Spełniamy marzenia dzieci - Świdnik - wysokich lotów

czwartek, 26 maj 2016 08:28

Spełniamy marzenia dzieci

Napisała 

Basen z kulkami, zjeżdżalnie, bezpieczne klocki. Na ścianach kolorowe, uśmiechnięte koty, rybki, żarówki. Gdy przekracza się próg Centrum Zabaw „Świetlik”, od razu czuje się, że jest to miejsce, w którym najważniejsze są dzieci. O tym, jakie atrakcje czekają na najmłodszych, opowiada Justyna Woźniak, która pomaga mężowi w prowadzeniu centrum.

- Skąd pomysł na bawialnię?

- Od dwunastu lat pracuję z maluchami. Zaczynałam od żłobków i zajęć z dziećmi niepełnosprawnymi. Uwielbiałam to. Skończyłam pedagogikę przedszkolną i rehabilitację, właśnie z myślą o pracy z najmłodszymi. Pojawił się pomysł, by założyć coś własnego. Poza tym, obiecałam to mamie, która bardzo mi kibicowała. Jestem zadowolona z tej decyzji i tego, jak to miejsce funkcjonuje. Naszą docelową ofertą jest organizowanie imprez urodzinowych. Rodzice nie mają teraz czasu, by urządzać przyjęcia. Wolą zlecić to komuś, poza domem. Podczas urodzin nasze animatorki mogą przygotować zabawy dla dzieci, na przykład z chustą Klanza, malować twarze czy zorganizować zawody. Dla każdego solenizanta robią też piniaty, według pomysłu dziecka. Jesteśmy tu dla nich i jeśli możemy spełniać ich marzenia, robimy to.

- Pomieszczenie jest bardzo kolorowe i ozdobione rysunkami.

- Wszystkie namalował mój bardzo dobry przyjaciel i myślę, że świetnie się sprawdził. Podobają się pociechom i rodzicom. Każdy zwraca na nie uwagę, bo przecież, jeśli pomieszczenie ma być przeznaczone dla dzieci, musi być kolorowe.

- Czym kierowała się Pani, wybierając poszczególne konstrukcje.

- Reakcją moich dzieci, gdy jeździliśmy w podobne miejsca. Zjeżdżalnie i baseny z piłeczkami dawały im dużo radości, więc stwierdziłam, że to najlepsza inwestycja. Poza tym, po tylu latach pracy z maluchami wiedziałam już, co jest dla nich najfajniejsze. Zdawałam sobie sprawę, że konstrukcje muszą być przede wszystkim bezpieczne i kolorowe, żeby dzieciaki wesoło się bawiły.

- Oprócz basenu czy zjeżdżalni, najmłodsi mogą skorzystać z wielu innych atrakcji.

- Zainwestowaliśmy w mini siłownię, gdzie dzieci mogą poćwiczyć na bieżni, rowerku albo steperze. Widzą w domu, jak ćwiczą ich rodzice i sami też chętnie to robią. Wiedzą, że sport to zdrowie. Na początku, gdy uruchomiliśmy siłownię, był szał. Wszyscy chcieli spróbować, ustawiali się w kolejki. Teraz znają już te sprzęty i „na spokojnie” z nich korzystają. Siłownia dostosowana specjalnie do dzieci, jest rzadko spotykana na lubelskich placach zabaw „pod daszkiem”, co pozwala nam się wyróżnić. Oprócz tego, jest też sala kinowa i do grania na Xbox- ie w gry ruchowe. Zorganizowaliśmy tę salę, ponieważ potrzebowaliśmy miejsca, w którym maluchy mogłyby odpocząć po 2,5 godzinnym szaleństwie. Podczas urodzin zazwyczaj dużo biegają, skaczą. Rodzice nie chcą, by zgrzane wychodziły na dwór, a dzięki niej mogą ochłonąć. Oglądają krótkometrażowe bajki, jedzą popcorn, wyciszają się. Mamy miękkie, bezpieczne klocki, z których dzieci budują cuda. Chłopcy chętnie rozgrywają też fantastyczne mecze pluszową piłką. Bramki budują właśnie z miękkich klocków.

- Dla dzieci w jakim wieku przeznaczony jest „Świetlik”?

- Przede wszystkim, dla maluchów chodzących, ponieważ konstrukcja jest przeznaczona dla wieku 3+. Oczywiście, rodzice mogą przyprowadzić także młodsze dzieci. Dla nich mamy specjalne namioty albo basenik, do którego przesypujemy piłki. Dzieci poniżej 3 roku życia nie wpuszczamy jednak na konstrukcję, bo nie jest dla nich bezpieczna. Są na niej wysokie schodki i istnieje niebezpieczeństwo, że maluch prześlizgnie się przez szczelinę.

- Co najmłodsi mówią o tym miejscu?

- Podoba im się. Nawet nie chcą, by rodzice zostawali z nimi, co dziwi niektórych dorosłych. Gdy nadchodzi koniec zabawy, jest problem by zabrać dzieci do domu. Płaczą, lamentują, uciekają na konstrukcję, z której nie chcą zejść… Myślę, że lubią tu przychodzić.

- Czy w najbliższym czasie pojawią się jakieś nowe atrakcje?

- Myślimy nad wakacjami. Dzwonią rodzice pierwszaków, że bardzo chcieliby, żeby coś w centrum zorganizować. Myślę, że zrobimy półkolonie, dwa tygodnie w lipcu i dwa tygodnie w sierpniu. Podobne „drzwi otwarte” zorganizowaliśmy dwa lata temu. Wychodziliśmy z dzieciakami na place zabaw, bawiliśmy się w podchody. Dzieci były zadowolone. W tym roku mamy pomysł na zajęcia plastyczne i kulinarne, podczas których przygotują sałatki. Chcemy, żeby to było coś atrakcyjnego, przy czym, maluchy nie będą się nudzić.

Agata Flisiak

Czytany 277 razy