• rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Repertuar
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
czwartek, 07 listopad 2019 08:43

Zagrają o Puchar Burmistrza

W poniedziałek, 11 listopada, w hali sportowej I Liceum Ogólnokształcącego  odbędzie się XVIII Turniej Niepodległości w Futsalu o Puchar Burmistrza Świdnika.

Tak prezentuje się terminarz spotkań:

GRUPA A
9.00 Antique – Pokolenie J.P.II
9.25 Solo Bud – TKKF Świt
9.50 Antique – Dywany Łuszczów
10.15 Pokolenie J.P.II – TKKF Świt
10.40 Solo Bud – Dywany Łuszczów
11.05 Antique – TKKF Świt
11.30 Pokolenie J.P.II – Dywany Łuszczów
11.55 Antique – Solo Bud
12.20 TKKF Świt – Dywany Łuszczów
12.45 Pokolenie J.P.II – Solo Bud
GRUPA B
13.10 Creatio – Solidarność PZL
13.35 Metalowcy – FC Albatros
14.00 Creatio - Pegimek
14.25 Solidarność PZL – FC Albatros
14.50 Metalowcy - Pegimek
15.15 Creatio – FC Albatros
15.40 Solidarność PZL - Pegimek
16.05 Creatio - Metalowcy
16.30 FC Albatros - Pegimek
16.55 Solidarność PZL - Metalowcy
MECZE PÓŁFINAŁOWE
17.20 1A - 2B
17.45 2A - 1B
MECZ O 3 MIEJSCE
18.10 przegrani z półfinałów
MECZ O 1 MIEJSCE
18.35 zwycięzcy z półfinałów
19.00 UROCZYSTOŚĆ ZAKOŃCZENIA TURNIEJU

wtorek, 05 listopad 2019 14:06

Szymajda w obronie pasa

21 grudnia odbędzie się 19. gala Thunderstrike Fight League - „Christmas Time” w hali Globus, w Lublinie. Mistrzowskiego pasa wagi lekkiej będzie bronił świdniczanin Hubert Szymajda.

Po nieudanym debiucie w KSW, Hubert Szymajda (8-3) stanie w obronie pasa, który wywalczył 20 października ubiegłego roku w walce z Robertem Maciejowskim.

- Jestem głodny walki i zwycięstwa oraz zdeterminowany, by ponownie wejść na szczyt. Ostatnio wyciągnąłem wnioski. Chcę walczyć z najlepszymi. Na szalę stawiam wszystko i zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji. W tym roku spędzamy święta w dużym gronie. Liczę na wasze wsparcie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek - mówi Szymajda.

Jego rywal nie jest jeszcze znany, ale włodarze TFL zapewniają, że będzie to mocne nazwisko.

- Hubert nie wybiera rywali, nie kalkuluje. Jego ostatni przeciwnik w KSW, niepokonany Shamil Musaev z rekordem 12-0, to przyszły champion. „Małpa” nawet przez chwilę nie zastanawiał się i przyjął walkę. Teraz jest dokładnie tak samo. Możecie być pewni mocnego nazwiska - komentuje Jacek Sarna, organizator gali.

Organizatorzy, poza wspomnianym Hubertem Szymajdą, potwierdzili już kilka nazwisk zawodników, którzy zawalczą 21 grudnia. Będą to: Kamil Giez, Damian Adamiuk, Paweł Sidor, Sławomir Kołtunowicz, Piotr Smoczyński, Marek Samociuk, Marcin Skrzek, Kacper Just, Maciej Guz oraz walcząca o pas, Judyta Rymarzak.

- Kolejna niesamowita lekcja w naszej działalności przed nami. Uważam, że będzie to event przeprowadzony w niesamowitej, świątecznej atmosferze. Szykujemy inną oprawę niż dotychczas. To będzie coś historycznego - zapowiada J. Sarna.

Bilety na grudniową galę są już dostępne. Można je kupić na portalu internetowym ekobilet.pl, w cenach 80-120 zł.

wtorek, 05 listopad 2019 11:21

Korona pokonana!

Piłkarze Avii sprawili fanom kolejną, miłą niespodziankę. Tym razem żółto-niebiescy wygrali na własnym terenie 2:1 z liderem rozgrywek - Koroną II Kielce. Po emocjonującym spotkaniu w Tarnobrzegu i wywalczonym punkcie, przed podopiecznymi Łukasza Mierzejewskiego stanęły rezerwy kieleckiej Korony.

Goście przyjechali do Świdnika w bardzo młodym składzie. Większość zawodników złocisto-krwistych miała status młodzieżowca. Borykająca się z problemami kadrowymi Avia posadziła tym razem na ławce rezerwowych zaledwie trzech zawodników z pola.

Mecz rozpoczął się idealnie dla gospodarzy. W 5 minucie, na indywidualną akcję zdecydował się Bartosz Mroczek. Obrońcy gości nie byli w stanie powstrzymać go w przepisowy sposób i sędzia musiał podyktować rzut karny. Do piłki podszedł niezawodny Wojciech Białek i pewnie pokonał bramkarza. W 25 minucie mogło być 1:1. Artur Piróg ograł Arkadiusza Górkę i posłał piłkę technicznie w kierunku dalszego słupka bramki. Strzał okazał się minimalnie niecelny.

W drugiej połowie świdniczanie przejęli inicjatywę jeszcze widoczniej. Nie pozwalali Koronie na stwarzanie dogodnych sytuacji. W 70 minucie doskonałą okazję miał Dominik Maluga. Grając w tym meczu na skrzydle, znalazł się sam na sam z Jakubem Osobińskim, uderzył jednak wprost w niego. Chwilę później Wojciech Białek dośrodkował z rzutu wolnego. Najwyżej do piłki wyskoczył Arkadiusz Górka, ale znów lepszy był bramkarz z Kielc. W 76 minucie udało się wreszcie podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Górki, na raty gola zdobył Wojciech Białek i było 2:0. To jego 11 bramka w tym sezonie. Dwie minuty później najlepszy strzelec Avii powinien zaliczyć hattricka, jednak tym razem zawiodła go skuteczność. Tuż przed końcem podstawowego czasu gry wydarzyła się najbardziej kuriozalna sytuacja meczu, a nawet całego sezonu. Napastnik Korony wpadł z wyprostowaną nogą w Bartosza Szelonga i padli na ziemię. Sędzia początkowo słusznie podyktował rzut wolny dla Avii, lecz po chwili zmienił decyzję na… karny dla Korony. Jedenastkę na bramkę zamienił Mateusz Sowiński. Pomimo nerwówki w końcówce, Avii udało się utrzymać wynik i pokonać lidera 2:1.

- To był dziwny mecz, ale cieszy zwycięstwo, bo jest ono w piłce najważniejsze. Myślę, że zdecydowało doświadczenie, którego zabrakło drużynie przeciwnej. Przede wszystkim wygrywaliśmy znacznie więcej pojedynków jeden na jeden. Cieszy też atmosfera w drużynie. Może to kwestia mobilizacji czy koncentracji, ale lepiej wychodzą nam mecze z teoretycznie silniejszymi zespołami - powiedział Bartłomiej Kukułowicz, obrońca Avii.

- Druga połowa była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. W pierwszej widzieliśmy dużo niedokładności, błędów czysto piłkarskich. Stworzyliśmy wiele sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Mecz  był ciągle wyrównany, przez co trochę nerwowy. Bramka na 2:0 nieco uspokoiła nastroje, ale potem przytrafił się kuriozalny rzut karny i znów mieliśmy nerwówkę. Ogólnie byliśmy lepszym zespołem. Młoda drużyna Korony piłkarsko prezentowała się dobrze, ale zdominowaliśmy ją fizycznie i myślę, że wygraliśmy w pełni zasłużenie. Musimy wykorzystywać okazje bramkowe, bo potem możemy, tak jak dzisiaj, dostać karnego z niczego i w ten sposób doprowadzamy do niepotrzebnych nerwów. Pod nieobecność Romka Mykyty, po prawej udało się zachować czyste konto. Świetnie spisał się w tym meczu Bartek Szelong, broniąc stuprocentowych okazji gości - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 15 kolejkach Avia zajmuje ósme miejsce z 23 punktami na koncie. W następnej rundzie żółto-niebiescy znów zmierzą się z liderem. Na pierwszym miejscu znalazł się Hutnik Kraków i to właśnie w Nowej Hucie świdniczanie zagrają najbliższe spotkanie w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik - Korona II Kielce 2:1 (1:0)

Bramki: Białek (5’ z karnego, 76’) - Sowiński (88’z karnego)

Avia: Szelong - Kukułowicz, Głaz, Górka, Kuliga, Kołodziej, Wójcik (82’ Partyka), Maluga, Mroczek (78’ Ozimek), Białek, Prędota

Korona II: Osobiński - Kloc, Prętnik, Lisowski, Piróg, Dziubek (46’ Jopkiewicz), Petrović (46’ Górski), Sewerzyński (46’ Seweryś), Więckowski, Sowiński, Szałas (70’ Chudecki)

Żółte kartki: Wójcik, Kukułowicz, Partyka, Mroczek, Szelong - Dziubek, Petrović, Górski, Chudecki

Sędziował: Paweł Bagan (Kraków)

wtorek, 29 październik 2019 08:27

Avia ograła Kozienice

Siatkarze Avii Świdnik nie zawiedli publiczności zgromadzonej w hali przy Szkole Podstawowej nr 7. Podopieczni Witolda Chwastyniaka pokonali wicelidera Enea KKS Kozielice 3:0. Teraz, z kompletem punktów, przewodzą w ligowej stawce. Trener znów rotował składem i dał wykazać się praktycznie wszystkim swoim zawodnikom. Na parkiecie zabrakło jedynie środkowego, Tomasza Kusiora, którego z gry wykluczyła choroba.

Przy okazji meczów rozgrywanych na własnym boisku, klub upamiętnia zasłużonych dla Avii siatkarzy. Poprzednio uhonorowano Kazimierza Patrzałę i Remigiusza Misztala. Tym razem pamiątkową koszulkę z rąk sekretarz miasta Ewy Jankowskiej odebrał Sławomir Kurek.

Pierwszy set przebiegał w spokojnej atmosferze. Żółto-niebiescy kontrolowali grę i nie dali przeciwnikom nawet przez chwilę pomyśleć o wygraniu seta. Gościom udało się zdobyć jedynie 19 punktów.

Druga partia zaczęła się od niespodziewanego przejęcia prowadzenia  przez drużynę z Kozienic. W pewnym momencie zrobiło się 3:5, ale wówczas do pracy wzięła się Avia. Dobra obrona i skuteczność w ataku Pawła Rejowskiego pozwoliła gospodarzom wyrównać stan rywalizacji, a później sukcesywnie budować przewagę. Pod koniec seta świdniczanie mieli trochę kłopotów w przyjęciu i ich przewaga wynosiła zaledwie dwa punkty. Wtedy do głosu doszedł Bartłomiej Żywno, który najpierw zapunktował w ataku, a chwilę później doskonale zachował się w bloku i Avia wygrała tę partię 25:21.

W trzecim secie żółto-niebiescy zbudowali sobie dużą przewagę, jednak goście nie odpuszczali. Grali do końca i mocno podgonili końcówkę seta. Przez chwilę zrobiło się małe zamieszanie po jednej z krzywdzących dla drużyny z Kozienic sytuacji, w której jeden z zawodników Avii wpadł w siatkę. Nie dostrzegli tego sędziowie, jednak ambitni goście zwrócili się do sędziów. Ostatecznie sędzia pokazał jednemu z zawodników czerwoną kartkę i mecz toczył się dalej. Ostatecznie trzeciego seta Avia wygrała 25:23, a całe spotkanie 3:0.

- To był na pewno najtrudniejszy mecz w tym sezonie, ale prawda też jest taka, że nie zagraliśmy zbyt porywająco. Cały czas ciężko trenujemy. Kilku zawodników, łącznie ze mną, nie odzyskało jeszcze pełnej świeżości. Dalej wkrada się w nasze poczynania dużo błędów. Gdy jesteśmy w pełni skoncentrowani, gra wygląda dobrze, ale nagle potrafimy stracić 6-7 punktów. Głównie przez brak koncentracji. Trener dużo rotuje składem, ale rozumiemy, że szuka optymalnego, wyjściowego składu. Wszystkich chce sprawdzić i nikogo nie skreśla - powiedział atakujący, Paweł Rejowski.

- Zabrakło nam koncentracji. Zagraliśmy nieco eksperymentalnym składem, ale będziemy tak kombinować w wielu spotkaniach. Najważniejsza jest wygrana. Z Kozienicami grało się trudno. Próbowałem rozpisać ten zespół, ale jest to prawie niemożliwe. Usypiają przeciwników. Przy naszym wysokim prowadzeniu potrafili podgonić końcówki i robiło się gorąco. Gdybyśmy utrzymali koncentrację, wynik byłby wyższy, ale też nie o to tutaj chodzi. To lekcja dla chłopaków, że trzeba być od początku do końca skoncentrowanym. Zawodnicy w pełni zrealizowali założenia, które nakreśliliśmy sobie przed meczem. Nie zawsze wychodziło to idealnie, czasem zaskakiwał nas przeciwny zespół. Tak, jak wcześniej mówiłem, wiele z nich jest dla nas niewiadomą. Mamy mało informacji, a na podstawie jednego meczu ciężko rozpisać drużynę. Na pewno druga runda będzie dla nas łatwiejsza, bo będziemy wiedzieli czego się spodziewać. Wszystkie zespoły, które się z nami mierzą, nie mają nic do stracenia i ryzykują. Szczególnie w zagrywce. Musimy to przetrzymać i często grać na wysokiej piłce. Brakuje nam jeszcze chłodnej głowy w grze blokiem. Mamy tutaj duże pokłady, które musimy wykorzystać. To dopiero czwarty mecz. Teraz mamy dłuższą przerwę, podczas której będziemy pracować nad różnymi mankamentami. Prawdziwa forma ma przyjść w lutym, marcu na decydujące spotkania, także jestem o to spokojny - podsumował trener Witold Chwastyniak.

Następny mecz Avia rozegra za dwa tygodnie, w sobotę, 16 listopada w Ropczycach, z miejscowymi Błękitnymi.

MKS Avia Świdnik – Enea KKS Kozienice 3:0 (25:19, 25:21, 25:23)
Avia: Guz, Błądziński, Rejowski, Misztal, Machowicz, Baranowski, Bonisławski (libero), Sajdak (libero) oraz Wiczkowski, Sługocki, Żywno, Obermeler

wtorek, 29 październik 2019 08:32

Cenny punkt piłkarzy (foto)

Piłkarze Avii Świdnik sprawili sporą niespodziankę wywożąc punkt z bardzo ciężkiego terenu jakim jest Tarnobrzeg. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego zremisowali 2:2 z miejscową Siarką, będącą jednym z faworytów do awansu.

Spotkanie znacznie lepiej zaczęli gospodarze, którzy z dużą intensywnością tworzyli sobie kolejne sytuacje bramkowe. W wielu z nich świetnie w bramce Avii spisywał się Bartosz Szelong. W 22 minucie wreszcie Siarka dopięła swego. Wrzutkę z prawej strony boiska wykorzystał niepilnowany Krzysztof Ropski i na tablicy pojawił się wynik 1:0. 11 minut później, z prawego skrzydła dośrodkowywał Sebastian Plesz. Piłka leciała w kierunku Wojciecha Białka, którego ubiegł Patryk Kapuściński i wpakował futbolówkę do własnej bramki. Niespodziewanie zrobiło się 1:1 i taki rezultat utrzymał się do przerwy, choć w 40 minucie Siarka miała wyborną sytuację, aby ponownie objąć prowadzenie. Kolejny raz doskonale spisał się Szelong, parując strzał głową z bliskiej odległości.

Po zmianie stron to Avia przejęła inicjatywę. Siarka, po bardzo intensywnej pierwszej połowie, opadła nieco z sił. Konsekwencją tego była bramka w 50 minucie. Po rzucie rożnym Białka gospodarze nie zdołali wybić piłki. Ta trafiła do Sebastiana Głaza, który bez zastanowienia uderzył prostym podbiciem w kierunku bramki. Piłka po drodze otarła się jeszcze o jednego z obrońców i wpadła do siatki obok zdezorientowanego bramkarza. W 63 minucie zrobiło się gorąco pod bramką Avii. Arkadiusz Górka sfaulował w polu karnym rywala i sędzia podyktował rzut karny. Do „jedenastki” podszedł Krzysztof Ropski, strzelec pierwszego gola, jednak uderzył zbyt słabo i Bartosz Szelong obronił jego uderzenie. W 77 minucie, przy próbie obrócenia się z piłką, Bartosz Mroczek został powalony na ziemię. Sędzia Paweł Sitkowski mógł w tej sytuacji pokazać żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę jednemu z zawodników Siarki, ale tym razem go oszczędził. Dwie minuty później nie miał za to skrupułów dla Romana Mykytyna, którego ukarał za faul przed polem karnym i Avia musiała sobie radził w osłabieniu. Chwilę po tej kartce Bartosz Sulkowski perfekcyjnie wykonał rzut wolny i było 2:2. W końcówce, z racji gry w dziesięciu, świdniczanie głównie skupiali się na obronie wyniku, zaś Siarka nie potrafiła sforsować obrony Avii i tym samym mecz zakończył się podziałem punktów.

- Nie było to nasze najlepsze spotkanie, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę emocje i nastawienie drużyny przeciwnej oraz nasze, był to na pewno dobry mecz do oglądania. Gdybyśmy przetrzymali dłużej wynik 2:1 bez karnego, rzutu wolnego i czerwonej kartki, myślę, że dowieźlibyśmy to do końca. Patrząc jednak na całe spotkanie, musimy być zadowoleni z tego punktu - powiedział Sebastian Głaz.

- Był to mecz pełen emocji. Pierwsza połowa wyrównana ze wskazaniem na Siarkę. W tej części mieliśmy trochę problemów z grą w  środku pola. Kontry w naszym wykonaniu były bardzo groźne. Myślę, że druga połowa pokazała, że nie byliśmy słabszą drużyną. Nawiązaliśmy walkę i mogliśmy wygrać. Sytuacja, w której się znaleźliśmy przy 2:1, pozwoliła pokładać nadzieję w wywiezieniu z Tarnobrzega trzech punktów. Szkoda tego rzutu wolnego i czerwonej kartki, ale taka jest piłka. Ogólnie jestem zadowolony z postawy moich zawodników. Była wola walki, determinacja i skuteczna obrona wyniku przy grze w osłabieniu. Szanujemy ten punkt i skupiamy się teraz na najbliższym meczu z liderem - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Najbliższy mecz żółto-niebiescy rozegrają w sobotę, 2 listopada, o godzinie 14.00, na Stadionie Miejskim w Świdniku. Przeciwnikiem świdniczan będą rezerwy Korony Kielce, które prowadzą w ligowej stawce z siedmioma punktami przewagi nad ósmą w stawce Avią.

Siarka Tarnobrzeg – Avia Świdnik 2:2 (1:1)
Bramki: Krzysztof Ropski 22,’ Bartosz Sulkowski 81′ – Patryk Kapuściński 33′ (gol samobójczy), Sebastian Głaz 50′

Siarka: Zoch – J. Głaz (73′ Kowalik), Kapuściński, Duda, Sulkowski, Kasperkiewicz, Wiktor (65′ Gębalski), Lenartowski (53′ Mróz), Fornek (65′ Kargulewicz), Janeczko, Ropski.

Avia: Szelong – Kuliga, S. Głaz, Mykytyn, Plesz – Górka (60′ Wójcik), Kołodziej (66′ Maluga), Kukułowicz, Mroczek, Prędota – Białek (86′ Ozimek).

Żółte kartki: Wiktor Bartłomiej, Jakub Głaz, Kamil Kargulewicz – Roman Mykytyn x2, Konrad Kołodziej, Arkadiusz Górka, Dawid Wójcik
Czerwona kartka: Roman Mykytyn 79′ (za drugą żółtą)
Sędziował: Paweł Sitkowski (Biała Podlaska)

środa, 23 październik 2019 15:10

Zagrali dla Marysi

Dziesięć drużyn wzięło udział w niedzielnym Turnieju Charytatywnym w halowej piłce nożnej "Razem dla Marysi", który został rozegrany w hali I Liceum Ogólnokształcącego. Całkowity dochód z zawodów, a więc kilka tysięcy złotych, został przeznaczony na leczenie i rehabilitację 3-latki ze Świdnika.

Pierwsze miejsce i puchar starosty Łukasza Reszki wywalczyło Creatio Biuro Rachunkowe, które w meczu finałowym pokonało FC Albatros 3:1. Bramki dla zwycięzców strzelili: Marek Niedźwiedź x2 i Łukasz Świdziński, a dla pokonanych Szymon Kobiałka. W spotkaniu o trzecie miejsce Solidarność PZL Świdnik zwyciężyła Klastmed 7:2. Bramki: Damian Rusiecki x4, Paweł Uliczny, Jacek Kochalski, Marcin Szyjduk - Łukasz Gąbka, Jakub Bień.

Najlepszym strzelcem turnieju został Damian Rusiecki (Solidarność PZL Świdnik) - zdobywca 11 bramek. Za najlepszego bramkarza uznano Zbigniewa Kawerskiego (Creatio Biuro Rachunkowe). Najlepszym piłkarzem okazał się Szymon Kobiałka (FC Albatros).

Organizatorami zmagań były Starostwo Powiatowe i sklep Media Expert w Świdniku.

wtorek, 22 październik 2019 08:43

Święto kickboxingu (foto)

19 października w Świdniku odbyła się trzecia edycja Otwartego Pucharu Polski w kickboxingu „Pointfighting Grand Prix". Turniej zorganizował LKSW Dan Świdnik, przy wsparciu Gminy Miejskiej Świdnik i pod honorowym patronatem burmistrza Waldemara Jaksona.

Do walki stanęły ekipy z 18 klubów, których reprezentanci wystąpili w prawie 200 startach indywidualnych. Ich zmagania trenerzy kadr narodowych. W turnieju można było startować w dwóch kategoriach wiekowych, więc zawodnicy często rywalizowali nie tylko z medalistami mistrzostw Polski swojej kategorii, ale i sąsiedniej. Podczas wydarzenia rozegrano także turniej drużynowy w zespołach 4-osobowych (3 chłopców i dziewczyna), przy czym po raz pierwszy zezwolono na tworzenie grup międzyklubowych. Tutaj najlepiej zaprezentowała się ekipa naszych juniorów, zdobywając srebrne medale w składzie: Albert Podstawka, Daniel Cur (zastąpiony w kolejnym pojedynku przez rezerwowego Michała Żołędzia), Kacper Guz i Emilia Szalak. Losy złotego medalu rozstrzygnęła dopiero dogrywka w remisowym meczu.

W konkurencjach indywidualnych najlepiej zaprezentowała się juniorka Emilia Szalak. Reprezentantka LKSW Dan Świdnik zdobyła złoto w kat. -70 kg i srebro w kat. -65 kg. Złoto w najlżejszej kategorii kadetek młodszych -28 kg, zdobyła Kinga Matysiak, pokonując w pięknym stylu rywalkę z Łukowa. Trzecie złoto, w kat. +94 kg, zapisał na swoim koncie junior Kacper Guz. Był jednak jedynym zawodnikiem w kategorii i otrzymał go bez walki. Pozostali zawodnicy otrzymali brązowe medale: Olga Krawczyk (kadetka młodsza +47 kg), Kacper Kuraś (kadet młodszy -32 kg), Jakub Trześniak (kadet starszy w dwóch kategoriach: -47 kg i -52 kg), Tomasz Gumienniak (kadet starszy -52 kg), Paweł Wilczopolski (kadet starszy -57 kg), Michał Markowski (kadet starszy w dwóch kategoriach: -57 kg i -63 kg) oraz Daniel Cur (junior w dwóch kategoriach: -57 kg i -63 kg).

W klasyfikacji drużynowej tryumfował X-Fight Piaseczno przed Ninja Academy Warszawa i WGSW Prime Wieliczka. Gospodarze zaś uplasowali się tuż za podium.

wtorek, 22 październik 2019 08:53

Wygrali w Krośnie

W trzeciej kolejce drugiej ligi grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik pojechali na swój pierwszy mecz wyjazdowy w tym sezonie. Świdniczanie rozegrali spotkanie w Krośnie, pokonując miejscowe Karpaty 3:1. Tym samym żółto-niebiescy z kompletem zwycięstw przewodzą w ligowej stawce.

W pierwszym secie niespodziewanie to gospodarze okazali się lepsi, wygrywając do 20. Sytuacja udało się opanować w drugiej partii, którą takim samym stosunkiem punktowym wygrali świdniczanie.W trzecim i czwartym secie dominacja drużyny Witolda Chwastyniaka była już oczywista. Karpatom nie udało się zdobyć nawet 20 punktów. Ostatecznie Avia wygrała spotkanie 3:1.

- W pierwszym secie Krosno miało trochę szczęścia. Kilka zagrywek w linie i do tego szczęśliwe akcje przy naszym niezbyt dobrym wejściu w mecz. Poszli na pełne ryzyko w zagrywce i to im się opłaciło. Ten kubeł zimnej wody dobrze na nas podziałał, bo w drugim secie kontrolowaliśmy już przebieg spotkania, a trzeci i czwarty set tylko dopełniły formalności. To nasz kolejny mecz w tym sezonie, chociaż pierwszy wyjazdowy. Na boisko wyszliśmy lekko usztywnieni. Być może wpływ na to miała też daleka podróż. Jestem zadowolony z przebiegu całego spotkania. Znów udało się zagrać większości zawodników, poza Tomkiem Błądzińskim, którego wykluczyła choroba. Reszta pograła i zaprezentowała się z dobrej strony. Patrząc na trzy pierwsze mecze, to Karpaty postawiły nam najcięższe warunki. Szczególnie w pierwszych dwóch setach. Drugi set był wyrównany przynajmniej do połowy partii, gdzie gospodarze utrzymywali swoją mocną zagrywkę, popełniając przy tym mało błędów. Trzeba było to przeczekać. Drużyna Karpat wreszcie zaczęła popełniać błędy. Przejęliśmy inicjatywę, dobrze funkcjonowała współpraca blok-obrona. Tych bloków było dość dużo i myślę, że to zaważyło na tym, że tak gładko nam później poszło - podsumował trener Witold Chwastyniak.

W następnej kolejce świdniczanie spotkają się z drużyną KKS Kozienice, która co prawda zajmuje drugie miejsce w tabeli, ale zagrała jeden mecz mniej od Avii. Kozienice wygrały oba spotkania w tym sezonie. W pierwszej kolejce dobrze poradzili sobie z Błękitnymi Ropczyce, zaś w minioną sobotę wygrali u siebie z Czarnymi Jasło 3:1. Początek meczu lidera z wiceliderem w sobotę o godzinie 18.00, w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 7 w Świdniku. Wstęp wolny.

Karpaty PWSZ Krosno - MKS Avia Świdnik 1:3 (25:20, 20:25, 18:25, 13:25)

Avia: Marcin Kurek, Jakub Guz, Bartłomiej Misztal, Paweł Rejowski, Tomasz Kusior, Rafał Obermeler, Dariusz Bonisławski (libero), Maciej Sajdak (libero) oraz Dawid Wiczkowski, Bartłomiej Żywno, Artur Sługocki, Konrad Machowicz.

wtorek, 22 październik 2019 09:20

Pechowa porażka Avii (foto)

Piłkarze Avii Świdnik ponieśli pierwszą porażkę na swoim boisku w tym sezonie. Żółto-niebiescy przegrali z Wisłą Puławy 1:0 i spadli w ligowej tabeli na ósme miejsce.

Spotkanie zaczęło się od groźnego strzału Michała Zubera tuż obok bramki Szelonga. W odpowiedzi Avia miała stuprocentową sytuację. Bramkarz Wisły ubiegł Wojciecha Białka, ale piłka trafiła do Dominika Malugi, który miał przed sobą jedynie dwóch obrońców, gdyż golkiper nie zdążył się pozbierać. Pomocnik Avii uderzył jednak wprost w zawodnika Wisły. Po tych okazjach mecz nieco stracił na intensywności. Obie strony nie potrafiły stworzyć groźnych sytuacji do zdobycia gola. Aż do 41 minuty, kiedy Piotr Zmorzyński zdecydował się na strzał. Piłka trafiła w rękę Dominika Malugi i sędzia bez wahania wskazał na punkt karny. Przez ponad dwie minuty opatrywany był jeszcze Bartosz Szelong, ale nie zdeprymowało to Krystiana Putona, który pewnie strzelił 1:0. Co ciekawe, był to już trzeci karny sprokurowany przez Dominika Malugę w ostatnich dwóch meczach, a piąty w całym sezonie.

Po przerwie Avia zaczęła dominować na boisku. W 66 minucie idealną sytuację na zdobycie gola miał Damian Szpak. Po rzucie rożnym piłka trafiła do niepilnowanego Szpaka na około osiem metrów od bramki, który jednak uderzył wprost w golkipera. Dziesięć minut później Szpak znów powinien zapewnić Avii wyrównanie. Tym razem indywidualną akcję środkiem przeprowadził Maluga, dograł do Szpaka, a ten uderzył niecelnie. Napastnik Avii, w doliczonym czasie gry, przedarł się przez linię obrony, lecz wypychany przez obrońców strzelił obok bramki. W ostatnich minutach meczu świdniczanie wyraźnie przyciskali. Doskonałe okazje mieli jeszcze Mateusz Ozimek i Roman Mykytyn, ale ostatecznie nikt nie potrafił skierować piłki do siatki i pierwsza domowa porażka stała się faktem.

- Graliśmy dobrze, stwarzaliśmy naprawdę dużo sytuacji. Można powiedzieć, że oprócz rzutu karnego, Wisła niczym nam nie zagroziła. W drugim meczu z rzędu dostajemy trzeciego karnego. To oczywiście boli, ale nic na to nie poradzimy. Byliśmy lepsi, ale zabrakło nam trochę szczęścia. Myślę, że brak skuteczności siedzi w głowie. Też jestem napastnikiem i od dwóch spotkań nie strzeliłem bramki, ale walczymy razem i skupiamy się na kolejnym meczu w Tarnobrzegu, z którego chcemy wywieźć jakieś punkty - powiedział Wojciech Białek, kapitan Avii.

- Mieliśmy mnóstwo sytuacji. Poza karnym. nie przypominam sobie. żeby Wisła miała jakąś dogodną okazję do strzelenia gola. Może błędem naszego zawodnika było odwracanie się tyłem, żeby zblokować strzał. Bardzo szkoda tych niewykorzystanych szans, bo przynajmniej jedną bramkę trzeba było strzelić. Były czyste i klarowne, ale cóż, takie mecze się zdarzają. Były momenty, w których dominowaliśmy na boisku, ale czasami z niczego przychodzi taka 41 minuta, rzut karny i rywal prowadzi. Taki jest sport. Nie ma co panikować, trzeba grać dalej i szukać punktów w kolejnych meczach - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

O kolejne punkty żółto-niebiescy powalczą już w sobotę w Tarnobrzegu, gdzie zmierzą się ze spadkowiczem z drugiej ligi - Siarką. Początek spotkania o godzinie 14.00.

Avia Świdnik – Wisła Puławy 0:1 (0:1)

Bramki: Krystian Puton 44′ (rzut karny)

Avia: Szelong – Kuliga, Mykytyn, Głaz, Kukułowicz, Wójcik (67′ Kołodziej), Maluga, Mroczek (67′ Ozimek), Szpak, Prędota (76′ Górka), Białek.

Wisła: Kurek – Wolanin (79′ Bernat), Kiczuk, Pielach, Barański, Kacprzycki (72′ Chudyba), K. Puton (90+2′ Szczotka), Zuber, Kobiałka, Zmorzyński, Żelisko (72′ Wojczuk).

Żółte kartki: Dominik Maluga – Krystian Żelisko

Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin)

Widzów: 400

wtorek, 15 październik 2019 09:52

Avia rozbiła Niebylec

W drugiej kolejce zmagań, w drugiej lidze grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik pokonali Neobus RAF-MAR Sołek Cars Niebylec 3:0. Dzięki zwycięstwu świdniczanie awansowali na pozycję lidera.

Po dość niepewnym, choć zwycięskim meczu z Wisłokiem Strzyżów, podopieczni Witolda Chwastyniaka stanęli do walki z Neubusem Niebylec, który w poprzedniej kolejce rozbił u siebie MOSiR Jasło 3:0. Wydawało się, że to nie będzie łatwy pojedynek, ale okazało się coś zupełnie innego.

Od początku meczu Avia rządziła na parkiecie. Zaczęło się od dobrej zagrywki Dawida Wiczkowskiego i prowadzenia 4:0. Goście długo nie mogli wyjść na dwucyfrowy wynik. Udało im się to dopiero przy stanie 19:10. Pierwszą partię zakończył pojedynczym blokiem nowy nabytek Avii - Tomasz Błądziński i żółto-niebiescy wygrali 25:13.

Drugi set również rozpoczął się od znaczącej przewagi Avii. Asem serwisowym popisał się Artur Sługocki, a w ataku niezwykle skuteczny był Bartłomiej Żywno. Goście z Niebylca nie mieli kompletnie pomysłu na grę i nie potrafili przeciwstawić się świdniczanom. Ostatecznie set zakończył się 25:15.

Na początku trzeciego seta doskonale funkcjonował blok oraz atak środkiem żółto-niebieskich. W pewnym momencie zrobiło się co prawda 6:5, ale świdniczanie szybko powiększyli przewagę, której nie oddali do końca seta, wygrywając do 19.

Trener Chwastyniak dał pograć w tym spotkaniu wszystkim swoim zawodnikom. Kadra jest wyrównana i nikt nie odda łatwo miejsca w składzie.

- Tym razem mecz był w 100% pod nasza kontrolą. W każdym secie, od początku narzucaliśmy swój styl gry, nie daliśmy przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł. Rozegraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Oczywiście zawsze jest coś do poprawy. Co prawda dzisiaj nie było tego widać, ale myślę, że im dalej w ligę, tym przeciwnicy będą mocniejsi. Jedyne co może nam przeszkodzić, to głowa. Jeśli wytrzymamy psychicznie, będziemy w stanie wygrać z każdym - powiedział  Bartłomiej Żywno, atakujący żółto-niebieskich.

- Pierwszego rywala może troszkę zlekceważyliśmy, za to w tym meczu spodziewaliśmy się nieco mocniejszego przeciwnika. Jestem niemile zaskoczony, bo sądziłem, że zagramy spotkanie, który będzie nas kosztowało więcej wysiłku. Nie jest to dla nas dobre. Chłopaki też mówią, że myśleli, że ta liga będzie mocniejsza. W tamtym sezonie był Lublin, teraz go nie ma. Może Krosno, do którego jedziemy, będzie nieco lepszą drużyną czy Kozienice. Wygrana cieszy. Dzisiaj zagraliśmy dobry mecz, bez przestojów, z koncentracją od początku do końca. Wszyscy mogli się pokazać i zrobili to jak należy. Rozgrywający zagrali odważniej niż tydzień wcześniej. Wpływ na to miał również wynik, jak i większe rozluźnienie. Cały tydzień  pracowaliśmy nad tym, żeby włączyć środek i aby skrzydła miały łatwiej. Myślę, że środek mamy najlepszy w lidze i musimy to wykorzystać - podsumował trener Witold Chwastyniak.

W sobotę Avia jedzie na swój pierwszy wyjazdowy mecz do Krosna, by zmierzyć się z tamtejszymi Karpatami.

MKS Avia Świdnik - Neobus RAF-MAR Sołek Cars Niebylec 3:0 (25:13, 25:15,25:19)

Avia: Kurek, Baranowski, Sługocki, Żywno, Kusior, Wiczkowski, Bonisławski (libero) oraz Guz, Machowicz, Rejowski, Sajdak, Błądziński, Misztal, Obermeler.

Strona 1 z 12

Najczęściej czytane