• Załatw sprawę w Urzędzie
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Repertuar
  • rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
środa, 26 luty 2020 13:56

Czas na play-off!

Zgodnie z przewidywaniami, siatkarze Avii Świdnik bez problemu poradzili sobie w rundzie zasadniczej sezonu 2019/2020. Podopieczni Witolda Chwastyniaka zajęli w niej pierwsze miejsce z 40 punktami na koncie i przewagą aż 14 punktów nad wiceliderem. Teraz czas na kolejny etap w drodze po awans, play-off.

Przed sezonem świdniczanie typowani byli na głównych kandydatów do awansu. W pierwszej połowie roku pozyskano dużego sponsora jakim jest Lubelski Węgiel Bogdanka S.A., co pozwoliło przemeblować drużynę. Prezes Radosław Szczerba ściągnął do klubu trenera z pierwszej ligi, który jeszcze niedawno grał na parkietach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Wspólnie zbudowali skład będący mieszanką młodych, perspektywicznych zawodników z doświadczonymi. Wielokrotnie podczas rundy widać było, że Avia przerasta rywali o kilka klas. Żółto-niebieskim brakowało meczów z wymagającymi przeciwnikami. Nie pomagał im również rozłożony w czasie terminarz, w którym było kilka dłuższych przerw. Po okresie ostrzejszych treningów przyszedł czas na poważne granie. To już moment, w którym nie ma miejsca na wpadki i słabszą dyspozycję dnia. Trener Chwastyniak wielokrotnie powtarzał, że przygotowuje swoją drużynę właśnie na najważniejszy okres sezonu. Wtedy jego zawodnicy mają być w najwyższej formie.

Rundę zasadniczą Avia przeszła bez porażki, tracąc łącznie zaledwie 11 setów. Niewielkie kłopoty świdniczanie mieli tylko w Strzyżowie oraz Sędziszowie Małopolskim, gdzie stracili jedyne dwa punkty. Pomiędzy meczami ligowymi potrafili pokonać pierwszoligową drużynę z Siedlec, ale także ulec BAS-owi Białystok. Pierwszy mały krok został wykonany. Jak rundę zasadniczą oceniają sami zainteresowani?

Artur Sługocki (przyjmujący):

- Jesteśmy faworytami ligi. To jasne, że celowaliśmy w play-offy. Przebrnęliśmy przez rundę zasadniczą w miarę sprawnie. Gra mogła wyglądać oczywiście lepiej. Mieliśmy lepsze i gorsze chwile, ale patrzymy cały czas do przodu i skupiamy się na kolejnej fazie rozgrywek. Brakowało nam trochę mocnego przeciwnika w lidze, z którym moglibyśmy rywalizować. Z takimi drużynami zagraliśmy tylko w meczach sparingowych. W lidze opór napotkaliśmy zaledwie w dwóch, trzech spotkaniach.

Witold Chwastyniak (trener):

- Druga część rundy była troszkę trudniejsza. Kilka zespołów postawiło nam wyżej poprzeczkę niż na początku sezonu. Były to mecze, w których naprawdę musieliśmy się skupić, choć życzyłbym sobie więcej takich pojedynków jak w Sędziszowie czy nawet ten ostatni z Jasłem. Mówi się, że nasza grupa jest najsłabsza. Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Obserwuję inne grupy, mam tam też znajomych. W większości sytuacja wygląda podobnie.  Jeden, dwa zespoły dominują, reszta nieco odstaje. Kluczowy będzie turniej półfinałowy, jeśli się tam oczywiście dostaniemy. Wyjście z naszego półfinału zawsze dawało awans. Będziemy rywalizować z drużynami z Małopolski i Śląska. Ta grupa nie jest może lepsza od naszej, ale grają w niej wyżsi zawodnicy. Różnicę  pokazał nam niedawno Białystok.

Przeciwnikiem Avii w fazie play-off będą Karpaty Krosno, które zajęły czwartą lokatę. Pierwsze dwa pojedynki żółto-niebiescy stoczą w Świdniku. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę (29.02 i 1.03) spotkania rozpoczną się o godzinie 18.00, w hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 7. Wstęp na mecze jest bezpłatny.

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 18 luty 2020 12:02

Pokonali Jasło

W ostatniej kolejce rundy zasadniczej drugiej ligi grupy szóstej, siatkarze Avii Świdnik pokonali na własnym parkiecie MKS MOSiR Jasło 3:1. Teraz świdniczanie czekają na play-off, w którym zmierzą się z Karpatami Krosno.

Avia miała w tym meczu lepsze i gorsze momenty. Pierwszy set rozpoczął się od prowadzenia gości 4:3. Asy serwisowe Bartłomieja Żywno i Artura Sługockiego dały świdniczanom dwupunktową przewagę, którą chwilę później roztrwonili przez błędy w przyjęciu. W drugiej fazie seta asem popisał się Marcin Kurek. Dobrze pracował również blok żółto-niebieskich. Goście zaczęli mylić się w polu zagrywki, co poskutkowało powiększającą się przewagą Avii. Ostatecznie świdniczanie wygrali tę część spotkania 25:21.

Druga partia znów zaczęła się od prowadzenia gości z Jasła. Dopiero przy dziesiątym punkcie gospodarze odrobili straty. Za chwilę jednak znów wróciły stare koszmary w przyjęciu. Rozgrywający z Jasła zaskakiwał świdniczan atakiem i goście odskoczyli na sześć punktów. W końcówce seta Avia wzięła się do pracy, jednak to nie wystarczyło, by wygrać i zakończyli go się 23:25.

W trzeciej części meczu Avia prowadziła od początku. Nie obyło się bez kłopotów z przyjęciem, ale dobra gra blokiem i świetna zagrywka Artura Sługockiego zrekompensowały te mankamenty. Pod koniec seta goście kilkukrotnie załapali swoich rywali na bloku, przez co przewaga nieco zmalała. W końcowym rozrachunku nic im to nie dało i Avia wygrała tę partię 25:21.

Czwarty set był bardzo wyrównany. Długo prowadziło w nim Jasło, które imponowało skutecznością w ataku. Pod koniec Avia wyrównała za sprawę świetnej serii na zagrywce Dawida Wiczkowskiego oraz asa serwisowego Marcina Kurka. W samej końcówce świdniczanie wyszli na prowadzenie i nie oddali go do końca, zwyciężając do 22, a całe spotkanie 3:1.

- To był trudny mecz. Chłopaki z Jasła wysoko postawili poprzeczkę. Chcieli urwać punkty, bo mieli jeszcze matematyczne szanse na czwórkę. Cieszymy się ze zwycięstwa, choć musimy jeszcze dużo poprawić nad naszą grą. Ciężki okres przygotowawczy mamy już za sobą. Teraz wchodzimy na lżejsze obciążenia. Dużo czasu przeznaczamy na regenerację. To spotkanie nie wyglądało tak, jak powinno w sparingach z Białymstokiem. Nasze nastawienie też nie było takie, jak należy, ale to już za nami. Wyciągnęliśmy wnioski i skupiamy się na fazie play-off - powiedział przyjmujący Artur Sługocki.

- Jasło zaryzykowało zagrywką, my trochę za wysoko skakaliśmy do bloku i nas poobijali. Musimy nauczyć się cierpliwości. Zdecydowanie z naszej strony za dużo było rozwiązań siłowych w ataku. Później tych skuteczniejszych ataków ze strony Artura i Marcina było więcej. Troszkę słabiej dysponowany był Bartek Żywno, który nie mógł złapać swojego rytmu. Nasza forma idzie w górę. Myślę, że będzie na tyle wysoka, byśmy wygrali dwa pierwsze spotkania u siebie z Karpatami, by później nie było niepotrzebnej presji. Widać, że niektórzy poprawili zagrywkę względem ostatnich sparingów, a niektórym dalej ten element gry sprawia problemy. Brakuje nam jeszcze świeżości, ale ona przyjdzie na te najważniejsze mecze. Tam już błędów nikt nam nie wybaczy, bo nie będzie ligi, gdzie można coś nadrobić. Każdy mecz trzeba będzie wygrać. Musimy złapać luz, nie usztywniać się i wrócić do gry środkiem. W tym meczu założyliśmy, że będziemy jak najwięcej grać środkiem, choć i tak było tego zbyt mało. Bardzo ważnym elementem jest przyjęcie i ono daje rozgrywającemu komfort. Podobnie zagrywka, dzięki której możemy stawiać skuteczny blok - podsumował trener Witold Chwastyniak.

MKS Avia Świdnik- MOSiR Jasło 3:1(25:21, 23:25, 25:21, 25:22)

Pierwsze dwa spotkania fazy play-off z Karpatami Krosno odbędą się w Świdniku 29 lutego i 1 marca.

Opublikowano w Sport i Turystyka
poniedziałek, 03 luty 2020 18:10

Wciąż niepokonani!

W 12. kolejce drugiej ligi grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik mieli niełatwą przeprawę. Bardzo trudne warunki zawodnikom Witolda Chwastyniaka postawiła drużyna Extransu Sędziszów Małopolski. Po pięciosetowej batalii górą byli jednak żółto-niebiescy.

Podopieczni byłego siatkarza Avii, Tomasza Józefackiego, nie mieli nic do stracenia i podczas meczu ryzykowali zagrywką. Przyniosło to efekt w postaci niespodziewanej wygranej w pierwszym secie 25:23. W drugiej partii do pracy wzięli się świdniczanie gromiąc rywali do 16. W kolejnej odsłonie spotkania ponownie górą była Avia i wydawało się, że znów pokonają przeciwników za trzy punkty. Wówczas nadszedł najbardziej zacięty set, w którym Extrans wygrał 26:24. Do wyłonienia zwycięzcy rozgrywki potrzebny był tie-break. W nim wyraźnie lepsi okazali się siatkarze Avii. Piąty set zakończył się wynikiem 15:8, a cały mecz 3:2.

- Sędziszów zaskoczył nas bardzo pozytywnie. Duży szacunek dla naszych rywali, szczególnie Tomka Józefackiego za odpowiednie poukładanie zespołu, który zagrał naprawdę fajną siatkówkę. Życzyłbym sobie, żeby więcej drużyn w tej lidze tak grało. Co prawda, troszkę rotowaliśmy składem i próbowaliśmy różnych ustawień, ale to w żaden sposób nie umniejsza postawy Extransu, którą zaprezentowali w tym spotkaniu. Myślę, że jak tak dalej będą grać, będą głównym kandydatem do półfinału. W ostatnim czasie miałem okazję obejrzeć dwa mecze grupy szóstej, na którą możemy trafić w półfinale i powiem szczerze, że nasz pojedynek w Sędziszowie stał na wyższym poziomie. Kilka prostych błędów spowodowało, że nie zamknęliśmy się w czterech setach, jednak jestem zadowolony z tego, że chłopaki mogli przećwiczyć kilka wariantów z wymagającym rywalem. Na swoją pozycję wrócił Marcin Kurek, który zagrał w tym meczu seta. Na razie tylko tyle, ponieważ oszczędzamy go i przygotowujemy, by był w pełni gotowy na najważniejsze mecze - podsumował trener Witold Chwastyniak.

Następny mecz Avia rozegra 15 lutego. Do Świdnika, na ostatnie spotkanie rundy zasadniczej przyjedzie piąty w tabeli MOSiR Jasło.

Extrans Sędziszów Małopolski – MKS Avia Świdnik 2:3 (25:23, 16:25, 22:25, 26:24, 8:15)

Avia: Artur Sługocki, Marcin Kurek, Paweł Rejowski, Konrad Machowicz, Tomasz Kusior, Dawid Wiczkowski, Dariusz Bonisławski (libero) oraz Bartłomiej Misztal, Michał Baranowski, Jakub Guz, Tomasz Błądziński, Rafał Obermeler, Bartłomiej Żywno

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 29 styczeń 2020 10:20

Pewne pierwsze miejsce

W niedzielny wieczór siatkarze Avii Świdnik odrobili zaległości z dziesiątej kolejki. Do Świdnika przyjechała drużyna Karpat Krosno. Podopieczni Witolda Chwastyniaka pokonali rywali 3:1 i tym samym, na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewnili sobie pierwsze miejsce w lidze.

Początek meczu był wyrównany, dopóki w polu zagrywki nie znalazł się Bartłomiej Żywno. Wówczas Avia zyskała przewagę i odskoczyła rywalom na kilka punktów. Zazwyczaj była to różnica czterech punktów, która utrzymywała się prawie do końca seta. Żółto-niebiescy wygrali go 25:19.

Drugi set rozpoczął się źle dla gospodarzy. Świdniczanie popełniali błędy w przyjęciu i psuli mnóstwo zagrywek. Karpaty przez większość seta prowadziły jednym lub dwoma punktami. W drugiej połowie znów dał o sobie znać Bartłomiej Żywno, zaś goście zaczęli mieć kłopoty z kończeniem ataków. Avia odzyskała przewagę, ale tylko na chwilę. Niezrozumiałe decyzje sędziowskie i małe zamieszanie z wrzucanymi na parkiet piłkami  kompletnie zdekoncentrowały świdniczan. Wykorzystali to  goście, którzy pewnie poszli po zwycięstwo i ostatecznie wygrali seta 25:23.

Na trzecią partię trener Chwastyniak wystawił prawdopodobnie najsilniejszy na ten moment skład. Podrażnieni gospodarze z każdą kolejną akcją zwiększali przewagę. Kolejne błędy sędziów tym razem nie wyprowadziły ich z równowagi. Wróciła dobra zagrywka i przyjęcie. Żółto-niebiescy narzucili rywalom wysoki poziom gry. Goście z Krosna nie radzili sobie z szybkimi akcjami  oraz ze skuteczną zagrywką Avii i w tej części meczu byli tylko tłem, przegrywając do 14.

Czwarty set miał bardzo podobny przebieg do poprzedniego. Świdniczanie nie dali rywalom żadnych szans, skutecznie wybijając im z głowy myśli o jakimkolwiek punkcie. Ta partia zakończyła się wygraną żółto-niebieskich 25:17, a cały mecz 3:1.

- Ten mecz był trudniejszy od sobotniego, choć myślę, że drugiego seta przegraliśmy przez własne błędy, a w zasadzie zagrywkę. Musimy  nauczyć się zachowywać koncentrację i nie dawać się wyprowadzać z równowagi. W tej lidze nie ma systemu challenge. Błędy sędziego są wkalkulowane, a my nie udowodnimy, że było inaczej. Trzeba do tego podchodzić spokojnie. W półfinałach będzie na pewno wyższy poziom i więcej spotkań, gdzie takie sytuacje mogą czasem decydować o wyniku. Będzie nerwowo i musimy nauczyć się nie skupiać na sędziowaniu, a po prostu podnieść głowę do góry i w kolejnej akcji udowodnić, że jesteśmy lepsi. Po dwóch ostatnich meczach, patrząc pod względem fizycznym i siatkarskim, widać, że jest jeszcze trochę do zrobienia, ale nie wyglądało to źle. Zawodnicy mają siły, by wytrzymać szybkie tempo. Po to mamy też ograną całą 14-stkę, by odpowiednio rotować składem i zachowywać świeżość - podsumował trener Witold Chwastyniak.

Kolejne spotkanie Avia rozegra w sobotę 1 lutego w Sędziszowie Małopolskim z miejscowym Extransem

MKS Avia Świdnik - Karpaty PWSZ Krosno 3:1 (25:19, 23:25, 25:14, 25:17)

Avia: Guz, Obermeler, Żywno, Sługocki, Kusior, Wiczkowski, Bonisławski (libero) oraz Misztal, Błądziński, Kurek (libero), Rejowski i Machowicz

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 29 styczeń 2020 09:23

Rozbili Błękitnych

W 12. kolejce drugiej ligi grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik wreszcie zagrali u siebie. Żółto-niebiescy nie dali żadnych szans ostatnim w tabeli Błękitnym Ropczyce i pokonali ich 3:0.

Mecz zaczął się od dobrej zagrywki Dawida Wiczkowskiego, bloku i skutecznych ataków Bartłomieja Żywno. Avia szybko uzyskała kilkupunktową przewagę, która rosła z każdą minutą. Był to bardzo łatwy set, w którym goście nie dotarli nawet do bariery 15 punktów.

Druga partia to znów szybko uzyskana przewaga. W pewnym momencie goście złapali jednak kontakt, przy stanie 10:9, wykorzystując zastój w grze Avii. Po chwili wszystko wróciło do normy, aż do końcówki seta, kiedy świdniczanie zaczęli popełniać sporo prostych błędów. Ostatecznie Avia wygrała jednak 25:19.

Trzeci set to kompletne rozprężenie w szeregach Avii. Błękitni praktycznie od początku meczu zyskali niespodziewaną przewagę. W pewnym momencie prowadzili już 10:5. Długo to trwało, ale wreszcie świdniczanie doprowadzili do remisu 16:16. Z każdą kolejną akcją ich przewaga rosła. Set zakończył się wygraną Avii 25:22, a cały mecz 3:0.

- Żadnego przeciwnika nie można lekceważyć. Do każdego meczu podchodzimy mocno skoncentrowani. Wiadomo, że ten system drugiej ligi w tym sezonie wygląda, tak jak wygląda. Robimy swoje, wygrywamy i to jest najważniejsze. W tym meczu mogliśmy przećwiczyć różne elementy gry. Po to są takie spotkania, by potrenować. Czasami niepotrzebnie dostosowujemy się do poziomu przeciwnika, ale tak jak mówiłem, najważniejsza jest wygrana i trzy punkty - powiedział po meczu libero, Dariusz Bonisławski.

- Kluby są w różnej sytuacji finansowej i przekłada się to na poziom ich gry. Druga liga jest coraz słabsza, mówią to już wszyscy. Powinno się dążyć do tego, by grup było mniej. Praktycznie nie ma z kim grać, zespołów jest coraz mniej i myślę, że w przyszłym sezonie będzie problem ze skompletowaniem nawet ośmiu drużyn. Dla nas mecz z Ropczycami po prostu musiał się odbyć. Skupiliśmy się  na realizowaniu założeń i zawodnicy się z tego wywiązali. W trzecim secie nastąpiło rozluźnienie po dwóch wygranych setach. Nie dziwię się chłopakom, ciężko czasem utrzymać koncentrację w takich spotkaniach - powiedział trener Witold Chwastyniak.

MKS Avia Świdnik - Błękitni Ropczyce 3:0 (25:14, 25:19, 25:22)

Avia: Wiczkowski, Baranowski, Żywno, Guz, Machowicz, Sługocki, Bonisławski (libero) oraz Rejowski, Misztal, Błądziński, Kurek (libero)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 21 styczeń 2020 11:07

Zwycięski powrót Avii

Po dłuższej przerwie na drugoligowy parkiet wrócili siatkarze MKS Avii Świdnik. Podopieczni Witolda Chwastyniaka przywieźli z Kozienic komplet punktów, ogrywając miejscowego wicelidera, Enea KKS 3:1.

Mecz zaczął się od wymiany ciosów i remisu 9:9. Avia złapała świetną serię, a gospodarze poirytowani nieprzychylnymi decyzjami sędziów i dobrą grą żółto-niebieskich nie potrafili się pozbierać. Do końca seta zdobyli jeszcze zaledwie cztery punkty i z kretesem ulegli w pierwszej partii 25:13.

Drugi set dał chwilową nadzieję kibicom gospodarzy. Na zagrywce i w ataku rewelacyjnie spisywał się były zawodnik Avii - Błażej Czarnecki. Odrzucał świdniczan od siatki, co dobrze wykorzystywali jego koledzy. KKS już do końca seta nie oddał przewagi i zwyciężył 25:19.

W trzeciej partii znów dominowała Avia. Bardzo szybko uzyskała kilkupunktowe prowadzenie i nie dała rywalom żadnych szans, gromiąc ich 25:15.

Nieco więcej do powiedzenia mieli gospodarze w ostatnim secie. Mieli w nim swoje momenty, jak choćby wtedy, gdy ze stanu 6:10 zdobyli cztery punkty z rzędu doprowadzając do remisu. Wtedy jednak żółto-niebiescy ponownie złapali dobrą serię. Kluczowe były wygrane przez Avię dłuższe wymiany, w których gospodarze nie potrafili kończyć ataków. Ostatecznie świdniczanie wygrali tego seta do 20, a cały mecz 3:1. Tym samym kolejne trzy oczka wróciły do Świdnika.

Warto podkreślić wsparcie, na jakie w tym meczu mogli liczyć zawodnicy Avii. Głośnym dopingiem wspomagała ich 20-osobowa grupa kibiców ze Świdnika.

- Pomimo tego, że w ostatnim czasie trenowaliśmy ciężej, nasza gra wyglądała dobrze. To oczywiście nie jest jeszcze to, czego oczekujemy, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Długa przerwa i głód siatkówki wyszedł nam na dobre. Chcieliśmy wygrać za trzy punkty i to się udało. Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się cięższej przeprawy. Wydaje mi się, że rywale nie przepracowali należycie okresu poświątecznego. Muszą się jeszcze pozbierać, żeby wrócić na właściwe tory. Mimo to, nie patrzymy na innych. Patrzymy na siebie, na to jak jesteśmy przygotowani, jak  czujemy się na boisku, jak gramy. Trener od początku chce ogrywać cały zespół. Praktycznie na każdej pozycji jest rywalizacja. Cieszy mnie to. Nie boję się rywalizacji. Zawsze mi pomagała. Dla rozgrywającego bycie samemu w zespole nie jest do końca dobre. Czasem potrzeba, by ktoś inny wszedł. Dawid Wiczkowski gra szybciej, ja spokojniej i to może jedynie dobrze wpłynąć na naszą grę. Świetnie się dogadujemy, między nami nie ma żadnych zgrzytów. Uzupełniamy się, bo wszyscy mamy jeden cel – awans do pierwszej ligi. Oczywiście, czasem widać sportową złość, bo każdy chciałby grać jak najwięcej. Staram się jednak zrozumieć trenera, bo mamy tworzyć jeden zespół i dokładnie tak to u nas wygląda - powiedział rozgrywający Bartłomiej Misztal.

- Myślę, że jak na powrót po tak długiej przerwie, nasza gra wyglądała przyzwoicie. Większych zastrzeżeń do chłopaków nie mam, aczkolwiek nie jest jeszcze taka gra, jakiej od nich oczekuję. Głód rywalizacji o punkty widać w zespole, jednak, aby w pełni wrócić do rytmu meczowego potrzebujemy tego grania nieco więcej. Cieszy ilość spotkań, jakie są przed nami. Czyli cały następny weekend, potem wyjazd, dwudniowy sparing z BAS-em Białystok, na koniec mecz u siebie z Jasłem, tydzień przerwy i początek play offów. Będziemy starali się potem zapełnić tę przerwę przed półfinałami (o ile oczywiście do nich awansujemy) tak, by pozostać już w tym rytmie. W Kozienicach grali głównie młodzi zawodnicy, bo to oni, bardziej niż ci doświadczeni, potrzebują grania po długich przerwach. Najbliższy weekend będzie dobrą okazją, by pograli wszyscy - dodał trener Witold Chwastyniak.

W najbliższy weekend kibiców Avii czekają aż dwa spotkania. W sobotę, o godzinie 18.00 żółto-niebiescy zagrają z ostatnią drużyną w tabeli - Błękitnymi Ropczyce, zaś w niedzielę, o 17.00 Avia rozegra przełożony mecz z 10 kolejki. Jej rywalem będą Karpaty Krosno.

Enea KKS Kozienice – Avia Świdnik 1:3 (13:25, 25:19, 15:25, 20:25)

KKS: Jeziorowski, Obremski, Kapusta, Czarnecki, Kędra, Kwiecień, Głogowski (libero) oraz M. Koryciński, B. Koryciński, Walczak, Ostrowski, Kalita.

Avia: Misztal, Sługocki, Rejowski, Błądziński, Kusior, Obermeler, Bonisławski (libero) oraz Machowicz, Guz, Wiczkowski, Żywno.

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 15 styczeń 2020 08:11

Rwany sezon siatkarzy

Siatkarze Avii Świdnik nie mają w tym sezonie łatwego życia. W trakcie sezonu mają kilka dłuższych przerw w rozgrywkach, co na pewno nie wpływa dobrze na koncentrację i rytm meczowy. Podopieczni Witolda Chwastyniaka wrócą do ligowej rywalizacji w najbliższą sobotę ponad miesiąc po ostatnim spotkaniu z Neobusem Niebylec.

W obecnym sezonie terminarz drugiej ligi grupy szóstej jest wyjątkowo niespójny. Długie przerwy wprowadzają znużenie wśród siatkarzy. Układ meczów, w którym zawodnicy Avii grali aż trzy mecze z rzędu na wyjeździe spowodował, że kibice w Świdniku mieli prawo odzwyczaić się od siatkówki. Dużo trudniej im żyć drugoligową rywalizacją, niż fanom innych drużyn. Żółto-niebiescy ostatni raz grali przed własną publicznością w listopadzie. Mecz z Błękitnymi Ropczyce zostanie zatem rozegrany w Świdniku po dwóch miesiącach przerwy.

Na kilka pytań dotyczących aktualnej sytuacji, formy i planów odpowiedzieli atakujący Paweł Rejowski oraz trener Witold Chwastyniak.

Paweł Rejowski:

- Poprzedni sezon toczył się o wiele płynniej. Mamy kilka meczów, potem przerwa, znów kilka meczów, przerwa itd. Musimy się do tego przyzwyczaić. Trener musi sobie wszystko poustawiać i chyba to jest dla niego najtrudniejsze. My jesteśmy od grania. Oczywiście, przerwy wybijają nas z rytmu meczowego. Mamy przez to kilka mikrocykli. Inaczej trenujemy w tygodniu meczowym, a inaczej, gdy meczu nie gramy. Do tej pory żadna drużyna nie sprawiła nam wielkich kłopotów. Straciliśmy punk jedynie w Strzyżowie, ale trener dużo rotował składem. Zagrał młody zespół, który ostatecznie zdołał pokonać rywala. Musimy trafić z formą na najważniejsze mecze, czyli turnieje, które zadecydują o awansie. Jeśli to zrobimy i dołożymy do formy pewność siebie, jesteśmy w stanie osiągnąć upragniony cel.

Witold Chwastyniak:

O terminarzu i perypetiach ze związkiem

- Bardzo długa przerwa jest spowodowana terminarzem, który stworzył związek. Występują w nim przerwy, które wybijają z rytmu meczowego. Tuż po świętach gramy kolejkę, a 8 lutego jest przerwa. By chociaż trochę zachować rytm, przełożyliśmy spotkanie z Karpatami Krosno właśnie na tę datę. Teraz jednak okazało się, że związek zaczyna robić nam problemy. Zdecydowano, że musimy tę kolejkę rozegrać do końca stycznia. Podobno jest taki przepis, chociaż nigdy o nim nie słyszałem. Zawsze dany mecz należało rozegrać do końca rundy, której to spotkanie dotyczyło. Rozumiem to, by nie grać takich meczów pod koniec rundy, bo wówczas wszyscy powinni grać w tym samym terminie aby przy równej liczbie punktów uniknąć układania się pod konkretny wynik. Jednak tutaj chcieliśmy po prostu zagrać 8 lutego. Nie wiem jak rozwinie się ta sytuacja, bo mielibyśmy bardzo duży problem z dostępnością hali. Jest to obiekt szkolny, do tego zawodnicy pracują, studiują, zarówno nasi, jak i w Krośnie. Chcieliśmy ustawić terminarz tak, by zagrać bez przerw, co tydzień aż do play-offów. Po zakończeniu rundy zasadniczej zagramy sparing z BAS Białystok. Zobaczymy jak chłopaki będą wytrzymywać fizycznie cykl grania co tydzień. Ma ich to przygotować do grania dzień po dniu w decydującej fazie sezonu. Niestety, po play-offachach znów mamy trzy tygodnie przerwy, a jeżeli przejdziemy dalej, to kolejny miesiąc wolnego do finału. Stworzy to problem, ponieważ pierwszoligowcy, którzy nie będą grać w play-offach zakończą granie i większość klubów da zawodnikom wolne. W zawiązku z tym mogą być problemy z zorganizowaniem w tym czasie meczu sparingowego. Musimy poruszyć tę sprawę w związku. Uważam, że druga liga powinna kończyć się razem

z pierwszą. W przypadku awansu beniaminkowie mają ograniczone pole manewru na rynku transferowym, gdyż większość zawodników jest już dogadanych z klubami, które zakończyły sezon wcześniej. Problem istnieje od lat. Związek traktuje go po macoszemu, a nasze sugestie i prośby są pomijane. Rozumiem, że kiedyś było to ustawione pod zespoły młodzieżowe, jednak patrząc realnie, przy dzisiejszym systemie praktycznie nie ma już drużyn grających młodzieżą w play-offach. Maksymalnie jest to jeden zespół, ale podporządkowanie wszystkiego wyjątkom mija się z celem.

Na temat przyszłych sparingów

- Jak mówiłem, rozegramy sparing po zakończeniu rundy z BAS Białystok. Chcemy jeszcze zagrać z Siedlcami, a także jeśli się uda, z Politechniką Lublin. Mam nadzieję, że do tego czasu wyjdą z kryzysu kadrowego, bo mają obecnie spore problemy zdrowotne. Będą też już może trochę pewniejsi miejsca w tabeli, a Siedlce mam nadzieję zapewnią sobie utrzymanie. Są to zespoły, które mamy niedaleko, a jednocześnie wymagający przeciwnicy. Jesteśmy drużyną, która również gra dobrą siatkówkę i rywale, w spotkaniach z nami, będą mogli potrenować różne założenia taktyczne.

O kontuzjach w drużynie

- Maciek Sajdak ma starą kontuzję, która ciągnie się za nim od lat. To mikro urazy w barku, przez które jest wyłączony z gry na trzy tygodnie. Marcin Kurek uległ kontuzji niedawno. Myślę jednak, że potrzebuje około półtora tygodnia i będzie gotowy do gry. Nie przyśpieszamy tego procesu, nie forsujemy. Najważniejsze mecze będą później. Mamy szeroką kadrę, każdy jest gotowy do gry od pierwszych minut.

O najbliższych planach i wyborze rozgrywającego

- Duża przewaga punktowa w tabeli daje nam sporo komfortu. Konsekwentnie będziemy realizować nasze cele i założenia. Chcę, żeby nasza gra ulegała zmianie. Jeszcze nie wybrałem pierwszego rozgrywającego. Na tym etapie zawodnicy wciąż rywalizują ze sobą. Nie jest powiedziane, że nie będą rywalizować do końca rozgrywek. Grania jest sporo i gdy będzie mecz i rewanż, to być może jedno spotkanie zagra Dawid Wiczkowski, a drugie Bartek Misztal. W ten sposób będziemy też trudniejsi do rozpisania przez przeciwnika. Już w najbliższą sobotę żółto- niebiescy powrócą do gry o ligowe punkty. W ramach 11 kolejki spotkań świdniczanie zmierzą się na wyjeździe z drużyną KKS Kozienice. Tydzień później kibice w lotniczym mieście będą mogli wreszcie doświadczyć siatkarskich emocji. 25 stycznia Avia podejmie w hali sportowej przy SP7 w Świdniku czerwoną latarnię ligi - Błękitnych Ropczyce.

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 26 listopad 2019 12:56

Nie ma mocnych na Avię

Siatkarze Avii Świdnik znów wygrali i ponownie nie stracili nawet seta. W miniony weekend żółto-niebiescy pokonali na swoim terenie Extrans Sędziszów Małopolski 3:0. Świdniczanie po sześciu kolejkach z kompletem punktów prowadzą w tabeli drugiej ligi grupy szóstej. Tradycyjnie w meczu zagrali wszyscy, z wyjątkiem kontuzjowanego Marcina Kurka.

Podopieczni Witolda Chwastyniaka największe problemy mieli w pierwszym secie. Goście przez długi czas prowadzili, czy to 9:7, czy później 17:16. Świdniczanie popełniali sporo błędów, nie wykorzystywali kontrataków, przez co wynik pierwszej partii nie był pewny aż do samego końca. W końcu błędy zaczęli też popełniać goście, a Avia uruchomiła zagrywkę. Dzięki temu set zakończył się wygraną Avii 26:24.

W drugim secie żółto-niebiescy na dobre zaczęli rządzić i dzielić na zagrywce, niczym obecny trener gości Tomasz Józefacki, za czasów gry w Avii. Asami serwisowymi popisali się Misztal, Guz i dwukrotnie Machowicz. Przewaga świdniczan rosła i doprowadziła do wygrania seta 25:18.

W trzecim secie zawodnicy Avii ostatecznie pozbawili zespół z Sędziszowa wszelkich złudzeń. Znów doskonale radzili sobie w polu zagrywki. Tym razem w tym elemencie gry punkty zdobyli dwa razy Obermeler, Sługocki i Bartłomiej Żywno. Świetnie spisywał się również blok, gdzie punktował Tomasz Kusior. Trzecia partia zakończyła się zwycięstwem Avii 25:15.

- Mamy tradycyjnie problemy w pierwszym secie. To jest kwestia koncentracji, myślimy, że to się samo wygra. Drużyny, które do nas przyjeżdżają, nie mają nic do stracenia. Puszczają rękę i ryzykują. Zawodzi nas czasami skupienie, gra w pierwszym secie nie wygląda dobrze, ale za styl się nie ocenia. Dopisujemy trzy punkty i to jest najważniejsze. Tak naprawdę to nie rywale nam stwarzają problemy, tylko my sobie. Dlatego dochodzi do nerwowych końcówek seta. Duży szacunek dla zawodników, że potrafią je jednak wygrywać. To może w przyszłości zaprocentować, szczególnie w tych najważniejszych meczach, które przed nami - powiedział po spotkaniu trener Witold Chwastyniak.

W następnej kolejce Avia pojedzie do Jasła na mecz z miejscowym MKS MOSiR. Drużyna z Podkarpacia gra w tym sezonie w kratkę, przez co zajmuje dopiero piąte miejsce z ośmioma punktami i ujemnym bilansem setów na koncie.

MKS Avia Świdnik - Extrans Sędziszów Młp. 3:0 (26:24, 25:18, 25:15)

Avia: Kusior, Sługocki, Żywno, Wiczkowski, Obermeler, Guz, Bonisławski (libero) oraz Błądziński, Machowicz, Misztal, Rejowski, Baranowski, Sajdak (libero

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 29 październik 2019 08:27

Avia ograła Kozienice

Siatkarze Avii Świdnik nie zawiedli publiczności zgromadzonej w hali przy Szkole Podstawowej nr 7. Podopieczni Witolda Chwastyniaka pokonali wicelidera Enea KKS Kozielice 3:0. Teraz, z kompletem punktów, przewodzą w ligowej stawce. Trener znów rotował składem i dał wykazać się praktycznie wszystkim swoim zawodnikom. Na parkiecie zabrakło jedynie środkowego, Tomasza Kusiora, którego z gry wykluczyła choroba.

Przy okazji meczów rozgrywanych na własnym boisku, klub upamiętnia zasłużonych dla Avii siatkarzy. Poprzednio uhonorowano Kazimierza Patrzałę i Remigiusza Misztala. Tym razem pamiątkową koszulkę z rąk sekretarz miasta Ewy Jankowskiej odebrał Sławomir Kurek.

Pierwszy set przebiegał w spokojnej atmosferze. Żółto-niebiescy kontrolowali grę i nie dali przeciwnikom nawet przez chwilę pomyśleć o wygraniu seta. Gościom udało się zdobyć jedynie 19 punktów.

Druga partia zaczęła się od niespodziewanego przejęcia prowadzenia  przez drużynę z Kozienic. W pewnym momencie zrobiło się 3:5, ale wówczas do pracy wzięła się Avia. Dobra obrona i skuteczność w ataku Pawła Rejowskiego pozwoliła gospodarzom wyrównać stan rywalizacji, a później sukcesywnie budować przewagę. Pod koniec seta świdniczanie mieli trochę kłopotów w przyjęciu i ich przewaga wynosiła zaledwie dwa punkty. Wtedy do głosu doszedł Bartłomiej Żywno, który najpierw zapunktował w ataku, a chwilę później doskonale zachował się w bloku i Avia wygrała tę partię 25:21.

W trzecim secie żółto-niebiescy zbudowali sobie dużą przewagę, jednak goście nie odpuszczali. Grali do końca i mocno podgonili końcówkę seta. Przez chwilę zrobiło się małe zamieszanie po jednej z krzywdzących dla drużyny z Kozienic sytuacji, w której jeden z zawodników Avii wpadł w siatkę. Nie dostrzegli tego sędziowie, jednak ambitni goście zwrócili się do sędziów. Ostatecznie sędzia pokazał jednemu z zawodników czerwoną kartkę i mecz toczył się dalej. Ostatecznie trzeciego seta Avia wygrała 25:23, a całe spotkanie 3:0.

- To był na pewno najtrudniejszy mecz w tym sezonie, ale prawda też jest taka, że nie zagraliśmy zbyt porywająco. Cały czas ciężko trenujemy. Kilku zawodników, łącznie ze mną, nie odzyskało jeszcze pełnej świeżości. Dalej wkrada się w nasze poczynania dużo błędów. Gdy jesteśmy w pełni skoncentrowani, gra wygląda dobrze, ale nagle potrafimy stracić 6-7 punktów. Głównie przez brak koncentracji. Trener dużo rotuje składem, ale rozumiemy, że szuka optymalnego, wyjściowego składu. Wszystkich chce sprawdzić i nikogo nie skreśla - powiedział atakujący, Paweł Rejowski.

- Zabrakło nam koncentracji. Zagraliśmy nieco eksperymentalnym składem, ale będziemy tak kombinować w wielu spotkaniach. Najważniejsza jest wygrana. Z Kozienicami grało się trudno. Próbowałem rozpisać ten zespół, ale jest to prawie niemożliwe. Usypiają przeciwników. Przy naszym wysokim prowadzeniu potrafili podgonić końcówki i robiło się gorąco. Gdybyśmy utrzymali koncentrację, wynik byłby wyższy, ale też nie o to tutaj chodzi. To lekcja dla chłopaków, że trzeba być od początku do końca skoncentrowanym. Zawodnicy w pełni zrealizowali założenia, które nakreśliliśmy sobie przed meczem. Nie zawsze wychodziło to idealnie, czasem zaskakiwał nas przeciwny zespół. Tak, jak wcześniej mówiłem, wiele z nich jest dla nas niewiadomą. Mamy mało informacji, a na podstawie jednego meczu ciężko rozpisać drużynę. Na pewno druga runda będzie dla nas łatwiejsza, bo będziemy wiedzieli czego się spodziewać. Wszystkie zespoły, które się z nami mierzą, nie mają nic do stracenia i ryzykują. Szczególnie w zagrywce. Musimy to przetrzymać i często grać na wysokiej piłce. Brakuje nam jeszcze chłodnej głowy w grze blokiem. Mamy tutaj duże pokłady, które musimy wykorzystać. To dopiero czwarty mecz. Teraz mamy dłuższą przerwę, podczas której będziemy pracować nad różnymi mankamentami. Prawdziwa forma ma przyjść w lutym, marcu na decydujące spotkania, także jestem o to spokojny - podsumował trener Witold Chwastyniak.

Następny mecz Avia rozegra za dwa tygodnie, w sobotę, 16 listopada w Ropczycach, z miejscowymi Błękitnymi.

MKS Avia Świdnik – Enea KKS Kozienice 3:0 (25:19, 25:21, 25:23)
Avia: Guz, Błądziński, Rejowski, Misztal, Machowicz, Baranowski, Bonisławski (libero), Sajdak (libero) oraz Wiczkowski, Sługocki, Żywno, Obermeler

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 22 październik 2019 08:53

Wygrali w Krośnie

W trzeciej kolejce drugiej ligi grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik pojechali na swój pierwszy mecz wyjazdowy w tym sezonie. Świdniczanie rozegrali spotkanie w Krośnie, pokonując miejscowe Karpaty 3:1. Tym samym żółto-niebiescy z kompletem zwycięstw przewodzą w ligowej stawce.

W pierwszym secie niespodziewanie to gospodarze okazali się lepsi, wygrywając do 20. Sytuacja udało się opanować w drugiej partii, którą takim samym stosunkiem punktowym wygrali świdniczanie.W trzecim i czwartym secie dominacja drużyny Witolda Chwastyniaka była już oczywista. Karpatom nie udało się zdobyć nawet 20 punktów. Ostatecznie Avia wygrała spotkanie 3:1.

- W pierwszym secie Krosno miało trochę szczęścia. Kilka zagrywek w linie i do tego szczęśliwe akcje przy naszym niezbyt dobrym wejściu w mecz. Poszli na pełne ryzyko w zagrywce i to im się opłaciło. Ten kubeł zimnej wody dobrze na nas podziałał, bo w drugim secie kontrolowaliśmy już przebieg spotkania, a trzeci i czwarty set tylko dopełniły formalności. To nasz kolejny mecz w tym sezonie, chociaż pierwszy wyjazdowy. Na boisko wyszliśmy lekko usztywnieni. Być może wpływ na to miała też daleka podróż. Jestem zadowolony z przebiegu całego spotkania. Znów udało się zagrać większości zawodników, poza Tomkiem Błądzińskim, którego wykluczyła choroba. Reszta pograła i zaprezentowała się z dobrej strony. Patrząc na trzy pierwsze mecze, to Karpaty postawiły nam najcięższe warunki. Szczególnie w pierwszych dwóch setach. Drugi set był wyrównany przynajmniej do połowy partii, gdzie gospodarze utrzymywali swoją mocną zagrywkę, popełniając przy tym mało błędów. Trzeba było to przeczekać. Drużyna Karpat wreszcie zaczęła popełniać błędy. Przejęliśmy inicjatywę, dobrze funkcjonowała współpraca blok-obrona. Tych bloków było dość dużo i myślę, że to zaważyło na tym, że tak gładko nam później poszło - podsumował trener Witold Chwastyniak.

W następnej kolejce świdniczanie spotkają się z drużyną KKS Kozienice, która co prawda zajmuje drugie miejsce w tabeli, ale zagrała jeden mecz mniej od Avii. Kozienice wygrały oba spotkania w tym sezonie. W pierwszej kolejce dobrze poradzili sobie z Błękitnymi Ropczyce, zaś w minioną sobotę wygrali u siebie z Czarnymi Jasło 3:1. Początek meczu lidera z wiceliderem w sobotę o godzinie 18.00, w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 7 w Świdniku. Wstęp wolny.

Karpaty PWSZ Krosno - MKS Avia Świdnik 1:3 (25:20, 20:25, 18:25, 13:25)

Avia: Marcin Kurek, Jakub Guz, Bartłomiej Misztal, Paweł Rejowski, Tomasz Kusior, Rafał Obermeler, Dariusz Bonisławski (libero), Maciej Sajdak (libero) oraz Dawid Wiczkowski, Bartłomiej Żywno, Artur Sługocki, Konrad Machowicz.

Opublikowano w Sport i Turystyka
Strona 1 z 2

Najczęściej czytane