• Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Idzie sobie Grześ...
  • rodzinka
wtorek, 21 styczeń 2020 11:07

Zwycięski powrót Avii

Po dłuższej przerwie na drugoligowy parkiet wrócili siatkarze MKS Avii Świdnik. Podopieczni Witolda Chwastyniaka przywieźli z Kozienic komplet punktów, ogrywając miejscowego wicelidera, Enea KKS 3:1.

Mecz zaczął się od wymiany ciosów i remisu 9:9. Avia złapała świetną serię, a gospodarze poirytowani nieprzychylnymi decyzjami sędziów i dobrą grą żółto-niebieskich nie potrafili się pozbierać. Do końca seta zdobyli jeszcze zaledwie cztery punkty i z kretesem ulegli w pierwszej partii 25:13.

Drugi set dał chwilową nadzieję kibicom gospodarzy. Na zagrywce i w ataku rewelacyjnie spisywał się były zawodnik Avii - Błażej Czarnecki. Odrzucał świdniczan od siatki, co dobrze wykorzystywali jego koledzy. KKS już do końca seta nie oddał przewagi i zwyciężył 25:19.

W trzeciej partii znów dominowała Avia. Bardzo szybko uzyskała kilkupunktowe prowadzenie i nie dała rywalom żadnych szans, gromiąc ich 25:15.

Nieco więcej do powiedzenia mieli gospodarze w ostatnim secie. Mieli w nim swoje momenty, jak choćby wtedy, gdy ze stanu 6:10 zdobyli cztery punkty z rzędu doprowadzając do remisu. Wtedy jednak żółto-niebiescy ponownie złapali dobrą serię. Kluczowe były wygrane przez Avię dłuższe wymiany, w których gospodarze nie potrafili kończyć ataków. Ostatecznie świdniczanie wygrali tego seta do 20, a cały mecz 3:1. Tym samym kolejne trzy oczka wróciły do Świdnika.

Warto podkreślić wsparcie, na jakie w tym meczu mogli liczyć zawodnicy Avii. Głośnym dopingiem wspomagała ich 20-osobowa grupa kibiców ze Świdnika.

- Pomimo tego, że w ostatnim czasie trenowaliśmy ciężej, nasza gra wyglądała dobrze. To oczywiście nie jest jeszcze to, czego oczekujemy, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Długa przerwa i głód siatkówki wyszedł nam na dobre. Chcieliśmy wygrać za trzy punkty i to się udało. Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się cięższej przeprawy. Wydaje mi się, że rywale nie przepracowali należycie okresu poświątecznego. Muszą się jeszcze pozbierać, żeby wrócić na właściwe tory. Mimo to, nie patrzymy na innych. Patrzymy na siebie, na to jak jesteśmy przygotowani, jak  czujemy się na boisku, jak gramy. Trener od początku chce ogrywać cały zespół. Praktycznie na każdej pozycji jest rywalizacja. Cieszy mnie to. Nie boję się rywalizacji. Zawsze mi pomagała. Dla rozgrywającego bycie samemu w zespole nie jest do końca dobre. Czasem potrzeba, by ktoś inny wszedł. Dawid Wiczkowski gra szybciej, ja spokojniej i to może jedynie dobrze wpłynąć na naszą grę. Świetnie się dogadujemy, między nami nie ma żadnych zgrzytów. Uzupełniamy się, bo wszyscy mamy jeden cel – awans do pierwszej ligi. Oczywiście, czasem widać sportową złość, bo każdy chciałby grać jak najwięcej. Staram się jednak zrozumieć trenera, bo mamy tworzyć jeden zespół i dokładnie tak to u nas wygląda - powiedział rozgrywający Bartłomiej Misztal.

- Myślę, że jak na powrót po tak długiej przerwie, nasza gra wyglądała przyzwoicie. Większych zastrzeżeń do chłopaków nie mam, aczkolwiek nie jest jeszcze taka gra, jakiej od nich oczekuję. Głód rywalizacji o punkty widać w zespole, jednak, aby w pełni wrócić do rytmu meczowego potrzebujemy tego grania nieco więcej. Cieszy ilość spotkań, jakie są przed nami. Czyli cały następny weekend, potem wyjazd, dwudniowy sparing z BAS-em Białystok, na koniec mecz u siebie z Jasłem, tydzień przerwy i początek play offów. Będziemy starali się potem zapełnić tę przerwę przed półfinałami (o ile oczywiście do nich awansujemy) tak, by pozostać już w tym rytmie. W Kozienicach grali głównie młodzi zawodnicy, bo to oni, bardziej niż ci doświadczeni, potrzebują grania po długich przerwach. Najbliższy weekend będzie dobrą okazją, by pograli wszyscy - dodał trener Witold Chwastyniak.

W najbliższy weekend kibiców Avii czekają aż dwa spotkania. W sobotę, o godzinie 18.00 żółto-niebiescy zagrają z ostatnią drużyną w tabeli - Błękitnymi Ropczyce, zaś w niedzielę, o 17.00 Avia rozegra przełożony mecz z 10 kolejki. Jej rywalem będą Karpaty Krosno.

Enea KKS Kozienice – Avia Świdnik 1:3 (13:25, 25:19, 15:25, 20:25)

KKS: Jeziorowski, Obremski, Kapusta, Czarnecki, Kędra, Kwiecień, Głogowski (libero) oraz M. Koryciński, B. Koryciński, Walczak, Ostrowski, Kalita.

Avia: Misztal, Sługocki, Rejowski, Błądziński, Kusior, Obermeler, Bonisławski (libero) oraz Machowicz, Guz, Wiczkowski, Żywno.

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 26 listopad 2019 12:56

Nie ma mocnych na Avię

Siatkarze Avii Świdnik znów wygrali i ponownie nie stracili nawet seta. W miniony weekend żółto-niebiescy pokonali na swoim terenie Extrans Sędziszów Małopolski 3:0. Świdniczanie po sześciu kolejkach z kompletem punktów prowadzą w tabeli drugiej ligi grupy szóstej. Tradycyjnie w meczu zagrali wszyscy, z wyjątkiem kontuzjowanego Marcina Kurka.

Podopieczni Witolda Chwastyniaka największe problemy mieli w pierwszym secie. Goście przez długi czas prowadzili, czy to 9:7, czy później 17:16. Świdniczanie popełniali sporo błędów, nie wykorzystywali kontrataków, przez co wynik pierwszej partii nie był pewny aż do samego końca. W końcu błędy zaczęli też popełniać goście, a Avia uruchomiła zagrywkę. Dzięki temu set zakończył się wygraną Avii 26:24.

W drugim secie żółto-niebiescy na dobre zaczęli rządzić i dzielić na zagrywce, niczym obecny trener gości Tomasz Józefacki, za czasów gry w Avii. Asami serwisowymi popisali się Misztal, Guz i dwukrotnie Machowicz. Przewaga świdniczan rosła i doprowadziła do wygrania seta 25:18.

W trzecim secie zawodnicy Avii ostatecznie pozbawili zespół z Sędziszowa wszelkich złudzeń. Znów doskonale radzili sobie w polu zagrywki. Tym razem w tym elemencie gry punkty zdobyli dwa razy Obermeler, Sługocki i Bartłomiej Żywno. Świetnie spisywał się również blok, gdzie punktował Tomasz Kusior. Trzecia partia zakończyła się zwycięstwem Avii 25:15.

- Mamy tradycyjnie problemy w pierwszym secie. To jest kwestia koncentracji, myślimy, że to się samo wygra. Drużyny, które do nas przyjeżdżają, nie mają nic do stracenia. Puszczają rękę i ryzykują. Zawodzi nas czasami skupienie, gra w pierwszym secie nie wygląda dobrze, ale za styl się nie ocenia. Dopisujemy trzy punkty i to jest najważniejsze. Tak naprawdę to nie rywale nam stwarzają problemy, tylko my sobie. Dlatego dochodzi do nerwowych końcówek seta. Duży szacunek dla zawodników, że potrafią je jednak wygrywać. To może w przyszłości zaprocentować, szczególnie w tych najważniejszych meczach, które przed nami - powiedział po spotkaniu trener Witold Chwastyniak.

W następnej kolejce Avia pojedzie do Jasła na mecz z miejscowym MKS MOSiR. Drużyna z Podkarpacia gra w tym sezonie w kratkę, przez co zajmuje dopiero piąte miejsce z ośmioma punktami i ujemnym bilansem setów na koncie.

MKS Avia Świdnik - Extrans Sędziszów Młp. 3:0 (26:24, 25:18, 25:15)

Avia: Kusior, Sługocki, Żywno, Wiczkowski, Obermeler, Guz, Bonisławski (libero) oraz Błądziński, Machowicz, Misztal, Rejowski, Baranowski, Sajdak (libero

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 19 listopad 2019 08:25

Avia lepsza od Wisłoki

Kibice Avii Świdnik, którzy przyszli na sobotni mecz drużyny, znów mieli powody do radości. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego pokonali Wisłokę Dębica 1:0.

Goście z Dębicy przyjechali do Świdnika mając najlepszą defensywę w lidze. Przed meczem z Avią stracili zaledwie dziesięć bramek. Oba zespoły znajdują się w górze tabeli. Zapowiadało się więc wyrównane starcie i takie też było.

W pierwszej połowie spotkania optyczną przewagę utrzymywała Avia, jednak nie potrafiła przekuć jej na klarowne sytuacje strzeleckie. Świdniczanie mieli mnóstwo stałych fragmentów gry, jednak ani razu nie udało im się zaskoczyć gości. Najlepsze okazje przed przerwą mieli strzelający głową Wojciech Białek oraz Bartosz Mroczek z rzutu wolnego, którego strzał ponad murem wybronił bramkarz Wisłoki.

W drugiej części drużyny przyśpieszyły tempo. W 54 minucie groźnie zrobiło się pod bramką Avii, ale Bartosz Szelong sparował strzał napastnika Wisłoki na rzut rożny. Później Mateusz Ozimek podał do Dawida Kuligi, który wrzucił piłkę na drugi słupek. Akcję świetnie zamknął Piotr Prędota. Dzięki niemu świdniccy kibice mogli cieszyć się z wyniku 1:0. Wisłoka nie odpuszczała i dążyła do strzelenia bramki. Najlepszą sytuację rywale mieli w 64 minucie, kiedy strzał głową z kilku metrów doskonale wybronił Bartosz Szelong. W 72 minucie piłka kolejny raz znalazła się w bramce po trafieniu Prędoty, jednak tym razem sędzia asystent podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Do końca meczu nic się już nie zmieniło i Avia odniosła siódme zwycięstwo w tym sezonie.

- Dużo czasu poświęciliśmy na analizę przeciwnika, bo jest to zespół, który przed spotkaniem z nami stracił  tylko dziesięć bramek. Ciężko było złamać ich obronę, ale nam się to udało. Byliśmy konsekwentni w grze defensywnej i to przyniosło nam trzy punkty. Wzięliśmy dużą poprawkę szczególnie w kontekście ostatniego meczu w Krakowie, gdzie zabrakło nam nieco koncentracji w ostatnich minutach. Teraz poprawiliśmy te elementy i dzięki temu cieszymy się ze zwycięstwa - powiedział Mateusz Ozimek, piłkarz Avii.

- Udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Była koncentracja, której zabrakło z Hutnikiem. Z perspektywy meczu uważam, że byliśmy właśnie o tę jedną bramkę lepsi. Wisłoka również miała kilka okazji. To ułożony zespół i wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo strzelić im bramkę. To nie był mecz, w którym mieliśmy wiele dogodnych sytuacji. Miano najlepszej defensywy w lidze nie jest przypadkowe i to potwierdziło się w tym spotkaniu. Nam jednak udało się ich przełamać i dzięki bramce Piotrka cieszymy się z trzech punktów. W drugiej połowie Wisłoka mogła strzelić wyrównujący gol, ale kolejny raz świetnie spisywał się Bartek Szelong i te trzy punkty, to w dużej mierze również jego zasługa - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 17 kolejce w czołówce tabeli panuje duży ścisk. Między ósmą a pierwszą drużyną różnica wynosi zaledwie pięć punktów.

1.

 Hutnik Kraków

17

32

32-26

2.

 Wólczanka Wólka Pełkińska

17

31

26-16

3.

 Korona II Kielce

17

30

35-25

4.

 Motor Lublin

17

30

27-15

5.

 Stal Kraśnik

17

27

25-15

6.

 Wisłoka Dębica

17

27

21-11

7.

 Avia Świdnik

17

27

25-25

W najbliższy weekend awansem odbędzie się pierwsza kolejka rundy wiosennej. Na Stadionie Miejskim w Świdniku żółto-niebiescy podejmą KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, z którym na początku sezonu przegrali 3:1. Początek meczu w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik – Wisłoka Dębica 1:0 (0:0)
Bramka: Piotr Prędota 60′

Avia: Szelong -Kuliga, Głaz, Kukułowicz, Górka, Wójcik (59′ Kołodziej), Ozimek, Maluga, Mroczek, Prędota, Białek (59′ Szpak)

Wisłoka: Libera – Hus, Cabała, Sojda (73′ Bożek), Rębisz, Gwiazda (69′ Maik), Łanucha, Fedan (73′ Wrzosek), Pelc, Prokop, Siedlik (76′ Lubera)

Żółte kartki: Dawid Kuliga, Dawid Wojcik, Piotr Prędota – Jan Pelc, Kacper Maik
Sędziował: Michał Fudala (Brzesko)

Widzów: 400

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 05 listopad 2019 11:21

Korona pokonana!

Piłkarze Avii sprawili fanom kolejną, miłą niespodziankę. Tym razem żółto-niebiescy wygrali na własnym terenie 2:1 z liderem rozgrywek - Koroną II Kielce. Po emocjonującym spotkaniu w Tarnobrzegu i wywalczonym punkcie, przed podopiecznymi Łukasza Mierzejewskiego stanęły rezerwy kieleckiej Korony.

Goście przyjechali do Świdnika w bardzo młodym składzie. Większość zawodników złocisto-krwistych miała status młodzieżowca. Borykająca się z problemami kadrowymi Avia posadziła tym razem na ławce rezerwowych zaledwie trzech zawodników z pola.

Mecz rozpoczął się idealnie dla gospodarzy. W 5 minucie, na indywidualną akcję zdecydował się Bartosz Mroczek. Obrońcy gości nie byli w stanie powstrzymać go w przepisowy sposób i sędzia musiał podyktować rzut karny. Do piłki podszedł niezawodny Wojciech Białek i pewnie pokonał bramkarza. W 25 minucie mogło być 1:1. Artur Piróg ograł Arkadiusza Górkę i posłał piłkę technicznie w kierunku dalszego słupka bramki. Strzał okazał się minimalnie niecelny.

W drugiej połowie świdniczanie przejęli inicjatywę jeszcze widoczniej. Nie pozwalali Koronie na stwarzanie dogodnych sytuacji. W 70 minucie doskonałą okazję miał Dominik Maluga. Grając w tym meczu na skrzydle, znalazł się sam na sam z Jakubem Osobińskim, uderzył jednak wprost w niego. Chwilę później Wojciech Białek dośrodkował z rzutu wolnego. Najwyżej do piłki wyskoczył Arkadiusz Górka, ale znów lepszy był bramkarz z Kielc. W 76 minucie udało się wreszcie podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Górki, na raty gola zdobył Wojciech Białek i było 2:0. To jego 11 bramka w tym sezonie. Dwie minuty później najlepszy strzelec Avii powinien zaliczyć hattricka, jednak tym razem zawiodła go skuteczność. Tuż przed końcem podstawowego czasu gry wydarzyła się najbardziej kuriozalna sytuacja meczu, a nawet całego sezonu. Napastnik Korony wpadł z wyprostowaną nogą w Bartosza Szelonga i padli na ziemię. Sędzia początkowo słusznie podyktował rzut wolny dla Avii, lecz po chwili zmienił decyzję na… karny dla Korony. Jedenastkę na bramkę zamienił Mateusz Sowiński. Pomimo nerwówki w końcówce, Avii udało się utrzymać wynik i pokonać lidera 2:1.

- To był dziwny mecz, ale cieszy zwycięstwo, bo jest ono w piłce najważniejsze. Myślę, że zdecydowało doświadczenie, którego zabrakło drużynie przeciwnej. Przede wszystkim wygrywaliśmy znacznie więcej pojedynków jeden na jeden. Cieszy też atmosfera w drużynie. Może to kwestia mobilizacji czy koncentracji, ale lepiej wychodzą nam mecze z teoretycznie silniejszymi zespołami - powiedział Bartłomiej Kukułowicz, obrońca Avii.

- Druga połowa była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. W pierwszej widzieliśmy dużo niedokładności, błędów czysto piłkarskich. Stworzyliśmy wiele sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Mecz  był ciągle wyrównany, przez co trochę nerwowy. Bramka na 2:0 nieco uspokoiła nastroje, ale potem przytrafił się kuriozalny rzut karny i znów mieliśmy nerwówkę. Ogólnie byliśmy lepszym zespołem. Młoda drużyna Korony piłkarsko prezentowała się dobrze, ale zdominowaliśmy ją fizycznie i myślę, że wygraliśmy w pełni zasłużenie. Musimy wykorzystywać okazje bramkowe, bo potem możemy, tak jak dzisiaj, dostać karnego z niczego i w ten sposób doprowadzamy do niepotrzebnych nerwów. Pod nieobecność Romka Mykyty, po prawej udało się zachować czyste konto. Świetnie spisał się w tym meczu Bartek Szelong, broniąc stuprocentowych okazji gości - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 15 kolejkach Avia zajmuje ósme miejsce z 23 punktami na koncie. W następnej rundzie żółto-niebiescy znów zmierzą się z liderem. Na pierwszym miejscu znalazł się Hutnik Kraków i to właśnie w Nowej Hucie świdniczanie zagrają najbliższe spotkanie w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik - Korona II Kielce 2:1 (1:0)

Bramki: Białek (5’ z karnego, 76’) - Sowiński (88’z karnego)

Avia: Szelong - Kukułowicz, Głaz, Górka, Kuliga, Kołodziej, Wójcik (82’ Partyka), Maluga, Mroczek (78’ Ozimek), Białek, Prędota

Korona II: Osobiński - Kloc, Prętnik, Lisowski, Piróg, Dziubek (46’ Jopkiewicz), Petrović (46’ Górski), Sewerzyński (46’ Seweryś), Więckowski, Sowiński, Szałas (70’ Chudecki)

Żółte kartki: Wójcik, Kukułowicz, Partyka, Mroczek, Szelong - Dziubek, Petrović, Górski, Chudecki

Sędziował: Paweł Bagan (Kraków)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 15 październik 2019 09:52

Avia rozbiła Niebylec

W drugiej kolejce zmagań, w drugiej lidze grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik pokonali Neobus RAF-MAR Sołek Cars Niebylec 3:0. Dzięki zwycięstwu świdniczanie awansowali na pozycję lidera.

Po dość niepewnym, choć zwycięskim meczu z Wisłokiem Strzyżów, podopieczni Witolda Chwastyniaka stanęli do walki z Neubusem Niebylec, który w poprzedniej kolejce rozbił u siebie MOSiR Jasło 3:0. Wydawało się, że to nie będzie łatwy pojedynek, ale okazało się coś zupełnie innego.

Od początku meczu Avia rządziła na parkiecie. Zaczęło się od dobrej zagrywki Dawida Wiczkowskiego i prowadzenia 4:0. Goście długo nie mogli wyjść na dwucyfrowy wynik. Udało im się to dopiero przy stanie 19:10. Pierwszą partię zakończył pojedynczym blokiem nowy nabytek Avii - Tomasz Błądziński i żółto-niebiescy wygrali 25:13.

Drugi set również rozpoczął się od znaczącej przewagi Avii. Asem serwisowym popisał się Artur Sługocki, a w ataku niezwykle skuteczny był Bartłomiej Żywno. Goście z Niebylca nie mieli kompletnie pomysłu na grę i nie potrafili przeciwstawić się świdniczanom. Ostatecznie set zakończył się 25:15.

Na początku trzeciego seta doskonale funkcjonował blok oraz atak środkiem żółto-niebieskich. W pewnym momencie zrobiło się co prawda 6:5, ale świdniczanie szybko powiększyli przewagę, której nie oddali do końca seta, wygrywając do 19.

Trener Chwastyniak dał pograć w tym spotkaniu wszystkim swoim zawodnikom. Kadra jest wyrównana i nikt nie odda łatwo miejsca w składzie.

- Tym razem mecz był w 100% pod nasza kontrolą. W każdym secie, od początku narzucaliśmy swój styl gry, nie daliśmy przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł. Rozegraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Oczywiście zawsze jest coś do poprawy. Co prawda dzisiaj nie było tego widać, ale myślę, że im dalej w ligę, tym przeciwnicy będą mocniejsi. Jedyne co może nam przeszkodzić, to głowa. Jeśli wytrzymamy psychicznie, będziemy w stanie wygrać z każdym - powiedział  Bartłomiej Żywno, atakujący żółto-niebieskich.

- Pierwszego rywala może troszkę zlekceważyliśmy, za to w tym meczu spodziewaliśmy się nieco mocniejszego przeciwnika. Jestem niemile zaskoczony, bo sądziłem, że zagramy spotkanie, który będzie nas kosztowało więcej wysiłku. Nie jest to dla nas dobre. Chłopaki też mówią, że myśleli, że ta liga będzie mocniejsza. W tamtym sezonie był Lublin, teraz go nie ma. Może Krosno, do którego jedziemy, będzie nieco lepszą drużyną czy Kozienice. Wygrana cieszy. Dzisiaj zagraliśmy dobry mecz, bez przestojów, z koncentracją od początku do końca. Wszyscy mogli się pokazać i zrobili to jak należy. Rozgrywający zagrali odważniej niż tydzień wcześniej. Wpływ na to miał również wynik, jak i większe rozluźnienie. Cały tydzień  pracowaliśmy nad tym, żeby włączyć środek i aby skrzydła miały łatwiej. Myślę, że środek mamy najlepszy w lidze i musimy to wykorzystać - podsumował trener Witold Chwastyniak.

W sobotę Avia jedzie na swój pierwszy wyjazdowy mecz do Krosna, by zmierzyć się z tamtejszymi Karpatami.

MKS Avia Świdnik - Neobus RAF-MAR Sołek Cars Niebylec 3:0 (25:13, 25:15,25:19)

Avia: Kurek, Baranowski, Sługocki, Żywno, Kusior, Wiczkowski, Bonisławski (libero) oraz Guz, Machowicz, Rejowski, Sajdak, Błądziński, Misztal, Obermeler.

Opublikowano w Sport i Turystyka
poniedziałek, 07 październik 2019 09:49

Siatkarze pokonali Wisłok

Udanie nowy sezon zaczęli siatkarze Avii Świdnik, choć nie obyło się bez straty seta. W spotkaniu inauguracyjnym podopieczni Witolda Chwastyniaka pokonali we własnej hali Wisłok Strzyżów 3:1.

Pierwszy set, aż do jego połowy, był bardzo wyrównany. Oba zespoły grały punkt za punkt. Potem świdniczanie zaczęli odskakiwać rywalom na kilka oczek. Pod koniec seta drużyna ze Strzyżowa próbowała się jeszcze podnieść, lecz ostatecznie Avia wygrała 25:17.

W drugiej partii znów oglądaliśmy wyrównany mecz. Avia dała się wciągnąć w poziom gry gości i przy ogólnym chaosie zaczęła tracić punkty. Wisłok dobrze przyjmował i umiejętnie przesuwał blok, z którym nie radzili sobie atakujący Avii. W pewnym momencie zrobiło się już 16:21. Od tego wyniku żółto-niebiescy zaczęli odrabiać straty. Zaczął funkcjonować blok, a w ataku skutecznym był Marcin Kurek. Nie udało się doprowadzić do remisu i tego seta goście wygrali do 23.

Trzeci set to powrót Avii na właściwe tory i show Artura Sługockiego. 20-latek imponował dobrym przyjęciem i zagrywką, w dużej mierze przyczyniając się do wygrania tej odsłony spotkania 25:20.

Świdniczanie dobrze rozpoczęli również czwartego seta. Później goście zagrywką i skutecznym atakiem podjęli kolejną próbę napsucia krwi zawodnikom Avii. Zrobił się remis, a nawet Wisłok objął prowadzenie 12:14. Ostatecznie żółto-niebiescy znów zaczęli grać swoją siatkówkę i w końcówce seta pokazali na co ich stać. Znów zaczęła funkcjonować zagrywka i bok, co dało zwycięstwo w czwartej partii 25:20, a w całym spotkaniu 3:1.

Powiedzieli po meczu

Trener Witold Chwastyniak: - To był nie tyle trudny przeciwnik, co pierwszy. Na początku było widać lekkie usztywnienie. Byłem tym trochę zdziwiony, bo przecież większość chłopaków tutaj grała i wiedzieli czego mogą się spodziewać. Być może powodem była zbyt duża presja, może po prostu długo na ten mecz czekali. W drugim secie graliśmy zbyt spokojnie. Myśleliśmy, że to się samo wygra i dostaliśmy pstryczka w nos. Musieliśmy się obudzić i zagrać dwa kolejne sety na większej koncentracji. Ogólnie nie wyglądało to źle, ale też nie jest to jeszcze to, do czego dążymy. Ciężko spodziewać się, że już od pierwszego spotkania będziemy grać siatkówkę, jaką chcemy. Dałem pograć dzisiaj praktycznie wszystkim zawodnikom, by zobaczyć, jak będą wyglądać w ligowym spotkaniu. Tak to będzie teraz wyglądało, dopóki nie poznam ligi, a drużyna siebie nawzajem. Później będziemy już grali trochę bardziej w ciemno, na szybszych piłkach, na lepszym graniu. Będziemy pracować nad wyeliminowaniem prostych błędów, których było dzisiaj zbyt wiele. Przeciwnik też miał trochę szczęścia, bo bronili barkiem, gdzieś plecami im się odbiło, ale tego musimy się spodziewać. Każdy przeciwnik, który do nas przyjedzie, będzie podejmował pełne ryzyko. Raz im to będzie wychodziło, innym razem nie. Gdy rywal będzie miał bardziej poukładaną siatkówkę, to nam się będzie grało lepiej. Z tymi słabszymi drużynami, gdzie w grze jest dużo chaosu, nie możemy grać na końcówki. Musimy wyrobić sobie wcześniej przewagę, bo nagle ktoś wejdzie na zagrywkę, uderzy siedem razy w linię, przegramy seta i zrobi się niepotrzebna nerwowość. Jeśli będziemy grali na luzie, na pełnej koncentracji, nie lekceważąc przeciwnika, to spokojnie wygramy. Dzisiaj szwankowało trochę przyjęcie. Rozgrywający nie mieli komfortu stabilnej pozycji i bali się grać środkiem. Mogliśmy więcej  pograć z kontry. Znam Dawida Wiczkowskiego, a w tym meczu się trochę usztywnił. Wiem, że potrafi rozgrywać zdecydowanie lepiej. To było jego pierwsze spotkanie tutaj, by zapoznać się z halą, z atmosferą i myślę, że kolejne będzie lepsze. Dzisiaj chciałem, by pograł więcej, jednak w następnych meczach będą grali z Bartkiem Misztalem po równo tak, aby wyłonić podstawowego rozgrywającego.

Artur Sługocki: - Pierwszy mecz na dużych nerwach, ale ważne, że graliśmy swoją siatkówkę. Z takimi przeciwnikami trzeba grać twardo i robić swoje. W drugim secie wkradła się dekoncentracja. Było dużo prostych błędów i kilka momentów, kiedy spuściliśmy głowy. W kolejnej partii podnieśliśmy się i wygraliśmy. Świdnik znam od kilku lat, bo mieszkam tu z dziewczyną. Fajne miasto, ludzie i kibice. Cieszę się, że tu jestem i jak każdy chcę awansować do pierwszej ligi. Mamy tu dużą rywalizację, teraz doszedł jeszcze Tomek Błądziński. To jest potrzebne. Wtedy każdy z nas będzie się starał na treningach i w meczach, by grać w podstawowej szóstce.

MKS Avia Świdnik – Wisłok Strzyżów 3:1 (25:17, 23:25, 25:20, 25:20)

Avia: Guz, Sługocki, Rejowski, Kusior, Wiczkowski, Bonisławski, a także Kurek, Żywno, Obermeler, Baranowski i Misztal.

Opublikowano w Sport i Turystyka
czwartek, 26 wrzesień 2019 14:31

Awans do 1/2 Pucharu Polski

W ćwierćfinale Pucharu Polski, na szczeblu LZPN, Avia Świdnik pokonała Granit Bychawa 3:2 i awansowała do półfinału rozgrywek. Aby wyłonić zwycięzcę, potrzebna była dogrywka.

Na pucharowy mecz w Bychawie trener Łukasz Mierzejewski wystawił nieco eksperymentalny skład. Wiadomo było, że z powodu kontuzji na boisku nie pojawi się Roman Mykytyn, więc szansę gry na środku obrony dostał Arkadiusz Górka.

Deszczowe, środowe popołudnie i nierówna murawa nie sprzyjały zawodnikom Avii. Gospodarze, dodatkowo zmotywowani ewentualnym wyeliminowaniem trzecioligowca, czuli się na własnym boisku jak ryba w wodzie. Początek spotkania nie zapowiadał tego, co miało nadejść później. Avia miała więcej z gry. Oddała kilka strzałów, które były jednak zbyt lekkie, by pokonać bramkarza Granitu. W 16 minucie meczu wszystko się zmieniło. Fatalny w skutkach błąd popełnił Dariusz Partyka. Piłkę przejął skrzydłowy gospodarzy i popędził prawą stroną boiska. Partyce, co prawda, udało się go dogonić, jednak w czasie pojedynku jeden na jeden, w niegroźnej sytuacji, sfaulował swojego rywala w polu karnym i sędzia wskazał na 11 metr. Rzut karny zamienił na bramkę były gracz Avii - Jakub Szymala. W 22 minucie arbiter znów podyktował karnego, tym razem dla żółto-niebieskich. Ładną, indywidualną akcję przeprowadził zdecydowanie najlepszy tego dnia na boisku, Bartosz Mroczek. Skrzydłowy Avii minął trzech rywali, po czym został sfaulowany. Do „jedenastki” podszedł Sebastian Głaz, który jednak uderzył zbyt słabo, by pokonać bramkarza Granitu. W 35 minucie goście mieli znów wyśmienitą okazję do wyrównania. Dobrym, dalekim podaniem z głębi pola popisał się Konrad Kołodziej. Piłka dotarła do Dominika Malugi, który jednak przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem.

W przerwie trener Mierzejewski dokonał trzech zmian. Na murawie pojawili się Kukułowicz, Prędota i Białek. Od początku drugiej połowy Granit cofnął się bardzo głęboko, co zemściło się na nim w 55 minucie. Ręką w polu karnym zagrał jeden z obrońców, a rzut karny pewnie na bramkę zamienił Wojciech Białek. Kapitan Avii miał później jeszcze dwie dobre sytuacje po strzałach głową, jednak uderzał zbyt lekko. W 76 minucie Białek dośrodkował z rzutu wolnego. W zamieszaniu, w polu karnym znalazł się Konrad Kołodziej, który mocnym strzałem nie dał szans golkiperowi Granitu. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się skromną wygraną Avii, gospodarze w ostatnich sekundach doliczonego czasu wykorzystali brak koncentracji obrońców ze Świdnika i strzelili bramkę na 2:2.

Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. Obie drużyny nieco opadły już z sił, co było widać w tych dodatkowych 30 minutach. W 105 minucie rzut wolny wykonał Białek. Posłał na bramkę Granitu „centrostrzał”, który zaskoczył bramkarza gospodarzy i Avia po raz drugi w tym spotkaniu wyszła na prowadzenie. Mimo zmasowanych ataków gospodarzy w końcówce, żółto-niebieskim udało się utrzymać prowadzenie i awansować do półfinału rozgrywek.

W półfinale świdniczanie zagrają z czwartoligowym Lewartem Lubartów, który po rzutach karnych wyeliminował Stal Kraśnik. Spotkanie zostanie rozegrane w Lubartowie, 16 października, o godzinie 15.00.

Granit Bychawa – Avia Świdnik 2:3 pd. (1:0, 2:2, 2:3)

Bramki: Szymala 16′, Pęcak 90’+3 – Białek 55′ i 105′, Kołodziej 78′

Granit: Ziółkowski – Prus (49′ Drozd), Piwnicki (86′ Gajur), Lewczuk, Struk (86′ Różycki), Strug (76′ Wierzbicki), Banachiewicz, Dudkiewicz (85′ Sprawka), Misztal, Walęciuk (53′ Pęcak), Szymala.

Avia: Piotrowski – Plesz, Głaz, Górka, Kołodziej, Partyka (102′ Kuliga), Wójcik (46′ Prędota), Maluga (46′ Kukułowicz), Ceglarz (72′ Poleszak), Mroczek (82′ Śliwa), Szpak (46′ Białek).

Żółte kartki: Szymala, Banachiewicz, Różycki –Wojcik, Partyka, Prędota, Plesz

Sędziował: Michał Wasil (Lublin)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 24 wrzesień 2019 08:23

Avia pokonała Podlasie

Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego po raz trzeci z rzędu wyszli zwycięsko z ligowej rywalizacji. Tym razem pokonali na własnym boisku Podlasie Biała Podlaska 4:2. To zwycięstwo pozwoliło żółto-niebieskim przesunąć się w tabeli na szóste miejsce.

Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Avii. Już w 13 minucie powinno być 1:0. Z prawej strony boiska dośrodkowywał Damian Szpak, dograł piłkę idealnie na głowę Wojciecha Białka, jednak ten uderzył zbyt mocno i futbolówka poszybowała ponad bramką. Kilka minut później dobrą sytuację miał Szpak. W efektowny sposób obrócił się z piłką, ale uderzył wprost w golkipera. Po dwóch doskonałych sytuacjach Avii, do głosu doszło Podlasie, jednak ich uderzenie przeszło obok bramki Szelonga. W 27 minucie, w polu karnym gości faulowano Szpaka i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Wojciech Białek i pewnym strzałem pokonał Wrzoska. W 40 minucie doskonałą sytuację do podwyższenia wyniku miał Piotr Prędota, ale po dośrodkowaniu Białka nieczysto uderzył piłkę z bliskiej odległości i na tablicy wciąż było 1:0. Dwie minuty później goście próbowali sprytnym strzałem w okienko zaskoczyć Szelonga, jednak ten popisał się ładną paradą i nie dopuścił do wyrównania. W 45 minucie akcję prawą stroną boiska przeprowadził Bartosz Mroczek. Zakończył strzałem, który odbił bramkarz. Piłkę dobił Białek i było 2:0.

Na drugą połowę, z powodu kontuzji pachwiny nie wyszedł już lider obrony świdniczan, Roman Mykytyn. Sytuacja podziałała negatywnie na poczynania Avii. Zaczęły tworzyć się luki w obronie, co skrzętnie wykorzystali goście. W 55 minucie Kamil Dmowski, po podaniu z prawej strony, uderzył w długi róg i pokonał Bartosza Szelonga. W 69 minucie luki były jeszcze bardziej widoczne. Karol Buzun otrzymał proste podanie przez środek. Będąc sam na sam z bramkarzem lekko przeniósł nad nim piłkę i dał swojej drużynie wyrównanie. Trzy minuty później Białek dośrodkowywał z rzutu rożnego. Bramkarz Podlasia nie potrafił złapać piłki. Ta trafiła pod nogi Arkadiusza Górki, który mając na plecach obrońcę, zdołał wepchnąć piłkę do bramki i dać Avii prowadzenie. W 80 minucie sędzia podyktował rzut karny dla gości po rzekomym faulu Sebastiana Głaza. Do piłki podszedł Paweł Komar, jednak jego strzał świetnie wyczuł Szelong. To był kluczowy moment tego spotkania. Pięć minut po tej sytuacji, podobnie jak w pierwszej połowie, Szpak dośrodkował na głowę Białka, a ten głową skierował piłkę w okienko bramki, tym samym kompletując w tym meczu hattricka. Avia miała jeszcze jedną doskonałą sytuację. Najpierw strzelał Ceglarz. Bramkarz odbił piłkę pod nogi Białka, obronił uderzenie kapitana Avii, a na koniec dobitka Ceglarza przeszła obok bramki.

- Jestem zadowolony z sytuacji, które sobie stworzyliśmy. Dobrze przeanalizowaliśmy przeciwnika. Wiedzieliśmy, że za ich linią obrony jest dużo miejsca. Próbują często łapać podanie na spalone, więc chcieliśmy grać piłkami właśnie za ich plecami. Wynik do przerwy bardzo dobry, choć mógł być dużo wyższy, bo mieliśmy jeszcze kilka dogodnych momentów. Niewykorzystane okazje potrafią się mścić. Tak też było w drugiej połowie, gdzie dostaliśmy dość szybko bramkę i w nasze poczynania wkradły się nerwy. Potem mieliśmy akcję raz z jednej, raz z drugiej strony. Także wielkie brawa dla Bartka Szelonga, że w decydującym momencie obronił rzut karny. Potem strzeliliśmy bramkę na 4:2, która uspokoiła sytuację. Brawa dla chłopaków, choć życzyłbym sobie, aby te mecze wyglądały zdecydowanie stabilniej. Przeanalizujemy stracone gole, bo te błędy nie powinny się zdarzyć. Oczywiście piłka jest grą błędów i one nam się przytrafiły, jednak trzeba docenić, że strzeliliśmy więcej bramek od przeciwnika i trzy punkty zostały w Świdniku. To jest najważniejsze - powiedział trener Łukasz Mierzejewski.

Najbliższe spotkanie żółto-niebiescy zagrają w środę, w ćwierćfinale Pucharu Polski na szczeblu LZPN w Bychawie z miejscowym Granitem. Początek spotkania o godzinie 15.45.

Avia Świdnik – Podlasie Biała Podlaska 4:2 (2:0)

Bramki: Białek (27’-z karnego, 45’, 85’), Górka (72’) – Dmowski (55’), Buzun (69’).

Avia: Szelong – Kukułowicz, Głaz, Mykytyn (46’ Kołodziej), Kuliga, Maluga (61’ Górka), Wójcik (61’ Partyka), Mroczek (83’ Plesz), Prędota (64’ Ceglarz), Białek, Szpak.

Podlasie: Wrzosek – Marczuk, Konaszewski, Pyrka, Komar, Dmitruk (46’ Buzun), Nieścieruk, Dmowski, Jastrzębski (85’ Kuron), Zabielski (88’ Kędra), Kosieradzki (80’ Martynek).

Żółte kartki: Ceglarz, Górka, Szelong, Głaz – Buzun, Dmowski.

Sędziował: Grzegorz Jabłoński (Kraków)

Widzów: 300.

Opublikowano w Sport i Turystyka

Najczęściej czytane