• Załatw sprawę w Urzędzie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • SH
  • Zdrowy Świdnik
  • rodzinka
  • Repertuar
wtorek, 24 luty 2015 09:32

Nowa szansa dla chorych

Napisał 

Blisko od miesiąca działa w naszym mieście Centrum Medyczne Alergopneuma. Jego szefem jest dr n. med. Marek Michnar, który opowiedział nam o planach zespołu tworzącego centrum.

- Dlaczego zdecydowaliście się Państwo zainwestować w Świdniku?

- Trochę w tym przypadku, albo i palca Bożego, ponieważ najpierw szukaliśmy miejsca w Lublinie. Od siedmiu lat mamy tam przychodnię, która pęka w szwach. Dlatego postanowiliśmy znaleźć coś większego, ale ceny za lokale okazały się zaporowe. Padło więc pytanie: a dlaczego nie w Świdniku? W końcu przyjeżdża do nas ze Świdnika sporo pacjentów. W Urzędzie Miasta dowiedzieliśmy się, że do sprzedania jest barak o powierzchni 400 metrów kwadratowych. Na mapce wyglądał całkiem nieźle, był blisko szpitala. Oczywiście wychodziliśmy z założenia, że nakłady na jego remont będą znacznie mniejsze niż pokazała rzeczywistość. Ale skoro powiedziało się „a”, to trzeba dojść do „z”. Po dwóch latach dotarliśmy do finału.

- Zdaje się, że nie był to jednak koniec „schodów”…

- Niestety, nie udało się zdobyć kontraktu z NFZ, ani środków unijnych na inwestycję. Czasem mam wrażenie, że nadal żyjemy w głębokim socjalizmie. Dla przykładu, publiczne szpitale dostają dofinansowanie przekraczające 90 procent wartości inwestycji, a my, placówka prywatna, nie dostaliśmy ani grosza. Próbowaliśmy przenieść część kontraktu z NFZ z Lublina do Świdnika, ale okazało się to niemożliwe. Najbliższa kontraktacja usług medycznych odbędzie się w drugiej połowie 2016 roku. Do tego czasu jesteśmy zmuszeni funkcjonować jako przychodnia prywatna.

- Zostało po tym wszystkim jeszcze trochę optymizmu? 

- Pewnie, że tak. Mamy przecież spory zespół dobrych lekarzy specjalistów. Chcemy go jeszcze rozszerzyć. Nawiązaliśmy kontakty z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej, dla których planujemy wykonywać usługi specjalistyczne.

- Na razie nie widać w przychodni tego, co zdaje się, lekarze lubią najbardziej, czyli kolejek pacjentów.

- Prywatna służba zdrowia rządzi się nieco innymi prawami niż publiczna. Owszem, można spotkać kolejki pacjentów do znanych nazwisk lekarskich, ale nie jest to regułą. Pamiętam zabawny przypadek, kiedy pewien pacjent, po wejściu do gabinetu, powiedział: doktorze, przyszedłem prywatnie i nie dam się zdiagnozować w ciągu paru minut, jak poprzednik. Odparłem, że tamtemu panu, stałemu pacjentowi, wypisywałem tylko receptę, a my możemy siedzieć w gabinecie do woli.

- W jakiej specjalności wykonuje Pan zawód lekarza?

- Jestem pulmunologiem i alergologiem. To dosyć wąska specjalizacja, wymagająca przede wszystkim doskonałego wywiadu i wielu specjalistycznych badań. Przyznam, że czasem czuje się jak doktor House poszukujący źródła schorzenia.

- Czy w ofercie macie Państwo specjalności dotychczas niedostępne w Świdniku?

- Owszem. Należą do nich poradnie leczenia bólu, onkologiczna, naczyniowa. Dość uboga była do tej pory pulmunologia. Wzbogacimy ofertę leczenia chirurgicznego i ortopedii dziecięcej. Dysponujemy również aparaturą, której do tej pory nie było w Świdniku. Pozwoli ona na przykład, na polisomnograficzne badanie bezdechu, dolegliwości, która bywa lekceważona, chociaż może być źródłem nadciśnienia lub nawet udaru mózgu. Możemy takie badania przeprowadzać bez konieczności hospitalizacji pacjenta. Planujemy również rozwinąć badania endoskopowe. Generalnie dysponujemy ośmioma gabinetami konsultacyjnymi, trzema diagnostycznymi… jest ich prawie trzy razy tyle, co w centrum w Lublinie.

- Czym zajmuje się Pan w wolnym czasie?

- Nie mam jakiegoś sprecyzowanego, jedynego hobby. Spotykam się czasem z kolegami z roku. Ten lubi motocykle, tamten polowanie albo wędkarstwo… Ja większość czasu spędzam w pracy. W wolnej chwili poczytam książkę, wypiję kawę z żoną. Jestem członkiem wspólnoty neokatechumenalnej. Lubię też kulturę żydowską. Podziwiam sposób, w jaki naród ten widzi świat i w jaki, we wspólnocie, potrafił przetrwać całe wieki diaspory. Myślę, że Żydzi i Polacy wiele sobie nawzajem zawdzięczają. Lubię poznawać nowych ludzi. Często zdarza nam się rodzinnie wyjechać za granicę. Nie szukam wtedy „wypasionych” hoteli, bo trudno tam o prawdziwy kontakt. Ojciec powtarzał mi zawsze: rób w życiu to, co ma sens, czyli to, co służy tobie i innym. Myślę, ze to, co robimy teraz w Świdniku, ma sens.

Jan Mazur

 

 

 

 

Czytany 2830 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0586
  • DSC_0603
  • dsc_0036
  • mural-6
  • mural-4
  • mural-7
  • mural-1
  • DSC_0561
  • DSC_0617
  • dsc_0043
  • DSC_0611