mo - Świdnik - wysokich lotów

wtorek, 03 grudzień 2019 09:18

Derby w finale!

W półfinale Pucharu Polski, na szczeblu LZPN, piłkarze Avii Świdnik pokonali czwartoligowy Lewart, 1:0, awansując do finału rozgrywek. Teraz podopieczni Łukasza Mierzejewskiego zmierzą się z lubelskim Motorem, który po dogrywce pokonał u siebie Wisłę Puławy.

Ostatni w tym roku mecz Avii odbył się w Lubartowie. Pierwotnie spotkanie miało zostać rozegrane na boisku ze sztuczną murawą, jednak w ostatniej chwili gospodarze zmienili decyzję i mecz odbył się na wysłużonym stadionie z bardzo kiepską nawierzchnią.

Od początku widać było, która drużyna gra ligę wyżej. Żółto-niebiescy kontrolowali mecz i nie pozwalali rywalom na zbyt dużo. W 23 minucie fatalny błąd popełnił były zawodnik Avii, Stanisław Niewiński. Piłka trafiła do Wojciecha Białka, który wykorzystał sytuację "sam na sam" i pokonał również byłego zawodnika Avii - Adriana Wójcickiego. Przed przerwą wynik mógł wyrównać Hubert Kotowicz, jednak jego strzał głową poszybował nad bramką. W drugiej części meczu wynik już się nie zmienił. Avia grała konsekwentnie i zapędy gospodarzy kończyły się przed polem karnym.

- Pierwsza połowa wyglądała w naszym wykonaniu dużej lepiej niż druga. Wiedzieliśmy, że fatalny stan boiska nie pozwoli nam na wiele i trzeba grać prostą piłkę. Myślę, że w meczu były dobre momenty, choć nie ustrzegliśmy się też błędów. Ogólnie uważam, że byliśmy drużyną dojrzalszą. Cel został osiągnięty. Teraz czekamy na finał - podsumował Łukasz Mierzejewski, trener Avii Świdnik.

Lewart Lubartów – Avia Świdnik 0:1 (0:1)

Bramka: Wojciech Białek 23′

Lewart: Wójcicki – Niewiński, Budzyński (76′ Filipczuk), Ponurek, Michna (33′ Michałów) – Pokrywka (87′ Duda), Gliniak (46′ Najda), Fularski, Pożak, Kotowicz – Aftyka (81′ Nowak).

Avia: Piotrowski – Głaz, Kołodziej, Plesz, Kukułowicz – Wójcik, Prędota, Ozimek (63′ Kuliga), Maluga, Mroczek – Białek.

Żółte kartki: Dawid Pożak, Patryk Pokrywka, Filip Michałów, Łukasz Najda – Konrad Kołodziej, Dominik Maluga

Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin)

piątek, 29 listopad 2019 16:30

Pierwszoligowy futsal

Nie lada gratka czeka w ten weekend na fanów futsalu. Wyjątkowo w Świdniku, mecz w ramach rozgrywek 1 ligi, rozegra AZS UMCS Lublin. Początek spotkania w niedzielę, o godzinie 14.00, w hali sportowej przy I LO. 

Podopieczni Konrada Tarkowskiego doskonale radzą sobie w ostatnim czasie. Wygrali cztery mecze z rzędu i nie zwalniają tempa. Po dziewięciu kolejkach zajmują czwartą lokatę w tabeli na zapleczu Ekstraklasy, z 18 punktami na koncie. W niedzielę ,,Dziki" zmierzą się z drużyną Sośnicy Gliwice. Ekipa z Górnego Śląska jest dziesiąta w ligowej stawce. Gliwiczanie koniecznie potrzebują punktów, by utrzymać się w pierwszej lidze. Zapowiada się więc ciekawe spotkanie i dobre widowisko dla fanów halówki, których w naszym mieście nie brakuje. 

1. Liga Futsalu

AZS UMCS Lublin vs KS Sośnica Gliwice

Niedziela, 1 grudnia, godz. 14.00

Hala sportowa przy I LO w Świdniku

Wstęp bezpłatny

wtorek, 26 listopad 2019 12:56

Nie ma mocnych na Avię

Siatkarze Avii Świdnik znów wygrali i ponownie nie stracili nawet seta. W miniony weekend żółto-niebiescy pokonali na swoim terenie Extrans Sędziszów Małopolski 3:0. Świdniczanie po sześciu kolejkach z kompletem punktów prowadzą w tabeli drugiej ligi grupy szóstej. Tradycyjnie w meczu zagrali wszyscy, z wyjątkiem kontuzjowanego Marcina Kurka.

Podopieczni Witolda Chwastyniaka największe problemy mieli w pierwszym secie. Goście przez długi czas prowadzili, czy to 9:7, czy później 17:16. Świdniczanie popełniali sporo błędów, nie wykorzystywali kontrataków, przez co wynik pierwszej partii nie był pewny aż do samego końca. W końcu błędy zaczęli też popełniać goście, a Avia uruchomiła zagrywkę. Dzięki temu set zakończył się wygraną Avii 26:24.

W drugim secie żółto-niebiescy na dobre zaczęli rządzić i dzielić na zagrywce, niczym obecny trener gości Tomasz Józefacki, za czasów gry w Avii. Asami serwisowymi popisali się Misztal, Guz i dwukrotnie Machowicz. Przewaga świdniczan rosła i doprowadziła do wygrania seta 25:18.

W trzecim secie zawodnicy Avii ostatecznie pozbawili zespół z Sędziszowa wszelkich złudzeń. Znów doskonale radzili sobie w polu zagrywki. Tym razem w tym elemencie gry punkty zdobyli dwa razy Obermeler, Sługocki i Bartłomiej Żywno. Świetnie spisywał się również blok, gdzie punktował Tomasz Kusior. Trzecia partia zakończyła się zwycięstwem Avii 25:15.

- Mamy tradycyjnie problemy w pierwszym secie. To jest kwestia koncentracji, myślimy, że to się samo wygra. Drużyny, które do nas przyjeżdżają, nie mają nic do stracenia. Puszczają rękę i ryzykują. Zawodzi nas czasami skupienie, gra w pierwszym secie nie wygląda dobrze, ale za styl się nie ocenia. Dopisujemy trzy punkty i to jest najważniejsze. Tak naprawdę to nie rywale nam stwarzają problemy, tylko my sobie. Dlatego dochodzi do nerwowych końcówek seta. Duży szacunek dla zawodników, że potrafią je jednak wygrywać. To może w przyszłości zaprocentować, szczególnie w tych najważniejszych meczach, które przed nami - powiedział po spotkaniu trener Witold Chwastyniak.

W następnej kolejce Avia pojedzie do Jasła na mecz z miejscowym MKS MOSiR. Drużyna z Podkarpacia gra w tym sezonie w kratkę, przez co zajmuje dopiero piąte miejsce z ośmioma punktami i ujemnym bilansem setów na koncie.

MKS Avia Świdnik - Extrans Sędziszów Młp. 3:0 (26:24, 25:18, 25:15)

Avia: Kusior, Sługocki, Żywno, Wiczkowski, Obermeler, Guz, Bonisławski (libero) oraz Błądziński, Machowicz, Misztal, Rejowski, Baranowski, Sajdak (libero

poniedziałek, 25 listopad 2019 15:15

Danowcy w formie!

 

 

 

Rekordowa liczba 670 zawodników z 34 klubów Polski, Rosji, Czech, Białorusi, Mołdawii i Litwy wystąpiła w kolejnej edycji turnieju Taekwon-do Polish Open Cup, rozgrywanego w Opolu. Impreza odbyła się pod patronatem Związku Sportowego Polska Unia Taekwon-do.

Zawodnicy LKSW Dan Świdnik zdobyli 18 złotych, 12 srebrnych i sześć brązowych medali. Dzięki temu 34-osobowa drużyna ze Świdnika zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, ustępując jedynie KS Orient Częstochowa, liczącemu 134 sportowców.

Swój dzień miał jeden z najmłodszych w świdnickiej ekipie danowców, Wiktor Szłapa, który w czterech startach zdobył trzy złote i jeden srebrny medal. Otrzymał również puchar dla najlepszego zawodnika imprezy w kategorii dzieci. Tuż za nim, w klasyfikacji najlepszych, znalazł się Jan Hawrysz, który wywalczył dwa złota i dwa srebra, świetnie prezentując się zwłaszcza w walkach semi-contact i układach. Trzy srebrne medale przypadły w udziale Mai Besztak. Trzykrotnie na podium stanął także kadet Jakub Trześniak, który tryumfował w walkach semi-contact i układach tradycyjnych. Był też trzeci w light-contact, co dało mu puchar dla najlepszego kadeta turnieju. Warto wspomnieć, że w light-contact świdnicki zawodnik był jednym z najmniejszych w kategorii i rywalizował ze znacznie wyższymi przeciwnikami. W walkach nie miała sobie równych Emilia Szalak, zdecydowanie wygrywając semi, jak i light-contact oraz kończąc walkę finałową w semi-contact przed czasem.

Wyjazd do Opola zorganizowano przy wsparciu Gminy Miejskiej Świdnik.

Pełne wyniki zawodników LKSW Dan:
- Krystian Paprocki – złoto układy
- Kacper Zawadzki – srebro układy
- Wiktor Szłapa – złoto układy, złoto techniki specjalne, złoto techniki szybkościowe, srebro walki soft-stick
- Antoni Hawrysz – brąz układy
- Milena Zasybska – złoto układy
- Maja Besztak – srebro układy, srebro kopnięcia szybkościowe, srebro walki semi-contact
- Jan Hawrysz – złoto semi, złoto układy, srebro techniki specjalne, srebro techniki szybkościowe
- Konrad Berbeć – złoto walki soft-stick
- Aron Ruśniak – złoto walki soft-stick
- Antoni Mirosław – złoto walki soft-stick
- Olga Krawczyk – złoto układy
- Kacper Kuraś – złoto układy
- Kinga Matysiak – brąz układy
- Szymon Hawrysz – brąz softy
- Daniel Cur - złoto układy, srebro układy dowolne
- Jakub Trześniak - złoto układy, złoto walki semi-contact, brąz walki light-contact
- Paweł Wilczopolski - srebro układy
- Michał Markowski - złoto walki semi-contact, srebro walki light-contact
- Emilia Szalak - złoto walki semi-contact, złoto walki light-contact
- Małgorzata Ciesielska - srebro układy
- Marcin Gupta - srebro walki semi-contact
- Mateusz Buda - brąz walki semi-contact
- drużyna Jakub Trześniak, Tomasz Gumienniak, Michał Markowski - brąz układy drużynowe 

 

 

 

wtorek, 26 listopad 2019 12:59

Porażka z KSZO

Zawodnicy Avii Świdnik niezbyt udanie zakończyli ligowe rozgrywki w 2019 roku. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego przegrali przed własną publicznością z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:2.

Sobotnie spotkanie było pierwszą kolejką rundy rewanżowej granej awansem. Na początku sezonu świdniczanie przegrali w Ostrowcu 3:1. Tym razem żółto-niebiescy chcieli zrewanżować się KSZO i zainkasować trzy punkty.

Mecz na zmrożonej nawierzchni lepiej zaczęła Avia. Już w ósmej minucie Wojciech Białek dośrodkował z rzutu rożnego do niepilnowanego Sebastiana Głaza i było 1:0. Świdniczanie cieszyli się z bramki jedynie dziesięć minut. Wtedy błąd popełnił Bartosz Szelong i piłka trafiła pod nogi Marcina Kaczmarka. Doświadczony zawodnik z przeszłością w ekstraklasie, doskonale wiedział jak się w takiej sytuacji zachować i przelobował bramkarza Avii. W 30 minucie kolejny cios zadali goście. Po dośrodkowaniu z prawej strony, piłkę głową w pole karne dograł jeden z zawodników KSZO. Ta dotarła do Karola Woracha, który wykorzystując nieporadność obrony Avii, pokonał Szelonga.

W drugiej połowie więcej sytuacji mieli goście. Avia nie potrafiła przedrzeć się przez dobrze dysponowaną obronę KSZO i momentami była wręcz bezradna. Mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem gości 2:1. Świdniczanie po tym spotkaniu zajmują siódme miejsce w ligowej stawce, ze stratą sześciu punktów do lidera.

- Być może na naszą gry wpłynęła pogoda. Weszliśmy w okres,kiedy jest już stosunkowo zimno i z tego powodu oszczędzając boisko, nie trenowaliśmy na płycie głównej.Mamy wąską kadrę, więc myślę, że w tych warunkach doszło jeszcze zmęczenie. Jednak nie ma co się usprawiedliwiać, bo to był mecz, w którym powinniśmy zdobyć jakiekolwiek punkty. Niestety nie udało się. Rywale mieli takie same warunki i je wykorzystali, strzelając dwie bramki. Chociaż, jeśli chodzi o drugie trafienie, to mam sporo pretensji do sędziów. Arbiter, który sędziował nasz mecz, podyktował rywalom rzut karny„z niczego” w spotkaniu z Podlasiem, wprowadzając nerwówkę. Teraz zauważył faule nie wiadomo skąd. Trzeba to powiedzieć głośno, mamy już kolejny mecz, w którym sędziowie nie unoszą ciężaru spotkania i moim zdaniem nie ponoszą z tego powodu żadnych konsekwencji. Czekamy z niecierpliwością na kolejną rundę, musimy wyciągnąć wnioski, szczególnie z tych spotkań, w których straciliśmy punkty. Teraz przyjdzie czas na odpoczynek i później przygotowania do wiosny - powiedział po meczu Dawid Kuliga, zawodnik Avii Świdnik.

- Sam trener KSZO powiedział po meczu, że zagraliśmy inaczej niż zwykle. Widać było, że szło nam słabo. Może większość zawodników już myślała o końcówce roku i odpoczynku. Jak przed każdym meczem, dajemy zawodnikom założenia do zrealizowania pod konkretny zespół. Pretensje trzeba mieć do samych siebie, a nie do sędziów. Nigdy nam nie brakowało woli walki oraz ambicji. Jest nas mało, a mimo to, są to zawodnicy, którzy w każdym meczu dają z siebie wszystko, nie można im więc odmówić zaangażowania.Nie można również powiedzieć, że do meczu z KSZO nie podeszliśmy z pełnym zaangażowaniem. Niestety akcje się nie kleiły, piłka nie chciała wpaść do bramki. Wynik, który zrobiliśmy do tej pory jest bardzo dobry. Taki słabszy mecz musiał kiedyś przyjść. Mieliśmy już jedno spotkanie w Kraśniku, gdzie przegraliśmy 5:0 i teraz również takie nam się przytrafiło. W kilku ostatnich spotkaniach zagraliśmy bardzo dobrze, a w poprzednich 12 meczach ponieśliśmy tylko jedną porażkę - podsumował drugi trener Michał Macek.

Avia Świdnik - KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 1:2 (1:2)

Bramki: Sebastian Głaz 8′ - Marcin Kaczmarek 18′, Karol Worach 30′

Avia: Szelong - Kuliga, Głaz, Górka, Kukułowicz - Wójcik (72′ Plesz), Maluga, Ozimek (46′ Szpak), Mroczek (81′ Kołodziej), Prędota - Białek

Żółte kartki dla Avii: Mateusz Ozimek, Bartłomiej Kukułowicz, Konrad Kołodziej

Sędziował: Grzegorz Jabłoński (Kraków)

wtorek, 19 listopad 2019 08:25

Avia lepsza od Wisłoki

Kibice Avii Świdnik, którzy przyszli na sobotni mecz drużyny, znów mieli powody do radości. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego pokonali Wisłokę Dębica 1:0.

Goście z Dębicy przyjechali do Świdnika mając najlepszą defensywę w lidze. Przed meczem z Avią stracili zaledwie dziesięć bramek. Oba zespoły znajdują się w górze tabeli. Zapowiadało się więc wyrównane starcie i takie też było.

W pierwszej połowie spotkania optyczną przewagę utrzymywała Avia, jednak nie potrafiła przekuć jej na klarowne sytuacje strzeleckie. Świdniczanie mieli mnóstwo stałych fragmentów gry, jednak ani razu nie udało im się zaskoczyć gości. Najlepsze okazje przed przerwą mieli strzelający głową Wojciech Białek oraz Bartosz Mroczek z rzutu wolnego, którego strzał ponad murem wybronił bramkarz Wisłoki.

W drugiej części drużyny przyśpieszyły tempo. W 54 minucie groźnie zrobiło się pod bramką Avii, ale Bartosz Szelong sparował strzał napastnika Wisłoki na rzut rożny. Później Mateusz Ozimek podał do Dawida Kuligi, który wrzucił piłkę na drugi słupek. Akcję świetnie zamknął Piotr Prędota. Dzięki niemu świdniccy kibice mogli cieszyć się z wyniku 1:0. Wisłoka nie odpuszczała i dążyła do strzelenia bramki. Najlepszą sytuację rywale mieli w 64 minucie, kiedy strzał głową z kilku metrów doskonale wybronił Bartosz Szelong. W 72 minucie piłka kolejny raz znalazła się w bramce po trafieniu Prędoty, jednak tym razem sędzia asystent podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Do końca meczu nic się już nie zmieniło i Avia odniosła siódme zwycięstwo w tym sezonie.

- Dużo czasu poświęciliśmy na analizę przeciwnika, bo jest to zespół, który przed spotkaniem z nami stracił  tylko dziesięć bramek. Ciężko było złamać ich obronę, ale nam się to udało. Byliśmy konsekwentni w grze defensywnej i to przyniosło nam trzy punkty. Wzięliśmy dużą poprawkę szczególnie w kontekście ostatniego meczu w Krakowie, gdzie zabrakło nam nieco koncentracji w ostatnich minutach. Teraz poprawiliśmy te elementy i dzięki temu cieszymy się ze zwycięstwa - powiedział Mateusz Ozimek, piłkarz Avii.

- Udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Była koncentracja, której zabrakło z Hutnikiem. Z perspektywy meczu uważam, że byliśmy właśnie o tę jedną bramkę lepsi. Wisłoka również miała kilka okazji. To ułożony zespół i wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo strzelić im bramkę. To nie był mecz, w którym mieliśmy wiele dogodnych sytuacji. Miano najlepszej defensywy w lidze nie jest przypadkowe i to potwierdziło się w tym spotkaniu. Nam jednak udało się ich przełamać i dzięki bramce Piotrka cieszymy się z trzech punktów. W drugiej połowie Wisłoka mogła strzelić wyrównujący gol, ale kolejny raz świetnie spisywał się Bartek Szelong i te trzy punkty, to w dużej mierze również jego zasługa - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 17 kolejce w czołówce tabeli panuje duży ścisk. Między ósmą a pierwszą drużyną różnica wynosi zaledwie pięć punktów.

1.

 Hutnik Kraków

17

32

32-26

2.

 Wólczanka Wólka Pełkińska

17

31

26-16

3.

 Korona II Kielce

17

30

35-25

4.

 Motor Lublin

17

30

27-15

5.

 Stal Kraśnik

17

27

25-15

6.

 Wisłoka Dębica

17

27

21-11

7.

 Avia Świdnik

17

27

25-25

W najbliższy weekend awansem odbędzie się pierwsza kolejka rundy wiosennej. Na Stadionie Miejskim w Świdniku żółto-niebiescy podejmą KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, z którym na początku sezonu przegrali 3:1. Początek meczu w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik – Wisłoka Dębica 1:0 (0:0)
Bramka: Piotr Prędota 60′

Avia: Szelong -Kuliga, Głaz, Kukułowicz, Górka, Wójcik (59′ Kołodziej), Ozimek, Maluga, Mroczek, Prędota, Białek (59′ Szpak)

Wisłoka: Libera – Hus, Cabała, Sojda (73′ Bożek), Rębisz, Gwiazda (69′ Maik), Łanucha, Fedan (73′ Wrzosek), Pelc, Prokop, Siedlik (76′ Lubera)

Żółte kartki: Dawid Kuliga, Dawid Wojcik, Piotr Prędota – Jan Pelc, Kacper Maik
Sędziował: Michał Fudala (Brzesko)

Widzów: 400

czwartek, 07 listopad 2019 08:43

Zagrają o Puchar Burmistrza

W poniedziałek, 11 listopada, w hali sportowej I Liceum Ogólnokształcącego  odbędzie się XVIII Turniej Niepodległości w Futsalu o Puchar Burmistrza Świdnika.

Tak prezentuje się terminarz spotkań:

GRUPA A
9.00 Antique – Pokolenie J.P.II
9.25 Solo Bud – TKKF Świt
9.50 Antique – Dywany Łuszczów
10.15 Pokolenie J.P.II – TKKF Świt
10.40 Solo Bud – Dywany Łuszczów
11.05 Antique – TKKF Świt
11.30 Pokolenie J.P.II – Dywany Łuszczów
11.55 Antique – Solo Bud
12.20 TKKF Świt – Dywany Łuszczów
12.45 Pokolenie J.P.II – Solo Bud
GRUPA B
13.10 Creatio – Solidarność PZL
13.35 Metalowcy – FC Albatros
14.00 Creatio - Pegimek
14.25 Solidarność PZL – FC Albatros
14.50 Metalowcy - Pegimek
15.15 Creatio – FC Albatros
15.40 Solidarność PZL - Pegimek
16.05 Creatio - Metalowcy
16.30 FC Albatros - Pegimek
16.55 Solidarność PZL - Metalowcy
MECZE PÓŁFINAŁOWE
17.20 1A - 2B
17.45 2A - 1B
MECZ O 3 MIEJSCE
18.10 przegrani z półfinałów
MECZ O 1 MIEJSCE
18.35 zwycięzcy z półfinałów
19.00 UROCZYSTOŚĆ ZAKOŃCZENIA TURNIEJU

wtorek, 05 listopad 2019 14:06

Szymajda w obronie pasa

21 grudnia odbędzie się 19. gala Thunderstrike Fight League - „Christmas Time” w hali Globus, w Lublinie. Mistrzowskiego pasa wagi lekkiej będzie bronił świdniczanin Hubert Szymajda.

Po nieudanym debiucie w KSW, Hubert Szymajda (8-3) stanie w obronie pasa, który wywalczył 20 października ubiegłego roku w walce z Robertem Maciejowskim.

- Jestem głodny walki i zwycięstwa oraz zdeterminowany, by ponownie wejść na szczyt. Ostatnio wyciągnąłem wnioski. Chcę walczyć z najlepszymi. Na szalę stawiam wszystko i zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji. W tym roku spędzamy święta w dużym gronie. Liczę na wasze wsparcie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek - mówi Szymajda.

Jego rywal nie jest jeszcze znany, ale włodarze TFL zapewniają, że będzie to mocne nazwisko.

- Hubert nie wybiera rywali, nie kalkuluje. Jego ostatni przeciwnik w KSW, niepokonany Shamil Musaev z rekordem 12-0, to przyszły champion. „Małpa” nawet przez chwilę nie zastanawiał się i przyjął walkę. Teraz jest dokładnie tak samo. Możecie być pewni mocnego nazwiska - komentuje Jacek Sarna, organizator gali.

Organizatorzy, poza wspomnianym Hubertem Szymajdą, potwierdzili już kilka nazwisk zawodników, którzy zawalczą 21 grudnia. Będą to: Kamil Giez, Damian Adamiuk, Paweł Sidor, Sławomir Kołtunowicz, Piotr Smoczyński, Marek Samociuk, Marcin Skrzek, Kacper Just, Maciej Guz oraz walcząca o pas, Judyta Rymarzak.

- Kolejna niesamowita lekcja w naszej działalności przed nami. Uważam, że będzie to event przeprowadzony w niesamowitej, świątecznej atmosferze. Szykujemy inną oprawę niż dotychczas. To będzie coś historycznego - zapowiada J. Sarna.

Bilety na grudniową galę są już dostępne. Można je kupić na portalu internetowym ekobilet.pl, w cenach 80-120 zł.

wtorek, 05 listopad 2019 11:21

Korona pokonana!

Piłkarze Avii sprawili fanom kolejną, miłą niespodziankę. Tym razem żółto-niebiescy wygrali na własnym terenie 2:1 z liderem rozgrywek - Koroną II Kielce. Po emocjonującym spotkaniu w Tarnobrzegu i wywalczonym punkcie, przed podopiecznymi Łukasza Mierzejewskiego stanęły rezerwy kieleckiej Korony.

Goście przyjechali do Świdnika w bardzo młodym składzie. Większość zawodników złocisto-krwistych miała status młodzieżowca. Borykająca się z problemami kadrowymi Avia posadziła tym razem na ławce rezerwowych zaledwie trzech zawodników z pola.

Mecz rozpoczął się idealnie dla gospodarzy. W 5 minucie, na indywidualną akcję zdecydował się Bartosz Mroczek. Obrońcy gości nie byli w stanie powstrzymać go w przepisowy sposób i sędzia musiał podyktować rzut karny. Do piłki podszedł niezawodny Wojciech Białek i pewnie pokonał bramkarza. W 25 minucie mogło być 1:1. Artur Piróg ograł Arkadiusza Górkę i posłał piłkę technicznie w kierunku dalszego słupka bramki. Strzał okazał się minimalnie niecelny.

W drugiej połowie świdniczanie przejęli inicjatywę jeszcze widoczniej. Nie pozwalali Koronie na stwarzanie dogodnych sytuacji. W 70 minucie doskonałą okazję miał Dominik Maluga. Grając w tym meczu na skrzydle, znalazł się sam na sam z Jakubem Osobińskim, uderzył jednak wprost w niego. Chwilę później Wojciech Białek dośrodkował z rzutu wolnego. Najwyżej do piłki wyskoczył Arkadiusz Górka, ale znów lepszy był bramkarz z Kielc. W 76 minucie udało się wreszcie podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Górki, na raty gola zdobył Wojciech Białek i było 2:0. To jego 11 bramka w tym sezonie. Dwie minuty później najlepszy strzelec Avii powinien zaliczyć hattricka, jednak tym razem zawiodła go skuteczność. Tuż przed końcem podstawowego czasu gry wydarzyła się najbardziej kuriozalna sytuacja meczu, a nawet całego sezonu. Napastnik Korony wpadł z wyprostowaną nogą w Bartosza Szelonga i padli na ziemię. Sędzia początkowo słusznie podyktował rzut wolny dla Avii, lecz po chwili zmienił decyzję na… karny dla Korony. Jedenastkę na bramkę zamienił Mateusz Sowiński. Pomimo nerwówki w końcówce, Avii udało się utrzymać wynik i pokonać lidera 2:1.

- To był dziwny mecz, ale cieszy zwycięstwo, bo jest ono w piłce najważniejsze. Myślę, że zdecydowało doświadczenie, którego zabrakło drużynie przeciwnej. Przede wszystkim wygrywaliśmy znacznie więcej pojedynków jeden na jeden. Cieszy też atmosfera w drużynie. Może to kwestia mobilizacji czy koncentracji, ale lepiej wychodzą nam mecze z teoretycznie silniejszymi zespołami - powiedział Bartłomiej Kukułowicz, obrońca Avii.

- Druga połowa była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. W pierwszej widzieliśmy dużo niedokładności, błędów czysto piłkarskich. Stworzyliśmy wiele sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Mecz  był ciągle wyrównany, przez co trochę nerwowy. Bramka na 2:0 nieco uspokoiła nastroje, ale potem przytrafił się kuriozalny rzut karny i znów mieliśmy nerwówkę. Ogólnie byliśmy lepszym zespołem. Młoda drużyna Korony piłkarsko prezentowała się dobrze, ale zdominowaliśmy ją fizycznie i myślę, że wygraliśmy w pełni zasłużenie. Musimy wykorzystywać okazje bramkowe, bo potem możemy, tak jak dzisiaj, dostać karnego z niczego i w ten sposób doprowadzamy do niepotrzebnych nerwów. Pod nieobecność Romka Mykyty, po prawej udało się zachować czyste konto. Świetnie spisał się w tym meczu Bartek Szelong, broniąc stuprocentowych okazji gości - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 15 kolejkach Avia zajmuje ósme miejsce z 23 punktami na koncie. W następnej rundzie żółto-niebiescy znów zmierzą się z liderem. Na pierwszym miejscu znalazł się Hutnik Kraków i to właśnie w Nowej Hucie świdniczanie zagrają najbliższe spotkanie w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik - Korona II Kielce 2:1 (1:0)

Bramki: Białek (5’ z karnego, 76’) - Sowiński (88’z karnego)

Avia: Szelong - Kukułowicz, Głaz, Górka, Kuliga, Kołodziej, Wójcik (82’ Partyka), Maluga, Mroczek (78’ Ozimek), Białek, Prędota

Korona II: Osobiński - Kloc, Prętnik, Lisowski, Piróg, Dziubek (46’ Jopkiewicz), Petrović (46’ Górski), Sewerzyński (46’ Seweryś), Więckowski, Sowiński, Szałas (70’ Chudecki)

Żółte kartki: Wójcik, Kukułowicz, Partyka, Mroczek, Szelong - Dziubek, Petrović, Górski, Chudecki

Sędziował: Paweł Bagan (Kraków)

wtorek, 29 październik 2019 08:27

Avia ograła Kozienice

Siatkarze Avii Świdnik nie zawiedli publiczności zgromadzonej w hali przy Szkole Podstawowej nr 7. Podopieczni Witolda Chwastyniaka pokonali wicelidera Enea KKS Kozielice 3:0. Teraz, z kompletem punktów, przewodzą w ligowej stawce. Trener znów rotował składem i dał wykazać się praktycznie wszystkim swoim zawodnikom. Na parkiecie zabrakło jedynie środkowego, Tomasza Kusiora, którego z gry wykluczyła choroba.

Przy okazji meczów rozgrywanych na własnym boisku, klub upamiętnia zasłużonych dla Avii siatkarzy. Poprzednio uhonorowano Kazimierza Patrzałę i Remigiusza Misztala. Tym razem pamiątkową koszulkę z rąk sekretarz miasta Ewy Jankowskiej odebrał Sławomir Kurek.

Pierwszy set przebiegał w spokojnej atmosferze. Żółto-niebiescy kontrolowali grę i nie dali przeciwnikom nawet przez chwilę pomyśleć o wygraniu seta. Gościom udało się zdobyć jedynie 19 punktów.

Druga partia zaczęła się od niespodziewanego przejęcia prowadzenia  przez drużynę z Kozienic. W pewnym momencie zrobiło się 3:5, ale wówczas do pracy wzięła się Avia. Dobra obrona i skuteczność w ataku Pawła Rejowskiego pozwoliła gospodarzom wyrównać stan rywalizacji, a później sukcesywnie budować przewagę. Pod koniec seta świdniczanie mieli trochę kłopotów w przyjęciu i ich przewaga wynosiła zaledwie dwa punkty. Wtedy do głosu doszedł Bartłomiej Żywno, który najpierw zapunktował w ataku, a chwilę później doskonale zachował się w bloku i Avia wygrała tę partię 25:21.

W trzecim secie żółto-niebiescy zbudowali sobie dużą przewagę, jednak goście nie odpuszczali. Grali do końca i mocno podgonili końcówkę seta. Przez chwilę zrobiło się małe zamieszanie po jednej z krzywdzących dla drużyny z Kozienic sytuacji, w której jeden z zawodników Avii wpadł w siatkę. Nie dostrzegli tego sędziowie, jednak ambitni goście zwrócili się do sędziów. Ostatecznie sędzia pokazał jednemu z zawodników czerwoną kartkę i mecz toczył się dalej. Ostatecznie trzeciego seta Avia wygrała 25:23, a całe spotkanie 3:0.

- To był na pewno najtrudniejszy mecz w tym sezonie, ale prawda też jest taka, że nie zagraliśmy zbyt porywająco. Cały czas ciężko trenujemy. Kilku zawodników, łącznie ze mną, nie odzyskało jeszcze pełnej świeżości. Dalej wkrada się w nasze poczynania dużo błędów. Gdy jesteśmy w pełni skoncentrowani, gra wygląda dobrze, ale nagle potrafimy stracić 6-7 punktów. Głównie przez brak koncentracji. Trener dużo rotuje składem, ale rozumiemy, że szuka optymalnego, wyjściowego składu. Wszystkich chce sprawdzić i nikogo nie skreśla - powiedział atakujący, Paweł Rejowski.

- Zabrakło nam koncentracji. Zagraliśmy nieco eksperymentalnym składem, ale będziemy tak kombinować w wielu spotkaniach. Najważniejsza jest wygrana. Z Kozienicami grało się trudno. Próbowałem rozpisać ten zespół, ale jest to prawie niemożliwe. Usypiają przeciwników. Przy naszym wysokim prowadzeniu potrafili podgonić końcówki i robiło się gorąco. Gdybyśmy utrzymali koncentrację, wynik byłby wyższy, ale też nie o to tutaj chodzi. To lekcja dla chłopaków, że trzeba być od początku do końca skoncentrowanym. Zawodnicy w pełni zrealizowali założenia, które nakreśliliśmy sobie przed meczem. Nie zawsze wychodziło to idealnie, czasem zaskakiwał nas przeciwny zespół. Tak, jak wcześniej mówiłem, wiele z nich jest dla nas niewiadomą. Mamy mało informacji, a na podstawie jednego meczu ciężko rozpisać drużynę. Na pewno druga runda będzie dla nas łatwiejsza, bo będziemy wiedzieli czego się spodziewać. Wszystkie zespoły, które się z nami mierzą, nie mają nic do stracenia i ryzykują. Szczególnie w zagrywce. Musimy to przetrzymać i często grać na wysokiej piłce. Brakuje nam jeszcze chłodnej głowy w grze blokiem. Mamy tutaj duże pokłady, które musimy wykorzystać. To dopiero czwarty mecz. Teraz mamy dłuższą przerwę, podczas której będziemy pracować nad różnymi mankamentami. Prawdziwa forma ma przyjść w lutym, marcu na decydujące spotkania, także jestem o to spokojny - podsumował trener Witold Chwastyniak.

Następny mecz Avia rozegra za dwa tygodnie, w sobotę, 16 listopada w Ropczycach, z miejscowymi Błękitnymi.

MKS Avia Świdnik – Enea KKS Kozienice 3:0 (25:19, 25:21, 25:23)
Avia: Guz, Błądziński, Rejowski, Misztal, Machowicz, Baranowski, Bonisławski (libero), Sajdak (libero) oraz Wiczkowski, Sługocki, Żywno, Obermeler

poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10nast.
Strona 1 z 13