. Moją wielką pasją były również zwierzęta. Ukończyłam Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie. Po studiach próbowałam pracować w zawodzie, w warszawskim zoo, jednak kosmetyka wygrała.

- Strasznie tego dużo, ale widać, że praca daje Pani wiele radości.

- Nie traktuję jej jak przymusu. Nie przychodzę do salonu myśląc, że muszę odbębnić kilka godzin. To moja pasja, dzięki której mam na chleb. Klientki widzą, jak się rozwijam. Cieszą się, gdy wprowadzam coś nowego. Kieruję się taką dewizą… pracuj i obsługuj tak, jakbyś sama chciała być obsłużona. Dbam o czystość gabinetu, bo też chciałabym przyjść do miejsca, gdzie jest sterylnie, korzysta się z jednorazowych narzędzi i gdzie jest autoklaw. Zależy mi, żeby panie czuły się tu bezpiecznie. Zresztą, ja sama też chcę czuć ten komfort.

- Z jakich usług możemy skorzystać w centrum?

- Mamy bardzo szerokie spektrum. Podstawą jest stylizacja paznokci i podologia, czyli doraźna pielęgnacja medyczna stóp, która pomaga uporać się z bólem, grzybicą, wrastającymi paznokciami czy stanami zapalnymi. Prowadzimy też terapię cukrzycową. Są działy: dłonie, kosmetyka, pielęgnacja twarzy. Zajmujemy się również kosmetologią, makijażem permanentnym, stylizacją rzęs i wizażem.

- Od czerwca, oferta salonu wzbogaciła się.

- Wprowadziłyśmy depilację laserową. Latem szczególnie polecam kwasy medyczne. To także nowość w naszym gabinecie. Są to odpowiednio skomponowane kwasy ze specjalnym składem, które przygotowują skórę na słońce. Po tym zabiegu można skorzystać z solarium albo opalać się na słońcu. Od września ruszymy z nowym działem - ciało. Będą zabiegi, masaże relaksacyjne, kształtujące sylwetkę.

- Klasyka czy kolory? Jakie stylizacje paznokci są teraz modne?

- Kiedyś królował kicz. Klientka przychodziła i mówiła, że musi być widać, że ma zrobioną stylizację. Nosiło się długie paznokcie, bardzo kolorowe, pstrokate, tzw. „Russian style”. Zresztą, nadal ściągamy ze Wschodu, bo tam powstają najpiękniejsze paznokcie. Teraz jest jednak troszeczkę inaczej. Paznokieć jest delikatniejszy, łagodniejszy, a kolor bardziej stonowany. Niewiele mam pań, przy których mogę poszaleć. Większość decyduje się na jeden kolor. Wolimy też krótsze, bardziej naturalne paznokcie w kształcie migdału albo owalu. Taka stylizacja to też dobre rozwiązanie dla osób, których paznokcie są słabe albo mających nawyk obgryzania. Nakładając masę akrylową, chronimy je przed uszkodzeniami. Nie niszczą się i nie rozmiękają pod wpływem wody.

- W jakim kierunku chciałaby Pani pójść dalej?

- Chciałabym rozwinąć dział makijażu permanentnego. Nie jest jeszcze zbyt powszechny, bo ceny są wysokie, ze względu na koszty barwnika, igieł, urządzenia i szkolenia. Myślę, że gdyby były bardziej przystępne, zdecydowałoby się na niego wiele pań. Jest to również sposób na rekonstrukcję. Niektóre kobiety nie mają brwi, bo wcześniej nieprawidłowo je pielęgnowały. Fajnie byłoby im je przywrócić, żeby nie musiały domalowywać ich kredką, która się rozmazuje. Albo zanikające usta, bo ktoś się oparzył. Bardzo bym chciała, żeby makijaż permanentny przeszedł w pigmentację medyczną. Pięknie wygląda zrekonstruowana brodawka, właśnie makijażem permanentnym. W ten sposób usuwane są też plamy z bielactwa, minimalizowane blizny po poparzeniach twarzy.

- Ciągnie Panią do medycyny?

- Może trochę… Ale robię tylko to, co jest w zakresie kosmetologa. Nie wchodzę w kompetencje lekarza. Dzięki temu współpracuję z dermatologami ze Świdnika i Lublina. Wiedzą, że nie zrobię niczego, co mogłoby zaszkodzić klientkom. Wręcz zdarza się, że panie przychodzą do mnie ze skierowaniem do podologa, którym też jestem.

- Ma Pani dużo zajęć. Co pozwala Pani odpocząć od pracy?

- Syn, którego urodziłam pół roku temu i rodzina. Kiedyś było tak, że gdy wracałam do domu, cały czas myślałam o pracy. Teraz jest inaczej. Po zamknięciu centrum, poświęcam się najbliższym.

Centrum Urody i Stylizacji Paznokci znajduje się przy ul. Cisowej 27/20. Czynne od poniedziałku do piątku, w godz. 9.00 – 19.00 oraz w soboty, w godz. 8.00 – 14.00.

Agata Flisiak

 

Czytany 387 razy