• SH
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Repertuar
  • rodzinka
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Zdrowy Świdnik
niedziela, 18 styczeń 2015 09:45

Sprzedawcy marzeń

Napisał 

Każdy z nas marzy o wyjeździe do magicznego zakątka, w którym czeka moc atrakcji, piękna, słoneczna pogoda i egzotyczne jedzenie. Jakie miejsca mile wspominają osoby, które sprzedają marzenia oraz jak przygotować się na wyprawę w nieznane, opowiadają Izabela Wójcik i Renata Pokorny-Guz, właścicielki biura podróży Blue Holidays.

- Mają Panie serca podróżniczek?

Renata Pokorny-Guz: Całe życie spędziłam na walizkach. Zawsze podróżuję, ciągle jestem w ruchu. Jako nastolatka, bardzo lubiłam zwiedzać, więc gdy otworzono granice, nic nie stało już na przeszkodzie, by realizować swoje pasje. Początkowo zwiedzałam świat z zespołem tanecznym, w trakcie studiów jeździłam do pracy. Stopniowo łapałam bakcyla, bo chęć poznawania i ciągłość zmian miałam we krwi.

- Można powiedzieć, że prowadzi Pani cygańskie życie…

R. P.-G.: Tak, ale nie ukrywam, że potrzebuję też stabilizacji. Lubię spokój, ale zawsze gdzieś mnie ciągnie. Uważam, że podróżowanie to cudowny sposób na życie, który uczy i odkrywa nieznane. Mówi się, że podróże kształcą i zdecydowanie się pod tym podpisuję. Powodują, że człowiek staje się bardziej tolerancyjny i otwarty na innych. Jest wyrozumiały wobec inności, akceptuje odmienne kultury i rozumie, że nie wszędzie jest tak, jak w Polsce. Taki styl życia niweluje przekonanie, że Europa jest pępkiem świata. Gdy znajdziemy się poza nią, poznajemy innych ludzi i kulturę, którą tworzą. Izabela Wójcik: Ja natomiast uprawiam turystykę wakacyjną. Wtedy wyjeżdżamy całą rodziną i pokazuję dzieciom, jak wygląda inny świat. Jednak frajdę sprawiają mi też wycieczki do ciekawych miejsc poza sezonem.

- Podróżowanie łączy się z nieustannymi zmianami. Mają Panie miejsce, do którego lubią wracać?

I. W.: Nie przywiązuję się do miejsc. Uważam, że fajnie zobaczyć coś nowego. Jest tyle miast, które warto poznać, dlatego szkoda tracić czas na powroty do tych, które już się widziało. - I tym się różnimy – zaznacza Renata Pokorny-Guz. – Ja wracam, jeżeli mnie coś zachwyci. Gdy wyjeżdżam gdzieś na krótko i coś mnie zainteresuje, to mam ochotę na więcej. Wracam do tego samego miejsca, ale za każdym razem odkrywam je na nowo. Chętnie jeżdżę do Włoch, bo uwielbiam kulturę śródziemnomorską. Zachwycają mnie małe miasteczka, które znajdują się z dala od turystycznych szlaków. Są bardzo kameralne, odkrywa się je samemu, a kuchnia, której można tam spróbować jest niesamowita. Takie miejsca smakują najlepiej.

- Mówi się, że biura podróży sprzedają marzenia. Dokąd chciałyby Panie wyjechać?

I. W.: Bardzo chciałabym zwiedzić Azję, bo nigdy nie miałam okazji być w tamtej części świata. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam pojechać. R. P.-G.: Wydaje mi się, że żadna z nas nie marzy o jednym miejscu. To, że pasjonujemy się podróżami i jesteśmy ciekawe świata sprawia, że chcemy zobaczyć więcej i wzbogacać swoją wiedzę. Przy naszej działalności fakt, że mamy w sobie chęć podróżowania i poznawania kultur powoduje, że zarażamy tym naszych klientów.

- Praca w branży turystycznej sprawia, że wyjazdy zagraniczne są wręcz koniecznością.

I. W.: Dużo rozmawiamy z klientami i wiemy, że chcą, by o Grecji czy Hiszpanii opowiedział im ktoś, kto był w tych miejscach. Oczywiście, każdy odbiera je inaczej. Uwielbiam Egipt, a wiele osób korzystających z naszych ofert, nie chce nawet słyszeć o tej części Afryki. Uważają, że ten kraj jest dziki i po prostu się go boją. - Ale ten lęk wypływa czasami z nieznajomości – dodaje Renata Pokorny-Guz. - Jeśli coś jest nam dalekie i obce, odczuwamy przed tym strach. Trzeba spróbować to oswoić. Naszym zadaniem jest nie tylko sprzedawanie ludziom ofert i pokazywanie, co warto zobaczyć, ale przede wszystkim, łamanie stereotypów. I. W.: Wszędzie może zdarzyć się coś niebezpiecznego. Wszystko zależy od sytuacji, w jakiej się znajdziemy. Pamiętajmy jednak, że goście zagranicznych hoteli są bardzo dobrze chronieni. Byłam w Egipcie, gdy wybuchły tam zamieszki. Gdyby nie to, że stale utrzymywałam kontakt z rodziną, która została w Polsce, nic bym o tym nie wiedziała. Te wszystkie groźne sytuacje dzieją się w centrum, z dala od miejscowości wypoczynkowych, które są doskonale zabezpieczone.

- Są jednak turyści, którzy wolą podróże z plecakiem, poza kurortem…

I. W.: Oczywiście. Jest to łatwiejsze w kraju europejskim. Natomiast w egzotycznych zakątkach trzeba się bardziej pilnować i zwracać uwagę na bezpieczeństwo.

- Jak od strony technicznej przygotować się na zagraniczne wczasy?

R. P.-G.: Dziś świat stoi przed nami otworem. Jeśli ktoś wybiera się do krajów europejskich, raczej nie zabiera ze sobą rozmówek polsko-angielskich. Ponad 80 procent ludzi, nawet tych starszych, zna język angielski, więc nie czują się wyobcowani. Gdyby jednak takie osoby się zdarzyły, mogą liczyć na pomoc rezydenta. Natomiast osoby, które choć trochę znają język, dobrze sobie radzą. Wypożyczają samochody na miejscu, podróżują. W pewnym sensie sami zapewniają sobie bezpieczeństwo, bo potrafią się porozumieć z obcokrajowcami. Drugą stroną medalu są ubezpieczenia turystyczne, takie jak: ubezpieczenia na wypadek zachorowania czy sytuacji losowych, które klient ma zagwarantowane przez biuro. Niektórzy sami o to dopytują, podczas wizyty w biurze, innych natomiast informujemy o tym. W tej chwili każdy organizator wycieczek ma obowiązek ubezpieczyć turystę, bo wynika to z ustawy o usługach turystycznych.

- Co roku media informują też o tym, że polscy turyści utknęli za granicą, bo biuro podróży ogłosiło upadłość.

R. P.-G.: Teraz turyści są ubezpieczani również na wypadek takiej sytuacji. Na organizatora wycieczek są ustawowo narzucane gwarancje bankowe, będące formą ubezpieczenia. Wiąże się to z dużymi kosztami, dlatego w ciągu ostatnich dwóch lat rynek biur turystycznych został mocno zweryfikowany. Obecnie zostały duże biura z tradycjami i renomą, są w stanie otoczyć klienta ochroną. Dzięki temu ludzie mogą bezpiecznie podróżować i mają pewność, że nic im się nie stanie.

- Wyjeżdżając na urlop, warto też zapoznać się ze zwyczajami panującymi w danym państwie, aby nie popełnić faux pas. Klienci pytają na co uważać?

R. P.-G.: Rzadko zwracają na to uwagę. Dopiero, gdy rozmowa schodzi na temat kultury, możemy się z nimi podzielić drobnymi uwagami. A takich gaf językowych czy nietypowych zwyczajów jest dużo. Na przykład, na Cyprze chcąc z kimś porozmawiać i zakolegować się, trzeba wypić lemoniadę. Często pojawiają się za to pytania o formę napiwków. W niektórych krajach, jeśli się go nie zostawi, obsługa hotelowa nie posprząta pokoju. W Egipcie napiwki to główne wynagrodzenie dla pracowników hotelu, dlatego bardzo o nie zabiegają. Niestety, nasi krajanie niechętnie kultywują ten zwyczaj, co jest powodem wielu, czasem żenujących nieporozumień.

Biuro podróży Blue Holidays mieści się na parterze w Galerii Venus (nowa część).

rozmawiała Agata Flisiak

Czytany 3255 razy

Najczęściej czytane

  • dsc_0036
  • dsc_0586
  • DSC_0600
  • DSC_0561
  • mural-5
  • DSC_0567
  • mural-3
  • DSC_0599
  • DSC_0603
  • DSC_0603
  • mural-2