jg - Świdnik - wysokich lotów

sobota, 23 grudzień 2017 13:13

Mariachi ze Świdnika

Dopuścił się jednego z unikalnych przypadków nielegalnego przekroczenia granicy meksykańsko-amerykańskiej, w kierunku… Meksyku. Zrobił to dla kobiety. Pochodzi ze Świdnika, jest muzykiem, gra dla bogatych turystów w Los Cabos. Nazywa się Tomasz Czechowski. Po latach nieobecności w Polsce, postanowił odwiedzić rodzinę. Poza tym tęsknił już za polskim świętami, których nie doświadczył od 26 lat.

- Był rok 1992. Wyjechałem do Meksyku z kapelą Akademii Rolniczej, na światowy festiwal muzyki ludowej w Guadalajarze. Na podróż namówił mnie jej szef, Krzysztof Kramek - opowiada T. Czechowski. - Dla tej przygody musiałem solidnie podszlifować swoją grę na kontrabasie, bo potrzebowali kontrabasisty, a ja wcześniej specjalizowałem się raczej w skrzypcach. W Meksyku wpadła mi w oko pewna dziewczyna. Potem pojechaliśmy na trzydziestodniową trasę po USA i po powrocie znowu ją spotykam. Pyta - przyjedziesz? Odpowiedziałem, że tak, ale za cztery miesiące, bo mój zespół wraca na występy do Stanów. Po tourne wybrałem się do Meksyku. Nieszczęście sprawiło, że skończyła mi się już meksykańska wiza i musiałem przekroczyć granicę nielegalnie. Pomyślałem, że jak mnie złapią, to najwyżej posiedzę kilka dni i odstawią mnie do Polski. Tak się jednak nie stało. Ani Amerykanie, ani Meksykanie nie zajrzeli nawet do mojego paszportu i wjechałem. Podróż z Dallas do Guadalajary trwała trzy dni i dwie noce.

Okoliczności się zmieniały, pierwsza meksykańska miłość wygasła, a Tomasz znalazł miejsce pracy jako kelner w restauracji. Słabo mówił po hiszpańsku, za to dzięki swojemu egzotycznemu, wschodnioeuropejskiemu pochodzeniu stanowił przyrodniczą ciekawostkę, która jednak nie przekładała się na napiwki.

Przygoda z mariachi

W końcu poznał Armando Cervantesa Tinoco, który zaproponował mu muzykowanie w mariachi, tradycyjnej, meksykańskiej orkiestrze. Była to doskonała okazja do nauki latynoskiej muzyki. Następnym krokiem było dołączenie do czternastoosobowego zespołu Mariachi Nuevo Perla de Jalisco, grającego w lokalach, na ślubach i chrzcinach.

Mariachi reprezentują muzykę meksykańską, która dotarła do Europy za pośrednictwem amerykańskich westernów i prezydenta Lazaro Cardenasa. W latach 30. prowadził on kampanię wyborczą, otaczając się tymi zespołami i spopularyzował je w całym kraju.

Przygoda Tomasza z mariachi trwała 10 lat. Jak mówi, w Meksyku można żyć z muzyki, ale trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu. Takim właśnie jest Los Cabos w Dolnej Południowej Kaliforni, na wybrzeżu Pacyfiku. To centrum turystyczne, w którym pokój hotelowy może kosztować nawet 12000 dolarów za dobę. Prosty posiłek zamawiany przez amerykańskiego turystę to 100 dolarów. W okolicy znaleziono złoża złota, jednak lokalna społeczność nie zdecydowała się na ich eksploatację. Dlaczego? Kopalnia zatrudnia 150 ludzi, a luksusowy hotel prawie 900. Złoża skończą się za 10 lat, pozostawiając zniszczone środowisko, w którym mega bogaci turyści z północy na pewno nie zechcą odpoczywać. Za to amerykańska żyła  turystycznych dolarów nie wyschnie przez dziesięciolecia. Przykładem rabunkowej gospodarki jest meksykańskie Triunfo w okolicy La Paz, gdzie istniała kopalnia złota. Miasto umarło w latach 20. Mieszka w nim teraz 300 osób, a symbolem dawnej świetności jest komin, skonstruowany przez słynnego Gustawa Eiffla.

W domu po latach

Polska zaskoczyła Tomasza zmianami: - Kraj się unowocześnił, jest więcej dobrych dróg, sklepów. Ale też widzę więcej ludzi przybywających tu z całego świata, co uderzyło mnie szczególnie w Warszawie. Wypiękniała ta nasza Polska. Świdnik się rozrósł, a w Lublinie się zgubiłem. W Świdniku zresztą też się plączę. Kiedyś mieszkałem przy Sławińskiego. Teraz to Niepodległości. 22 Lipca nosi nazwę Wyspiańskiego.

Porównanie sposobu życia Meksykanów i Polaków przychodzi ciężko. W obu krajach żyje się po prostu inaczej: - Kilka dni temu spotkałem w księgarni Waldemara Jaksona, burmistrza Świdnika. Pozdrowiliśmy się, zamieniliśmy kilka zdań. Gdyby do takiego spotkania miało dojść w miejscowości, w której żyję, na pewno otoczony byłby ochroną w samej księgarni, a tajniak stałby też przed lokalem. W Meksyku zrobiło się strasznie niebezpiecznie. Toczy się wojna narkotykowa i nikt nie jest pewien życia. Poza pracą, od roku prawie nie wychodzę z mojego mieszkania. Czasami myślę, żeby rzucić to wszystko i wracać do ojczyzny. Ale co będę tutaj robił? Tam mam rodzinę, dom, który w Polsce nazwano by lepianką, moje psy. Inaczej się żyje i myśli. W miejscowości, w której mieszkam, jest 300 dni słonecznych w roku. Jak już przyjdzie deszcz, rozmywa drogi na trzy metry w głąb i nie mogę wyjść z domu. Kupuję klapki, spodenki, koszulkę z krótkimi rękawami. Wystarczają mi na cały rok. Nie potrzebuję w domu ogrzewania. W Polsce ludzie żyją może na trochę wyższym poziomie niż w Meksyku, ale tam też można być szczęśliwym.

Jan Mazur

sobota, 23 grudzień 2017 13:08

Magia Bożego Narodzenia

W świetlicy Szkoły Podstawowej nr 4 przygotowania do świąt rozpoczęły się w ubiegłym tygodniu. Dzieci, pod opieką Agnieszki Czajki, Marty Biniędy i Valiantsiny Shylko, przypominały sobie tradycje i zwyczaje bożonarodzeniowe, śpiewały kolędy i robiły choinkowe ozdoby, między innymi piękne anioły z serwetek oraz papierowe mikołajki na sztućce.

- Lubimy święta, bo to czas, kiedy możemy spotkać się z rodziną. Odwiedzamy krewnych, którzy mieszkają daleko, albo oni przyjeżdżają do nas. Jest wesoło i radośnie, bo narodził się Pan Jezus. No i są prezenty pod choinką… – opowiadały świetliczaki.

Zapytaliśmy również niektórych uczniów „Czwórki”, jak spędzą świąteczne dni i co oznacza magia Bożego Narodzenia.

Wojtek Kaczan, kl. I b: Lubię Boże Narodzenie, bo zawsze przychodzą goście i mam się z kim bawić. Są dziadkowie, brat cioteczny z rodzicami. Idziemy do kościoła. Z wigilijnych potraw najbardziej lubię barszcz, przygotowany przez babcię. Czasami jem surowe uszka, bo bardzo mi smakują. Mam nadzieję, że pod choinkę dostanę samochód magnetyczny.

Gabrysia Wójcik, kl. I b: Wigilię zawsze spędzamy u babci, która też mieszka w Świdniku. Najbardziej smakuje mi barszcz z uszkami. Bardzo lubię śpiewać kolędy. Moja ulubiona to „Kolęda na niebie”. W tym roku byłam grzeczna, więc pod choinką na pewno znajdę fajny prezent. Święta to czas, który spędzamy z rodziną i to chyba jest magia Bożego Narodzenia.

Julek Walkiewicz, kl. II a: W święta najpierw jedziemy do jednej babci, a potem odwiedzamy drugą. Zawsze jest dużo dzieci – mój brat oraz kuzyni i kuzynki. Możemy bawić się w berka albo chowanego. Bardzo lubię wyjadać cytrynę ze smażonego karpia. Chciałbym, żeby w święta spadł śnieg, bo wtedy można byłoby urządzać bitwy na śnieżki.

Klaudia Tkaczyk, kl. III b: Lubię święta, bo wtedy jesteśmy wszyscy razem, dzielimy się opłatkiem i składamy sobie życzenia. Siadamy do stołu, rozmawiamy i jest wesoło. Zazwyczaj nie jem barszczu, ale ten wigilijny zawsze bardzo mi smakuje. Razem z babcią robię uszka. Z tradycji bożonarodzeniowych najbardziej podoba mi się kolędowanie.

Tomek Pachała, kl. III b: Urok świąt polega na tym, że narodził się Pan Jezus, a my możemy spędzić czas z rodziną. W Wigilię wypatruję pierwszej gwiazdki. Na stole zawsze stoi dodatkowe nakrycie. Przed rozpoczęciem kolacji czytam fragment Pisma Świętego. Najlepszym prezentem pod choinkę będzie braciszek, którego niedługo urodzi moja mama.

Conrad Hanussek, kl. III b: Święta spędzamy w domu albo u babci. Pomagam w dekorowaniu pierniczków i ubieraniu choinki. W Wigilię oczywiście dzielimy się opłatkiem i składamy sobie życzenia. Tata gra kolędy na flecie. W tym roku chciałbym dostać pod choinkę drona. Wszystkim ludziom chciałbym życzyć wesołych świąt i wszystkiego najlepszego.

aw

sobota, 23 grudzień 2017 13:54

Dla chorych maluchów

Były przedszkolaki, licealiści, uczniowie z PCEZ a nawet Mikołaje na motocyklach. Jedna z maszyn, w tym szczególnym dniu zaparkowała na oddziale dziecięcym świdnickiego szpitala i sprawiła najmłodszym wielką frajdę.
W okresie przedświątecznym na oddziale dziecięcym SP ZOZ w Świdniku było bardzo tłoczno. Chore maluchy odwiedzały nie tylko rodziny z prezentami, ale również ich młodsi i starsi koledzy oraz obowiązkowo tłumy Mikołajów. Najmłodsi mogli liczyć na kolorowe balony, słodycze, zabawki, ale również na wspólne śpiewanie kolęd.

Dzieci z oddziału, już tradycyjnie, odwiedzili uczniowie z internatu Powiatowego Centrum Edukacji Zawodowej z nauczycielami: Alicją Jasińską, Małgorzatą Kozak i Rafałem Pydysiem. Do szpitala zawitała również grupa licealistów z „Bronka”. Uczniowie z wychowawczynią Różą Jasinowską, przynieśli dla maluchów prezenty i zaprosili ich do wspólnego kolędowania. Na oddziale nie mogło również zabraknąć przedszkolaków z „Trójki”. Dzieci z grupy „Kleksiki” przyniosły ze sobą świąteczne prace plastyczne.

Chore maluchy po raz pierwszy odwiedzili również motocykliści w strojach Mikołajów. Grupa złożona z lubelskich i świdnickich pasjonatów jednośladów nie przyjechała z pustymi rękami. Dzieci otrzymały od nich ogromną ilość prezentów. Goście sprawili maluchom wielką frajdę, transportując jeden z motocykli prosto na oddział. Maszyna cieszyła się ogromnym zainteresowaniem wśród najmłodszych, tym bardziej, że każdy z małych pacjentów mógł na niej usiąść i poczuć się przez chwilę jak prawdziwy motocyklista.

- W imieniu dzieci, ich rodziców oraz pracowników oddziału chcemy gorąco podziękować za coroczną obecność u nas, przepięknie śpiewane kolędy, prezenty i radość niesioną maluchom – mówi Radosław Skiba, ordynator oddziału dziecięcego w świdnickim szpitalu.

 

środa, 27 grudzień 2017 08:46

Lubię wasz kraj

W Szkole Podstawowej nr 3 realizowany jest program DSD – nauka języka niemieckiego zakończona międzynarodowym certyfikatem. Dzięki współpracy świdnickich germanistów z organizacją „Kulturweit”, od kilku miesięcy w „Trojce” przebywa Johanna Braunschweig z Haale. Jako native speaker pomaga w nauce języka niemieckiego w klasach dwujęzycznych. Z Johanną, o wrażeniach z pobytu w Polsce, a także o świątecznych zwyczajach w jej rodzinie, rozmawiały Dominika Dudek, Oliwia Weremko i Natalia Zięba, uczennice klasy 2d gimnazjum, które przygotowały wywiad pod okiem Małgorzaty Stępień.

- Z jakiej części Niemiec pochodzisz?

Mieszkam w Saksonii – Anhalt. To kraj związkowy, leżący w centralnej części Niemiec. Stolicą landu jest Magdeburg. Moje miasto, położone nad rzeką Saale, jest duże i bardzo piękne. Skończyłam tam gimnazjum, ale system nauki w Niemczech różni się od tego w Polsce. Szkoła podstawowa trwa 4 lata, a gimnazjum 8 albo 9 lat i kończy się maturą.

- Dlaczego przyjechałaś akurat do Polski?

Zgłosiłam się do organizacji „Kulturweit”, bo chciałam zobaczyć inny kraj, zdobyć nowe doświadczenia i poznać ciekawych ludzi. Tak naprawdę myślałam o podróży do Ameryki Południowej. Zaproponowano mi jednak wyjazd do Lublina i nie żałuję. Cieszę się, że jestem w Polsce. Chodzę na kurs waszego języka. Uważam, że polski jest bardzo trudny, ale podoba mi się i ładnie brzmi.

- Co jeszcze podoba Ci się w naszym kraju?

Lubię ludzi, bo są przyjacielscy i otwarci na nowe znajomości. Niedawno skończyłam 19 lat. Urodziny świętowałam w Polsce i było bardzo miło. Uczniowie zaśpiewali mi 100 lat po niemiecku, otrzymałam wiele prezentów - niespodzianek. Dziewczynki z klasy 6b upiekły nawet babeczki z tej okazji. Smakuje mi tradycyjne polskie jedzenie, na przykład pierogi. Uważam też, że Lublin jest jednym z najładniejszych miast.

- Jaka jest twoja rodzina i jak obchodzicie święta Bożego Narodzenia?

Mam starszą siostrę i młodszego brata. Cenię sobie przebywanie z rodziną, dlatego święta to wyjątkowy czas. Dwudziestego czwartego grudnia ubieramy choinkę. Po południu idziemy do kościoła. Śpiewamy kolędy. Dajemy sobie prezenty i jemy rodzinną kolację. Dwudziestego piątego i szóstego świętujemy z dziadkami.

- A jakie potrawy szykujecie na wigilijną kolację?

Nie ma konkretnych potraw, tak jak w Polsce. Jemy zwyczajną kolację, w zależności od tego, na co mamy ochotę. Natomiast w pierwszy dzień świąt, który spędzamy wspólnie z rodziną, zawsze są tradycyjne dania: pieczona kaczka albo gęś, knedle i czerwona kapusta.

- Jak w tym roku spędzasz święta i sylwestra?

Zostanę w Polsce i będę świętować z przyjaciółmi w Warszawie. Natomiast Nowy Rok powitam w Krakowie, z ludźmi z organizacji „Kulturweit”, którzy też obecnie przebywają w Polsce.

czwartek, 21 grudzień 2017 20:56

Ogłoszenie

Burmistrz Miasta Świdnik ogłasza wyniki otwartego konkursu ofert na powierzenie/wsparcie realizacji zadań publicznych o charakterze pożytku publicznego z zakresu, pomocy społecznej, nauki, szkolnictwa wyższego, edukacji, oświaty i wychowania w 2018 roku.

czwartek, 21 grudzień 2017 20:35

Ogłoszenie

Burmistrz Miasta Świdnik ogłasza wyniki otwartego konkursu ofert na wsparcie zadań publicznych o charakterze pożytku publicznego z zakresu wspierania i upowszechniania kultury fizycznej, z zakresu ochrony i promocji zdrowia, z zakresu kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego w 2018 roku

środa, 20 grudzień 2017 15:48

Zanim wybudują drogę

Kończą się prace przy remoncie sieci kanalizacji przy ul. Kusocińskiego. Pracownicy spółki Pegimek wymienili już ponad 1,2 tys. metrów rur, które położono w latach 80. Wszystko po to, aby bez przeszkód móc rozpocząć budowę tej ważnej arterii.

- Wymiana instalacji kanalizacyjnej jest pierwszym etapem przygotowań przed rozpoczęciem jednej z najważniejszych i zarazem największych inwestycji ostatnich lat, czyli ul. Kusocińskiego - mówi Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika.

Funkcjonująca dotychczas sieć została położona w połowie lat 80-tych. Wymiana jej zapewni bezawaryjną eksploatację przez kolejne kilkadziesiąt lat i wyeliminuje infiltrację wód opadowych do sieci miejskiej. Zanim rozpoczęto prace, dokonano oceny stanu technicznego tj.  szczegółowego badania wykonanego za pomocą specjalistycznej kamery.

- Poprzedzając przyszłe inwestycje dokonaliśmy analizy stanu technicznego istniejącej sieci i podjęliśmy decyzję o wymianie starych rur kamionkowych na te, odpowiadające dzisiejszym czasom. Podczas prac zastosowano bezwykopową technologię berstliningu kalibracyjnego rurą ciągłą, zgrzewaną bez zmniejszania średnicy i bez konieczności wyłączania odcinków sieci z bieżącej eksploatacji. Dzięki takiemu rozwiązaniu mieszkańcy praktycznie w ogóle nie odczuli uciążliwości związanych z remontem - mówi Hubert Obrusiewicz, prezes spółki miejskiej Pegimek.

Początkowo chciano, aby remontem zajęła się zewnętrzna firma. Do pierwszego przetargu zgłosiły się trzy firmy. Jedna za wykonanie prac chciała nieco ponad 950 tys. zł pozostałe 2 oferty przekraczały kwotę  1,1 miliona złotych. Przedstawiciele przedsiębiorstwa postanowili unieważnić ten przetarg i zorganizować drugi licząc na lepszą cenę. Niestety w drugim postępowaniu wpłynęła tylko jedna oferta z wyceną za ponad 1,1 milion złotych.

- Podjęliśmy decyzję, aby remontem zajęli się nasi pracownicy, wspólnie z firmą specjalizującą się w przewiertach. Dzięki negocjacjom i wykorzystaniu potencjału własnego udało się wykonać całość prac za około 770 tys. złotych – dodaje H. Obrusiewicz.

Czekają na wyceny

Przypomnijmy, że zezwolenie na realizację inwestycji drogowej zostało podpisane przez starostę świdnickiego 30 paździer­nika. Dokument otrzymał rygor natychmiastowej wykonalności. Oznacza to dużo szybszą i łatwiej­szą drogę do uzyskania ok. 200 potrzebnych pod inwestycję dzia­łek. Zgodnie z ustawą, powiat miał 60 dni na sporządzenie wycen wszystkich nieruchomości i przedstawienie ich właścicielom. Oznacza to, że pracownikom staro­stwa zostało jeszcze dwa tygodnie na załatwienie wszystkich formalno­ści. Po otrzymaniu wycen i decyzji o przejęciu działek, ich właściciele mają dwie drogi. Mogą nie zgo­dzić się na zaproponowaną kwotę i złożyć odwołanie. Nie spowoduje to jednak zatrzymania inwestycji. Natomiast ci, którzy zgodzą się na przedstawioną wycenę, mogą zy­skać jeszcze dodatkowe 5 proc., o ile w ciągu 30 dniu od jej otrzyma­nia zdecydują się przekazać swoje nieruchomości.

Wstępnie wartość działek potrzeb­nych pod ul. Kusocińskiego została wyceniona na 4,5 mln zł. Z tej sumy 2,8 mln zł ma pochodzić z budżetu miasta, resztę dołoży powiat. Na­tomiast za budowę potężnej ulicy będzie odpowiadał ratusz. Inwesty­cja jest warta ok. 28 mln zł. Z tego 17 mln zł będzie sta­nowiła dotacja unijna. Pozyskało ją miasto w ramach pieniędzy zare­zerwowanych dla Lubelskiego Ob­szaru Funkcjonalnego. Żeby jednak dofinansowanie otrzymać, miejscy urzędnicy musieli do 15 listopada złożyć wniosek do urzędu marszał­kowskiego. Mimo, że dokumenty z powiatu wpłynęły do ratusza nie­mal w ostatniej chwili, terminu uda­ło się dotrzymać. Dotacja wszystkie­go jednak nie załatwi. Ratusz będzie musiał również dołożyć 11 mln zł wkładu własnego.

Przedstawiciele miasta zapewniają, że są gotowi do budowy.

- Szykuje­my już postępowanie przetargowe, mające na celu wyłonienie wyko­nawcy tej inwestycji - informuje Michał Piotrowicz, zastępca bur­mistrza Świdnika.

W projekcie przyszłorocznego bu­dżetu zostały zabezpieczo­ne pieniądze na rozpoczęcie budo­wy. Z szacunków ratusza wynika, że w 2018 roku na ul. Kusocińskiego zostanie wydane 5,3 mln zł.

czwartek, 21 grudzień 2017 08:21

Sprawdź czym oddychasz

Już od dziś, na stronie świdnickiej Straży Miejskiej będzie można sprawdzić stan powietrza na terenie miasta.

Stałe monitorowanie pozwoli analizować informacje o stężeniach szkodliwych substancji. Do niedawna, najbliższa stacja badająca poziom zanieczyszczeń, znajdowała się na ul. Obywatelskiej w Lublinie, około 10 kilometrów od Świdnika. Teraz dwie podobne zamontowano w naszym mieście. Na stronie SM prezentowane są wyniki z ul. Hryniewicza, a wkrótce będą z ul. Traugutta.

- Lokalizacje dobrano tak, by pomiary prezentowały sytuację w wielu rejonach. Dzięki temu będziemy wiedzieć, kiedy unikać długich spacerów i nie wietrzyć mieszkań, by nie narazić zdrowia - tłumaczy Janusz Wójtowicz, komendant SM.

W dalszym ciągu, strażnicy przeprowadzają kontrolę w domach mieszkańców.

- Pocieszające jest to, że w ostatnim czasie nie stwierdziliśmy przypadków spalania odpadów w piecach - dodaje J. Wójtowicz.

Przypomnijmy, że od miesiąca strażnicy mają do dyspozycji ekopatrol naszpikowany urządzeniami pozwalającymi namierzyć firmy i osoby prywatne, które palą w piecach gumą, butelkami PET czy innymi tworzywami sztucznymi. Specjalny pojazd umożliwia współpracę z dronem, który ułatwia dotarcie z powietrza do źródeł zanieczyszczenia atmosfery, na przykład kominów emitujących dym z pieców centralnego ogrzewania, opalanych niedozwolonym paliwem. Urządzenie, z dokładnością systemu GPS rejestruje takie miejsca, mierzy skalę zanieczyszczeń i dostarcza próbki do badań laboratoryjnych.

wtorek, 19 grudzień 2017 09:21

Kiermasz SOS

Tradycyjnie już przed świętami, Komitet Pomocy SOS Solidarność organizuje kiermasz ozdób bożonarodzeniowych.  Przez najbliższe dwa dni, w Galerii Venus, wolontariusze oraz dzieci ze świetlicy prowadzonej przez komitet, zachęcać będą do kupowania pięknych choinek, bombek, pomysłowych stroików, które na pewno będą doskonałym świątecznym prezentem.

- Uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczymy na zimowisko dla podopiecznych naszej świetlicy. Pojadą do Krasnobrodu, do zaprzyjaźnionego z nami ośrodka wypoczynkowego "Pszczeliniec" - wyjaśnia Urszula Radek, prezes komitetu.

Kiermasz odbywać się będzie w dniach 20 - 21 grudnia, w godz. 12.00 - 18.00.

wtorek, 19 grudzień 2017 08:52

Wieczór kolęd i pastorałek

21 grudnia, w sali konferencyjnej Urzędu Miasta wystąpią uczniowie Państwowej Szkoły Muzycznej I st. im. rodziny Wiłkomirskich. Muzyczne spotkanie, zatytułowane „Śpiewajmy i grajmy Dzieciątku małemu”, rozpocznie się o godz. 17.30.

Usłyszymy kolędy i pastorałki, w opracowaniach wokalnych oraz instrumentalnych. Zaprezentują je uczniowie, rodzice i nauczyciele szkoły, zarówno soliści, jak i zespoły. Nie zabraknie również wspólnego śpiewania najbardziej lubianych, tradycyjnych pieśni bożonarodzeniowych. Patronat honorowy nad imprezą objął burmistrz Waldemar Jakson.

Strona 8 z 290