jg - Świdnik - wysokich lotów

czwartek, 15 listopad 2018 10:07

Święto jazzu

Rusza 18. edycja Świdnik Jazz Festival. Gwiazdą tegorocznej imprezy będzie Richard Bona.

16 i 17 listopada, w  sali widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury  wystąpią zarówno artyści wielkiego formatu, jak i lokalni muzycy. Nad całością imprezy patronat honorowy objął legendarny perkusista, Elvin Jones.

Pierwszego dnia swoje umiejętności zaprezentują uczestnicy zajęć muzycznych „Studio wokalne 24”, prowadzonych w Miejskim Ośrodku Kultury. Młodzież wystąpi z koncertem zatytułowanym „Nie wie nikt”. Na scenie pojawi się również Świdnickie Towarzystwo Muzyczne z koncertem „Zacznij od Bacha oraz od Jazzu”. Na zakończenie usłyszymy Helicopters Brass Orchestra.

W sobotę na scenie wystąpi EABS (Electro-Acoustic Beat Sessions). Wrocławski septet kontynuuje tradycję polskiej szkoły jazzu, wymykając się równocześnie wielu brzmieniowym schematom. Debiutancki krążek pt. „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)” w całości poświęcony jest twórczości legendy polskiego jazzu - Krzysztofowi Komedzie.

Gwiazdą tegorocznej edycji będzie Richard Bona - wokalista, basista, kompozytor, reżyser dźwięku i producent. Muzyk urodził się w 1967 r. w Mincie - małej wiosce w Kamerunie. Jako pięciolatek rozpoczął naukę gry na balafonie (melodyczny instrument perkusyjny z drewnianymi sztabkami), występując w zespole muzyki tradycyjnej, w którym grał jego dziadek. W wieku jedenastu lat rodzina przeniosła się do Douali, gdzie Bona zaczął się udzielać jako gitarzysta w zespole tanecznym. Odkrył wówczas swoje zainteresowanie muzyką jazzową. W 1989 r. przeprowadził się do Paryża, a następnie do Nowego Jorku (1995), szybko zyskując w obu miastach sławę jednego z najlepszych jazzmanów swojego pokolenia. W 1999 r. wydał pierwszą płytę zatytułowaną Scenes from My Life.

Program imprezy:

16.11.2018 r.

17:00 Studio wokalne 24, Świdnickie Towarzystwo Muzyczne (wstęp wolny)

20:00 Helicopters Brass Orchestra (wstęp wolny)

17.11.2018 r.

17:00 Electro-Acoustic Beat Sessions

20:00 Richard Bona Group

Ceny biletów:

EABS: normalny: 50 zł, ulgowy: 40 zł, grupowy: 30 zł

R. Bona Group: normalny: 100 zł, ulgowy: 90 zł, grupowy: 80 zł

Karnet na dwa koncerty: 110 zł

sobota, 03 listopad 2018 11:00

Przełamując stereotypy

Chociaż nie pochodzi z lotniczego miasta, uważa że Świdnik jest „spoko”. Korzystając z nowoczesnych technologii szuka sposobu, jak dotrzeć do młodych osób, zaszczepić w nich ciekawość świata i odnaleźć ścieżkę do wspólnego celu. O hejcie, serwisach społecznościowych oraz potędze internetu opowiedział nam Piotr Abramowicz, nauczyciel języka angielskiego w I Liceum Ogólnokształcącym im. Wł. Broniewskiego w Świdniku.

- Jakiś czas temu zobaczyłem Pana fotografię w koszulce z napisem „Świdnik jest spoko”...

- Publikując to zdjęcie, chciałem zwrócić uwagę na wszechobecny hejt, szczególnie  w internecie. Zauważyłem że niektóre dzieciaki czują się gorsze od tych z większych miast. Mają pewnego rodzaju kompleks, wstydzą się przyznać, że są ze Świdnika. W mojej ocenie jest to zupełnie niesłuszne. Hejt na to miasto pojawia się, przede wszystkim, w wypowiedziach osób, które nie znają Świdnika i ludzi tu żyjących. Łatwo, szczególnie w cyfrowej erze, przyczepić się, ale nie idą za tym żadne konkretne argumenty. Z drugiej strony, z pełną stanowczością podkreślam, że to miasto, jak i ludzie tu żyjący, są spoko. Dlatego zrobiłem sobie koszulkę z tym hasłem i noszę ją przy wielu okazjach.

- No właśnie, a jak trafił Pan do lotniczego miasta.

- W zasadzie był to przypadek. Uczyć zacząłem już na studiach i od razu zrozumiałem, że to jest to, czemu chciałbym się poświęcić. Na początku trafiłem do małej, wiejskiej podstawówki. Jednak ciągłe dojazdy były męczące, więc gdy zobaczyłem, że jest oferta pracy w Świdniku postanowiłem spróbować. I tak już 10 lat uczę w „Bronku”.

- Inaczej pracuje się z małymi dziećmi, a inaczej z dorastającą młodzieżą.

- Praca z każdą grupą wiekową ma swoje plusy. Dzieciaki są bardzo spontaniczne. Przeżyłem tam mnóstwo przecudnych sytuacji. Pamiętam uczennicę, która wołała na mnie „tato” (śmiech). Zdarzało się dość często, że maluchy wybiegały na drogę z dala widząc mój samochód. Licealiści już tak nie robią (śmiech). Po pewnym czasie stwierdziłem jednak, że chcę pracować na wyższym poziomie językowym, stąd transfer do liceum. To zupełnie inna bajka, jednak bardzo się cieszę, że zdecydowałem się na taki krok.

- Od początku wiedział Pan, że zostanie nauczycielem?

- Studiowałem lingwistykę stosowaną, w czasach gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej. Gros znajomych liczyło na pracę tłumacza i gigantyczne zarobki. To bardzo ciekawa wizja, jednak ja nie nastawiałem się na tę dziedzinę. Skoncentrowałem się na specjalizacji metodycznej. Momentem przełomowym był trzeci rok studiów, kiedy poszedłem na praktyki zawodowe do podstawówki, którą sam ukończyłem. Zobaczyłem, jak wspaniałe i kreatywne są dzieciaki. Gdy przerabiałem ten sam materiał w różnych klasach nigdy nie przeprowadziłem identycznych lekcji. Wtedy zrozumiałem, że to jest to.

- Przełamuje Pan stereotyp nauczyciela siedzącego za biurkiem, zmuszającego i nakazującego.

- Wydaje mi się, że taki obraz belfra przechodzi do lamusa. Jestem zdania, że opór jest naturalną reakcją na przymus. Im mocniej komuś nakazujemy, tym usilniej będzie szukał sposobu, aby od tego uciec. Miałem to szczęście, że na studiach poznałem kilka osób, które pokazały mi, że ucząc się dostrzegamy różnice kulturowe, otwieramy oczy na cały świat. To chcę przekazać też moim uczniom, stawiać na współpracę, odnalezienie ścieżki do wspólnego celu. Aby tego dokonać, musimy porozumiewać się zrozumiałym dla siebie językiem, korzystać z tych samych technologii. Wystarczy spojrzeć na młodzież, by przekonać się, że 90% nastolatków siedzi z telefonem w ręku. Social media są ogromnym obszarem, w którym oni świetnie się czują, a nas tam brakuje. Chcąc do nich dotrzeć tą drogą założyłem konta na serwisach społecznościowych. Ważne jest to, że w tej przestrzeni nie ma przymusu. Kto chce ten wchodzi, kto nie, nie musi. Dlatego wszelkie reakcje tak mnie cieszą, bo płyną z serca, a nie poczucia obowiązku. Uczniowie wiedzą doskonale, że za „lajka” nie spojrzę na nich łaskawszym okiem (śmiech). Dodatkowo internet daje nam możliwości, których nie mamy podczas zajęć szkolnych. Mogę podesłać film, który moim zdaniem warto zobaczyć, a na to nie byłoby czasu podczas 45-minutowych lekcji.

- Spodziewał się Pan takiej reakcji na ten pomysł?

- Powiem szczerze, że już na początku przerosło to moje wyobrażenia. Zakładając profil na facebooku myślałem, że będzie mnie obserwować ok. 40 osób, które uczę. Już w pierwszych dniach, kiedy nie publikowałem zbyt dużo treści, było ich ponad 100. Reakcja internautów zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Wiedziałem, że internet ma wielką moc, ale nie spodziewałem się, że aż tak dużą. Niesamowite jest to, że w tej przestrzeni wszyscy jesteśmy równi. Wpisy komentują uczniowie, absolwenci, ale także osoby, których kompletnie nie znam. W ten sposób tworzy się fantastyczna jedność.

- Co daje najwięcej satysfakcji w tej pracy?

- Tych momentów jest sporo. Najbardziej lubię drobne dowody świadczące o tym, że dotarłem do kogoś, mogłem poszerzyć czyjeś horyzonty. Często odzywają się absolwenci mówiąc, że akurat mogli posłużyć się słowem czy zwrotem, który wynieśli z moich lekcji. Ważne jest to, że uczniowie mnie akceptują. Nie chodzi absolutnie o to, żebyśmy byli przyjaciółmi, jednak warto, aby widzieli w pedagogach osoby, którym mogą zaufać, podejść podczas przerwy i normalnie pogadać. Te wszystkie małe sprawy nadają sens moim działaniom. Oczywiście są też kwestie wymierne, jak dobre wyniki na maturze, które w „Bronku” są na wysokim poziomie.

- W ubiegłym roku echem odbiła się Pana inicjatywa związana z apelem o niekupowanie kwiatów podczas zakończenia roku szkolnego. Zaproponował Pan, aby zamiast tego przekazać pieniądze na leczenie chorego dziecka.

- Wszelkiego rodzaju akcje charytatywne czy dobroczynne nie są nam obce. Cała szkoła angażuje się w co tylko może. Zbieramy pieniądze, ubrania, zabawki, karmę dla zwierząt, organizujemy kiermasze ciast, turnieje charytatywne, tworzymy prezenty na mikołajki dla dzieciaków z domu dziecka. Zupełnie przypadkowo natrafiłem na informacje o Jasiu, który zbierał pieniądze na leczenie w Stanach i stwierdziłem, że mogę dołożyć coś od siebie. Będąc już świadomym mocy Internetu, wiedziałem, że jeśli wiele osób wykona drobny gest, efekt będzie wielki. To, że zrobił się wokół tego duży szum tylko cieszy. Dzięki temu takie akcje organizowane były także w innych szkołach w Świdniku i w Polsce.

- Oprócz nauki, ważne jest by mieć jeszcze odskocznię...

- W moim przypadku jest to sport. Jeżdżę rowerem, pływam, gram w koszykówkę. Tu znów wrócę do szkoły. To niezwykle miłe momenty, kiedy uczniowie czy absolwenci proponują wspólną grę, a zdarzyło się to już parę razy. Poza tym, czasami po intensywnym tygodniu miło przeczytać książkę, obejrzeć film, pograć z synem na Xboxie, czy po prostu nic nie robić.

Jacek Gański

piątek, 26 październik 2018 09:05

Oto człowiek

Na spektakl pod takim tytułem zaprasza Świdnicka Grupa Teatralna „Teatr Drogi”. Premiera sztuki, opowiadającej o Adamie Chmielowskim, czyli św. bracie Albercie, odbędzie się w niedzielę, 28 października, o godz. 19.00, w sali kameralnej Centrum Kultury. Wstęp wolny.

Przedstawienie powstało na motywach dramatu Karola Wojtyły „Brat naszego Boga”. Autorką scenariusza jest Katarzyna Szajewska-Gała. Reżyserią zajęła się Aneta Stodulska-Sowa. Wystąpią: Anna Bryk, Anna Michalak, Irena Olszak, Joanna Piasecka, Janusz Adamczyk, Janusz Jastrzębski i Andrzej Wiśnioch.

- Dramat Karola Wojtyły to utwór o wyborze drogi powołania. Główny bohater, Adam Chmielowski, odczuwa powołanie do sztuki i do niesienia pomocy potrzebującym. Wywołuje to w nim niemal rozdarcie wewnętrzne. Spektakl jest pewną wizją artystyczną człowieka, który musi dokonać wyboru swojej życiowej drogi. Serdecznie wszystkich zapraszamy - mówi Andrzej Wiśnioch, prezes Świdnickiej Grupy Teatralnej.

ow

wtorek, 23 październik 2018 11:54

Zanim położą asfalt

W środę została podpisana umowa na budowę wodociągu w al. NSZZ „Solidarność”. Tego samego dnia otwarto oferty na położenie wzdłuż niej kanalizacji. Przedstawiciele PK „Pegimek” tłumaczą, że chcą zdążyć z siecią zanim rozpocznie się budowa miejskiej arterii.

Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej zostało wydane. Obejmuje budowę pierwszego odcinka ulicy, od ronda u zbiegu ul. Jana Pawła II i al. Lotników Polskich, do ul. ks. J. Hryniewicza. Nowy fragment będzie miał blisko 1,3 km długości. Żeby ulica mogła powstać, ratusz przejmie ponad 70 prywatnych działek. Urzędnicy już rozesłali zawiadomienia do ich właścicieli. W pismach informowali również o przysługującej 5 proc. premii. Otrzymają ją te osoby, które zdecydują się na przekazanie swoich działek w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia. Jak się okazuje, wiele osób postanowiło skorzystać z takiej możliwości.

- Otrzymaliśmy już oświadczenia o przekazaniu działek od większości właścicieli - mówi Maciej Olechnowicz z wydziału inwestycji i zamówień publicznych w Urzędzie Miasta.

Zanim al. NSZZ „Solidarność” pokryje się asfaltem, powstaną przy niej również sieci wodno-kanalizacyjne. Za ich budowę odpowiada Przedsiębiorstwo Komunalne „Pegimek”.

- Inwestycja została podzielona na dwa etapy. Osobno ogłosiliśmy przetarg na wodociąg i wykonanie kanalizacji sanitarnej. W przypadku pierwszego rozesłaliśmy zapytania do pięciu podmiotów. Taka procedura pozwoliła nam szybko wybrać wykonawcę - mówi Hubert Obrusiewicz, prezes PK „Pegimek”.

Zaproponowane przez przedsiębiorców kwoty okazały się korzystne dla miejskiej spółki. Wykonanie ponad kilometrowego odcinka wodociągu będzie kosztować 280 tys. zł netto. W środę została już podpisana umowa z wykonawcą tej inwestycji. Tego samego dnia zostały również otwarte oferty na budowę kanalizacji. - Najtańsza opiewa na 317 tys. zł netto i również mieści się w kwocie naszych kalkulacji - dodaje H. Obrusiewicz.

Zarówno wodociąg, jak i blisko 600-metrowy odcinek kanalizacji mają być gotowe do 10 grudnia. Do tego czasu powinno być również wiadomo, czy ratusz uzyska dofinansowanie do budowy al. NSZZ „Solidarność”. Miasto stara się o 3 mln zł dotacji, natomiast cała inwestycja została wyceniona na ok. 15 mln zł.

piątek, 19 październik 2018 15:37

To był dobry czas

Wczoraj radni miejscy obecnej kadencji spotkali się po raz ostatni. Nie zabrakło podziękowań, podsumowań, ale również życzeń, żeby za kilka tygodni ponownie zasiąść na sali obrad.

Ostatnia sesja, zgodnie ze zwyczajem, zakończyła się uroczystym podsumowaniem mijającej kadencji. Rozpoczęły ją wystąpienia przedstawicieli klubów i sił politycznych, które współrządziły miastem przez ostatnie lata. Jako pierwsza zabrała głos opozycyjna radna, Edyta Lipniowiecka.

- Chciałabym serdecznie podziękować za te cztery lata współpracy. Mam nadzieję, że podobnie jak ja, wszyscy będą dobrze wspominać tę kadencję - mówiła.

W podobnym tonie wypowiadał się Marcin Dmowski, przewodniczący klubu radnych Rodzina i Prawo. - Dziękuję wszystkim za współpracę i zachęcam, żeby iść na wybory, przypominać o tym obowiązku innym, wybierać ludzi doświadczonych i nam znanych - mówił.

Czteroletnią współpracę z obecną radą podsumowywał również Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika. - Najważniejszym zadaniem, które spełniliśmy, był bardzo skomplikowany montaż finansowany na około 140 mln zł. Pieniądze są w budżecie, to realne środki. Zebraliśmy je i dzięki temu, mogliśmy rozpocząć największe inwestycji w dziejach naszego miasta - mówił Waldemar Jakson. - Udało się nam również zrealizować wiele przedsięwzięć, które mają poprawić jakość życia i wpłynąć na rozwój gospodarki oraz budować naszą tożsamość. Wszystko to, dzięki dobrej współpracy z radą i wieloma środowiskami. Chcę również podziękować opozycji, bo także dzięki niej mamy, tak dobry program - dodawał burmistrz.

Zarówno przedstawiciele władz miasta, jak i radni, podkreślali dobrą atmosferę podczas sesji i posiedzeń komisji.

- Nasza czteroletnia praca, wbrew opinii oponentów, to był dobry czas dla naszego miasta. Dzięki dobrej współpracy udało się zrealizować szereg ważnych przedsięwzięć. Musieliśmy wdrożyć reformę oświatową, czy program 500 plus. Świdnik dokonał tego sprawnie i bezboleśnie. Stały, wysoki poziom naszej oświaty napawa dumą. W sferze kultury bardzo dobrze funkcjonuje MOK z bogatą ofertą zajęć i wydarzeń przeznaczonych dla młodszych i starszych. Dbamy o naszych seniorów. MCUS tętni życiem przez cały rok. W MCP z kolei prowadzone są różnorodne zajęcia dla najmłodszych - wymieniał Janusz Królik, przewodniczący Rady Miasta.

Szef rady wspominał również o utworzeniu Miejskiego Klubu Sportowego Avia i  sukcesach w odbudowywaniu świdnickiego sportu. Przypominał także o dużych i mniejszych inwestycjach, które już udało się zrealizować lub są w trakcie budowy.  - Wspomnę o budowie ulicy Kusocińskiego i wielu innych, a także o dobiegającej do końca modernizacji placu Konstytucji 3 maja. Mamy pieniądze na kolejne wielkie przedsięwzięcia i wszystko to przeprowadziliśmy bez zadłużania miasta - kończył J. Królik.

Ostatnia sesja zakończyła się wręczeniem pamiątkowych statuetek.

piątek, 19 październik 2018 12:05

Potrójne szczęście

Właśnie skończyły cztery miesiące. Są śliczne, zdrowe i radosne. Rodzice maluchów nie ukrywają, że informacja o tym, że spodziewają się trojaczków, była wręcz szokująca, ale teraz są szczęśliwi i to potrójnie. Choć, jak przyznają, opieka nad trójką maluchów do najłatwiejszych nie należy. W miniony wtorek świdnicką rodzinę odwiedzili przedstawiciele władz miasta.

Trzy bujaki, wózek z miejscami dla trójki maluchów, potrójne śpioszki, skarpetki, butelki i pieluchy. U państwa Doroty i Przemysława Popków, od kilku miesięcy wszystko liczy się potrójnie. Dokładnie od 15 czerwca, kiedy na świat przyszły ich córeczki Zuzia, Hania i Antosia.

- Staraliśmy się o dziecko i byliśmy szczęśliwi, kiedy okazało się, że się go spodziewamy. Podczas USG najpierw lekarz poinformował mnie, że to będą bliźniaki. Bardzo się ucieszyłam. Za chwilę okazało się, że jest jeszcze jedno dziecko. To była dla mnie niezwykła wiadomość, w ogóle nie pamiętam jak dojechałam z Lublina do Świdnika - śmieje się pani Dorota.

Maluszki przyszły na świat w lubelskim szpitalu. Ważyły 1500, 1600 i 1700 gram. Dziewczynki są zdrowe, ciągle się uśmiechają i rosną jak na drożdżach. - Teraz mają po około 5 kilogramów - mówi dumna mama.

Choć, jak przyznaje, codzienność z trójką niemowlaków wcale nie jest taka łatwa. - Są bardzo grzeczne, ale rzadko się zdarza, że wszystkie w jednym czasie zasypiają. Nie mamy również blisko naszych rodziców, więc cały ciężar opieki nad dziewczynkami spada na nas - tłumaczy pani Dorota.

Sprawa nie jest łatwa, bo problem pojawia się nawet przy najprostszych czynnościach, choćby przy wyjściu na spacer. - Sama nie jestem w stanie znieść wózka, żeby wyjść z domu. Muszę czekać na męża - mówi pani Dorota.

Pan Przemysław przyznaje, że spacer to cała eskapada. Najpierw trójkę maluchów trzeba ubrać i znieść wózek. - A potem jeszcze kursować trzy razy do góry po dzieci - mówi.

Świdnickie trojaczki odwiedził burmistrz Waldemar Jakson i Ewa Jankowska, sekretarz miasta. Maluchy otrzymały w prezencie wyprawkę, mama dziewczynek bukiet róż. - Oczywiście cieszymy się z każdego dziecka, które w naszym mieście przyjdzie na świat, ale w tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową - mówił Waldemar Jakson.

Przedstawiciele ratusza chcą również pomóc rodzicom w codziennym zajmowaniu się trojaczkami.

- Pozostajemy w kontakcie z rodziną, na pewno zaproponujemy jej jakieś rozwiązanie. W tej chwili sprawdzamy nasze możliwości - mówi Ewa Jankowska.

piątek, 19 październik 2018 09:51

Mieszkańcy będą właścicielami

Należą do nich mieszkania, ale grunt na którym one stoją już nie. Od nowego roku świdniczanie staną się jego właścicielami. Będą mogli przez 20 lat płacić za przekształcenie własności terenu albo wnieść opłatę jednorazową. Jeśli zdecydują się na drugie rozwiązanie, ratusz przyzna im 80 proc. bonifikaty.

W Świdniku zmiana dotyczy około 2,8 tys. adresów. Są to przede wszystkim lokale wspólnot mieszkaniowych, ale również pojedyncze budynki mieszkalne. Wszystkie łączy to, że stoją na gruncie oddanym im w wieczyste użytkowanie. To z kolei oznacza, że do właścicieli lokali nie należy teren, na którym stoją budynki. Taką sytuację ma zmienić, podpisana kilka tygodni temu, ustawa o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów. Nowe przepisy prawa zostały opracowane w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

- To rewolucyjna zmiana w stosunkach własnościowych. Ci, którzy są teraz właścicielami swoich domów i mieszkań, ale użytkownikami wieczystymi gruntów, będą właścicielami i mieszkań, i gruntów - mówi Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju.

Zgodnie z nową ustawą, od 1 stycznia, mieszkańcy staną się właścicielami gruntów pod domami i blokami. Za przekazanie terenów trzeba będzie zapłacić. Będzie to można zrobić na dwa sposoby. Nowa ustawa daje możliwość rozłożenia opłaty za przekształcenie własności gruntu na 20 lat. Ale mieszkańcy mogą również wnieść ją jednorazowo. Jeśli zdecydują się na taki krok, dostaną 60 proc. bonifikaty za grunty skarbu państwa. Na jeszcze większy upust mogą liczyć ci, którzy użytkują tereny miejskie.

- W tym przypadku samorządy ustalają bonifikatę indywidualnie. My chcemy już teraz zająć się tą sprawą. Zależy nam, żeby mieszkańcy wiedzieli, co ich czeka i byli na to przygotowani. Zaproponowałem radnym ustalenie bonifikaty za grunty miejskie pod budynkami mieszkalnymi na 80 proc. - mówi burmistrz Waldemar Jakson.

Radni zajęli się uchwałą dotyczącą tej kwestii w czwartek, czyli podczas ostatniej sesji obecnej kadencji.

czwartek, 18 październik 2018 12:39

Młodzi, zdolni ze Świdnika

Warsztaty w laboratorium oraz z wykorzystaniem nowoczesnych technologii edukacyjnych, zajęcia dla rodziców. To wszystko czeka na uczniów klas 4-6 świdnickich podstawówek.

Inicjatywa „Młodzi zdolni ze Świdnika” jest efektem współpracy z Wyższą Szkołą Ekonomii i Innowacji w Lublinie, w ramach projektu Uniwersytet Młodego Odkrywcy.

Głównym celem programu jest wspieranie rozpoznawania zdolności uczniów i rozwój zainteresowań i kompetencji. Młodzi świdniczanie będą mieli szansę wziąć udział w warsztatach w laboratorium uczelni, a także z wykorzystaniem nowoczesnych technologii edukacyjnych: Lego WeDo oraz Minecraft EDU. Prowadzone będą też spotkania dla rodziców, z zakresu wspierania dzieci w rozwoju w oparciu o zdolności i zainteresowania.

Zajęcia prowadzone będą przez dwa lata. Weźmie w nich udział 360 uczniów i 100 rodziców ze świdnickich szkół podstawowych. Projekt realizowany jest dzięki dofinansowaniu z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

czwartek, 18 październik 2018 08:24

Nagrodzeni za ekologię

Świdnik otrzymał wyróżnienie Ekostrateg przyznawane przez Polską Agencję Przedsiębiorczości oraz redakcję Forum Przedsiębiorczości w Dzienniku Gazecie Prawnej.

Nagrodę trafiają w ręce firm oraz instytucji, które w sposób szczególny dbają o środowisko naturalne. Kapituła konkursowa doceniła to, jak władze naszego miasta łączą bezpieczeństwo mieszkańców z rozwojem gospodarczym i troską o środowisko naturalne.

- Bardzo się cieszę, że nasze działania są dostrzegane i nagradzane - mówi burmistrz Waldemar Jakson. - Kończymy budowę kolektora odprowadzającego deszczówkę, dzięki czemu skończy się problem z zalewaniem ulic i posesji. 264 rodziny ze Świdnika korzystają już z energii słonecznej, dzięki projektowi realizowanemu przez miasto. Na budynkach zostały zainstalowane panele służące do ogrzewania wody. W przyszłym roku kolektory słoneczne pojawią się na kolejnych 201 domach. Zamontowanych zostanie również 217 ogniw fotowoltaicznych oraz 69 pomp ciepła.

Doceniono także zakup ekopatrolu, dzięki któremu można łatwiej znaleźć osoby palące w piecach toksycznymi odpadami.

Uroczyste ogłoszenie wyników konkursu odbyło się w poniedziałek, podczas VI Polskiego Kongresu Przedsiębiorczości w Poznaniu. Nagrodę, w imieniu burmistrza, odebrał Bartłomiej Pejo z Biura Obsługi Inwestora UM.

poniedziałek, 15 październik 2018 08:54

Sprawdź wzrok

Przed dwa dni świdniczanie będą mogli bezpłatnie zbadać wzrok. Chętni, w specjalnym „okobusie” sprawdzą jakość powierzchni oka oraz filmu łzowego, pod kątem występowania u nich zespołu suchego oka. 

Wykonanie diagnostyki umożliwia Fundacja NEUCA dla Zdrowia, która we współpracy z aptekami działającymi w ramach programu PARTNER+, organizuje ogólnopolską akcję. Jej celem jest promocja profilaktyki i diagnostyka zespołu suchego oka.

- Badania są zupełną nowością. Zarówno, jeśli chodzi o dotychczasowy zakres naszej działalności, jak i ofertę bezpłatnych badań profilaktycznych organizowanych przez inne podmioty. Zespół suchego oka to stosunkowe nowe schorzenie, jednak dotyczy coraz większej grupy osób, dlatego warto poświęcić mu uwagę - komentuje Beata Korzeniewska, prezes fundacji.

Badanie jest całkowicie bezinwazyjne, a także bezpłatne. Może je wykonać każda zainteresowana osoba, wymagane są jednak wcześniejsze zapisy. „Okobus” będzie stacjonował w Świdniku 16 i 17 października. Pierwszego dnia przy ul. Kruczkowskiego 6a, a drugiego przy ul. Okulickiego 8i.

Strona 3 z 317