• Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • SH
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Zdrowy Świdnik
  • rodzinka
  • Idzie sobie Grześ...
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Schronisko w Krzesimowie
niedziela, 09 listopad 2014 08:32

Złapałam literackiego bakcyla

Napisała 

Księgarnia Libro to jedna z najstarszych firm działających w naszym mieście. Przez lata księgarnia zarażała świdniczan miłością do książek. Mieszkańcy chętnie tu wracają, przyprowadzając ze sobą kolejne pokolenia. O pracy w tym zaczarowanym miejscu, opowiada Izabela Gałecka – Kowalska.

- Księgarnię zaczęłam prowadzić po ukończeniu szkoły średniej. Przez dwa lata odbywałam w niej praktyki zawodowe i właśnie wtedy złapałam literackiego bakcyla. Zawsze chętnie czytałam, ale praca w księgarni pozwoliła mi na nowo zakochać się w książkach. Bardzo dobrze się tu czułam, więc gdy zaproponowano mi spółkę, natychmiast się zgodziłam. To była bardzo spontaniczna i niespodziewana decyzja, ale podeszłam do niej z entuzjazmem. Z wiekiem, nabrałam doświadczenia w prowadzeniu działalności, poznałam rynek, klientów.

- Czy ma Pani ulubionego autora lub gatunek literacki?

- Trudno mi wskazać jednego autora. Od dziecka bardzo lubię czytać kryminały. Pamiętam, że gdy byłam w szkole podstawowej, babcia często je wypożyczała. Później zaczytywałam się w gazecie „Detektyw”, którą kupował tata. Całe życie marzyłam o tym, że zostanę policjantką i będę rozwiązywać zagadki, tak jak robili to bohaterowie znanych mi książek i opowiadań. Teraz zdaję sobie jednak sprawę, że w rzeczywistości praca policjanta i detektywa wygląda całkiem inaczej.

- Do których książek najchętniej Pani wraca?

- Najchętniej sięgam po lektury z dzieciństwa, „Anię z Zielonego Wzgórza”, „Kubusia Puchatka”, kryminały Joanny Chmielewskiej, „Mitologię grecką” Parandowskiego czy „Sto lat samotności” Marqueza. Razem z córką lubimy czytać „Dzieci z Bullerbyn”. Czasem czytamy całość, czasem pojedyncze rozdziały. Te książki pozwalają odpocząć i uciec do zupełnie innego świata.

- Z pewnością trafia Pani też na takie, które trudno się czyta.

- Codziennie dostajemy książki, które w wielu krajach mają już status bestsellera lub zajmują wysokie miejsce w rankingach czytelników czy księgarń. Jedne z nich podobają mi się, inne nie, bo napisane są językiem, który do mnie nie przemawia. Do niektórych wracam po latach, gdyż wcześniej nie umiałam się w nich odnaleźć. Niektóre nigdy do mnie nie trafią, do innych natomiast trzeba dojrzeć.

- Jakie książki najbardziej lubią czytać świdniczanie? Czy jest jakiś tytuł, który najlepiej się sprzedaje?

- W tym przypadku trudno o jakieś uogólnienia. Mężczyźni najchętniej sięgają po książki historyczne i reportaże. Natomiast panie kupują powieści Grocholi, kryminały Chmielewskiej. Na topie jest też Sławomir Koper, autor bestsellerowego cyklu o elitach PRL. Młodzież wybiera tytuły fantasy z wydawnictwa Fabryka Słów oraz lektury. W dzisiejszych czasach sprzedaż książek nie jest łatwa. Można je kupić wszędzie, od supermarketów czy dyskontów, po stacje paliw. Każdy ma też dostęp do Internetu, gdzie można znaleźć mnóstwo ebooków i audiobooków, niekiedy ściąganych nielegalnie. Owszem, książki w formie słuchanej są bardzo wygodne, bo nie zajmują wiele miejsca i pozwalają szybko nadrobić zaległości w lekturze, ale to nie to samo, co tradycyjne, papierowe wydawnictwo. Być może kolejne pokolenia będą korzystać wyłącznie z ebooków i audiobooków, ja jednak zdecydowanie jestem temu przeciwna. Coraz jaśniejsza staje się też sytuacja podręczników, których sprzedaż zasila konta wielu księgarni. W tym roku pierwszoklasiści ze szkół podstawowych dostali pierwszy darmowy podręcznik, ale wiemy już, że planowane są wydania dla starszych klas. W związku z tym, niektóre wydawnictwa zostaną zamknięte, albo przejęte przez większe, co odbije się również na księgarniach…

- Wiele mówi się też o wadach elektronicznych książek…

- Dzieci coraz rzadziej odwiedzają biblioteki czy księgarnie, a papierowe książki nie są już dla nich atrakcyjne. Wolą włączyć komputer i w Internecie poszukać potrzebnych informacji, zapominając, że wiele zamieszczonych tam treści, zawiera błędy. Dzieci, które korzystają z Internetu i nie czytają tradycyjnych książek, nie potrafią samodzielnie napisać tekstu, piszą niechlujnie i z błędami. Moim zdaniem, nie do przyjęcia jest też korzystanie w szkole z tabletów. Na pewno, dla dzieci i młodzieży to atrakcyjny sposób nauczania, dzięki któremu nie noszą ciężkich plecaków i nie przeciążają kręgosłupów. Myślę jednak, że lepiej byłyby po prostu postawić szafki w szkołach, w których uczniowie mogliby zostawiać podręczniki i różne drobiazgi.

- Co najbardziej podoba się Pani w tej pracy?

- Klimat księgarni, otoczenie literaturą sprawia, że czuję się tu dobrze i bezpiecznie. Ważny jest też dla mnie kontakt z klientami. Staram się, by każdy wyszedł stąd zadowolony, jednak zdarzają się też przykre incydenty, które na szczęście równoważą dobre zdarzenia. Przyjemnie jest patrzeć na najmłodszych, którzy zachwyceni wybierają swoje pierwsze książeczki. Wielu klientów, którzy przychodzą do naszej księgarni, znam od lat. Fajnie jest widzieć, jak dorastają, zmieniają się, ale ciągle do nas wracają. Wśród naszych stałych klientów jest pani, które kupuje u nas od zawsze. Pamiętam, że jeszcze kiedy byłam tutaj na praktykach, przychodziła do nas i kupowała książki o sztuce i historii. Dziś też nas odwiedza i za każdym razem znajduje coś dla siebie. To wspaniałe uczucie, mieć tak oddaną i miłą klientkę.

rozmawiała Agata Flisiak

Czytany 1930 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0559
  • DSC_0621
  • DSC_0561
  • DSC_0603
  • DSC_0586
  • DSC_0587
  • mural-1
  • DSC_0611
  • mural-6
  • DSC_0603
  • dsc_0586