W rytmie disco - Świdnik - wysokich lotów

sobota, 07 luty 2015 12:31

W rytmie disco

Napisała 

Klub Impuls to jeden z najchętniej odwiedzanych lokali w naszym mieście. Można tu nie tylko dobrze zjeść, pobawić się z dzieckiem, czy wyszaleć na weselu. Świdnicki klub postawił ostatnio na rozrywkę, wprowadzając dancingi, dyskoteki oraz koncerty. O planach na 2015 rok opowiada Tomasz Cichosz, właściciel Impulsa.

- Będziemy starać się pozyskać nowych klientów ze Świdnika – zdradza Tomasz Cichosz. - Chcemy, by wiedzieli, że nie muszą jechać do Lublina, bo tu też jest dobre miejsce do zabawy. Skupimy się przede wszystkim na dyskotekach, ale także na organizacji imprez plenerowych i cateringu.

- Dlaczego zdecydował się Pan na otworzenie dyskoteki?

- Świdnik to specyficzne miasto. Nie ma tak naprawdę miejsca, gdzie młodzi, ale i dojrzali ludzie mogliby się pobawić. Dlatego staram się zapełnić tę niszę. Początkowo organizowaliśmy dancingi, które cieszyły się powodzeniem wśród osób po trzydziestce. W styczniu ruszyliśmy z dyskotekami, by także młodzi mieli własne miejsce do tańca. Decyzja wymagała gruntownej analizy, gdyż pamiętam o niepowodzeniach świdnickich lokali, które zamykano po niepożądanych incydentach. Aby uniknąć podobnych wydarzeń, wprowadziliśmy pewne zasady. Wpuszczamy osoby, które ukończyły 24 lata, prowadzimy selekcję. Na pewno nie wejdzie nikt pod wpływem narkotyków czy alkoholu. Nad imprezą czuwa ochrona, a w klubie zainstalowaliśmy monitoring, żeby goście czuli się bezpieczniej. Mamy nadzieję, że będą nas odwiedzać osoby, które chcą się bawić, a nie wszczynać bójki. Odbyły się dwie dyskoteki i wszystkim bardzo się podobały. Na kolejną zarezerwowano już połowę stolików.

- Czy dancingi i dyskoteki będą odbywać się cyklicznie?

- Dancingów nie organizujemy w czasie postu. Zwykle odbywają się w lutym, marcu, październiku i listopadzie. Najbliższy zaplanowaliśmy na 14 lutego i już wyprzedaliśmy wszystkie bilety. Zastanawiamy się też, czy nie organizować jednego lub dwóch dancingów w miesiącu, w okresie wakacyjnym. Ale na pewno nie będzie to impreza cykliczna. Jeśli chodzi o dyskoteki, to chcielibyśmy, aby odbywały się co piątek. Nauczymy świdniczan, że nie muszą nigdzie wyjeżdżać, żeby się zabawić.

- Czuje Pan oddech konkurencji na plecach?

- Jeżeli chodzi o jakość, to naszą konkurencją są wyłącznie kluby w Lublinie. W Świdniku powoli coś się zaczyna dziać w mniejszych lokalach. Niektóre z nich eksperymentują, ale oprócz naszej dyskoteki, nie ma podobnych imprez na taką skalę.

- Jak przyciągacie gości?

- Nie promujemy się w tradycyjny sposób, czyli poprzez plakaty. Wszystko dzieje się za pośrednictwem Facebooka. Ludzie po prostu sami przekazują sobie wiadomości. Pierwszy post przeczytało 4 tysiące osób, a drugi już 20 tysięcy. I nie były to osoby tylko ze Świdnika, ale też z Lublina. Na pewno nie będziemy ogłaszać się w Lublinie, żeby ściągnąć tamtejszych klubowiczów. Jeśli goście ze Świdnika przyjdą do nas i będą się dobrze bawić, to zaproszą tu znajomych z Lublina i okolic.

- Zabawę prowadzi profesjonalny didżej. Czy w klubie znajdzie się miejsce dla prawdziwych instrumentów?

- Zastanawiamy się nad małymi recitalami i koncertami niszowymi. Już teraz pojawiają się pytania o koncerty bluesowe, jazzowe, szanty czy poezję śpiewaną. Czyli takie, na które przychodzi specyficzna grupa osób. Jeśli to się uda, to prawdopodobnie ruszymy z koncertami w czwartki, albo soboty.

- To bardzo fajny pomysł, bo w Świdniku brakuje takich miejsc.

- Chcielibyśmy, żeby każdy koncert był inny, tak jak dyskoteki. Za każdym razem przygotowujemy nowy repertuar. Graliśmy już muzykę klubową oraz retro, z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

- Mówi Pan, że wiele osób pyta o możliwość zagrania koncertu. Czy są to tylko świdniccy muzycy?

- Na początku, na pewno będziemy promować lokalnych artystów. Oczywiście, jest też zainteresowanie ze strony muzyków z terenu województwa, a nawet spoza. Rozmawialiśmy z takimi zespołami jak: Coś tak O, Whiski czy DrGree. Jesteśmy w trakcie umawiania koncertu z zespołem z Poznania, na który już teraz chce przyjść około 50 fanów.

Rozmawiała Agata Flisiak

Czytany 948 razy