• rodzinka
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • SH
  • Idzie sobie Grześ...
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • Slajd Wirtualny Spacer
wtorek, 17 marzec 2015 08:40

Samochody okiem kobiety

Napisał 

Wulkano Perfect to serwis z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem, specjalizujący się w wymianie oraz sprzedaży ogumienia. Od lat ceniony jest nie tylko przez klientów, ale i przez największe firmy oponiarskie w Polsce. O swojej pracy opowiada Agnieszka Szabała, współwłaścicielka serwisu.

- Czy samochody zawsze były Pani pasją?

- Nigdy nie były moim konikiem. To, że pracuję w tej branży, wynika z tego, jak potoczyło się moje życie. W 1982 roku teść założył firmę, w której kilka lat później zaczął pracować mój mąż, Andrzej. Obserwowałam jak rozwija się działalność, a gdy okazało się, że potrzebują kogoś do pomocy w pracach biurowych i księgowości, dołączyłam do zespołu. Z biegiem lat, wdrożyłam się w tę tematykę, wychodząc z założenia, że jeśli się czegoś podejmujesz, to powinieneś znać to od podszewki.

- Na pewno spotkała się Pani z opinią, że to męski biznes. Pracując w serwisie, słyszała Pani że to nie jest praca dla kobiet?

- Początkowo klientami serwisu byli panowie. Dbali o wymianę opon w swoich samochodach, ale i w autach żon oraz pojazdach służbowych, na przykład samochodach ciężarowych. Bardzo łatwo przychodziła mi nauka zasad tej branży, jednak mężczyźni często nie chcieli ze mną rozmawiać.

- Zwyciężały stereotypy?

- Tak. Gdy odbierałam telefon, słyszałam, że klienci wolą rozmawiać z mężczyzną. Na początku bardzo mnie to drażniło, bo chciałam się wykazać. Z czasem doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli ktoś koniecznie chce rozmawiać z panem, trzeba mu to umożliwić. Teraz wszystko się zmieniło. Coraz rzadziej spotykam się z takim stereotypowym myśleniem, ponieważ kobiety są bardziej doceniane w dziedzinie mechaniki samochodowej. Przyjeżdżają dobrymi samochodami i mają bardzo dużą wiedzę na ich temat. Coraz częściej pracują też w serwisach.

- Wulkano Perfect jest częścią sieci Euromaster, która co roku zleca przeprowadzenie badań jakości świadczonych usług. W ubiegłym roku, po raz trzeci osiągnęli Państwo najwyższy wynik w kraju.

- Euromaster to znana na całym świecie sieć, która zrzesza dużo serwisów. Część z nich to ich własność, pozostałe przedsiębiorstwa franczyzowe, takie jak nasz serwis. To, że znajdujemy się w tej sieci, pozwala nam się rozwijać. Kiedyś zajmowaliśmy się wyłącznie wymianą opon. Teraz wykonujemy usługi dodatkowe, takie jak wymiana oleju czy klocków hamulcowych. Mamy też możliwość szkolenia naszych pracowników. Bycie częścią sieci Euromaster łączy się też z corocznymi audytami, które weryfikują jakość usług świadczonych przez Wulkano Perfect. Od trzech lat mamy najlepszy wynik w całej Polsce, co bardzo nas cieszy. Staramy się, żeby nasz klient został odpowiednio obsłużony. Wykonujemy wszystko według ustalonych zaleceń.

- Konkurują Państwo z innymi firmami, które prosperują pod szyldem Euromaster?

- W Polsce działają 73 serwisy. Oprócz nas, w województwie lubelskim, znajdują się warsztaty w Łukowie i Puławach. Sieć stara się tak dobierać partnerów, żeby nikt nie musiał ze sobą konkurować. To dla wszystkich bardzo dobre rozwiązanie, bo możemy postawić na jakość wykonywanej usługi. Jeśli z kimś konkurujemy, to raczej z małymi wulkanizacjami, w których pracuje jedna osoba. Takim miejscom jest po prostu łatwiej się utrzymać, bo nie ponoszą tak dużych kosztów działalności jak my.

- Wśród profesjonalistów cieszą się Państwo doskonałą opinią. A co przyciąga do was tradycyjnych użytkowników czterech kółek?

- Nasze nastawienie. Po prostu lubimy swoją pracę. Osoby, które do nas przyjeżdżają wiedzą, że wykonujemy ją z pełnym zaangażowaniem. Mają pewność, że jeśli zlecą nam zadanie, zostanie ono dobrze wykonane i dlatego chętnie do nas wracają. Mamy bardzo duże grono stałych klientów oraz osób, które przyjechały do nas z polecenia.

- Serwis ulokowany jest w trudnym do prowadzenia przedsiębiorstwa miejscu, bo na ulicy Piaseckiej. Przebudowa zweryfikowała odbiorców waszych usług?

- Kiedy rozpoczęła się budowa, nie było łatwo. Samochody stały w ciągłych korkach, więc ciężko było do nas dojechać. Zamknięto zjazdy i trzeba było nauczyć się poruszania drogami serwisowymi, przez co niektórzy klienci mylili drogę i trafiali do Piask. Kierowaliśmy ich przez telefon, tłumaczyliśmy, w który wjazd trzeba wjechać. Dziś nasi stali klienci, wiedzą już jak znaleźć naszą firmę. Paradoksalnie, dojazd z Lublina nie stanowi teraz żadnego problemu. Niestety, trudniej jest nam dotrzeć do klienta, który wjeżdżał „prosto z ulicy”. Jego właściwie nie ma. Jesteśmy od niego odcięci ekranami, które bardzo nam przeszkadzają. Naszej firmy po prostu nie widać. Musimy przypominać o sobie poprzez reklamę. Wiele firm zlokalizowanych przy ulicy, upadło z powodu jej przebudowy. Na szczęście nam udało się tego uniknąć. Razem z mężem, jesteśmy z natury osobami, które łatwo się nie poddają. Jeśli natrafiamy na jakiś problem, staramy się go rozwiązać i iść do przodu.

Agata Flisiak

Czytany 1265 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0560
  • DSC_0579
  • DSC_0587
  • dsc_0043
  • mural-5
  • dsc_0586
  • DSC_0567
  • mural-2
  • mural-4
  • DSC_0622
  • DSC_0643